Włoskie wspomnienia V: Tortoreto – miasto turkawek

Tortoreto 133

O ile irlandzką wioskę można opisać jako cztery puby i kościół, to włoską wioskę w Abruzji można scharekteryzować jako cztery kościoły i kawiarnia. Oczywiście to duże uproszczenie, ale w czasie wojaży po regionie Abruzzo odniosłam wrażenie, że kościół stoi tam dosłownie przy kościele. W maciupeńkim, historycznym centrum Tortoreto znajdują się cztery świątynie. Maciupeńkim, bo trasa z jednego końca na drugi to jakieś 550 m (a w poprzek to trochę ponad 50 m, raptem dwie równoległe ulice). Continue reading

Advertisements

Włoskie wspomnienia IV: Najwęższa włoska uliczka w Ripatransone

Ripatransone 159

Najwęższa uliczka w całych Włoszech znajduje się w niewielkim miasteczku Ripatransone w prowincji Ascoli Piceno w regionie Marche. Właściwie składa się ona z dwóch odcinków, które są po prostu szparami między domami, przejściami prowadzącymi ostro w dół, częściowo będące schodami. Na wysokości ramion przeciętnego mężczyzny szerokość brukowanej alejki wynosi 43 cm, ale powyżej zwęża się do 38 cm! Spełnia warunki ulicy, ponieważ jest utwardzona, oświetlona, a na fasadach znajdujących się przy niej domów znajdują się okna. Przejście nią jest naprawdę niesamowitym przeżyciem i niemalże z ulgą ląduje się na jej przecznicy, która sama w sobie jest wąska, ale po tym doświadczeniu wydaje sie szerokim prospektem. Continue reading

Włoskie wspomnienia III: Świąteczny targ w Teramo

Teramo 101

Do Teramo udaliśmy się na zakończenie naszych wakacji, w czasie których zwiedzaliśmy głównie malutkie, historyczne miasteczka. Szykując się już w myślach do powrotu na zieloną wyspę, postanowiliśmy odwiedzić jeszcze stolicę prowincji, w której mieszkaliśmy a przy tym 3 największe miasto w Abruzji. Ruszając w drogę, nie nastawialiśmy się na wielkie zwiedzanie, gdyż nasz nader żywy trzylatek, dumnie noszący pseudonim „Tysiąc kroków, tysiąc psot” (co jest cytatem z wierszyka I. Suchorzewskiej), nie zawsze daje się okiełznać. Continue reading

Rotolo z kasztanami i batatami (oraz o tym, co smacznego zjadłam i co przywiozłam z Włoch)

rotolo z kasztanami 17

Wycieczki wakacyjne – zarówno zagraniczne, jak krajowe – odbywamy zazwyczaj z dwóch powodów. Pierwszy to potrzeba odpoczynku, zmiany otoczenia i – co w przypadku mieszkańców deszczowej krainy oczywiste – klimatu. Drugi powód to chęć poszerzenia swoich horyzontów, poznania innej okolicy z jej kulturą i historią. Idealny wyjazd według mojego scenariusza łączy oba te aspekty. Continue reading

Włoskie wspomnienia II: Sanktuarium Santa Casa, Czarna Madonna i szopki w Loreto

loreto 145

Do Włoch polecieliśmy bez szczegółowego planu i bez większych założeń. Nie było to z góry ustalone, po prostu przed wyjazdem tyle się działo, że nie miałam czasu usiąść i zastanowić się, co warto byłoby zobaczyć. Wynajęliśmy samochód, co pozwoliło nam na niezależne zwiedzanie i dużą dowolność w wyborze lokalizacji. A do Loreto dotarliśmy szczęśliwym zbiegiem okoliczności… Jadąc z lotniska w Bolonii do Martinsicuro, gdzie mieliśmy zamieszkać, zwróciłam uwagę na okazałą bazylikę na wzgórzu, znaki na autostradzie informowały, że to właśnie jest Loreto… Continue reading

Włoskie wspomnienia: Makaron z sosem fenkułowym i miasteczko Martinsicuro

makaron z fenkułem 14

Wszystko kiedyś się kończy i po długich trzech tygodniach w słonecznych Włoszech trzeba było wrócić do mżystej Irlandii. Nad Adriatykiem spędziliśmy cały okres święteczny, dzieląc czas między zwiedzanie, odpoczynek, wędrówki po plaży, smakowanie lokalnych specjałów, rodzinne posiedzenia i zakupy. Nie byłabym sobą, gdybym nie postała trochę przy garach, wypróbowując włoskie przepisy. Spodobało mi się to na tyle, że nabyłam w lokalnej księgarni dwie książki kucharskie – teraz już tylko muszę się nauczyć języka! Continue reading