Bażant nadziewany pieczarkami

bażant 022

Od ponad roku mąż mnie męczył o bażanta. Pracuje z panem, który pochodzi z rodziny o myśliwskich tradycjach i chcąc nie chcąc sam też uczestniczy w łowach na dzikie ptactwo. Potem te okazy rozdaje kolegom, więc mojego męża aż świerzbiło, żeby też wrócić do domu z kupą piór. Pod włos mnie brał, że nudy wieją na moim blogu, a tu taka atrakcja czeka za rogiem. Moja reakcja zawsze była stanowcza – stanowcze „nie” dla polowania na dzikie ptaki. Kurczaków w sklepie tyle, że nie trzeba jeszcze uganiać się po polach z wiatrówką na ramieniu. Męczył mnie tak, że kiedyś od niechcenia powiedziałam „a rób, co chcesz”, byle tylko przestał mnie dręczyć. Continue reading

Advertisements