Chutney żurawinowo-jabłkowy

chutney-012

Ostatnia porcja świeżej żurawiny w towarzystwie jabłuszek powędrowała do słoików jako chutney. Właściwie zupełnie niepotrzebnie zapakowałam w słoiki, bo nie zamierzam tego przechowywać – w tej chwili zostało mi już tylko pół słoiczka, takie to dobre… Scone’y kokosowe z twarożkiem sprawiły, że opróżniłam pierwszy słoik, naleśniki ze śmietaną ubitą z domowym cukrem waniliowym pochłonęły kolejne półtora słoiczka, zostało jeszcze pół na jutro zamiast konfitur do herbaty.

Pomimo tego, że od początku nie wierzyłam, że uda mi się odłożyć choć jeden, jeden malutki, maluteńki słoiczek na ciężkie czasy, to podeszłam profesjonalnie do zadania i słoiki wyjałowiłam… Wrzuciłam je do sterylizatora parowego do butelek, którego wciąż z przyzwyczajenia używamy, choć Chomiczek ma już półtora roku. Jak widać ustrojstwo przydaje się też do innych celów, o których nawet nie śniło się jego producentom…

Chutney miał być w pierwotnym założeniu z gruszkami, ale Króliczka oświadczyła, że nie zje ani jednego czerwonego jabłka w rozmiarze „dla dziecięcej dłoni”. Jabłuszka łypały ogonkami, by coś z nimi zrobić, a że słodkie były, to trafiła im się gratka i wylądowały w rondlu z żurawiną przysypane w bonusie cukrem. I tak powstał chutney z gatunku słodko-kwaśnych owocowych sosów. Doskonały jako dodatek do deserów, prostych ciast i innych mało wyrafinowanych wypieków oraz do wszelkiej maści twarożków i twarogów. A nawet sam w sobie jest wystarczająco pyszny.

chutney-013

CHUTNEY ŻURAWINOWO-JABŁKOWY

  • 5 małych, słodkich jabłek
  • 340 g świeżej żurawiny
  • 30 g cukru demerara
  • 20 g skrystalizowanego imbiru
  • 60 ml wody

Jabłka myjemy, obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w półplasterki. Żurawinę płuczemy, przebieramy i wraz z jabłkami wkładamy do sporego rondla. Zasypujemy cukrem, wlewamy wodę, mieszamy i stawiamy na średnim ogniu. Zagotowujemy, zmniejszamy temperaturę i gotujemy ok. 30-35 minut, aż jabłka będą bardzo miękkie, a całość będzie dość gęsta.

Imbir drobno siekamy i dodajemy do ugotowanego sosu. Mieszamy całość i przekładamy do wysterylizowanych słoików, dociskając, by nie zostało powietrze. Słoiki zamykamy od razu, póki sos jest gorący. Mnie najbardziej smakuje na ciepło, więc przed podaniem go podgrzewam.

chutney-017

Advertisements

8 thoughts on “Chutney żurawinowo-jabłkowy

  1. Chodziło o to, żeby wybrać sobie, którą notkę chcesz u mnie jako następną, ww “Vox populi i nowe filmy”. Na głosowanie trochę się spóźniłaś, ale nic to…. Ciekaw będę Twojej rady w innej blogowej sprawie, którą też za niedługo w notce opiszę 🙂 Ściskam mocno!

    Liked by 1 person

      • Wziąłem sobie dziekankę do października, a potem zobaczę jak to wszystko będzie wyglądało na tym II roku. Na razie wszyscy zbieramy siły po sierpniu, a Mama musi skończyć własne studia…

        Co do blogowej sprawy, nie będzie to nic trudnego. Jedynie pytanie o to, co Twoim zdaniem byłoby lepsze 🙂 Zobaczysz zresztą.

        Like

  2. Pingback: Jabłkowy Eton Mess | U stóp Benbulbena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s