Gaisburger Marsch i jesienne „Maszkety”

gaisburger-01

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jakim cudem numer przygotowywany na początek października ukazał się dopiero teraz. Gdzieś nam uciekł cały październik, utonął w jakiejś otchłani opadłych liści, w potokach rwących ku studzienkom kanalizacyjnym… Kiedy wszędzie już świąteczne wydania specjalne, my wyjeżdżamy na stół z dynią. Powiedzmy, że konserwatywnie o świętach będziemy mówić dopiero… w święta.

Ważne, że numer udało się dokończyć i trafił już na internetową półkę, a w redakcji zabieramy się za kolejny zimową edycję. Was zapraszam do lektury – w magazynie znajdziecie jesienne przepisy na dania z dyni, w tym na moją pyszną tartę, zabieramy Was w kulinarną podróż do Niemiec, a na deser czekają spektakularne torty, które smakują jeszcze lepiej niż wyglądają, a wyglądają naprawdę dostojnie. Nie zabrakło też artykułów, a wśród nich wywiad w moją skromną osobą, w którym opowiadam o kuchni irlandzkiej. W rozdziale poświęconym kuchni niemieckiej znajdziecie dwa moje dzieła: prezentowany dziś „Gaisburski marsz” oraz pieczeń po bawarsku.

maszkety-10

Gaisburger Marsch zawdzięcza swą nazwę XIX-wiecznym kadetom, którzy upodobali sobie ten pożywny Eintopf w restauracji „Bäckerschmide” w Gaisburgu i marszowym krokiem, raźno wędrowali codziennie do niej na obiad. Inna wersja mówi o żonach maszerujących do lokalnego więzienia z menażkami gulaszu dla osadzonych mężów. Ciekawe są te legendy, ale mnie się od razu nazwa skojarzyła z polskim powiedzeniem „W marcu jak w garncu”, bo patrząc na talerz, aż chce sparafrazować i rzec, że w garncu jak w marcu! Danie zaiste jest bogate i, nie ma co ukrywać, dość pracochłonne.

Dla mnie wyzwaniem były szpecle, które uparłam się zrobić własne, choć wszystkie moje niemieckie koleżanki twierdziły, że kupują je w sklepie, pakowane jak makaron. Skrawanie ciasta na deseczce było pewnym wyzwaniem, szczególnie, że Chomiczek koniecznie chciał pomagać, ale koniec końców byłam zachwycona efektem. Pierwsza partia klusek nie prezentowała się idealnie, ale kolejne wyszły mi całkiem przyzwoicie. Słowem warto było się postarać, bo mąż nie szczędził komplementów. Polecam i danie, i lekturę „Maszketów”.

gaisburger-02

GAISBURGER MARSCH

  • 500 g mięsa wołowego na gulasz (karkówka lub mostek)
  • 250 g kości wołowych (w tym przynajmniej jedna szpikowa)
  • 2 marchewki, 2 gałązki selera naciowego
  • 1 por, pęczek pietruszki oraz trochę do przybrania
  • 250 g ziemniaków
  • sól
  • ziarna pieprzu
  • 2-3 listki laurowe
  • 1 cebula
  • 1 łyżka masła

Spätzle:

  • 250 g mąki
  • 2 duże jajka
  • ½ łyżeczki soli
  • ½ łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 200 ml letniej wody

Umyte kości wkładamy do sporego garnka, zalewamy wodą i zagotowujemy. Gdy woda zacznie wrzeć, wkładamy mięso i zmniejszamy temperaturę. Podczas gotowania regularnie zbieramy szumowiny.

Marchewki obieramy, myjemy dokładnie seler i por. Warzywa wraz z pęczkiem pietruszki wkładamy do garnka 30 minut po mięsie. Dodajemy listki laurowe, garść ziaren pieprzu i odrobinę solimy. Gotujemy na małym ogniu przez 2 godziny.

Obrane i umyte ziemniaki kroimy w kostkę. Gotujemy w osolonej wodzie, a po ugotowaniu odcedzamy.

W dużym garnku zagotowujemy wodę na spätzle. Mąkę przesiewamy do sporej miski, wbijamy jajka, dodajemy startą gałkę i wlewamy 150 ml letniej wody. Składniki energicznie mieszamy drewnianą łyżką, aż zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza. W razie potrzeby dolewamy nieco wody. Odstawiamy na chwilę, po czym dalej mieszamy, aż uzyskamy gładkie ciasto. Porcję rozsmarowujemy na wilgotnej deseczce ze ściętym brzegiem i długim nożem ścinamy paski ciasta szerokości ok. ½ cm wprost do gotującej się wody. Możemy użyć też specjalnej nakładki z dużymi otworami lub praski do szpecli. Gdy kluski wypłyną na powierzchnię, wyjmujemy je łyżką cedzakową. Przekładamy do miski, przykrywamy i trzymamy w cieple.

Cebulę obieramy, kroimy w krążki i smażymy na maśle, aż zbrązowieje.

Gdy mięso jest już miękkie, wyjmujemy je z wywaru i kroimy w kostkę. Układamy w wazie, dodajemy ugotowane ziemniaki i spätzle. Bulion przecedzamy przez gęste sito i wlewamy do wazy. Posypujemy posiekaną natką pietruszki i podajemy z krążkami cebuli.

gaisburger-03

Steak sandwich z karmelizowaną cebulą i purée z groszku

steak z groszkiem 04

Zostało mi trochę purée z groszku z poprzedniego dnia, a w lodówce leżał jeden, nadprogramowy stek (pozostałość po ofercie kup 3 za cenę dwóch). Postanowiłam połączyć je ze sobą, a żeby był to naprawdę wyborny posiłek, ukoronowałam go nieco oszukaną karmelizowaną cebulą. Oszukaną, bo nie do końca słodki smak pochodził z cebuli, a z cukru. Cebula nie potrzebuje go, bo w sobie samej zawiera słodycz, ale żeby ją wydobyć potrzeba ok. 45 min. gotowania na małym ogniu, a mnie zależało na szybkim posiłku.

Dodatkową, dobrą wiadomością jest rezultat zdjęć – aparatowi się odmieniło i tym razem nie malował na niebiesko. Niestety jego „komputerek” zaczyna się psuć, więc w niedalekiej przyszłości i tak będzie trzeba go wymienić na nowszy model. Obawiałam się, że stek również zrobi się smerfny, więc zdjęcia miały być tylko testem – stąd są bez polotu. Ręce trzęsły mi się podczas fotografowania, mimo, że nastawiłam się na porażkę.  Potem sama siebie strofowałam, że nie powinnam się przejmować niesprawnym aparatem, ale okazało się, że podchodzę zbyt emocjonalnie do zdjęć, by tak sobie machnąć ręką na efekty. Tym dziwniejsze, że ostatnio zupełnie nie mam czasu ani możliwości, by fotografie były po prostu ładne. Już w tym głowa Chomiczka, by swoim głośno okazywanym niezadowoleniem popsuć zupełnie twórczą atmosferę towarzyszącą fotografowaniu. Dobrze, że chociaż zjeść mogłam w spokoju, bo maluszek zawędrował do wanienki, inaczej chyba by się zapłakał, nie mogąc spróbować mięsa…

steak z groszkiem 05

STEAK SANDWICH Z KARMELIZOWANĄ CEBULĄ I PURÉE Z GROSZKU

  • kromka chleba
  • ½ czerwonej cebuli
  • 1 łyżka brązowego cukru
  • 1 łyżka masła
  • 1 striploin steak (stek nowojorski, ok. 1.5 cm grubości)
  • oliwa
  • purée z groszku (przepis TUTAJ)
  • 1 łyżeczka relishu Ballymaloe

Cebulę obieramy, kroimy w plasterki. Na patelni roztapiamy masło na średnim ogniu, wrzucamy pokrojoną cebulę. Gotujemy, mieszając co 5 minut, aż zmięknie. Dodajemy cukier i dalej gotujemy, aż zacznie się karmelizować. Mieszamy co 5 minut, aby zbrązowiała, ale się nie przypaliła (ok. 15 min).

Na drugiej patelni rozgrzewamy bardzo mocno oliwę. Kładziemy mięso i smażymy 2 minuty z jednej strony, następnie obracamy i smażymy 2 minuty z drugiej. Zdejmujemy z patelni i odkładamy na deskę na 2-3 minuty.

Kromkę chleba tostujemy (niekoniecznie), purée z groszku podgrzewamy. Chleb smarujemy warstwą purée z groszku, na wierzchu układamy stek, na nim skarmelizowaną cebulę i dekorujemy łyżeczką relishu.

Pie z wołowiną i chorizo

pie 6Wakacje dobiegły końca, czas rozleniwienia również. Z letargu wyrwała mnie brutalnie szkolna rzeczywistość. Króliczka pomaszerowała do szkoły, trzymając rączkę wózka, nie moją. Nowy członek wiejskiej społeczności wzbudza sporo zainteresowania, toteż wózek szybko został otoczony przez ciekawskich, w tym przez szczebiocącego do Chomiczka pana dyrektora.

Maluszek należy do tych spokojnych dzieci, które grzecznie posiedzą w leżaczku i poczekają, aż matka pokroi warzywa i wrzuci do gara. Dzisiejsze danie jest wręcz idealnie dopasowane do naszego rytmu. Chwilę krojenia i smażenia, a potem niech się samo dusi. W tym czasie karmienie, przewijanie, zabawianie i usypianie Chomiczka… Podczas studzenia poszliśmy spacer i odebraliśmy Króliczkę ze szkoły. Po powrocie znów karmienie i przekazanie maluszka pod opiekę starszej siostrze. Króliczka wymyśla mu przeróżne zabawy, konkursy, śpiewa mu piosenki a on słucha jej z rozdziawioną buzią i wyraźnym zadowoleniem. Dzięki takiej pomocy udało mi się nawet powycinać listki z ciasta, chociaż w ogóle tego nie planowałam.

pie 4Wygląda na to, że istna sielanka u nas panuje. Nie…, nie jest aż tak różowo! Nie obyło się bez małej wpadki. Otóż pie miał być jeszcze z fasolą. Właściwie z powodu tej fasoli w ogóle był pie. Mój Mąż lubi uszczęśliwiać mnie przez przynoszenie różnych produktów spożywczych spoza listy zakupów, żebym musiała wymyślić jakiś sposób na ich spożytkowanie. Niedawno przyniósł puszkę fasoli półksiężycowej, ot tak dla kaprysu.

Natknęłam się na przepis na pie z tą fasolą, wołowiną i chorizo w jesiennym numerze „Woman’s Way Cookbook”, toteż od razu pomyślałam o puszce w mojej szafce. Pie zdążył trafić do piekarnika, zaczęłam sprzątać i zmywać, gdy spojrzalam na nieotwartą puszkę smętnie łypiącą fasolowymi oczkami z etykietki… Ups… Pie wyszedł doskonały, nie żałuję tej drobnej pomyłki. Króliczka powiedziała, że było to najlepsze danie, jakie kiedykolwiek jadła. Mój Mąż w religijnym uniesieniu wołał: – Jezu, jakie to dobre… Czy jak zjem jeszcze, to już to będzie obżarstwo?

Gdybyście chcieli jednak dodać fasolę, to czyńcie to śmiało. Przed przykryciem ciastem wysypcie opłukaną i odsączoną zawartość 400-gramowej puszki na mięso. Jeśli coś zostanie z powodzeniem możecie odgrzać w mikrofalówce następnego dnia. Po nocy w lodówce pie będzie równie smaczny.

pie 5PIE Z WOŁOWINĄ I CHORIZO

  • 2 łyżki ziołowego oleju rzepakowego
  • 820 g wołowiny na gulasz
  • 200 g chorizo
  • 1 cebula
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka papryki
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki brązowego cukru trzcinowego
  • 500 ml bulionu wołowego
  • 320 g kruchego ciasta
  • 2 łyżki mleka
  • natka pietruszki do podania

Mięso kroimy w 3-centymetrową kostkę, chorizo w plasterki. Obieramy cebulę i kroimy w drobną kostkę. Łodygi selera dokładnie myjemy i kroimy w plasterki.

W dużym garnku rozgrzewamy olej, smażymy cebulę, aż się zeszkli. Dodajemy mięso i obsmażamy na brązowo z każdej strony. Dodajemy chorizo i seler, smażymy jeszcze chwilę.

Czosnek obieramy i rozgniatamy (lub przeciskamy przez praskę), dodajemy do mięsa wraz z papryką. Smażymy przez minutę. Wsypujemy makę i cukier, dokładnie mieszamy.

Wlewamy bulion, zagotowujemy. Zmniejszamy temperaturę pod garnkiem, przykrywamy i dusimy na małym ogniu przez 2 godziny. Odstawiamy do ostygnięcia.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Zawartość garnka przekładamy do 2-litrowego naczynia żaroodpornego. Przykrywamy rozwałkowanym ciastem z wyciętą na środku dziurką (by para mogła swobodnie uchodzić). Brzegami ciasta „otulamy” mięso (sos będzie wypływał). Wierzch ciasta smarujemy mlekiem. Wstawiamy do piekarnika na 35 minut. Przed krojeniem odstawiamy na kilka minut. Podajemy posypane obficie natką pietruszki.

(mocno zmodyfikowny przepis z ”Woman’s Way Cookbook” Autumn 2015)

Męskie gotowanie w cieniu Benbulbena: Pieczeń wołowa w rozmarynie

mieso 6Gdy Mój Mąż usłyszał, że lekarz zalecił mi 2-3 razy w tygodniu spożywać czerwone mięso, stwierdził, że wreszcie trafiłam na jakiegoś sensownego medyka. Z całą skrupulatnością dbającego o żonę małżonka zabrał się do przygotowania pieczeni wołowej. Ze skromnością dodał, że dawno na moim blogu nie było odcinka o męskim gotowaniu w cieniu Benbulbena!

Irlandzka wołowina jest ceniona przez smakoszy, a swoje właściwości zawdzięcza wyjątkowemu klimatowi. Deszcze, które czasami doprowadzają mnie do rozpaczy, bardzo służą roślinności, a soczysta trawa służy bydłu. Nic dziwnego, że Irlandczycy są dumni ze swojej wołowiny i że są jej wielkimi fanami.

mieso 99mieso 88Najpopularniejszym daniem z wołowiny są oczywiście… burgery. Zaraz po nich steki. Tradycyjnym daniem jest oczywiście stew, czyli jednogarnkowa potrawa zbliżona do gulaszu, zaś moją ulubioną wersją jest Guinness Stew. W niedzielę zaś na obiad powinno się podać roast, czyli mięso pieczone. Obowiązkowo, gdy jest to szczególna niedziela. Jak dzisiejsza, a dziś wypada irlandzki Dzień Ojca.

Wyspiarskie danie tematycznie komponuje się również z innym ważnym dla bloga wydarzeniem. Otóż „U stóp Benbulbena” (wraz z autorką) zostało przyjęte do Irish Food Bloggers Association. Stowarzyszenie to skupia blogerów kulinarnych tworzących w Irlandii lub będących Irlandczykami. Kilka ciepłych słów na temat mojego bloga szefowe stowarzyszenia zawarły w ostatnim zestawieniu nowo przyjętych blogów. Bardzo się cieszę i akceptację mojego zgłoszenia traktuję jako wyróżnienie. Dla Was zaś prosty przepis na wyborną pieczeń z irlandzkiej wołowiny w bejcy z ostrej angielskiej musztardy i rozmarynu.

mieso 5

PIECZEŃ WOŁOWA W ROZMARYNIE

  • 950 g irlandzkiej wołowiny na pieczeń (z udźca, bez kości)
  • pieprz
  • sól
  • 2 łyżki oleju
  • musztarda angielska (1-2 łyżki)
  • posiekany świeży rozmaryn (2 łyżeczki)

Mięso nacieramy solą i pieprzem, związujemy i odstawiamy na 1 h w chłodne miejsce. Na patelni rozgrzewamy olej, obsmażamy mięso z każdej strony. przekładamy do naczynia żaroodpornego, smarujemy musztardą i posypujemy rozmarynem. Przykrywamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190°C na 1 h (lub 20 min dłużej, jeżeli nie lubicie krwistego, soczystego mięsa). Po wyjęciu odstawiamy na kilka minut, a następnie kroimy w plastry. Zimą podajemy z pieczonymi warzywami korzeniowymi (seler, marchew, pasternak), latem z warzywami sezonowymi.

Przysmaki dla taty 5

Męskie gotowanie w cieniu Benbulbena: Pieczeń wołowa z warzywami

pieczeń wołowa 2

Zaczęła się wiosna – podobno, bo wczoraj padał śnieg – a wraz z nią ożywił się farmerski świat. W okolicznych wsiach odbywają się targi i pokazy bydła, w lokalnej gazecie roi się od reklam odżywek dla ciężarnych krów i sztucznego mleka dla odrzuconych przez matki jagniąt. Moja Króliczka robiła w szkole masło, a obecnie zbiera pestki z jabłek, które będą sadzić w ramach zajęć z ogrodnictwa.

Jednym słowem wiejskie życie nabiera rumieńców, słońce (jeśli się łaskawie pojawi) patrzy na nas z coraz wyższej półki, a barany radośnie pobekują za rzeką. Zakwitły już przebiśniegi, krokusy i pierwsze żonkile. Gawrony za płotem zabrały się dzisiaj za budowę gniazd, wrzeszcząc przy tym jak opętane. Mieszkają sobie w koronach drzew po prawej stronie, podczas gdy te po lewej zamieszkują kawki. Sroki, zięby, kosy, pliszki, sikorki, rudziki i oczywiście mewy są powszechnym widokiem z kuchennego okna. Cieszę się jednak, że jaskółki upatrzyły sobie osiedla za kościołem, a nie po naszej stronie rzeki. Jaskółki wróćą dopiero za miesiąc do swych gniazd, a co „szczęśliwsi” mieszkańcy mają ich 3-4 pod okapami…

W kuchni zajmuję się aktualnie produkcją smoothies, które uwielbia Króliczka i jej Tatuś. Eksperymentuję z różnymi owocami i jogurtami, a moja pięcioletnia z zapałem mi pomaga. Ostatnio napisała wypracowanie o serduszkowym makaronie z dynią piżmową, a następne chce poświęcić domowym koktajlom. Dla Was zaś popisowe danie Mojego Męża (które jednakże nie doczekało się uwiecznienia w szkolnym wypracowaniu). Doskonała irlandzka wołowina rozpływa się w ustach, a żona rozpływa się w zachwytach…

pieczeń wołowa 1

PIECZEŃ WOŁOWA Z WARZYWAMI

  • 1 kg wołowiny na pieczeń
  • oliwa
  • tymianek
  • majeranek
  • 4 ząbki czosnku
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • skrobia kukurydziana
  • 2 cukinie
  • 1 czerwona cebula
  • 180 g pomidorków koktajlowych

Umyte i osuszone mięso solimy i pieprzymy, smarujemy oliwą, tymiankiem i majerankiem. Czosnek obieramy, ząbki kroimy wzdłuż. Mięso szpikujemy mięso czosnkiem i obwiązujemy bawełnianą nicią. Odstawiamy na 2 godziny.

Mięso oprószamy skrobią kukurydzianą i obsmażamy na patelni. Przekładamy do naczynia żaroodpornego, przykrywamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°C na godzinę.

Cebulę obieramy i kroimy w półplasterki. Cukinię kroimy na centymetrowe kawałki, pomidorki przekrawamy na połówki. Warzywa dokładamy do mięsa, wstawiamy do piekarnika na kolejną godzinę. W czasie pieczenia możemy podlać mięso wodą, ale nie jest to konieczne.

Gulasz wołowy z Triestu

gulasz po włosku 2Miłośnikom twórczości Joyce’a Triest kojarzy się przede wszystkim z osobą pisarza. Właśnie w Trieście Joyce zaczął pracować nad Ulissesem, tam na świat przyszły jego dzieci – Giorgio i Lucia, tam poznał też Italo Svevo, którego uczył angielskiego i który stał się jego bliskim przyjacielem i pierwowzorem dla postaci Leopolda Blooma.

Triest jest miastem z długą i bogatą historią. Juliusz Cezar uczynił z niego rzymską prowincję, w średniowieczu znalazło się pod panowaniem Franków, później weszło w skład odtworzonego Cesarstwa Rzymskiego, by w końcu zostać niezależnym miastem, na które chrapkę miała Wenecja. Nie chcąc Wenecjan mieszkańcy sami oddali miasto w opiekę Habsburgom. Dzisiaj jest jednym z najbogatszych regionów Italii oraz kulturowym tyglem, gdzie kultura łacińska zmieszała się z wpływami niemieckimi i słowiańskimi.

Położenie na styku wielu kultur odcisnęło się również na sztuce kulinarnej. Lata spędzone pod skrzydłami monarchii austro-węgierskiej pozostawiły ślad w postaci panierowanych kotletów cielęcych czy gulaszu wołowego. Wpływ  Słowian widoczny jest w takich daniach jak gotowana wieprzowina z kwaśną kapustą czy zupa z fasoli i kwaszonej kapusty.

Dzisiaj gulasz wołowy z Triestu według przepisu Lidii Matticchio Bastianich z książki Lidia’s Italy.

gulasz po włosku 1GOULASH TRIESTINO

  • 80 ml oliwy extra-virgin
  • 3 duże cebule
  • 2 łyżeczki grubej soli morskiej
  • 1 kg wołowiny na gulasz (pokrojonej w kawałki ok. 4 cm)
  • 2 łyżeczki węgierskiej papryki (słodkiej lub ostrej)
  • 1 łyżeczka oregano (suszonego)
  • 2 gałązki rozmarynu
  • 720 ml zimnej wody
  • 1 łyżka mąki
  • 4 łyżki pasty pomidorowej (lub koncentratu)

1. Oliwę wlewamy do sporego garnka, ustawiamy na średnio rozgrzanym palniku i wkładamy cebulę pokrojoną w ćwiartki. Cebulę mieszamy, by była równo obtoczona w oliwie, przyprawiamy solą (pół łyżeczki) i gotujemy 3-4 minuty, aż lekko zmięknie i zacznie skwierczeć.

2. Cebulę należy przemieszać, by równo przykrywała dno garnka, a na wierzch wykładamy mięso (również dbając, by równo było rozłożone). Posypujemy solą (pół łyżeczki), całą papryką oraz oregano. Na wierzchu kładziemy gałązki rozmarynu. Przykrywamy dokładnie garnek (nie mieszamy, nie odwracamy mięsa!) i gotujemy (cebula ma być na dnie, mięso w środku przykryte przyprawami), żeby mięso puściło sok i zaczęło się dusić. Sprawdzamy raz czy dwa, czy gulasz bulgota a cebula się rozpada, lecz nie przypala, ale nie mieszamy!

3. Po 30 minutach uchylamy pokrywkę i ustawiamy temperaturę tak, by guasz wciąż bulgotał, a objętość płynu pomału się zmniejszała. Gdy mięso zmięknie, mieszamy, by cebula się nie spaliła, a mięso obracamy.

4. Gotujemy dalej ok. 30 minut. Kiedy płyn jest już wystarczająco gęsty, przygotowujemy sos do gulaszu. Wlewamy 720 ml zimnej wody do małego rondla i roztrzepujemy w niej łyżkę mąki. Rondel ustawiamy na małym ogniu i nadal mieszamy, aż mąka rozpuści się i nie będzie grudek. Wtedy dodajemy pastę pomidorową i podgrzewamy, aż sos zacznie bulgotać. Wlewamy go wtedy do garnka z gulaszem i dokładnie mieszamy.

5. Garnek z gulaszem przykrywamy częściowo i gotujemy kolejne 45minut, by sos się nieco zredukował. Doprawiamy solą, jeśli potrzeba. Gulasz jest najlepszy na następny dzień, po nocy spędzonej w lodówce. Należy go podgrzewać powoli, mieszając często (jeśli jest za gęsty można nieco rozcieńczyć). Podajemy z ziemniakami, polentą, ryżem gotowanym na parze lub gnocchi.

Lasagne z jarmużem

lasagne 2Jarmuż to starszy kuzyn kapusty; znany był już w starożytnej Grecji. W Irlandii jest dosyć popularny, ze wzglądu na tradycję kulinarną, jak i na wyjątkowe właściwości odżywcze. Mało jest warzyw, które byłyby tak bogate w witaminy i sole mineralne. Tymczasem nie dość, że jarmuż zawiera kilkakrotnie więcej witaminy C niż cytryna, dwa razy więcej wapnia niż mleko, to do tego najlepiej rośnie w listopadzie i grudniu. Zamiast importowanych warzyw z Ameryki Południowej kupuję więc jarmuż, który trafia do naszego wiejskiego sklepu prosto z lokalnej ekologicznej uprawy.

Jarmuż nadaje się do jedzenia na surowo tak jak sałata, można go również gotować jak kapustę. Niedawno gotowałam zupę z jarmużem, a dziś w menu nieniedzielnym prosta lasagne z dodatkiem tego niezwykłego zimowego warzywa.

Lubię przygotowywać lasagne; szczególnie wtedy, gdy nie mam ani specjalnie dużo czasu, ani wielkiej inwencji. Bo paradoksalnie lasagne jest daniem prostym i szybkim do przyrządzenia. Pracochłonna jest jedynie wtedy, gdy decydujemy sie zrobić makaron samodzielnie.

Przepracowałam całe trzy dni w maleńkiej rodzinnej fabryce makaronu, produkowanego z ekologicznych składników. Trzy dni to niewiele, ale wystarczająco, by zorientować się, że produkowany fabrycznie makaron nie różni się niczym pod względem składu od domowego, a jedynie zastosowanie odpowiedniego sprzętu sprawia, że wygląda on idealnie.

lasagne 1LASAGNE Z JARMUŻEM

  • makaron lasagne (dowolny), ok. 15 płatów*
  • 350 g jarmużu
  • łyżka soku z cytryny
  • puszka pomidorów
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • 350 g mielonej wołowiny
  • 4 ząbki czosnku
  • pęczek świeżej bazylii
  • cebula
  • oliwa
  • ok. 500 ml beszamelu lub białego sosu do lasagne**
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa

* Makaron przygotowujemy według instrukcji na opakowaniu. Ten, którego używam nie wymaga wcześniejszego gotowania.

** W Irlandii dostępny jest szeroki wybór białych sosów (white sauce) do lasagne w słoikach, po które często sięgam, gdy chcę zaoszczędzić czas. W polskich sklepach nie ma tego wynalazku; najprościej i najzdrowiej jest użyć domowego beszamelu.

1. Cebulę obieramy i siekamy, czosnek drobno kroimy. Cebulę i połowę czosnku wrzucamy na patelnię z rozgrzaną oliwą i smażymy kilka minut. Dodajemy mielone mięso, doprawiamy pieprzem i sola, mieszamy i smażymy, aż mięso zbrązowieje. Wtedy wlewamy pomidory i dodajemy bazylię (mozna ja wczesniej posiekać). Dodajemy koncenrat pomidorowy rozrobiony z dwoma łyżkami wody. Przykrywamy patelnię i gotujemy kilka minut na małym ogniu.

2. Liście wypłukanego jarmużu odrywamy od łodyżek palcami, rozrywając je przy tym na mniejsze kawałki. Łodyżki wyrzucamy, liście zaś przesmażamy na rozgrzanej oliwie wraz z pozostałym czosnkiem. Skrapiamy sokiem z cytryny. Przekładamy obsmażony jarmuż do miski i dodajemy połowę beszamelu, dokładnie mieszamy.

3. Połową pozostałej porcji beszamelu smarujemy dno naczynia żaroodpornego, układamy warstwę makaronu, płat przy płacie. Gdy zostają nam nieprzykryte makaronem brzegi, kruszymy na mniejsze kawałki jeden płat makaronu i nimi wypełniamy pustą przestrzeń. Na warstę makaronu wykładamy połowę sosu mięsno-pomidorowego. Przykrywamy kolejną warstwą makaronu, na którą wykładamy jarmuż. Powtarzamy czynność, zaś na wierzchu układamy ostatnią warstwę makaronu, którą dokładnie smarujemy pozostałym beszamelem. Posypujemy świeżo otartą gałką muszkatołową.

4. Zapiekamy pod przykryciem w temperaturze 180˚C ok. 30 minut.