Korzenne muffiny grahamowe z jabłkami

grahamowe-015

Nie mogę doczekać się Świąt w tym roku. Zazwyczaj w ogóle nie ruszają mnie świąteczne ozdoby, oferty, reklamy wyskakujące zewsząd już od połowy października, a w tym roku nie mogę się doczekać choinki, piernika i barszczu z uszkami. I już na zapas martwię się, że Boże Narodzenie trwa tak krótko, a potem trzeba będzie wrócić do szarej, zimowej rzeczywistości.

Tak bardzo nie mogę doczekać się Świąt, że oglądam ze wzruszeniem świąteczne spoty reklamowe. Więcej – na you tube’ie przeglądam świąteczne sceny z przeróżnych filmów. Zrobiłam stroik adwentowy i zastanawiam się na zrobieniem kalendarza w kształcie choinki. Zazdroszczę Królisi dziecięcej wiary w Świętego Mikołaja i pisania listu do niego. I jeszcze żałuję, że nie ma tutaj śniegu i nie można jeździć na sankach.

grahamowe-018

Bardzo nie mogę się doczekać Świąt, więc przemycam sobie świąteczne smaki w codziennym jedzeniu. Takie muffiny na przykład – mają być rzekomo po prostu zdrowszą opcją (ale nie wierzę w istnienie zdrowych słodyczy), bo są pełne otrębów, nie posłodziłam ich cukrem, a syropem klonowym, zawierają owoce, a nie przykładowo czekoladę. Tymczasem są czymś więcej. Po pierwsze nadal są muffinami, choć nie da się ukryć, że czuć w nich grahamkę. Nie są tak słodkie, jak typowe wypieki, ale za to są bogate w dodatki i pięknie pachną… no właśnie – świętami – za sprawą przyprawy do grzanego wina. Mają jeszcze tę zaletę, że bardzo szybko się je robi, nie potrzeba wyjmować ciężkiego sprzętu, bo zwykła drewniana łycha w zupełności wystarczy do byle jakiego mieszania. Jedyny minus, że nie wyglądają zbyt estetycznie, dlatego nie zabierajcie ich na salony, a zjedzcie z najbliższymi przy kuchennym stole. W końcu to właśnie przy nim wszystko smakuje najlepiej!

grahamowe-014

KORZENNE MUFFINY GRAHAMOWE Z JABŁKAMI

  • 100 g mąki graham
  • 100 g mąki samorosnącej
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka przyprawy korzennej do piernika lub do grzanego wina
  • 25 g otrębów pszennych
  • 25 g płatków owsianych
  • 2 jabłka
  • 50 g sułtanek
  • 50 g pekanów
  • 2 jajka
  • 100 ml oleju słonecznikowego
  • 4 łyżki syropu klonowego
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 łyżka sezamu

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Formę na muffiny (12-dołkową) wykładamy papierowymi papilotkami. Siekamy pekany, jabłka obieramy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w niewielką kostkę.

Obie mąki i proszek do pieczenia przesiewamy do miski, dodajemy przyprawę korzenną, otręby, które zostały na sitku oraz dodatkowe 25 g otrębów pszennych wraz z płatkami owsianymi i mieszamy. Dodajemy sułtanki, pokrojone jabłka, posiekane orzechy i delikatnie mieszamy. Robimy dołek pośrodku, wlewamy do niego olej, syrop klonowy i rozbełtane jajka. Mieszamy, aż składniki się połączą. Dodajemy jogurt i jeszcze raz mieszamy, uważając, by nie wyrobić za mocno.

Ciasto nakładamy łyżką do papilotek. Na wierzchu posypujemy każdą porcję sezamem. Pieczemy w nagrzanym piekarniku przez 16-18 minut. Wyjmujemy z pieca i lekko studzimy. Najlepsze są jeszcze ciepłe.

grahamowe-017

(przepis wg „Easy Food” October 2015)

Muffiny z rabarbarem i kruszonką (oraz o modzie i urodzie po irlandzku)

muffiny z rabarbarem 006

Zgrzeszyłam i mnie pokarało. Zgrzeszyłam, wyjadając dziecku Nutellę, a pokarało mnie kilkoma wypryskami i pryszczem na czole. Nie mogę jeść Nutelli i już, bo mi rujnuje cerę. Długo się oszukiwałam, że to wcale nie jest wina brązowego smarowidła, ale po wielu latach obserwacji, musiałam przyznać sama przed sobą, że jednak mi nie służy. Ale stało się, połasiłam się i mi obsypało twarz różowymi wykwitami.

Żeby nie pogarszać sprawy, darowałam sobie zamazywanie buzi kolorowymi kosmetykami i poszłam z dziećmi zupełnie sauté na plac zabaw. Idąc tam z malcem w wózku, ma się niemal stuprocentową pewność, że zostanie się otoczonym wianuszkiem innych matek niemowlaków. Już się przyzwyczaiłam i chyba byłabym rozczarowana, gdyby nie trafiła mi się rozmowa na temat zupek, kupek i pierwszych ząbków.

Siedzimy więc sobie w gronie mamusiek i nagle padają słowa, które rozbroiły mnie zupełnie: – Did you get chicken pox recently? Oniemiałam, dlaczego u licha miałabym dopiero co chorować na ospę?? Musiałam zrobić wyjątkowo głupią minę, bo nowo poznana matka rocznej dziewczynki wskazała efekt ostatniego obżarstwa na mojej twarzy jako powód do podejrzeń. Zapewniłam solennie, że zdrowa jestem jak rydz i nie musi martwić się o swoje dziecko. Okazało się, że właśnie jej dziecko niedawno miało ospę i tak jej się skojarzyło.

Wiecie, po czym poznaję, że mam do czynienia z Polką? Że zlustruje mnie od stóp do głów, jeszcze zanim się przywita. Irlandki zupełnie nie są zainteresowane wyglądem swojej rozmówczyni. Czy wyglądasz jak z żurnala, czy ostentacyjnie nie regulujesz brwi, czy kiwasz się na niebotycznych szpilkach, czy w biegu włożyłaś klapki męża, czy talię osy chowasz pod gruba bluzą, czy z wdziękiem prezentujesz w opiętych legginsach 40 kg nadwagi – nikt nawet nie mrugnie. Twoje życie, twoja sprawa. O swoich strojach i wyglądzie papla się tylko w gronie najbliższych przyjaciółek, a całemu światu nic do tego.

Świadomość, że mój wygląd należy tylko do mnie i że nie muszę od rana dusić się zapięta pod samą szyję, pomaga mi widzieć świat szerzej, pełniej i bardziej otwarcie. Nie kończy się on tam, gdzie kończy się rama lustra. Z lżejszym sercem pochłaniam też słodkie babeczki, od których na szczęście nie psuje się cera, przepraszam, chciałam powiedzieć, od których nie choruje się na ospę… Pozdrawiam – z ustami pełnymi rabarbarowego muffina – z kraju, gdzie nie dołącza się zdjęcia do CV.

muffiny z rabarbarem 005

MUFFINY Z RABARBAREM I KRUSZONKĄ

  • 175 g rabarbaru
  • 175 g drobnego cukru
  • 1 jajko
  • 125 ml maślanki
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 200 g mąki
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Kruszonka:

  • 50 g jasnego cukru muscovado
  • 50 g mąki
  • 25 g płatków owsianych
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 50 g masła

Piekarnik rozgrzewamy do 200°C. 12-dołkową formę na muffiny wykładamy papierowymi kokilkami.

Rabarbar myjemy, rozkrawamy wzdłuż i kroimy w kostkę. Przekładamy do dużej miski i zasypujemy cukrem. Mieszamy i odstawiamy na bok.

Następnie przygotowujemy kruszonkę: mąkę, cynamon, płatki owsiane i cukier wkładamy do średniej miski i dokładnie mieszamy. Muscovado czasami się bryluje, jeśli do opakowania dostanie się wilgoć – jeśli tak się stało, rozcieramy go palcami. Dodajemy pokrojone masło i wyrabiamy palcami, aż powstanie gruba kruszonka.

Do miski z rabarbarem wlewamy olej, rozbełtane jajko, ekstrakt waniliowy i maślankę, mieszamy. Mąkę przesiewamy wraz z proszkiem do pieczenia i sodą. Wsypujemy do miski z rabarbarem i szybko mieszamy. Przekładamy ciasto do kokilek, szybko posypujemy kruszonką i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 15-18 minut. Po wyjęciu odstawiamy na 5 minut, a następnie wyjmujemy muffiny z formy i studzimy na kratce.

muffiny z rabarbarem 004

(przepis „Good Food”, May 2011)

Wiosenne słodkości 2016

Muffiny z wędzonym łososiem i koperkiem

muffiny łos 007

Muffiny to najprostszy wypiek na świecie. Suche składniki mieszamy w jednej misce, mokre w drugiej, a potem mieszamy razem, dosypując ewentualne dodatki. Mieszamy niezbyt starannie, tylko tyle, by się wszystko połączyło w jedną breję. Chlast łyżką do natłuszczonych dołków i do pieca. Słowem 10 minut roboty, 20 pieczenia i mamy zgrabne bułeczki.

Dlatego muffiny piekę, gdy nie mam czasu na fantazyjne pichcenie. Jasne, mogłabym położyć się na owe pół godziny na kanapie, ale każda matka wie, że nic tak nie przyciąga dzieci jak rodzicielska bezczynność. Gdy stoję przy piekarniku, Króliczka w pełnym napięcia oczekiwaniu milknie, zamiera i nieomal rozpływa się w powietrzu. Magia kuchni sprawia, że gotowa jest zostać najgrzeczniejszym dzieckiem na świecie, byleby dostać finałowy produkt na talerzu.

Wytrawne muffiny to też wygodny sposób na nieposkromiony apetyt dziecka. Kiedy znudzone przychodzi (a akurat ma śródroczne wakacje, więc się bardzo nudzi) i smętnie woła, że jest głodne, wskazuję jej koszyk z bułeczkami. Są już z „czymś”, myślę, że od biedy zastąpią kanapkę. W każdym razie Malutka z zachwytem napycha buzię kolejnym muffinem i nie prostestuje, że „znowu to samo”.

Z łososiem i koperkiem są na tyle ciekawe, że z powodzeniem mogą trafić na wielkanocny stół w mniej konserwatywnych domach. Sama balansuję między tradycją i nowymi smakami, toteż nie mam oporów przed niekonwencjonalnym menu świątecznym. Na przykład od dawna zastanawiam się, dlaczego na teoretycznie bogatym stole świątecznym panoszy się podrzędna, przemysłowa  kiełbasa biała, która zupełnie nie przypomina swojego pierwowzoru. Jeśli tradycja ma oznaczać oszukaną, podłej jakości kiełbasę, to bardzo chętnie z takiej tradycji rezygnuję. Dziękuję, ale wolę moje muffiny.

muffiny łos 008

MUFFINY Z ŁOSOSIEM I KOPERKIEM

  • 6 łyżek oleju słonecznikowego oraz odrobina do natłuszczenia formy
  • 280 g mąki
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • świeżo zmielony pieprz
  • 2 jajka
  • 250 ml maślanki
  • 150 g wędzonego łososia
  • 2 łyżki posiekanego koperku

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Formę na muffiny (12-dołkową) smarujemy niewielką ilością oleju. Łososia drobno kroimy.

Olej wlewamy do dzbanka (lub miski), dodajemy rozbełtane jajka i maślankę. Mieszamy.

Makę wraz z proszkiem do pieczenia przesiewamy do drugiej miski (większej), dodajemy sól i pieprz. Robimy dołek i wlewamy w niego mokre składniki. Dodajemy łososia i posiekany koperek, mieszamy tylko do momentu, aż składniki się połączą.

Przekładamy ciasto do dołków foremki, wstawiamy do piekarnika na 20 minut (aż wyrosną i sie zezłocą). Po wyjęciu odstawiamy na 5 minut, po czym wyjmujemy z formy. Można je udekorować małym kawałkiem łososia i odrobiną koperku.

muffiny łos 009

(wg 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats)

Muffiny “Jesteśmy Pączkami!”

muffiny 008

Tłusty Czwartek musi być kaloryczny. I bardzo słodki. Szczególnie, że sezon chorobowy w pełni. Króliczka pomaszerowała dziś do szkoły po tygodniowym wylegiwaniu się w łóżku, zmotywowana do boju musicalem „Pirates of the Curry Bean”, w którym zagra małego pirata. Miała zostać syreną, lecz gdy przed dziewczynkami stanęła szansa przeniesienia się do drużyny piratów, pierwsza się zgłosiła. Dziewczynka żądna przygód!

Tłusty Czwartek musi być bardzo słodki, bo w tym roku okazał się dla nas dość pechowy. Dziwnym trafem oboje staliśmy się ofiarami tajemniczej zmowy kluczy. Mnie po raz kolejny pękł klucz do drzwi wejściowych, choć tym razem odgiął się w przeciwną stronę. Będę musiała poprosić ślusarza o jakiś wyjątkowo trwały stop. Może klucz z tytanu? Mój Mąż Najdroższy z wyżyn swego dowcipu naigrywał się, że nie wiedział, że można osiągnąć taką tężyznę fizyczną dzięki jedzeniu ciasteczek… Ha, ha… Chciał sobie poprawić humor, bo „klucz” do samochodu odmówił mu posłuszeństwa na dobre i to 150 km od domu. Spędził więc 3 upojne godziny podróżując autobusem, ale nie było tak źle, bo telefon rozładował mu się dopiero po pokonaniu 140 km.

Tłusty Czwartek musi być słodki, ale niekoniecznie aż tak tłusty. Smażone w głębokim tłuszczu faworki potrafią wywołać przykre dolegliwości, podobnie jak nadmiar frytek. Mój delikatny żołądek chętniej spotka się z pączkiem niż z faworkiem, ale pączki są dość pracochłonne. W każdym razie z małym dzieckiem przechodzącym fazę „Mamo, nie odchodź” smażenie pączków jest nieco kłopotliwe. Upiekłam więc ekspresowe muffiny, które chciałyby być pączkami. Tym sposobem pożenione zostały wyspiarskie smaki z polską tradycją tłustoczwartkową. Cztery muffiny wystarczyły, żeby dzień zaliczyć do udanych. Przy trzecim myślami już byłam przy nowym samochodzie…

muffiny 0091

MUFFINY „JESTEŚMY PĄCZKAMI!”

  • 280 g mąki
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 115 g miałkiego cukru
  • 85 g masła
  • 2 jajka
  • 200 ml mleka
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • dżem truskawkowy

Oraz:

  • odrobina oleju do nasmarowania formy
  • masło i miałki cukier do dekoracji

Masło roztapiamy i schładzamy. Formkę na muffiny z 12 dołkami smarujemy olejem. Piekarnik nagrzewamy do 200°C (180°C z termoobiegiem).

Mąkę przesiewamy razem z solą i proszkiem do pieczenia do dużej miski, dodajemy cukier, mieszamy.

Jajka wbijamy do dzbanka, rozbełtujemy. Wlewamy mleko, ekstrakt z wanilii i masło, mieszamy.

Wlewamy płynne składniki do miski z mąką, mieszamy tylko do momentu, aż wszystkie składniki się połaczą. Połową ciasta napełniamy foremkę, na środek każdej babeczki dajemy łyżeczkę dżemu, uzupełniamy pozostałym ciastem. Pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 20 minut.

Po wyjęciu odstawiamy na 5 minut do przestygnięcia. Muffinki wyjmujmy z dołków, pomagając sobie nożem. Po wystudzeniu czubek każdej babeczki moczymy w roztopionym i przestudzonym maśle i od razu obtaczamy w rozsypanym w płaskim naczyniu cukrze.

muffiny 007

(przepis wg 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats)

Muffiny z borówkami oraz o tym, co wyrzucił ocean na naszą plażę

muffiny b 12

Sztormy, burze z błyskawicami, silnie wzburzone wody oceanu oraz potężne fale – tak wyglądał krajobraz w mojej okolicy jeszcze dwa tygodnie temu. Wichury przerywane momentami względnego spokoju, śnieg, gradobicie i kilkunastominutowe przebłyski słońca. Po takich atrakcjach warto wybrać sie na plażę, bo odpływ zostawia na piasku wyrzucone przez ocean skarby.

Koledzy ze stowarzyszenia (Grange and Armada Development Association) po sztormie zawsze monitorują plażę, by ubiec przypadkowych poszukiwaczy skarbów i zabezpieczyć podejrzanie cenne znaleziska. Tym razem również znaleźli większe i mniejsze okruchy galeonów hiszpańskiej Armady, zatopionych w pobliżu naszej plaży. Ledwo udało się wyciągnąć z wody pierwszy kawał historycznego drewna, już trzeba było gnać na ratunek kolejnemu.

10468061_10152938339339733_4351696967708622975_n

10989227_783493411732103_1799538507498365383_n

Wcale nie jest prosto ściągnąć z plaży 3-metrowy kawałek steru. Do tego jeszcze trzeba uważać, by go nie uszkodzić, a warunki pogodowe były raczej kiepskie. Zbierało się na kolejną burzę, która miała przynieść kolejne znaleziska. W sumie znaleziono 3 spore części oraz kilka mniejszych odłamków. Dokładając do tego znalezioną pół roku temu połowę steru oraz kilka pomniejszych elemntów, można śmiało powiedzieć, że w ciągu niespełna dwóch lat ocean wyrzucił na brzeg Streedagh więcej niż przez ostatnie 40 lat.

Nie dziwi więc nikogo, że archeolodzy z różnych części Irlandii spieszą do nas, a dodatkowo planowane jest zejście pod wodę w celu ocenienia stanu wraków. Są obawy, że sztormy mogły dokonać większych zniszczeń niż się spodziewamy.

Pozytywnym skutkiem jest zwiększone zainteresowanie lokalną historią i zaangażowanie naszej społeczności w pomoc przy transporcie morskich skarbów. O całej sprawie możecie przeczytać w serwisach Irish Times i Irish Examiner.

Zaś specjalnie dla wszystkich Pań, z okazji naszego wspólnego święta płci pięknej, muffiny z borówkami amerykańskimi. Proste, szybkie w przygotowaniu, doskonałe na drugie śniadanie lub podwieczorek. Smaczne, nie tak słodkie jak ciasta, w poręcznym rozmiarze – słowem idealne. Słonecznego Dnia Kobiet!

muffiny b 11

MUFFINY Z  BORÓWKAMI

(wg Grandma’s Special Recipes)

  • 375 g mąki
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 165 g brązowego cukru trzcinowego
  • 125 g płynnego masła
  • 2 jajka
  • 250 ml mleka
  • 185 g świeżych borówek amerykańskich

Piekarnik nagrzewamy do 180°C. 12-dołkową formę na muffiny natłuszczamy odrobiną oleju (lub masła).

Mąkę przesiewamy wraz z proszkiem do pieczenia do większej miski. Dosypujemy cukier i wszystko mieszamy. Robimy dołek, do którego wlejemy pozostałe składniki.

Do mniejszej miski wbijamy jajka i je rozkłócamy. Dolewamy mleko, rozpuszczone masło i wszystko razem mieszamy. Przelewamy do miski z mąką. Mieszamy niezbyt długo, mikstura powinna wyglądać dość niechlujnie. Dodajemy umyte i odsączone borówki, mieszamy z ciastem.

Ciastem napełniamy dołki formy, wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 20 minut. Wyjmujemy, gdy nabiorą złotobrązowej barwy, odstawiamy na ok. 10 minut. Przestudzone wyjmujemy z formy i odkładamy na kratkę, by zupełnie wystygły.

Muffiny z suszonymi na słońcu pomidorami i bazylią

muffiny z bazylią 1Zauważyłam, że w polskiej nomenklaturze używa sie ogólnego pojęcia “pomidory suszone” bez rozróżnienia na proces suszenia. A pomidor suszony pomidorowi suszonemu nie jest równy.

Język angielski jest bardziej precyzyjny w nazewnictwie, choć producenci również i tu próbują sztuczek, by uatrakcyjnić swój towar. Sun-dried tomatoes to pomidory suszone na słońcu. Dosłownie. Są jeszcze dried tomatoes, które zostały ususzone w specjalnych suszarkach. Natomiast suszenie w piekarniku określa się jako slow-roasted, czyli “wolno pieczone”. Producenci tych drugich i trzecich lubią nazywać owe pomidory sun-kissed, czyli dosłownie “pocałowane przez słońce” lub sun-touched, czyli “muśnięte przez słońce”.

Pomidory suszone na słońcu spędzają na dworze od 4 do 10 (!) dni. Często przed rozpoczęciem suszenia są przesypywane solą, której działanie konserwujące jest znane od starożytności. Od 4 do 10 dni potrzebują, by odparował z nich płyn, a odparowuje go ok. 90%.

Pomidory suszone/pieczone w piekarniku są przed zabiegiem przyprawiane ziołami i czosnkiem. W zależności od temperatury piekarnika proces trwa zazwyczaj od 4 do 12 godzin.

Każde z nich można zalać później podgrzaną oliwą z przyprawami, by wykorzystać je do sałatek, kanapek, zup, pieczywa, pomidorowego pesto, itd. Najlepsze są oczywiście suszone na słońcu, które mają intensywny kolor i smak. Minusem jest fakt, że są bardzo drogie. Suszone w suszarkach są tańsze, ale nie mają tej barwy i smaku, co ich słoneczne kuzynki. Pieczenie w niskich temperaturach to zupełnie zupełnie inna metoda, podczas której tracimy więcej witamin. Jest to jednak dobra alternatywa, gdy chce się ususzyć pomidory w warunkach domowych, a pogoda nie sprzyja suszeniu na słońcu.

W moim rodzinnym domu mówiło się, że gdy raz się spróbuje czegoś dobrego, trudno przyzwyczaić się do pośledniejszych smaków. Potwierdzam to z całą pewnością. Zakochana jestem w najlepszych suszonych na słońcu pomidorach, choć płacę za nie zawrotną cenę. Jak szaleć, to szaleć. Żyje się tylko raz!

muffiny z bazylią 2
MUFFINY Z SUSZONYMI NA SŁOŃCU POMIDORAMI I BAZYLIĄ
(przepis według 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats)

  • 280 g mąki
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • świeżo zmielony pieprz
  • 2 jajka
  • 250 ml maślanki
  • 100 g suszonych na słońcu pomidorów w oliwie*
  • 4 łyżki posiekanych liści bazylii
  • 1 ząbek czosnku
  • 10 g świeżo startego parmezanu
  • olej lub oliwa do natłuszczenia foremek

* Tak podano w oryginalnym przepisie. Jest to mało prezycyjne, gdyż w dalszym opisie stoi, że potrzebne jest 6 łyżek oliwy z zalewy. Kupuję pomidory na wagę, więc sprzedawca odsącza je z zalewy. Okazało się, że po odciśnięciu pomidorów została mi jedynie 1 łyżka oliwy, dodałam więc 5 łyżek ziołowego oleju rzepakowego, co razem dało 40 g płynu. Samych pomidorów zużyłam więc 60 g.

1. Formę na 12 muffinów natłuszczamy, piekarnik nagrzewamy do 200°C. Odsączamy pomidory z zalewy, rezerwując pozostały płyn. Pomidory drobno kroimy. Czosnek obieramy i rozgniatamy lub przeciskamy przez praskę.

2. Mąkę przesiewamy wraz z solą i proszkiem do pieczenia. Doprawiamy ją pieprzem, dodajemy pokrojone pomidory i mieszamy.

3. Jajka wbijamy do sporego dzbanka i roztrzepujemy. Następnie wlewamy maślankę, 6 łyżek oliwy z zalewy (u mnie była 1 łyżka z zalewy plus 5 łyżek ziołowego oleju rzepakowego), posiekaną bazylię i rozgnieciony lub przeciśniety przez praskę ząbek czosnku. Wszystko razem mieszamy.

4. W mące z dodatkami robimy dołek i wlewamy zawartość dzbanka, składniki krótko mieszamy. Łyżką przekładamy ciasto do formy. Posypujemy wierzch muffinów drobno startym parmezanem. Wstawiamy na 20 minut do piekarnika.

5. Po wyjęciu formy z pieca, odstawiamy ją na 5 minut. Dopiero po tym czasie wyjmujemy muffiny z formy. Doskonałe na ciepło i na zimno.

 

Pora na pomidora! Lato w pełni!

Tuńczykowe muffiny z oliwkami

muffiny tunczykowe 3Nie interesuję się ekologią w stopniu, który zadowoliłby Moją Siostrzyczkę. Segreguję śmieci, nie palę plastikiem w kominku, ale zdecydowanie za dużo produkuję odpadów. Choć walczę z woreczkową manią Mojego Męża, a papierowe torby zastępują Króliczce blok rysunkowy, to wiem, że jeszcze długa droga przede mną do stania się osobą w pełni uświadomioną ekologicznie. Nie piszę “przekonaną”, bo nikt mnie nie przekona do praw obywatelskich ślimaków buszujących w moich doniczkach.

Jednak nie trzeba być ekologicznym orłem, by zwrócić uwagę na oznakowania puszek z tuńczykiem. “Dolphin friendly” (przyjazne delfinom), “responsibly fished” (odpowiedzialnie złowione) czy “pole and line caught” (połów na wędkę) – takie napisy widnieją na niektórych opakowaniach. Oznaczają one, że podczas połowu tuńczyka złowiono tylko tuńczyka, i tylko w potrzebnych ilościach, zaś nie zabito przy okazji żywiących się nimi delfinów oraz innych morskich stworzeń, które pływały w pobliżu ławicy. Żeby złowić tylko to, co się potrzebuje, trzeba zrobić to ręcznie, czyli łowić wędką. Do tego namawiają ekolodzy, a o wymiernych korzyściach takiego sposobu łowienia tuńczyka można przeczytać na stronie organizacji Greenpeace.

Poprzednio tuńczyk trafił do sałatki, a dzisiaj upiekłam rybne muffiny z oliwkami. Króliczka cieszyła się ogromnie, że będą babeczki, ale niedowierzała, że tuńczykowe. Dopóki nie wgryzła swych małych ząbków w pierwszą sztukę, uparcie twierdziła, że babeczki mogą tylko słodkie.

– Smakował ci muffinek – zapytałam, gdy Króliczka spałaszowała pierwszą babeczkę.
– Nie.
– Zjadłaś całego, chociaż był niedobry?
– Był dobry, ale nie smakował mi, bo nie był słodki.

muffiny tunczykowe 2muffiny tunczykowe 1

TUŃCZYKOWE MUFFINY Z OLIWKAMI

(przepis według 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats)

  • 6 łyżek oleju słonecznikowego
  • 90 g czarnych oliwek (wydrylowanych)
  • 280 g mąki
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • świeżo zmielony pieprz
  • 2 jajka
  • 250 ml maślanki
  • 2 puszki tuńczyka w oliwie lub w oleju (200 g każda)
  • odrobina oleju do wysmarowania formy

1. Piekarnik nagrzewamy do 200°C. Formę na 12 muffinów smarujemy lekko olejem. Odkładamy 12 oliwek do dekoracji, resztę zaś grubo siekamy. Odsączamy tuńczyka z zalewy i nieco rozdrabniamy.

2. Mąkę przesiewamy wraz z solą, pieprzem i proszkiem do pieczenia do dużej miski. Dorzucamy posiekane oliwki i mieszamy.

3. Jajka rozbijamy do sporego dzbanka. Do rozbełtanych jajek dolewamy olej i maślankę, mieszamy razem. W mące robimy dołek, wlewamy do niego zawartość dzbanka i dodajemy tuńczyka. Wszystko razem mieszamy, ale niezbyt dokładnie.

4. Ciasto przekładamy do formy na muffin. Na wierzchu każdej porcji układamy oliwkę, lekko dociskając. Wstawiamy na ok. 20 minut do piekarnika. Po wyjęciu formę odstawiamy na 5 minut, nim wyjmiemy muffiny z dołków.