Jak zrobić marokańską przyprawę ras el hanout?

Chciałam zrobić dynię nadziewaną mięsem, ale korciło mnie, by zamiast zwyczajowego zestawu z chorizo (kto tu bywa częściej, wie jak bardzo lubię tę hiszpańską kiełbasę) zrobić coś bardziej oryginalnego. Wpadł mi w ręce przepis na dynię po marokańsku. I już miałam sięgać po nóż, gdy doczytałam, że do tego dania potrzeba przyprawy ras el hanout...... Continue Reading →

Bacon jam, czyli amerykański „dżem z boczku”

Kiedyś w telewizji ktoś rzucił uwagę, że w Stanach Zjednoczonych cukier dodawany jest do absolutnie wszystkiego, a prezentowany dziś przeze mnie amerykański wynalazek zdaje się tę regułę potwierdzać. Bo czy ktoś inny wpadłby na pomysł mięsnego dżemu? Bacon jam używany jest po drugiej stronie Atlantyku do przeróżnych dań. Świeżo zrobiony ma konsystencję relishu, więc polewa... Continue Reading →

Miechunkowy tomato jam

Jedliście kiedyś dżem pomidorowy? Tomato jam to zapewne wynalazek amerykański – fama głosi, że w Stanach wszystko zawiera cukier. Dżem pomidorowy plasuje się gdzieś między ketchupem a marmoladą, bo zazwyczaj ma konsystencję dość płynną, ale pomidory nie są zmiksowane na gładką papkę. Wręcz przeciwnie, najczęściej pływają w nim nasionka i kawałki skórki.   Do dżemu... Continue Reading →

Szybki dżem żurawinowy

Koniec listopada i grudzień to irlandzki sezon na żurawinę. Właściwie tylko teraz jest dostępna świeża, więc nie wybrzydzam, tylko korzystam. W lodówce spokojnie można świeże owoce przechowywać przez miesiąc, a zamrożone nawet rok. Jest nie tylko pyszna – jeśli lubicie kwaśne owoce oczywiście – ale również zdrowa. Do tego jej czerwony kolor wyjątkowo komponuje się... Continue Reading →

Domowe masło śmietankowe

Dobiegający końca maj okazał się bardzo intensywnym miesiącem. W którymś z ostatnich wpisów wspominałam, że zostaję słomianą wdową na cały tydzień, zaraz potem Króliczka miała komunię, na którą przylecieli goście z kraju, ledwo się spakowali rozłożył mnie jakiś paskudny wirus, a gdy tylko się z niego wygrzebałam, Królisia zaangażowała mnie w zdobywanie odznaki Science Investigator.... Continue Reading →

Krem rabarbarowy

Wyspiarze nazywają go curd, co zawsze wprawia mnie w zakłopotanie. Bo słowo ma dwa „kulinarne” znaczenia. Curd to zsiadłe mleko na twaróg, ale poprzedzone nazwą owocu staje się maślanym kremem zbliżonym do custardu, czyli wyspiarskiego odpowiednika budyniu. Custard i fruit curd różnią się przede wszystkim tym, że pierwszy można jeść bez niczego, a drugi jest... Continue Reading →

Chutney żurawinowo-jabłkowy

Ostatnia porcja świeżej żurawiny w towarzystwie jabłuszek powędrowała do słoików jako chutney. Właściwie zupełnie niepotrzebnie zapakowałam w słoiki, bo nie zamierzam tego przechowywać – w tej chwili zostało mi już tylko pół słoiczka, takie to dobre... Scone’y kokosowe z twarożkiem sprawiły, że opróżniłam pierwszy słoik, naleśniki ze śmietaną ubitą z domowym cukrem waniliowym pochłonęły kolejne... Continue Reading →

Sałatka z kurczakiem i domowym relishem truskawkowym

Dzisiaj dla miłośników kabaretów absurdalna historia prosto znad Atlantyku. Historia ma swój początek gdzieś w 2008 roku, a obecnie to jedynie powtórka, choć dla mnie akurat pierwszyzna. Dla mnie zaczęła się w dniu wypisu ze szpitala... Wiadomo, że z niemowlakiem jest trochę zamieszania. Każdy chce go obejrzeć – czy to urzędnik, czy lekarz czy pielęgniarka... Continue Reading →

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑

%d bloggers like this: