Włoskie wspomnienia III: Świąteczny targ w Teramo

Teramo 101

Do Teramo udaliśmy się na zakończenie naszych wakacji, w czasie których zwiedzaliśmy głównie malutkie, historyczne miasteczka. Szykując się już w myślach do powrotu na zieloną wyspę, postanowiliśmy odwiedzić jeszcze stolicę prowincji, w której mieszkaliśmy a przy tym 3 największe miasto w Abruzji. Ruszając w drogę, nie nastawialiśmy się na wielkie zwiedzanie, gdyż nasz nader żywy trzylatek, dumnie noszący pseudonim „Tysiąc kroków, tysiąc psot” (co jest cytatem z wierszyka I. Suchorzewskiej), nie zawsze daje się okiełznać. Continue reading

Advertisements

Włoskie wspomnienia II: Sanktuarium Santa Casa, Czarna Madonna i szopki w Loreto

loreto 145

Do Włoch polecieliśmy bez szczegółowego planu i bez większych założeń. Nie było to z góry ustalone, po prostu przed wyjazdem tyle się działo, że nie miałam czasu usiąść i zastanowić się, co warto byłoby zobaczyć. Wynajęliśmy samochód, co pozwoliło nam na niezależne zwiedzanie i dużą dowolność w wyborze lokalizacji. A do Loreto dotarliśmy szczęśliwym zbiegiem okoliczności… Jadąc z lotniska w Bolonii do Martinsicuro, gdzie mieliśmy zamieszkać, zwróciłam uwagę na okazałą bazylikę na wzgórzu, znaki na autostradzie informowały, że to właśnie jest Loreto… Continue reading

Włoskie wspomnienia: Makaron z sosem fenkułowym i miasteczko Martinsicuro

makaron z fenkułem 14

Wszystko kiedyś się kończy i po długich trzech tygodniach w słonecznych Włoszech trzeba było wrócić do mżystej Irlandii. Nad Adriatykiem spędziliśmy cały okres święteczny, dzieląc czas między zwiedzanie, odpoczynek, wędrówki po plaży, smakowanie lokalnych specjałów, rodzinne posiedzenia i zakupy. Nie byłabym sobą, gdybym nie postała trochę przy garach, wypróbowując włoskie przepisy. Spodobało mi się to na tyle, że nabyłam w lokalnej księgarni dwie książki kucharskie – teraz już tylko muszę się nauczyć języka! Continue reading

Pierwszy śnieg w tym roku!

2018 benbulben snow 05

To miała być najzwyklejsza sobota, jak zwykle poprzecinana tylko atrakcjami naszego starszego dziecka, które prowadzi bujne życie towarzyskie, pełne fajerwerków i dobrej zabawy. Tymczasem od samego rana zaskoczenie goniło zaskoczenie… Continue reading

Z rodziną na szlaku: Bunduff Lake

bunduff lake 118

Tak po prawdzie to nie jestem pewna, czy powinnam pisać „z rodziną na szlaku”, bo w połowie drogi… mnie zostawili! Continue reading

Z rodziną na szlaku: Wodospad Devil’s Chimney

devils chimney 205

Zapraszam na trzeci odcinek turystyczny poświęcony okolicom jeziora Glencar. Dla porządku kronikarskiego przypominam, że pierwszy dotyczył samego jeziora, a drugi był poświęcony wodospadowi o takiej samej nazwie. Tym razem ruszyliśmy nową trasą (projekt ukończono raptem 2 lata temu), docierając w pobliże najwyższego wodospodu w Irlandii – Devil’s Chimney Waterfall. Continue reading

Z rodziną na szlaku: Benbulben Forest Walk

Benbulben Forest Walk 130

Często tak bywa, że najmniej znamy to, co mamy tuż przed nosem. Mieszka człowiek w danym miejscu, ale nie wpadnie na to, by traktować to miejsce jako cel turystyczny. Trafiłam niedawno na takie zdanie: Zamiast zastanawiać się, kiedy wypadają twoje kolejne wakacje, postaraj się urządzić sobie życie tak, byś nie potrzebował od niego uciekać. Oczywiście można się uskarżać, że łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale zanim wytoczymy to malkontenckie działo, uczciwie powiedzmy sobie, co zrobiliśmy ostatnio, by nasze życie nabrało wakacyjnych kolorów?

My wybraliśmy się kawałek za wieś, żeby sprawdzić trasę znaną jako Benbulben Forest Walk. Ile razy jechaliśmy z dziećmi do miasta, tyle razy nasza córka zadawała pytanie: A kiedy pójdziemy do tego lasu? Zawsze zbywaliśmy ją lakonicznymi obietnicami, że przy najbliższej okazji, jak będzie pogoda, jak tata będzie miał wolne, jak jej brat urośnie… W niedzielę po śniadaniu mój mąż stwierdził, że chce zrobić coś spontanicznie, córka przypomniała mu o obiecanej wycieczce, a ja machnęłam ręką, że dobra, zaraz się ogarnę z niedzielnego rozmamłania i możemy się wybrać. Continue reading