Makaron z krewetkami w sosie cytrynowym

makaron krewetki 022

Uwielbiam makaron. Uwielbiam w zupie pomidorowej, w rosole, w zapiekance i po prostu z szybkim sosem na obiad. Jedyne dania makaronowe, na widok których chce mi się płakać, to łazanki z kapustą oraz makaron po bolońsku w polskim stylu.

Łazanki na tłusto z kapustą są takim daniem-koszmarkiem z dzieciństwa. Były wielkie łzy każdorazowo nad talerzem i zupełny brak uznania dla rodzicielki, która ten makaron ręcznie zagniatała, rozwałkowywała i kroiła. Tylko żal i zniechęcenie, dłubanie widelcem w potrawie, pociąganie nosem oraz składana samej sobie obietnica, że nigdy we własnym domu nie będę tym straszyć rodziny.

Makaron utopiony w rzadkim sosie pomidorowym z grudami mielonego mięsa oraz przypadkowymi jarzynami to dzieło, które jadłam w wielu polskich domach, a jego wielkimi fanami są mąż i Króliczka. W smaku nie jest złe, ale do jedzenia należy siadać w fartuchu laboratoryjnym, ściany wokół stołu zasłaniać folią malarską i dopiero przystępować do konsumpcji – najlepiej z łyżką w trzeciej ręce jak u inspektora Gadgeta.

Łazanek w moim domu nie ma i raczej nie będzie. Natomiast makaron z sosem gotujemy na zmianę. Raz jest pycha-pycha moje danie, a raz nie-wiem-czy-to-zupa-czy-to-gulasz męża, czyli słynne polskie spaghetti po bolońsku. To się nazywa sztuka kompromisu w małżeństwie…

makaron krewetki 023

LINGUINE Z KREWETKAMI W SOSIE CYTRYNOWYM

  • 350 g makaronu linguine
  • 400-450 g krewetek (królewskich)
  • 250 ml wywaru warzywnego
  • 60 ml soku z cytryny
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 120 ml świeżej, słodkiej śmietany
  • 3 ząbki czosnku
  • ½ łyżeczki suszonych krążków chili
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka oliwy
  • świeżo zmielony pieprz
  • sól
  • posiekana natka pietruszki do przybrania

Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę lub rozgniatamy. Jeśli mamy krewetki w całości, musimy je sprawić. Makaron gotujemy w osolonej wodzie wg instrukcji na opakowaniu. Po ugotowaniu odcedzamy, ale zostawiamy trochę wody.

Oliwę rozgrzewamy na dużej patelni na średnim ogniu. Dodajemy jeden rozgnieciony ząbek czosnku i chili, mieszamy i wrzucamy sprawione krewetki. Gotujemy 3-5 minut (aż krewetki zrobią się różowe), wtedy przekładamy je na talerz.

Na tę samą patelnię wlewamy wywar warzywny, sok z cytryny oraz dodajemy pozostały czosnek. Zagotowujemy. Gotujemy 2-3 minuty, drewnianią szpatułką zeskrobując przywarte drobiny z dna patelni. Zminiejszamy ogień i gotujemy jeszcze 5 minut, po czym dodajemy masło i mieszamy, aż się roztopi.

Dodajemy otartą skórkę z cytryny oraz śmietanę. Gdy zacznie się delikatnie gotować, doadajemy krewetki i odcedzony makaron. Mieszamy, by sos dokładnie oblepił makaron. Jeśli sos jest zbyt gęsty dodajemy kilka łyżek wody z gotowania makaronu. Przyprawiamy pieprzem. Nakładamy na talerze, posypująć posiekaną natką pietruszki.

makaron krewetki 021

(wg „Easy Food” April 2016 z moimi zmianami)

Makaron nadziewany ricottą i szpinakiem

makaron szpinak 014

Ricotta ze szpinakiem to klasyczne połączenie, którego nie trzeba specjalnie przedstawiać. Bardzo lubię przekładać tym nadzieniem lasagne, ale tym razem przemogłam się i nafaszerowałam pennoni rigati giganti. Makaron, który kupiłam już jakiś czas temu, trochę mnie przerósł…, bo nie mogłam się zdecydować, czy go nadziać i zapiec, czy wymyślić do niego jakiś sos. Są dostępne mniejsze pennoni, ale mój makaron miał otwory niemal tak duże jak cannelloni, tylko o nieregularnych kształtach.

Koniec końców postanowiłam zrobić zapiekankę. Wysypałam więc całą zawartość paczki i wybrałam te sztuki, które przynajmniej na jednym końcu miały wystarczająco okrągły, szeroki otwór, by łatwo było nałożyć do niego nadzienie. Niektórzy polecają nadziewać przy pomocy rękawa cukierniczego, ale wtedy trzeba naprawdę drobno posiekać cebulę, pieczarki i szpinak, żeby nadzienie miało konsystencję prawie pasty. Ja jednak lubię widzieć różnicę między daniem przygotowanym w domu, które właśnie wygląda nieprofesjonalnie, a idealnym produktem fabrycznym. Nakładanie łyżeczką farszu to jest zabawa, w sumie nie na moją cierpliwość, ale od czasu do czasu mogę się wysilić.

Rodzina zacierała ręce z radości, widząc, że szykuje się im uczta. Mąż zaglądał przez ramię i komentował: – Ja zjem tyle, Królisia tyle, to tobie kochanie zostaną dwie rurki… Chciałby mieć tak pojemny żołądek, a przecież jeszcze czekało słodkie „co nieco” –  z pozostałych białek zrobiłam kokosanki. Z podanych składników wychodzą cztery solidne porcje, ale danie łatwo można zmodyfikować, by móc nakarmić nim większą ilość osób. Polecam, klasyczne smaki nigdy nie wychodzą z mody!

makaron szpinak 011

MAKARAON NADZIEWANY SZPINAKIEM I RICOTTĄ

  • 300 g pennoni rigati giganti lub 250 g cannelloni
  • 680 g passaty pomidorowej
  • 2 łyżki oliwy
  • 300 g świeżego szpinaku (i łyżka masła) lub 250 g mrożonego
  • opakowanie ricotty (ok. 250 g)
  • 2 żółtka
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1 mała cebula
  • szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 60 g cheddara
  • 100 g pieczarek
  • duża garść świeżej bazylii
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Świeży szpinak myjemy i gotujemy na dużej patelni, na maśle, aż liście zwiędną. Odstawiamy do wystygnięcia, a następnie dość drobno kroimy. Mrożony szpinak wystarczy posiekać. Bazylię siekamy, cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Oczyszczone pieczarki drobno siekamy. Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę. Cheddar ścieramy na drobnych oczkach tarki. Cebulę, szpinak, żółtka, 40 g sera, czosnek, ricottę, połowę bazylii i pieczarki mieszamy razem w misce i przyprawiamy gałką, solą i pieprzem.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Farszem nadziewamy makaron (łyżeczką lub za pomocą rękawa cukierniczego). Nafaszerowany makaron układamy w żaroodpornym naczyniu tak, aby leżał w jednej warstwie. Na wierzch wylewamy passatę pomidorową, skrapiamy oliwą, przyprawiamy solą i pieprzem, a następnie posypujemy pozostałą bazylią i resztką cheddara. Przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy na 20 minut do piekarnika. Następnie zdejmujemy folię i pieczemy bez przykrycia jeszcze 20 minut (aż makaron będzie miękki – łatwo sprawdzić, naciskając wykałaczką lub końcem noża).

makaron szpinak 015

(przepis z moimi zmianami wg „Easy Food” April 2016)

Tagliatelle z sosem orzechowym (salsa di noci)

salsa-015

Kulinarnie Liguria słynie jako ojczyzna pesto. Pesto alla genovese dla rozmiłowanego w kulinariach Włocha oznacza świeżo przygotowany sos z prawdziwej (lokalnej) oliwy i liguryjskiej bazylii o drobnych liściach, a nie maziatą papkę ze słoika utrwaloną w najlepszym razie octem. W tym miejscu zgadzam się z konserwatywnymi smakoszami – pesto ze sklepu jest albo zupełnie bez smaku, albo… obrzydliwe. Tylko co zrobić, gdy wciąż za mało słońca, by cieszyć się bazylią?

Zastanowiło mnie, z czym też Liguryjczycy mieszają makaron poza bazyliowym sezonem… Łatwo się domyślić, że muszą mieć inne sosy, bo przecież nie wcinają makaronu na sucho. Sos orzechowy – salsa di noci – jest numerem dwa. Nie zrobił takiej kariery poza granicami kraju jak pesto, ale wcale nie znaczy, że jest mniej wart. Paradoksalnie łatwiej go odtworzyć na drugim końcu Europy, bo orzechom wszystko jedno jakie słońce je ogrzewa i jaki wiatr owiewa, a bazylię na pesto musi podmuchać wiatr od Morza Liguryjskiego i ogrzać słońce, które oświecało głowę Kolumba.

salsa-013

Oczywiście wcale nie rozchodzi się o bazylię. O orzechy też nie. Tylko o błagający o zjedzenie makaron zalegający w kuchennej szafce. Te tagliatelle akurat zielone (od dzikiego czosnku), a nudno zielone polewać zielonym. Dlatego tak bardzo było mi potrzeba innego sosu, który byłby równie prosty, równie smaczny i do tego oryginalny. Salsa di noci spełnia wszystkie te warunki, więc ze spokojnym sumieniem mogę zaopatrzyć się w kolejną paczkę makaronu…

salsa-016

TAGLIATELLE Z SALSA DI NOCI

  • 18 orzechów włoskich
  • 50 g orzeszków piniowych
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 250 ml świeżej śmietany
  • świeżo zmielony pieprz
  • sól
  • 3 łyżki świeżo startego parmezanu
  • 1 1/3łyżki masła
  • tagliatelle

Orzechy włoskie łuskamy, wyłuskane wkładamy do malaksera wraz z orzeszkami piniowymi. Obieramy ząbek czosnku i wraz z natką pietruszki dodajemy do orzechów. Całość miksujemy – orzechy mają być drobno posiekane, ale nie zamienione w pastę. Przekładamy do miski, wlewamy pomału śmietanę, ciągle mieszając. Doprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy.

Tagliatelle gotujemy al dente wg instrukcji na opakowaniu. Ugotowane odcedzamy. Do garnka z makaronem wkładamy parmezan, masło i wlewamy sos.  Garnek ustawiamy na bardzo małym ogniu i całość mieszamy, gotując chwilę, aż sos się zagrzeje,  a ser i masło rozpuszczą. Serwujemy na podgrzanych talerzach.

salsa-012
(przepis wg Culinaria Italy z moimi niewielkimi zmianami)

 

Różowe spaghetti z pesto z pieczonych buraków

pink pasta 004

Danie dla małej księżniczki – różowe, mocno różowe, wściekle różowe. Króliczka była zachwycona. Nad miską makaronu mlaskała: – Och! Jak ja lubię, jak Ty gotujesz, mamo! W ogóle dziś miała dzień słodzenia matce. Rano mi powiedziała, że jestem lepszą mamą niż tata tatą. Bo tata ją czymś denerwuje, tylko właśnie zapomniała, co też on takiego denerwującego wyczynia.

Wieczorem, jak każdego wieczoru, awanturowała się z tatusiem o kąpiel, szykowanie mundurka do szkoły, sprzątanie zabawek itd. W drugim pokoju wycieram Chomiczka i słucham jaką pedagogiczną porażkę ponosi każdego dnia małżonek. Dziś nawet mnie to rozśmieszyło, gdy Królisia perorowała ojcu, że zamiast ją pouczać, mógłby być more helpful – w myśl zasady, że jeśli dorosły chce, by dziecko miało coś zrobione, to niech to dla niego zrobi. Dał się wpuścić w maliny, więc gdy słyszałam, jak mu zaczyna brakować argumentów, zawołałam, by przysłał awanturnicę do mnie. Zacierał ręcę: – Toś się doczekała, teraz się będziesz mamie tłumaczyć. Królisia zaraz smyrgnęła do mojego pokoju z uśmiechem od ucha do ucha i diabelskim błyskiem w oku: – Dobrze, że mnie zawołałaś, teraz Tata będzie musiał sam to wszystko posprzątać!

Malutka do tego postanowiła jak najszybciej stać się taka jak mama. Nie jest to z pewnością najlepszy wzorzec, ale jaka dla mnie nobilitacja! Tylko biedny Tata coraz częściej otwiera usta oniemiały i patrzy tępo, nie dowierzając własnym uszom, załamuje też ręce, liczy kolejne siwe włosy i raz po raz burczy pod nosem, gdy akurat stoi koło mnie: – Ona jest już gorsza od Ciebie! Takie to ma życie z dwoma babami… Nie dość, że każda papla jak najęta, że obie strzelają fochy od rana do nocy, to jeszcze mu spaghetti ufarbowały na różowo…

pink pasta 006

RÓŻOWE SPAGHETTI Z PESTO Z PIECZONYCH BURAKÓW

  • 5 małych buraków (lub 4 średnie)
  • oliwa
  • miska lodowatej wody
  • mały pęczek bazylii
  • 80 g orzeszków piniowych (oraz garść do podania)
  • 60 g parmezanu (oraz odrobinę do podania)
  • 4 łyżki ziołowego oleju rzepakowego
  • sok z ½ cytryny
  • spaghetti

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180°C. Buraki oczyszczamy, układamy na blaszce wyłożonej folią aluminiową, skrapiamy oliwą i pieczemy przez ok. godzinę (aż będą dość miękkie, by zsunąć się z wbitego w nie widelca).

Po upieczeniu każdy burak zanurzamy na kilka sekund w lodowatej wodzie, następnie obieramy (w rękawiczkach!) – skórka będzie łatwo odchodzić. Obrane odstawiamy.

W sporym garnku zagotowujemy wodę na makaron (gotujemy wg instrukcji na opakowaniu).

Obrane buraki, bazylię, starty parmezan, orzeszki piniowe, olej i sok z cytryny blendujemy w malakserze. Przekładamy do dużego garnka, ustawiamy na palniku na średnim ogniu, dodajemy odcedzony makaron i mieszając, dokładnie obtaczamy makaron w pesto buraczkowym. Podajmy od razu, każdą porcję posypujemy odrobiną startego parmezanu i kilkoma orzeszkami piniowymi.

pink pasta 005

(przepis wg „Easy Food”, April 2015)

Na szybko: Tortelloni z łososiowym sosem

tortelloni 034

Poniedziałek często jest dniem „resztkowym”. Po weekendzie zawsze zostaje kawałek pieczeni, jakieś nóżki kurczaka, 3 plastry łososia czy pół kubka śmietany. Można to wyjeść prosto z lodówki, a można też przerobić na szybkie i smaczne danie. Pieczone mięso zazwyczaj trafia na mniej lub bardziej wyrafinowaną kanapkę, ale co zrobić z resztką wędzonego łososia, który był dopiero co częścią kanapki, sałatki, a na większe gotowanie jest go trochę za mało?

Zróbcie z niego sos. Jednym z moich ulubionych sosów do mięs i jajek jest sos bosmański, który u mnie jest m. in. żelaznym punktem śniadania wielkanocnego. Lub jeszcze szybszy sos do makaronu, którym oblałam niezjedzone przez weekend tortelloni – trochę masło maślane – z łososiem i ricottą. Tortelloni kupne, bo lepienie pierożków zostawiam sobie na czasy, gdy nie będę krążyć między drzemką (nie moją, a szkoda…), karmieniem a zmianą pieluszki. Czarny kolor jest efektem dodania „atramentu” kałamarnicy, który można nabyć w saszetkach, gdyby ktoś chciał zrobić czarny makaron w domu.

tortelloni 033

Kiedy siekałam łososia, zastanawiałam się, czy pokazać tu na blogu, na co najczęściej przerabiam pozostałości z poprzedniego dnia. Jest nas tylko dwoje dorosłych w domu plus Króliczka, którą można policzyć jako 1/3 biesiadnika oraz Chomiczek zajęty własnym, specjalnie dla jego niemowlęcego brzuszka przygotowanym pokarmem. Łatwo się domyślić, że u nas zazwyczaj coś zostaje po obiedzie. Jak zostanie cała porcja czegoś, co można łatwo podgrzać, wtedy jedzie z moim Mężem do biura, by zostać skonsumowaną podczas lunchu, ale mniejsze części zostają do mej twórczej dyspozycji. W okolicach karnawału pisałam o tartinkach z wczorajszego kurczaka, dziś sos z resztek łososia – może to dobra droga?

tortelloni 031

TORTELLONI Z ŁOSOSIOWYM SOSEM

  • opakowanie (250 g) świeżych tortelloni z nadzieniem z łososia i ricotty
  • 200 g crème fraîche
  • 3 plastry wędzonego łososia
  • kawałek ogórka wężowego
  • kilka gałązek koperku
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Łososia kroimy w cienki, krótkie paseczki, umyty koperek drobno kroimy (zostawiamy odrobinę do dekoracji). Śwmietanę wraz z łososiem i koperkiem wkładamy do rondelka i podgrzewamy na małym ogniu. Doprawiamy solą i pieprzem.

Tortelloni gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Ogórek kroimy w drobną kostkę. Ugotowane pierożki podajemy z sosem, posypujemy pokrojonym ogórkiem i dekorujemy gałązką koperku.

tortelloni 032

Lasagne z kurczakiem, szpinakiem i ricottą

lasagne 006

Kiedy byłam dzieckiem, mieszkałam z rodzicami w stuletniej, zabytkowej kamienicy. Wszyscy sąsiedzi się znali, dzieci bawiły się wspólnie na podwórku (albo na klatce ku utrapieniu rodziców). Nie było telefonów komórkowych (stacjonarnych także brakowało), więc karteczki z wiadomością zostawiało się wciśnięte w szparę drzwi. Mama z sąsiadkami regularnie przesiadywała na klachach, jak to się u nas mówiło. Klachy odbywały się głównie przy fusiastej kawie serwowanej w szklankach i jakimś wypieku.

Sąsiedzi byli w ogóle niezastąpieni. A to przypilnowali dzieci, a to pożyczyli szklankę cukru. Do nas przychodzili zadzwonić lub prosić, by Tata coś przewiózł, kogoś podwiózł (maluchem!). Przy większym oberwaniu chmury wszyscy panowie z kamienicy dumali nad studzienką kanalizacyjną (co miało na celu uchronić piwnicę przed zalaniem), a przy awarii elektryczności dumali przy świecach na korytarzu. Przed imieninami wędrowało się od drzwi do drzwi uprzedzić sąsiadów, że danego wieczoru może być głośno, za co z góry się przepraszało.  Pamiętam, że komuś na jakąś uroczystość rodzinną rodzice użyczyli ogromny rozkładany stół.

Dziś Moja Mama ubolewa, że czasem nie jest pewna, kto mieszka w kamienicy, a kto tylko przelotem. Część dawnych sąsiadów zmarła, część się przeprowadziła, została garstka starych mieszkańców. Gdy mieszkaliśmy w Sligo, było tak samo. W sąsiednich domach mieszkańcy wciąż się zmieniali, kontakt ograniczał się do przekazywania korespondencji omyłkowo wrzuconej przez listonosza. Teraz mieszkamy na uliczce, przy której stoją trzy domy. I nareszcie mamy sąsiadów z prawdziwego zdarzenia. Dziecko zaprowadzą do szkoły, pożyczą pół paczki makaronu na lasagne, panowie wspólnie podumają przy wymianie koła… Dobrze mieć życzliwych ludzi za ścianą.

lasagne 008

lasagne 007

LASAGNE Z KURCZAKIEM, SZPINAKIEM I RICOTTĄ

Nadzienie z kurczakiem:

  • 2 łyżki oliwy
  • 1 duża cebula
  • 2 średnie łodygi seleru naciowego
  • 2 marchewki
  • 500 g piersi z kurczaka
  • 150 g pieczarek
  • 50 g koncentratu pomidorowego
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1 puszka pomidorów (400 g)
  • 250 ml bulionu drobiowego
  • świeżo zmielony pieprz

Nadzienie ze szpinakiem i ricottą:

  • 250 g szpinaku
  • 1 opakowanie ricotty (250 g)
  • 50 g parmezanu
  • 1 jajko
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Beszamel parmezanowy:

  • 60 g masła
  • 50 g mąki
  • ¼ łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 500 ml mleka
  • 50 g parmezanu

oraz: 1 opakowanie makaronu na lasagne

Cebulę obieramy i kroimy w kosteczkę, tak samo marchewkę i seler naciowy. Piersi kurczaka kroimy w kostkę, obrane ząbki czosnku rozgniatamy. Pieczarki myjemy i kroimy w kostkę.

Oliwę rozgrzewamy w rondlu z grubym dnem (3-litrowy garnek wystarczy), wrzucamy posiekana cebulę, seler naciowy i marchewkę, gotujemy ok. 10 minut, mieszając od czasu do czasu, aż zmiękną. Dorzucamy kurczaka, pieczarki i czosnek, wlewamy kocentrat pomidorowy. Gotujemy 5 minut, mieszając. Wlewamy pomidory z puszki i bulion drobiowy, przyprawiamy pieprzem i gotujemy na małym ogniu ok. 30 minut.

Szpinak płuczemy, wkładamy liście do dużego garnka i przykrywamy. Gotujemy 2-3 minuty, aż liscie zwiędną. Zdejmujemy z ognia i studzimy. Ostudzony siekamy i odciskamy nadmiar wody z liści. Parmezan ścieramy na dużych oczkach, jajko rozbełtujemy. Wszystkie składniki wkładamy do miski, przyprawiamy i mieszamy, aż się połaczą.

Masło roztapiamy w rondelku na średnim ogniu. Wsypujemy mąkę z gałką i rozprowadzamy trzepaczką, mieszamy cały czas. Gotujemy ok. 2 minut, stale mieszając. Zdejmujemy z ognia i cienkim strumieniem wlewamy mleko, cały czas mieszając, aż uzyskamy gładką konsystencję. Stawiamy na palniku i nie przerywając mieszania trzepaczką, podgrzewamy, aż sos zgęstnieje. Zdejmujemy z ognia, dodajemy starty parmezan, doprawiamy sos solą i pieprzem, dokładnie mieszamy.

Piekarnik nagrzewamy do 160°C (z termoobiegiem). Dno naczynia żaroodpornego smarujemy 4 łyżkami beszamelu. Układamy pierwszą warstwę makaronu, na którą wykładamy połowę sosu z kurczakiem. Przykrywamy drugą warstwą makaronu, na której rozsmarowujemy 4 łyżki beszamelu i wykładamy połowę masy szpinakowej. Przykrywamy kolejną wartswą makaronu, wykładamy pozostały sos z kurczakiem, przykrywamy czwartą warstwą makaronu, którą smarujemy beszamelem i wykładamy pozostały szpinak. Przykrywamy ostatnią warstwą makaronu, na wierzch wylewamy pozostały beszamel, pilnując, by dokładnie pokryć całą powierzchnię.

Lasagne pieczemy 30 minut. Po wyjęciu odstawiamy na 10 minut. Dopiero po tym czasie porcjujemy.

lasagne 005

(przepis wg “Fresh” Winter 2015 z moimi zmianami)

Sałatka Caprese z tortellini

sal tort 5W letnim numerze “Easy Food” trafiłam na zdjęcie sałatki zrobionej z makaronu tortellini. Choć pewnie niejeden Włoch złapałby się za głowę, widząc co też wyspiarze wyczyniają z ich pierożkami, mnie ten pomysł przypadł bardzo do gustu. Króliczka uwielbia wszelkie makarony, a „tortelinki” to jej ulubiony rodzaj. Kształtem przypominają jej uszka do barszczu wigilijnego, na który czeka z utęksnieniem, ledwo choinkę rozbierzemy.

Pomysł i wykonanie są tak proste i szybkie, toteż nic dziwnego, że doskonale sprawdziła się w okresie „pożaru z powodzią”. Chomiczek postanowił zaskoczyć wszystkich i zaczął ząbkować nieco wcześniej niż się spodziewałam, Króliczka również postanowiła wprawić w osłupienie swą matkę i ogłosiła się geniuszem, który uczyć się nie musi, zaś irlandzka pogoda raczy nas takim słońcem, że zastanawiam się, czy wakacje nie powinny być jesienią.

teething-mug1Jak tak dalej pójdzie, to rodzinka będzie mogła wystawić mnie przed dom jako dekorację halloweenową. Charakteryzacja będzie zbędna… Póki co ładuję swoje baterie słońcem i kombinuję, jak zaoszczędzić czas w kuchni, wpuszczając do niej coraz częściej Mojego Męża i starając się z całych sił „nie widzieć”, co też On wyprawia z moimi „skorupami”…

sal tort 4SAŁATKA CAPRESE Z TORTELLINI

Dressing:

  • 1 średni pomidor
  • 1 łyżeczka czerwonego octu winnego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka musztardy francuskiej
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka oregano lub mieszanki ziół do potraw włoskich
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Sałatka:

  • 250 g świeżego makaronu tortellini lub tortelloni (z ulubionym nadzieniem)
  • 125 g mozzarelli (sprawdzą się też mini kulki mozzarelli)
  • 250 g słodkich pomidorków koktajlowych (u mnie irlandzkie piccollo)
  • garść świeżej bazylii

Sparzony i obrany pomidor blendujemy z obranym ząbkiem czosnku, mieszamy z pozostałymi składnikami i odstawiamy na godzinę (albo na całą noc).

Pomidorki myjemy, większe przekrawamy na połówki. Tortellini gotujemy w osolonej wodzie (kupne wg instrukcji na opakowaniu). Odsączamy i przekładamy do miski, dodajemy pomidorki i potarganą na małe kawałki mozzarellę. Mieszamy z posiekaną bazylią i dressingiem.

sal tort 6