Miechunkowy tomato jam

miechunka jam 24

Jedliście kiedyś dżem pomidorowy? Tomato jam to zapewne wynalazek amerykański – fama głosi, że w Stanach wszystko zawiera cukier. Dżem pomidorowy plasuje się gdzieś między ketchupem a marmoladą, bo zazwyczaj ma konsystencję dość płynną, ale pomidory nie są zmiksowane na gładką papkę. Wręcz przeciwnie, najczęściej pływają w nim nasionka i kawałki skórki.   Continue reading

Advertisements

Szybki dżem żurawinowy

dzem 23

Koniec listopada i grudzień to irlandzki sezon na żurawinę. Właściwie tylko teraz jest dostępna świeża, więc nie wybrzydzam, tylko korzystam. W lodówce spokojnie można świeże owoce przechowywać przez miesiąc, a zamrożone nawet rok. Jest nie tylko pyszna – jeśli lubicie kwaśne owoce oczywiście – ale również zdrowa. Do tego jej czerwony kolor wyjątkowo komponuje się ze świątecznymi dekoracjami. Słowem jest to idealny owoc o tej porze roku. Continue reading

Domowe masło śmietankowe

masło 025

Dobiegający końca maj okazał się bardzo intensywnym miesiącem. W którymś z ostatnich wpisów wspominałam, że zostaję słomianą wdową na cały tydzień, zaraz potem Króliczka miała komunię, na którą przylecieli goście z kraju, ledwo się spakowali rozłożył mnie jakiś paskudny wirus, a gdy tylko się z niego wygrzebałam, Królisia zaangażowała mnie w zdobywanie odznaki Science Investigator. Continue reading

Krem rabarbarowy

rhubarb curd 01

Wyspiarze nazywają go curd, co zawsze wprawia mnie w zakłopotanie. Bo słowo ma dwa „kulinarne” znaczenia. Curd to zsiadłe mleko na twaróg, ale poprzedzone nazwą owocu staje się maślanym kremem zbliżonym do custardu, czyli wyspiarskiego odpowiednika budyniu. Custard i fruit curd różnią się przede wszystkim tym, że pierwszy można jeść bez niczego, a drugi jest zbyt maślany, by nadawał się do konsumpcji prosto ze słoika. Aczkolwiek mojej rodzinie to wcale nie przeszkadzało – jedno podjadało łyżeczką, a drugie palcem… Continue reading

Chutney żurawinowo-jabłkowy

chutney-012

Ostatnia porcja świeżej żurawiny w towarzystwie jabłuszek powędrowała do słoików jako chutney. Właściwie zupełnie niepotrzebnie zapakowałam w słoiki, bo nie zamierzam tego przechowywać – w tej chwili zostało mi już tylko pół słoiczka, takie to dobre… Scone’y kokosowe z twarożkiem sprawiły, że opróżniłam pierwszy słoik, naleśniki ze śmietaną ubitą z domowym cukrem waniliowym pochłonęły kolejne półtora słoiczka, zostało jeszcze pół na jutro zamiast konfitur do herbaty. Continue reading

Sałatka z kurczakiem i domowym relishem truskawkowym

relish 3Dzisiaj dla miłośników kabaretów absurdalna historia prosto znad Atlantyku. Historia ma swój początek gdzieś w 2008 roku, a obecnie to jedynie powtórka, choć dla mnie akurat pierwszyzna. Dla mnie zaczęła się w dniu wypisu ze szpitala…

Wiadomo, że z niemowlakiem jest trochę zamieszania. Każdy chce go obejrzeć – czy to urzędnik, czy lekarz czy pielęgniarka środowiskowa. Jedni sami przychodzą do domu, do innych trzeba się pofatygować osobiście. Wśród tych mniej lub bardziej przyjemnych wizyt w pierwszych dniach po porodzie należy wizyta w BCG Clinic, czyli w punkcie szczepień na gruźlicę.

W Irlandii podobnie jak na wschodzie Polski zdarzają się przypadki zachorowań na gruźlicę, o czym media od czasu do czasu informują. W kalendarzu szczepień niemowlaka BCG vaccine figuruje jako pierwsze. W szpitalu położna poinformowała mnie kiedy i gdzie mogę zaszczepić Chomiczka, zapisała mi nawet na liście spraw do załatwienia, żebym w całym zaaferowaniu nie pomieszała dat i miejsc.

W tym samym miejscu mieści się nasz odpowiednik urzędu stanu cywilnego, w którym trzeba maluszka zarejestrować, by dostał swój „państwowy numer”. Rozsądnie jest więc obie sprawy załatwić tego samego dnia, by nie jeździć dwukrotnie do miasta. Przypomnieliśmy sobie z Mężem, że papiery ze szpitala mają tendencję do bardzo wolnego docierania do urzędu (tak było w przypadku Króliczki), więc przezornie zadzwoniliśmy upewnić się, czy je mają.

W urzędzie dokumenty już były, wpakowaliśmy więc Chomiczka do fotelika i udaliśmy się w stronę stolicy naszego pięknego hrabstwa. Na miejscu dowiedziałam się, że nici ze szczepienia, bo punkt szczepień nie działa z powodu… braku szczepionek. Szczepionkę zaaprobowaną w Irlandii produkuje tylko jedna firma, która ma problemy z zaopatrzeniem, toteż w całej Irlandii są opóźnienia. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem w październiku otrzymamy list z zawiadomieniem o możliwości zaszczepienia maluszka. Pani w okienku bardzo nam współczuła niepotrzebnej podróży, pomstowała na personel szpitala, a nam nie pozostało nic innego, jak ustawić się w kolejce do urzędu.

W domu sprawdziłam, co też HSE ma do powiedzenia w tej sprawie. Jakież było me zdziwienie, gdy na oficjalnej stronie w oficjalnym komunikacie przeczytałam, że mam się nie martwić, bo w większości krajów europejskich tego szczepienia nie ma w kalendarzu niemowlęcia, a w ubiegłym roku nie zanotowano w Irlandii przypadków gruźlicy u małych dzieci. No pewnie! Przecież w ubiegłym roku nie było problemu ze szczepionką. Ta beztroska wynika pewnie z faktu, że taki poślizg nie pojawił się pierwszy raz, a kilka miesięcy zwłoki nie zrobi różnicy. Ostatecznie gruźlica to nie krztusiec dla przykładu, tak łatwo się na nią nie da zachorować…

W Irlandii brakuje szczepionki BCG, ale nie brakuje truskawek. Zaintrygował mnie przepis na truskawkowy relish. Co prawda truskawki z bitą śmietaną nigdy mi się nie nudzą, ale odrobina egzotyki nie zawadzi. Fani pikantnych sosów powinni dodać znacznie więcej krążków suszonej chili. Zrobiłam z niewielką ilością, bo na truskawkowy przetwór ostrzyła sobię ząbki Króliczka. Zajadając sałatkę, wciąż wołała: – Mogę jeszcze trochę tego czerwonego sosu? Proszę, Mamusiu…

relish 4RELISH TRUSKAWKOWY

  • 450 g truskawek
  • 3 łyżeczki suszonych krążków chili (lub więcej)
  • 1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu
  • 50 ml czerwonego octu winnego
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 150 g cukru

Truskawki myjemy, odrywamy szypułki, przekrawamy na ćwiartki. Wkładamy do rondla, dodajemy pozostałe składniki i zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i gotujemy ok. 25 minut. Przekładamy do wysterylizowanych szklanych słoiczków, szczelnie zakręcamy i przechowujemy w lodówce do 2 tygodni.

SAŁATKA Z KURCZAKIEM I RELISHEM TRUSKAWKOWYM

  • 2 piersi z kurczaka
  • szczypta soli
  • ½ łyżeczki pieprzu
  • 1 łyżka oliwy
  • 3 łyżki relishu truskawkowego oraz 3 łyżki relishu do podania
  • mieszanka liści sałatowych (np. roszpunki i rukoli)
  • pokruszona feta

Kurczaka kroimy na podłużne kawałki, przekładamy do woreczka foliowego, dodajemy sól i pieprz oraz 3 łyżki relishu. Zamykamy woreczek i mieszamy kurczaka z relishem. Wkładamy na 4 godziny do lodówki (lub na całą noc).

Oliwę rozgrzewamy na nieprzywierającej patelni, smażymy kurczaka (ok. 4 min. z każdej strony), odstawiamy na 2 min.

Sałatę mieszamy z fetą, dodajemy kurczaka i podajemy z pozostałym relishem truskawkowym. Opcjonalnie możemy sałatkę skropić octem balsamicznym.

(przepis wg “Easy Food” August 2015)