Potage DuBarry, czyli francuska zupa kalafiorowa

Dobra nazwa to już połowa sukcesu kulinarnego. Moje dzieci zareagowały podekscytowaniem, gdy usłyszały, że mają na talerzach Potage DuBarry. Dla pewności jeszcze tylko zapytały, czy to coś francuskiego, a potem w mgnieniu oka pochłonęły swoje porcje. Mnie nigdy nie pociągała klasyczna wersja tej zupy, bo wydawała mi się zbyt nudna. Jakiś czas temu zaczęłam gotować... Continue Reading →

Stew z wieprzowiny z fenkułem i batatami

W Irlandii zbliżają się wybory parlamentarne, w których my, Polacy, nie możemy głosować. Szczerze mówiąc, wybory do parlamentu nie wzbudzają w naszej wsi szczególnych emocji. Gdzie Dublin, gdzie nasz nadatlantycki skrawek?… Na wynik głosowania nie mam najmniejszego wpływu, nawet nie mogę poprawić frekwencji, ale na wynik zadowolenia poobiedniego mam wpływ absolutny, więc ugotowałam przepyszny stew... Continue Reading →

Włoskie wspomnienia VI: Grottammare – uzdrowisko rozsławione przez Ferenca Liszta

Obiecałam Wam i sobie wrócić do cyklu wspomnień z Włoch, ponieważ w ubiegłym roku zastała mnie wiosna i nie wypadało już ciągnąć zimowych opowieści. Zostało mi jeszcze kilka miejsc do pokazania, więc korzystając ze sztormowej pogody, która trzyma mnie w domu, postaram się dokończyć włoskie historie. Zapraszam dziś do Grottammare w prowincji Ascoli Piceno w... Continue Reading →

Serowe klopsiki z indyka w sosie pomidorowym

Mój 4-letni pasjonat wszelkich urządzeń elektrycznych i elektronicznych zainteresował się ostatnio Wordem. Przyglądał się, gdy pisałam przepis na świąteczną kaczkę z jabłkami, a najbardziej zaintrygowała go ikonka słownika znajdująca się na dolnym pasku. Koniecznie chciał wiedzieć, co pokazuje ta animacja i dlaczego wyświetla mi czerwony krzyżyk, gdy tylko przestaję uderzać w klawiaturę. Przy okazji tłumaczenia... Continue Reading →

Szybki deser: Galaretki z kremem mascarpone

Im jestem starsza, tym bardziej brakuje mi w Irlandii zimowego karnawału. Za młodu człowiek bujał się po klubach i dyskotekach, ale z wiekiem wymagania wzrastają i od zabawy z tańcami oczekuje się pewnego poziomu, szczególnej oprawy, ciepłego posiłku po północy, nie mówiąc już o wypolerowanych sztućcach i kieliszkach… Pozostają więc domówki - z tangiem w... Continue Reading →

Mac’n’cheese z boczkiem i brokułami

Korzystając ze słonecznego poranka, wybrałam się na spacer po wsi. To zajmujące, ile się może zmienić w ciągu dwóch deszczowych, zimowych miesięcy. Tu posadzono trzy drzewa, tam wycięto szpaler krzaków, ten dom przemalowano, a przy tamtym wyżwirowano plac za stodołą. Ostatnimi czasy zmieniłam o 180° kierunek moich spacerów, ale dziś wybrałam naszą niegdyś niemal codzienną... Continue Reading →

Gulasz z amerykańskiego Południa: Brunswick stew

Lubię wracać do tematu comfort food, co pewnie łatwo tu zauważyć. Po rozmowach z wieloma osobami oraz po przeczytaniu całkiem pokaźnej ilości artykułów, wyciągnęłam takie wnioski. Ogólnie najprędzej do stanu równowagi doprowadzają słodycze i to po nie sięga znaczna grupa ludzi, kiedy czują się wykopani ze swojej strefy komfortu. Ale jeśli zwiększy się liczbę czynników... Continue Reading →

Grzanki z kozim serkiem i chutneyem figowym

Tuż przed Sylwestrem podsyłam moje ukochane grzanki w tym sezonie. Robię je od miesiąca prawie co chwilę i jeszcze mi się nie znudziły. Ich powstanie to suma przypadków, na które nie miałam wpływu. Bo plan przysmaków świątecznych zakładał sałatkę ze świeżymi figami i kozim serem. A tu jak na złość ani śladu po figach w... Continue Reading →

Świąteczna kaczka z jabłkami w glazurze z whiskey

Mogłabym zostać wegetarianką, gdyby nie zamiłowanie do ryb, owoców morza i… kaczki. Nie zostanę wegetarianką także przez niemożność strawienia takich ilości strączków, jaką zjadają jarosze. I to ten drugi powód jest właściwie przyczyną, dla której nie podchodzę do tego tematu. Ale jeśli mam jeść mięso, to musi być ono najlepsze. Najlepsze pod względem gatunku i... Continue Reading →

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑

%d bloggers like this: