“Hummus” z czarnej fasoli (oraz wrapy z tym hummusem)

hummus-z-fasoli-016

Jeśli czytaliście poprzedni wpis, wiecie, że trafiłam na wyjątkową puszkę czarnej fasoli. Nie dość, że była to ekologiczna fasola w samej wodzie (bez soli!), to jeszcze trafiła mi się podwójna porcja. Po otwarciu okazało się, że puszka jest napchana po same brzegi, a fasola tak ubita, że nie tylko nie było co odsączać, ale też ledwo udało się ją wydłubać z puszki. Łyżka mi się zaczęła wyginać, więc wyskrobałam fasolę widelcem. Nie byłabym sobą, gdybym nie zważyła zawartości. Okazało się, że mam całe 480 g fasoli, choć puszka teoretycznie miała zawierać 400 g fasoli wraz z zalewą, a bez zalewy to jedynie 230 g. Czyli miałam bonusowo drugą porcję. Niestety po wydłubaniu jej z opakowania nie prezentowała się zbyt elegancko, bo zamieniła się w breję.

Mąż chciał od razu wyrzucić całą zawartość, ale solennie obiecałam zużyć całość w ciągu 24 godzin. W jakiejś gazecie widziałam kiedyś pomysł na meksykański „hummus” właśnie z czarnej fasoli, ale czas gonił, więc nie wertowałam wszystkich magazynów kulinarnych jakie zalegają mi w domu, by znaleźć przepis, szczególnie, że nie mam pewności, że to była moja gazeta. Mam paskudny nawyk oglądania każdej gazety z przepisami, jaka mi się nawinie. Kiedyś przepisywałam na karteluszkach co ciekawsze przepisy, a potem je gubiłam w przepastnych czeluściach moich toreb. Teraz, dzięki postępowi techniki, robię zdjęcia telefonem, a potem już tylko zapominam o sfotografowanych recepturach. Na szczęście te najciekawsze pomysły zostają w mojej głowie w zarysie, uzupełniam je odrobiną wyobraźni i voilà! – hummusowa pasta do chleba, tortilli czy nachos gotowa.

hummus-z-fasoli-014

Wysmarowałam nią placki tortilli, które potem napchałam warzywami. Mnie wegetariańska wersja w zupełności zadowala, ale mięsożercy mogą usmażyć sobie kurczaka, jeśli bez niego mieliby umrzeć… Mój Mąż już tam dobrze wie, że to o nim… Moim zdaniem bez mięsa jest smaczniejsze, bo że zdrowsze, nie trzeba nikogo przekonywać.

hummus-z-fasoli-013

„HUMMUS” Z CZARNEJ FASOLI

  • 480 g czarnej fasoli z puszki (po odsączeniu z zalewy)
  • 2 papryczki chili
  • 4 łyżki soku z limonki
  • duża garść świeżej kolendry
  • 1 łyżka oliwy

Papryczki rozkrawamy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy na mniejsze kawałki. Wkładamy wraz z wypłukaną fasolą do malaksera, dodajemy pozostałe składniki i dokładnie miksujemy (można użyć też ręcznego blendera).

WRAPY Z „HUMMUSEM” FASOLOWYM

  • 4 wrapy (tortille)
  • hummus z czarnej fasoli
  • oliwa
  • mini kukurydze (2 graści)
  • groszek cukrowy (2 graści)
  • 3 marchewki
  • ½ czerwonej papryki
  • awokado
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • ogórek

Marchewki myjemy, obieramy i kroimy w słupki. Kukurydze myjemy. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju i wrzucamy kukurydze wraz z marchewkami. Smażymy kilka minut, dodajemy umyty groszek cukrowy, przyprawiamy solą i pieprzem. Ogórek kroimy w plasterki, z papryki usuwamy gniazdo nasienne i kroimy w paski. Awokado rozkrajamy na pół, usuwamy pestkę, obieramy i kroimy w plasterki.

Placki tortilli przygotowujemy wg instrukcji na opakowaniu. Każdy smarujemy dość grubo hummusem fasolowym, na nim układamy warzywa, całość składamy i spinamy wykałaczką. Podajemy od razu. Kto woli wrapy na ciepło, może złożone już podgrzać w kuchence mikrofalowej, w piekarniku lub zgrzać w zgrzewarce (opiekaczu) do kanapek.

hummus-z-fasoli-012

Klasyczny hummus (oraz o modnych technikach relaksacyjnych)

hummus-006

Mój troskliwy mąż – zupełnie przypadkiem – postanowił oderwać mnie od garów, bym zadbała o swoje nerwy, które podobno wymagają pilnie ukojenia. Wpadł na to przypadkiem, bo w sklepie ogólnospożywczym znalazł kolorowanki dla dorosłych. Później jeszcze znalazł książki do rysowania wzorków oraz takie z łączeniem punktów. Na każdej napisano, że to wspaniała rozrywka, która odrywa umysł od problemów i pozwala się wyciszyć.

Tę z wzorkami od razu oddałam Króliczce, bo w rysowaniu szlaczków nigdy nie byłam orłem i, szczerze mówiąc, była to wczesnopodstawówkowa mordęga, udręka i tortura. Zabrałam się więc za kolorowanki. Po ukończeniu ok. 70 mogę z całą stanowczością stwierdzić, że bardziej irytują niż uspokajają. Pomijam bezsens działania, ale bardziej mnie relaksuje wieszanie wypranej bielizny, niż kolorowanie w kółko tych samych motywów. Nie chcę powiedzieć, że jest to nudne czy niefajne zajęcie, po prostu mnie nie relaksuje. Łączenie 800 kropek w celu wykonania szkicu piramid egipskich tym bardziej nie odstresowuje. Bolą oczy, kręgosłup, a jak któraś kropka uparcie nie chce się pojawić, to irytacja z miejsca gotowa. Zabawa jest, ale nie relaks.

Wciągają mnie za to krzyżówki – przez cały wrzesień zabawiałam się rozwiązywaniem jolek. Jakoś myśląc o lutnikach z Cremony, łatwiej zapomnieć o codzienności niż podczas kolorowania, gdy ręka mechanicznie wypełnia kontury kolorem, a myśli i tak krążą wokół spraw do załatwienia. Najlepiej jednak ruszyć tyłek z kanapy i porządnie się zmęczyć. Pół godziny intensywnego marszu lepiej łagodzi skutki stresu niż bazgranie po papierze.

Jeszcze lepiej się nie stresować, nie irytować, nie wściekać… Ale jak to zrobić, gdy otwieram piekarnik i znajduję pół kromki oraz okruchy, bo mąż robił sobie wieczorem grzanki… Jak się nie irytować, gdy sięgam po ziele angielskie i znajduję pusty słoik, bo „się zużyło i nie kupiło” – jak się lubi tłumaczyć Pan Zdziwiony… Jak się nie wściekać, gdy się silę na wirtuozerię, a mąż i tak do każdej zupy musi wlać łyżkę maggi, bo zupa bez maggi to nie zupa… Zrobiłam więc sobie hummus, bo nic tak nie relaksuje w kuchni, jak przerobienie czegoś na papkę. Rozbijanie kotletów, rozgniatanie awokado czy zwykłe blendowanie – żywności można uczynić to wszystko, co czasem chciałoby się zrobić kuchennemu intruzowi.

hummus-009

KLASYCZNY HUMMUS

  • puszka ciecierzycy (400g)
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 70 g pasty tahini
  • 2 ząbki czosnku

Ciecierzycę przelewamy na sitko, płuczemy i odsączamy. Czosnek obieramy. Wszystkie składniki wkładamy do malaksera i blendujemy na gładką pastę.

hummus-007

PITA Z HUMMUSEM, WĘDZONYM KURCZAKIEM I WARZYWAMI

  • chlebki pita (u mnie z kolendrą)
  • hummus
  • wędzony filet z kurczaka
  • marchewka
  • seler naciowy
  • ogórek
  • mieszanka liści sałatowych i ziół

Sałatę myjemy i osuszamy. Marchewkę obieramy i kroimy w cienkie słupki. Seler dokładnie myjemy i również kroimy w słupki. Ogórek i kurczaka kroimy w plasterki. Chlebki wkładamy do mikrofalówki na 30-40 sekund, po wyjęciu każdy rozcinamy do połowy. Do środka wkładamy liście sałaty i zioła, marchewkę, seler, kurczaka i ogórek. Na końcu dodajemy 2 łyżki hummusu.

Steak sandwich z karmelizowaną cebulą i purée z groszku

steak z groszkiem 04

Zostało mi trochę purée z groszku z poprzedniego dnia, a w lodówce leżał jeden, nadprogramowy stek (pozostałość po ofercie kup 3 za cenę dwóch). Postanowiłam połączyć je ze sobą, a żeby był to naprawdę wyborny posiłek, ukoronowałam go nieco oszukaną karmelizowaną cebulą. Oszukaną, bo nie do końca słodki smak pochodził z cebuli, a z cukru. Cebula nie potrzebuje go, bo w sobie samej zawiera słodycz, ale żeby ją wydobyć potrzeba ok. 45 min. gotowania na małym ogniu, a mnie zależało na szybkim posiłku.

Dodatkową, dobrą wiadomością jest rezultat zdjęć – aparatowi się odmieniło i tym razem nie malował na niebiesko. Niestety jego „komputerek” zaczyna się psuć, więc w niedalekiej przyszłości i tak będzie trzeba go wymienić na nowszy model. Obawiałam się, że stek również zrobi się smerfny, więc zdjęcia miały być tylko testem – stąd są bez polotu. Ręce trzęsły mi się podczas fotografowania, mimo, że nastawiłam się na porażkę.  Potem sama siebie strofowałam, że nie powinnam się przejmować niesprawnym aparatem, ale okazało się, że podchodzę zbyt emocjonalnie do zdjęć, by tak sobie machnąć ręką na efekty. Tym dziwniejsze, że ostatnio zupełnie nie mam czasu ani możliwości, by fotografie były po prostu ładne. Już w tym głowa Chomiczka, by swoim głośno okazywanym niezadowoleniem popsuć zupełnie twórczą atmosferę towarzyszącą fotografowaniu. Dobrze, że chociaż zjeść mogłam w spokoju, bo maluszek zawędrował do wanienki, inaczej chyba by się zapłakał, nie mogąc spróbować mięsa…

steak z groszkiem 05

STEAK SANDWICH Z KARMELIZOWANĄ CEBULĄ I PURÉE Z GROSZKU

  • kromka chleba
  • ½ czerwonej cebuli
  • 1 łyżka brązowego cukru
  • 1 łyżka masła
  • 1 striploin steak (stek nowojorski, ok. 1.5 cm grubości)
  • oliwa
  • purée z groszku (przepis TUTAJ)
  • 1 łyżeczka relishu Ballymaloe

Cebulę obieramy, kroimy w plasterki. Na patelni roztapiamy masło na średnim ogniu, wrzucamy pokrojoną cebulę. Gotujemy, mieszając co 5 minut, aż zmięknie. Dodajemy cukier i dalej gotujemy, aż zacznie się karmelizować. Mieszamy co 5 minut, aby zbrązowiała, ale się nie przypaliła (ok. 15 min).

Na drugiej patelni rozgrzewamy bardzo mocno oliwę. Kładziemy mięso i smażymy 2 minuty z jednej strony, następnie obracamy i smażymy 2 minuty z drugiej. Zdejmujemy z patelni i odkładamy na deskę na 2-3 minuty.

Kromkę chleba tostujemy (niekoniecznie), purée z groszku podgrzewamy. Chleb smarujemy warstwą purée z groszku, na wierzchu układamy stek, na nim skarmelizowaną cebulę i dekorujemy łyżeczką relishu.

Jej Wysokość Kanapka z Ogórkiem (oraz o letnich “Maszketach”)

kanapka z ogórkiem 04

Letnia edycja „Maszketów” pojawiła się w sieci już kilka dni temu, ale dopiero dzisiaj udało mi się usiąść, żeby zaprezentować ich najnowsze wydanie.

Numer jest dość krótki, bo komu chciałoby się latem czytać opasłe tomisko. Kilkanaście przepisów w sam raz wpisuje się w krótki czas wakacji, które i tak najchetniej spędza się z dala od kuchni. Słońce, wysokie temperatury i długie dnie zachęcają do przebywania poza czterema ścianami, na łonie natury, pośród traw, brzęczących owadów, oszałamiającego zapachu kwiatów i dojrzewających owoców. Redakcja również uwielbia wędrówki po lasach, łąkach i polach, toteż nie dziwi, że właśnie tam szukałyśmy inspiracji dla letnich potraw.

maszkety lato 16

Oprócz przepisów – jak zawsze – w numerze znajduje się spora garść artykułów. Tym razem przeczytacie m. in. o śląskich zwyczajach weselnych, o ulubionych produktach kuchni meksykańskiej i o potrawach spożywanych przez królową Elżbietę.

Szczególnie ten ostatni tekst trafia w aktualnie komentowane sprawy, gdyż za sprawą niedawnego referendum Wielka Brytania stała się numerem dwa (numer jeden to oczywiście piłka nożna) w nagłówkach prasy w całej Europie. Póki jeszcze sąsiednia wyspa trzyma się kontynetu (i wcale nie jest takie pewne, że uda jej się odpłynąć), przyjrzyjmy się szczególnemu daniu, charakterystycznemu dla angielskich wyższych sfer, czyli… kanapce z ogórkiem.

To nie żart, choć pierwszy raz o tym specyficznym smakołyku usłyszam podczas oglądania serialu „You Rang, M’Lord?”, gdzie chyba w każdym odcinku służba serwowała państwu kanapki z ogórkiem do popołudniowej herbatki. O ile akcja serialu dzieje się w latach 20., o tyle cucumber sandwich ma znacznie dłuższą historię. Kojarzy się przede wszystkich z epoką wiktoriańską, z pędzącą leniwe życie artystokracją, ale tak naprawdę szczyt popularności przyniosła era edwardiańska, gdy ogórki stały się powszechne na rynku niemal cały rok dzięki uprawom szklarniowym.

Kanapka z ogórkiem nie jest posiłkiem zbyt odżywczym, ale właśnie o to w jej konsumpcji chodzi. Podawana między głównymi posiłkami nie miała służyć zaspokojeniu głodu, ale stanowić przyjemne odświeżenie i orzeźwienie przed baraniną czy roast beef and Yorkshire pudding. Dodatkowo należało ją przygotować w dość szczególny sposób, a na talerzu ułożyć w interesujący sposób – tu preferowane są konstrukcje wieżowe. Oryginalna kanapka to chleb, masło i ogórek ze szczyptą soli i odrobiną soku z cytryny, wersje z koperkiem, białym serkiem czy nawet łososiem to współczesne wariacje, które raczej na talerz królowej Elżbiety nie trafiają…

kanapka z ogórkiem 05

KANAPKI Z OGÓRKIEM

  • biały chleb tostowy
  • masło w temperaturze pokojowej
  • ogórek wężowy
  • sól
  • łyżeczka soku z cytryny

Chleb kroimy na cienkie kromki (cieńsze niż standardowe kromki na tosty). Z każdej kromki odcinami skórki i smarujmy cienką warstwą masła od brzegu do brzegu (masło ma zapobiegać nasiąkaniu chleba sokiem z ogórka). Ogórek obieramy, kroimy w bardzo cienkie plasterki (im cieńsze, tym lepiej). Kanapkę składamy przed samym podaniem, układając 2-3 warstwy ogórków. Ogórki lekko solimy i skrapiamy sokiem z cytryny. Każdą kanapkę przekrawamy po skosie dwukrotnie, aby powstały malutkie trójkąty. Układamy dekoracyjnie na talerzu (najlepiej piętrowo).

P.S. Moje kanapki nie są idealne, zdecydowanie muszę poćwiczyć cierpliwość przy krojeniu ogórka w plasterki cienkie jak papier…

Pasta z wędzonej makreli (oraz o kradzieży naszego samochodu)

pasta z makreli 007

– Dzwonię po Gardę!  – Mąż gorączkował się od samego rana. – Samochód nam ukradziono! Że też się ktoś na naszą „krowę” (jak pieszczotliwie nazywamy następcę „złomka”) połasił, przecież stare to i blachę z tyłu ma niewyklepaną (to pozostałość po tym, jak kazałam Mężowi na wstecznym wjechać w szpaler krzaków, w którym, jak się okazało, był ukryty kamienny murek). Tylko fotelików samochodowych dla dzieci szkoda…

Zaniepokojona Króliczka przyczłapała ze smutną miną: – Nasz samochód, ja go tak lubiłam. Przecież w Grange nie ma złodziei. Nasz samochód, w moim ulubionym kolorze. Mój Garfield został w środku. Pocieszałam ją, że nic się nie stało i jak Garda nie znajdzie naszego auta, to kupimy nowe, też czerwone. – Ale na pewno czerwone, dobrze? – Na pewno czerwone, na pewno… Chomiczek jako jedyny był uszczęśliwiony, bo zobaczył rano Tatę, co się bardzo rzadko zdarza, bo Maluszek wstaje po jego wyjeździe do pracy.

Oficer z naszego posterunku zjawił się w minutę, koniec końców to mała wieś. Przywitał się, usiadł w kuchni i poprosił, by mu opowiedzieć, co się zdarzyło poprzedniej nocy.

Mąż zrelacjonował, jak to wrócił z pracy, wypakował zakupy z Lidla (te włoskie, co to były za pół ceny z okazji pokonania Włochów w mistrzostwach), zamknął samochód, wszedł do domu, zostawiając auto od frontu. Tyle.

– Ej, jeszcze potem byłeś w naszym sklepie, bo skąd te wiśnie na stole?! – poprawiam szybko Męża, a on otwiera szeroko oczy, patrzy zdumiony na Pata i zaczyna coś bełkotać pod nosem, że przecież wywoził do kontenerów za sklepem słoiki po ogórkach… Zaraz… Zaraz… Pobiegł świńskim galopem (jak to na Śląsku się goda) do sklepu (który jest po drugiej stronie drogi) i za chwilę widzę, jak czerwony pędzi z powrotem, pokazując mi kciukiem okey.

Wpadł do domu zawstydzony, Pat go pocieszał, że to się często zdarza i najważniejsze, że samochód się odnalazł. – Boże, ale ja już wysłałem wiadomość do pracy! – Powiesz im, że guards tak szybko auto odnaleźli – pożegnał się nasz posterunkowy i pojechał dalej. Tym sposobem poprawiliśmy statystyki wykrywalności sprawców przestępstw i odzyskiwania zrabowanego mienia. Pełny sukces przed 9 rano!

Jak się potem Mąż tłumaczył: – Tak się ucieszyłem, że kupiłem 2 kilo wiśni za 5 euro, że pobiegłem do domu i zapomniałem, że przyjechałem samochodem do sklepu… Nadal się z tego śmieję…

pasta z makreli 009

PASTA Z WĘDZONEJ MAKRELI

  • 2 wędzone filety z makreli
  • 2-3 łyżki majonezu
  • 2 ogórki małosolne
  • łyżka posiekanego koperku
  • łyżka posiekanego szczypiorku
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Z makreli usuwamy ewentualne ości, oddzielamy mięso od skóry i je rozdrabniamy (palcami, ale można widelcem). Przekładamy do miski. Ogórki kroimy w kosteczkę, wsypujemy do ryby wraz z posiekanymi ziołami. Uzupełniamy majonezem, mieszamy. Przyprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy na pół godziny zanim podamy (lub na dłużej, wtedy wstawiamy do lodówki).

pasta z makreli 005

Grzanki z wędzoną makrelą i przepiórczymi jajkami (oraz o wrogach…)

makrela rozmaryn 005

Teoria spiskowa Mojego Męża jest taka, że niby ja potrzebuję mieć wroga… Kogoś lub coś z czym będę mogła walczyć, snując podstępne plany zniszczenia go, których oczywiście nigdy nie zrealizuję. Gdyby jednak udało się wroga zneutralizować, to w mig muszę sobie znaleźć kolejny obiekt, gdyż nie mogę bez tego żyć.

Kim lub czym są moi wrogowie. Ano są to na przykład psie siuśki w mojej rabacie, niszczące rośliny skuteczniej niż RoundUp. Albo kupy tych samych psów zrobione do tej samej rabaty. Inni to palacze na placu zabaw. Kolejna grupa anonimowych wrogów to pijani wytaczający się z pubu za płotem i wrzeszczący mi pod oknami o północy. Kierowcy przejeżdżający na czerwonym świetle na przejściu przed szkołą Króliczki, a kolejni to miłośnicy palenia śmieciami w kominkach lub w ogródkach.

Snuję więc podstępne plany ogrodzenia rabatki metalowym płotkiem. Posyłam pełne wyrzutu spojrzenia w stronę palących matek, co najczęściej skutkuje tylko zabraniem własnych dzieci z placu zabaw. Ze złości na porykujących pijaków z przybytku zza płotem, namawiam usilnie Męża, by chodził do pubu za kościołem. Marzą mi się progi zwalniające co 10 metrów w okolicy szkoły i obowiązkowe filtry na kominach jako kara dla utylizujących śmieci w kominkach domowych.

Z innymi wrogami rozprawiam się sama – prowadzę aktywną krucjatę przeciwko ślimakom buszującym w doniczkach, poluję na muchy w kuchni, chodzę napominać młodzież urządzającą dyskotekę na podwórku o 12 w południe, a nawet przypilnowałam sąsiada, żeby usunął halloweenową dekorację w postaci martwej kawki zawieszonej na drzewie (w celu odstraszenia innych kawek)… Taka wojownicza myszka jestem.

A Mąż? Rozkłada ręcę, mówiąc, że nic na to nie poradzi. Dobitniej: -Przecież nie wystrzelam wszystkich psów w okolicy, nie wysadzę w powietrze pubu, nie położę się plackiem przed przejściem dla pieszych, a w ogóle to nie masz już czym się zajmować…?!

I tak sobie rozprawiamy nad wzorami kulturowymi i ich rozbieżnością w aspekcie normatywnym i behawioralnym. Bo niby wszyscy wiemy, jak żyć, by żyć dobrze, ale co zrobić, gdy żyjąc gorzej, czujemy się z tym lepiej?! Gotujemy jajka, opiekamy chleb i dochodzimy do wniosku, że nic się nie zmieniło od czasów starożytnych – kult Apolla i kult Dionizosa nijak zgodzić się nie mogą.

makrela rozmaryn 004

GRZANKI Z WĘDZONĄ MAKRELĄ, JAJKAMI PRZEPIÓRCZYMI I ROZMARYNEM

  • pieczywo (może być z poprzedniego dnia), wędzone filety z makreli, jajka (u nas przepiórcze), łyżeczka świeżego rozmarynu, masło, sól, świeżo zmielony pieprz

Pieczywo posmarowane masłem opiekamy (w piekarniku). Mięso makreli rozrywamy widelcem na cząstki, wkładamy do miski i podgrzewamy w mikrofalówce. Jajka przepiórcze gotujemy 2,5 minuty (na miękko) do 4 minut (na twardo), następnie zalewamy zimną wodą, by szybko przerwać proces gotowania. Rozmaryn siekamy.

Ugotowane jajka obieramy. Jeśli są na miękko – wkładamy do miski, wsypujemy rozmaryn i widelcem lekko rozgniatamy jajka, mieszamy, solimy i pieprzymy. Jajka ugotowane na twardo rozkrawamy na pół. Na opieczonym chlebie układamy jajka i makrelę. Pieprzymy, solimy, posypujemy rozmarynem.

Bajgle z kiełbaskami rybnymi i awokado

seafood bagel 006

O ile jestem zagorzałą antyfanką irlandzkich kiełbasek wieprzowych, o tyle lubię kiełbaski z łososia. Sausages z wieprzowiny mają konsystencję zbliżoną do polskich parówek, tylko są znacznie bardziej tłuste i nieco mniej „roślinne”. Smaży się je na patelni lub zapieka w piekarniku – jakkolwiek by je przyrządzać, smród w kuchni jest okropny. Właśnie po zapachu rozpoznaję, kto z moich znajomych pochłonął kiełbaskę na śniadanie. Wszystko nimi nasiąka – ubranie, włosy, skóra. Większość dostępnych na rynku jest moim zdaniem niezjadliwa (choć mojej opinii nie podziela ani Mąż, ani Króliczka). Obok puddingu jest to właściwie jedyny wyrób kiełbasiany znany z Irlandii…

Tym większym zaskoczeniem były dla mnie kiełbaski rybne. Chodziłam wokół nich bardzo podejrzliwie, ale w końcu zdecydowałam się spróbować. I bardzo byłam zdziwiona, że są takie dobre. W środku znajduje się mięso łososia i łupacza bez najmniejszych wątpliwości, po prostu widać, że kiełbaski są zrobione z mięsa ryby i to wcale nie zmiksowanego na papkę. W smaku delikatne, ale nie mdłe. Ładnie się rumienią podczas smażenia i nie napełniają kuchni nieprzyjemną wonią. A skoro przekonałam się do łososiowych kiełbasek, to zaczęłam myśleć, do czego można je wykorzystać. Na pierwszy ogień poszły bajgle, bo dość dawno ich nie jadłam. Pycha! Jutro będzie powtórka.

seafood bagel 004

BAJGLE Z KIEŁBASKAMI RYBNYMI I AWOKADO

  • 4 bajgle
  • 4 dobrej jakości kiełbaski rybne (u mnie z łososia i łupacza Kilmore Quay)
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 awokado
  • 1 łyżka oleju z awokado
  • sok z połówki limonki
  • swieżo zmielony pieprz
  • ½ czerwonego grejpfruta
  • liście sałatowe
  • koperek

Sałatę i koperek myjemy, osuszamy. Awokado przekrawamy na pół, usuwamy pestkę, miąższ rozgniatamy widelcem i mieszamy z sokiem z limonki i łyżką oleju z awokado. Przyprawiamy pieprzem. Grejpfrut obieramy i kroimy w plasterki (usuwamy dokładnie białą błonkę).

Kiełbaski smażymy na oliwie ok. 6 minut, często obracając. Usmażone kroimy wzdłuż na 3 plasterki. Bajgle przekrawamy i opiekamy w piekarniku (lub w tosterze).

Spody bułek smarujemy pastą z awokado. Na nich układamy kolejno pokrojone kiełbaski, sałatę z koperkiem, plastry grejpfruta i przykrywamy wierzchem bułki. Podajemy od razu.

seafood bagel 005