Makaron nadziewany tuńczykiem i ricottą

makaron z ricotta 24

Dziś ważny dzień dla wszystkich mieszkańców Irlandii. Referendum w sprawie usunięcia tzw. 8 poprawki z konstutycji, która gwarantując życie nienarodzonych dzieci, sprawiła, że życie i dobro kobiet w ciąży zeszło na drugi plan. Żeby zrozumieć, dlaczego w ogóle taki zapis znalazł sie w kostyucji, trzeba pochylić się nad historią kraju… Continue reading

Advertisements

Satay warzywny z kokosem – obiad w 15 minut

satay warzywny 21

Książę Henryk się wreszcie ożenił z amerykańską aktorką, której na tę okazję wyszukano arystokratyczne korzenie wśród królów angielskich, a tym samym uczniono z niej daleką krewną swego męża. Poszukajcie dobrze w biografiach swoich przodków, a z pewnością odnajdziecie w sobie błękitną krew! Continue reading

Chińska zupa z wołowiny z makaronem

zupka chińska 22.jpg

Są takie dni, że wszytsko, ale to absolutnie wszystko idzie źle. Od rana do nocy człowiek czuje się, jakby ktoś mu uparcie podstawiał nogę. Mój dzisiejszy dzień, to właśnie takie stado pomyłek i wpadek. Nawet gotowanie poszło na opak… Miał być francuski gulasz, a wyszła zupka chińska. Na szczęście smaczna! Continue reading

Bardzo serowe penne z wołowiną

one pot pasta 21

Oops! I did it again… Nie, nie zakochałam się jak Britney. Znowu ugotowałam makaron w sosie. Wiecie, oszczędzanie wody, ekologia i te sprawy… Nie, skąd, to nie z lenistwa… Z lenistwa zrobiłam taką ilość… Połowę sosu zamroziłam, będzie na zaś…

Z podanych składników wyjdą 4 spore porcje lub 6 przeciętnych. Nas co prawda jest czworo, ale Chomiś co najwyżej podziubie, Króliczka zje pół porcji, ja jedną przeciętną i mężowi zostaje jedna spora. Dlatego połowę sosu (przed wrzuceniem do niego makaronu i sera) odlałam do pudełka, a do reszty dałam połowę podanej ilości penne i połowę sera. Gdy rozmrożę sos, zagotuję go i dokończę według przepisu.

Continue reading

Teriyaki z kurczaka

teriyaki 21

Kolejna potrawa inspirowana kuchnią Dalekiego Wschodu. Nie jest to wiernie odtworzone danie, ale wariacja na temat japońskiego teriyaki, czyli pieczenia mięsa w marynacie z sosu sojowego. Nietypowe dodatki to czosnek i sezam, które nie są szczególnie popularne w Kraju Kwitnącej Wiśni, a całościowo potrawa oderwana jest od japońskiej filozofii przygotowywania posiłków, której Europejczyk nie jest w stanie sobie przyswoić – nauczyć się jej oczywiście można, ale zrozumieć chyba jest niemożliwe.

Na studiach musieliśmy wybrać sobie kurs literatury obcej. Była literatura angielska, niemiecka, rosyjska, czeska i słowacka, francuska i literatura Dalekiego Wschodu. Namówiłam przyjaciółkę i zapisałyśmy się na ten ostatni kurs wraz z całkiem pokaźną grupą zakręconych bab. Trafił nam się najmilszy nauczyciel jakiego mogłyśmy sobie wymarzyć, który tak pięknie mówił po japońsku, że wzdychałyśmy z zachwytu. Malował pędzelkiem ideogramy, recytował haiku, opowiadał o swoich tokijskich przygodach.

Prawdopodobnie bez tych zajęć moja znajomość japońskiego piśmiennictwa ograniczyłaby się do twórczości Harukiego Murakamiego, którego smutne powieści cieszyły się wtedy wzięciem. Swoją drogą Murakami sporo pisze o jedzeniu – niekiedy podaje właściwie cały przepis, łącznie ze zmywaniem po obiedzie. Dzięki wykładom i ćwiczeniom mam jako takie pojęcie o historii literatury kraju samurajów oraz jej zrozumienie na najwyższym europejskim poziomie, czyli „wiem, że nic nie wiem”. Zamiast łamać sobie głowę i spalać się przez coś, co i tak mi umknie, skupiłam się na wpływie na literaturę europejską. Pracę magisterską pisałam o haiku… Grochowiaka. Tego, który lubił „z blachy twego kubka pić herbatę gorzką, pani”…

Takie jest też moje „japońskie” gotowanie – dotarło drogą okrężną przez Stany Zjednoczone, pomieszało się z innymi azjatyckimi kuchniami, doprawiło po europejsku, a japoński został tylko szkic, pomysł, ogólny zarys potrawy.

teriyaki 22

TERIYAKI Z KURCZAKA

  • 4 piersi z kurczaka
  • 1 cebula
  • 80 ml naturalnego miodu
  • 120 ml sosu sojowego
  • 60 ml octu ryżowego
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka sproszkowanego imbiru
  • 60 ml wody
  • 1 ½ łyżki skrobi kukurydzianej
  • 2 łyżeczki sezamu
  • 2 zielone cebulki
  • makaron soba
  • odrobina oleju

Piekarnik nagrzewamy do 200°C (z termoobiegiem). Naczynie żaroodporne smarujemy cienką warstwą oleju.

Kurczaka wkładamy do woreczka lub między dwie warstwy folii spożywczej. Przy pomocy tłuczka (lub wałka) rozbijamy lekko mięso. Kurczaka układamy w przygotowanym naczyniu. Cebulę obieramy i kroimy w cieniutkie plasterki. Rozkładamy ją na mięsie.

W misce mieszamy składniki marynaty – miód, sos sojowy, ocet ryżowy, przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku oraz imbir. Mieszamy, aż dobrze się połączą. Marynatą zalewamy mięso. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 30 minut.

Makaron gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Zieloną cebulkę kroimy w piórka. Wyjmujemy z piekarnika naczynie z mięsem. Kurczaka kroimy w plastry, odkładamy wraz z cebulą na talerz (lub bezpośrednio na porcje makoronu).

Marynatę z pieczenia zlewamy do rondelka. Skrobię rozrabiamy z wodą, wlewamy do sosu i podgrzewamy na średnim ogniu, cały czas mieszając, przez 1-2 min. Gdy sos zgęstnieje, polewamy nim kurczaka. Dekorujemy zieloną cebulką oraz sezamem. Teriyaki podajemy z makaronem soba.

teriyaki 23

(przepis wg „Easy Food” May 2016)

Satay, nie satay, ale z kurczakiem

satay 12

Ukochane danie wakacyjne Króliczki – satay z kurczakiem. Szykuję je przynajmniej raz w tygodniu, a Malutka może jeść je od śniadania do kolacji i nigdy nie ma dość. Myślę, że mogłabym jej zostawić rano cały garnek makaronu z sosem z orzeszków ziemnych oraz stos książek z biblioteki i wyjść z domu – pewnie by nawet nie zauważyła, że zniknęłam. Przy tej potrawie moje starsze dziecko okazuje się być zupełnie samodzielne – nagle wie, gdzie mamy miski, nagle potrafi sobie nałożyć, zjada (pałeczkami!) w zawrotnym tempie i z radości nawet przypomina sobie drogę do zmywarki.

Klucz do sukcesu to masło orzechowe. Jakolwiek to brzmi. Wierzcie mi na słowo – to jest naprawdę dobre! Też nie miałam przekonania, gdy pierwszy raz kręciłam sos fistaszkowy. Ma on konsystencję pasty i sam w sobie nie wygląda zachęcająco, ale w połączeniu z makaronem i pozostałymi składnikami tworzy zaskakująco smaczną kompozycję. Nie dziwi mnie, że podbił podniebienia wyspiarzy – u nas też zagościł na stałe.

W Irlandii bardzo często można spotkać słowo „satay” jako nazwę dania makaronowego z sosem z orzeszków ziemnych, chociaż w rzeczywistości oznacza ono szaszłyki mięsne podawane z rozlicznymi sosami, w tym właśnie z sosem fistaszkowym. Jak to się stało, że zamiast być nadziane na patyczek, mięso trafiło do makaronu? Nie ma pojęcia, ale jedno jest pewne – dobrze się stało! Satay czy nie satay – ważne, że smaczne. Szybkie w przygotowaniu. Idealne, gdy zostało trochę pieczonego kurczaka z poprzedniego dnia. Gdy nie mam resztek – gotuję filet na parze. Muszę jeszcze spróbować z wędzonym kurczakiem, ale czuję, że też będzie pasował.

satay 11

SATAY Z KURCZAKIEM

  • 300 g „chińskiego” makaronu
  • 120 g groszku śnieżnego
  • 1 czerwona papryka
  • 2 zielone cebulki
  • 150 g pieczonego lub duszonego kurczaka (np. resztki z poprzedniego dnia)
  • 2 łyżki sezamu

Sos:

  • 1 łyżka oleju sezamowego
  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżki sosu „sweet chili”
  • 100 g masła orzechowego
  • 2 łyżku soku z limonki

W małej misce mieszamy dokładnie wszystkie składniki sosu.

Z papryki usuwamy gniazdo nasienne, a następnie kroimy ją w średnie kawałki. Cebulkę kroimy w piórka. Mięso kurczaka kroimy na kawałki lub po prostu rozrywamy widelcem. Groszek blanszujemy przez minutę. Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu.

Odcedzony i przepłukany makaron mieszamy z sosem, dodajemy kurczaka, paprykę, groszek i cebulkę, mieszamy i przekładamy do miseczek. Posypujemy każdą porcję sezamem.

(wg „Easy Food” June/July 2015)

Penne z mozzarellą

penne z mozarella 024

Mam wrażenie, że odkąd zaczęły się wakacje, stoję ciągle przy desce do krojenia, a przy tym nic nie gotuję. Maluchy jak te pisklęta w gnieździe ciągle wołają o jedzenie, a przy tym wybredne są jak francuskie pieski. Podtykam im smakołyki, połkną nieomalże z talerzem, a za moment sterczą przede mną z miną wygłodzonego psa. Gdzie im się to mieści? Co do Chomisia, to wiem gdzie mu się mieści – najczęściej pod kanapą, ale Króliczka wpycha w siebie gargantuiczne ilości, a chuda jest jak niteczka. Gdy nadchodzi już długo oczekiwana pora obiadu, Malutka jak mantrę powtarza życzenie, by na obiad był makaron.

Nieważne z czym, ważne, że będzie makaron. Jak tak dalej pójdzie, zmienię nazwę bloga na Tysiąc potraw z makaronu… Żartuję, na pewno nie będzie tak źle. Jeszcze niedawno chciała jeść tylko ryż, ostatnio wrócił makaron do łask, ciekawe co będzie następne?! W każdym razie wczoraj na odczepnego zrobiłam wyjątkowo banalne rurki z mozzarellą – właściwie jedyną fantazją jest tu zapieczenie na koniec w piekarniku, by utworzyła się taka skorupka z sera na wierzchu. Przygotowanie obiadu zredukowane do minimum, żeby móc się oddać innemu hobby, a mianowicie szyciu ubranek dla lalki.

strappy tank top 022

Królisia zażyczyła sobie koszulkę na ramiączkach dla Sii, więc trzeba było to życzenie zrealizować. Porządkowałam ostatnio garderobę dzieci – rosną jak na drożdżach – i znów wór za małych rzeczy stanął w korytarzu. Postanowiłam zrobić mały recycling i z pidżamki wycięłam plecy – starczyło akurat na koszulkę. Biała podkoszulka w niebieskie paski to element niezbędny latem dla każdej elegantki, nawet takiej co mierzy tylko  46 cm! Lala może teraz opalać ramiona i czekać cierpliwie, aż znajdę czas na uszycie jej spódniczki do kompletu…

strappy tank top 023

penne z mozarella 022

PENNE Z MOZZARELLĄ

  • 2 puszki podłużnych pomidorów w całości (400 g każda)
  • 4 łyżki oliwy
  • 2 łyżki posiekanej pietruszki lub bazylii
  • 2 kulki mozzarelli (125 g każda)
  • 150 g parmezanu
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • 350 g makaronu penne rigate

Wstawiamy osoloną wodę na makaron. Mozzarellę kroimy w kostkę, parmezan ścieramy na dużych oczkach tarki. Piekarnik nagrzewamy do temp. 180°C.

Gdy woda zacznie się gotować, wrzucamy makaron, mieszamy i gotujemy ok. 9-10 minut (lub tyle, ile podaje instrukcja na opakowaniu). Do rondla wlewamy oliwę oraz pomidory, stawiamy na średnim ogniu i podgrzewamy, rozbijając pomidory drewnianą łyżką. Wrzucamy połowę porcji parmezanu, całą posiekaną zieleninę i przyprawiamy do smaku. Zagotowujemy i zdejmujemy z palnika.

Ugotowany makaron odcedzamy, a nastepnie przekładamy do żaroodpornego naczynia. Zalewamy sosem i dodajemy pokrojoną mozzarellę, mieszamy całość. Posypujemy pozostałym parmezanem i wstawiamy na 10 minut do piekarnika. Podajemy od razu.

penne z mozarella 023

(przepis Twiggy dla The Meat Free Monday Cookbook – zmieniłam tylko proporcje)