Smażony ryż z imbirem i krewetkami

ryż z jajkiem 023

Smażony ryż, i to koniecznie z jajkiem, to według Króliczki najlepszy sposób podania ryżu. Zawsze bierzemy porcję ryżu z jajkiem jako dodatek do kaczki od Chińczyka, do tego sos słodko-kwaśny z kiełkami fasoli mung i mamy nasze ulubione danie na wynos skompletowane. Pokusiłabym się o odtworzenie tego w domu, ale nie bardzo wierzę, że bez „nadmuchania” i marynowania nadzieniem od środka kaczka wyszłaby tak, jak to podają w chińskich restauracjach, gdzie kaczki dodatkowo piecze się pionowo w specjalnych piecach. Kaczkę po kantońsku sobie na razie podaruję, ale ryż z jajkiem to sprawa osiągalna nawet dla nowicjusza.

Żeby zrobić smażony ryż, w Irlandii kupujemy już odpowiednio ugotowany ryż w woreczku. Oczywiście można samemu ugotować ryż, co zazwyczaj robię, ale jeżeli mamy mało czasu na przygotowanie obiadu, kupienie już ugotowanego ryżu jest wygodną alternatywą. Tak samo krewetki – oczywiście możemy wybrać świeże, ugotować je i obrać samodzielnie, ale możemy oszczędzić sobie czasu i zabawy (bo nie każdy obiera krewetki z wprawą) i kupić już ugotowane, przy czym najłatwiej dostać mrożone.

Bardzo lubię przyrządzać tego typu dania, gdy gotuję tylko dla siebie i dzieci. Co prawda Chomiś na razie więcej się bawi niż smakuje maminą kuchnię, ale Królisia ogłosiła ten obiad daniem miesiąca, detronizując tym samym makaron z masłem orzechowym. Z podanych składników wyjdą dwie porcje „na bogato” – pod nazwą „smażony ryż” zazwyczaj kryje się po prostu ryż z niewielka ilością dodatków, a u mnie proporcje się wyrównały…

ryż z jajkiem 022

SMAŻONY RYŻ Z IMBIREM I KREWETKAMI

  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczek obranego i pokrojonego imbiru
  • olej
  • 100 g ugotowanych i obranych krewetek
  • garść posiekanej zielonej cebulki
  • 1 jajko, rozbełtane
  • 1 mała marchewka
  • 50 g zielonego groszku (świeży lub mrożony)
  • 50 g kukurydzy
  • 250 g ugotowanego i schłodzonego ryżu
  • 50 ml sosu sojowego
  • 1 łyżka octu winnego

Jeżeli używamy mrożonych krewetek i groszku, rozmrażamy je (każde osobno) – wystarczy zalać je zimną woda na kilka minut. Czosnek obieramy i kroimy na bardzo cienkie plasterki. Marchewkę obieramy i ścieramy na dużych oczkach tarki. Kukurydzę odcedzamy.

Olej rozgrzewamy w woku lub na średniej patelni na średnim ogniu. Wrzucamy pokrojony czosnek i imbir, obsmażamy szybko, tylko do momentu, gdy zacznie wydobywać się z nich zapach (½ minuty). Dodajemy krewetki i połowę zielonej cebulki, smażymy przez 2-3 minuty.

Na środku patelni robimy miejsce, w które wlewamy rozbełtane jajko. Pozwalamy mu ścinać się przez ok. minutę, a następnie rozszarpujemy je drewnianą szpatułką, mieszamy, rozbijając ścinające się jajko na małe kawałeczki. Dorzucamy groszek, kukurydzę i startą marchewkę, mieszamy i smażymy przez minutę.

Ryż mieszamy z sosem sojowym, po czym wrzucamy na patelnię. Gotujemy, mieszając regularnie, przez 5 minut. Doprawiamy octem winnym, mieszamy i podajemy posypane resztą zielonej cebulki.

ryż z jajkiem 021

(przepis z moimi zmianami wg „Easy Food” August 2016)

Aromatyczne casserole z kurczaka i soczewicy

casserole-013

Kolejne… danie jednogarnkowe! Jeszcze nie zaczyna się robić nudno, ale już przewidywalnie… Prawda jest taka, że przy pałętającym się między nogami maluchu, który uparcie domaga się wspólnego oglądania po raz setny jednej z sześciu ulubionych książeczek z obrazkami, najlepiej sprawdzają się dwa rodzaje dań. Dania ekspresowe jak ten makaron z sosem orzechowym albo makaron z kukurydzą oraz dania jednogarnkowe, które wstawia się do piekarnika pod przykryciem i można na półtorej godziny o nich zapomnieć. Dania te mają jeszcze tę zaletę, że trochę makaronu lub ryżu można nałożyć dziecku do miseczki i posadzić niesfornego malca z rodziną przy stole. Manewrowanie widelcem powinno go zająć, a do tego będzie cały przeszczęśliwy, że je wreszcie samodzielnie (choć większość wyląduje w najlepszym razie w śliniaku) i do tego wszyscy się cieszą, że tak pięknie nabrudził.

Dzisiejsze casserole jest bardzo łatwe w przygotowaniu i do tego jest w nim kilka moich ulubionych składników. Przede wszystkim chorizo – kupuję chorizo, które wcale nie jest specjalnie drogie, a do tego zrobione jest z 4 naturalnych składników. Warto czytać etykietki, bo często cena nie jest wyznacznikiem jakości. Najdroższe chorizo w naszym sklepie zawiera tyle dodatków, polepszaczy i konserwantów, że trudno uwierzyć, że to jeszcze kiełbasa. Drugi ulubiony składnik to pomidory – o tej porze roku (a w Irlandii to właściwie przez cały rok) są to puszkowane pomidory. Też warto poszukać, popróbować różnych, bo wiele dostępnych na rynku jest okropnie kwaśnych, przez które potem trzeba mocno dosładzać potrawę. Ostatnie na liście ulubionych składników są przyprawy – aromatyczne przyprawy ze Wschodu napełniają kuchnię (a w przypadku kuchni „open-space” – również cały dom) orientalnymi zapachami. Gdy tak pachnie w kuchni Króliczka za nic w świecie nie da się wyprawić do swoje pokoju.  –Uwielbiam, kiedy mama gotuje! Nie wiem, co to będzie, ale będzie pyszne! – takie wyznania to gwarancja na bezkarne pałętanie się wraz z młodszym bratem i domaganie się grania w jedną z licznych gier jej pomysłu z baaardzo elastycznym regulaminem…

casserole-012

AROMATYCZNE CASSEROLE Z KURCZAKA I SOCZEWICY

  • 4 piersi z kurczaka (bez skóry)
  • 100 g chorizo
  • 50 g czerwonej soczewicy
  • 1 cebula
  • 1 puszka pomidorów (400 g)
  • 100 g suszonych moreli
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 laska cynamonu
  • 1 łyżka mielonej kolendry
  • 1 łyżka mielonego kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka mielonej papryki
  • 2 łyżki oliwy
  • 200 ml wody
  • garść płatków migdałowych i garść posiekanej natki pietruszki do przybrania
  • ryż

Czosnek obieramy i rozgniatamy, wkładamy do dużej miski wraz z mieloną kolendrą, kminem i papryką. Kurczaka kroimy w kostkę, dodajemy do miski z przyprawami, dokładnie go nimi nacierając. Miskę przykrywamy i wstawiamy na godzinę do lodówki, aby mięso się zamarynowało.

Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Z chorizo zdejmujemy osłonkę i kroimy w plasterki. Kroimy w kostkę suszone morele. Płatki migdałowe prażymy na suchej patelni, aż delikatnie zbrązowieją.

Piekarnik nagrzewamy do 160°C (z termoobiegiem). W naczyniu na casserole rozgrzewamy oliwę na średnim ogniu. Dodajemy cebulę i chorizo, gotujemy razem przez 10 minut. Wlewamy pomidory, dodajemy soczewicę (przebraną i wypłukaną), morele oraz laskę cynamonu. Dodajemy kurczaka i zalewamy wodą, mieszamy wszystko razem. Przykrywamy naczynie i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Gotujemy ok. 1 ½ h.

W międzyczasie gotujemy ryż. Casserole podajemy z ryżem, posypane posiekaną natką pietruszki (lub świeżą kolendrą albo miętą) oraz prażonymi migdałami.

casserole-011
(przepis wg „Taste Ireland”, Annual 2014/2015)


Nasiona roślin strączkowych na talerzu
Nasiona roślin strączkowych na talerzu

Dhal z soczewicy z jarmużem i szpinakiem

dhal-003

Czy wiecie, że soczewica jest jedną z najstarszych roślin uprawnych? Na terenie dzisiejszej Polski uprawiano ją już w okresie neolitu. Pewnie też nie wiecie, że jest jednym z najbardziej pożywnych produktów spożywczych? A to właśnie na soczewicy opierała się dieta starożytnych Egipcjan, Greków a później Rzymian! Soczewica zaczęła znikać z codziennego menu wraz ze zwiększaniem się konsumpcji mięsa – do tego stopnia, że sama znałam ją przede wszystkim jako roślinę… biblijną, za miskę której Ezaw sprzedał pierworództwo.

Ta miska soczewicy krąży sobie w literaturze razem z innymi biblijnymi frazeologizmami, ale wciąż ciężko jej trafić do jadłospisu przeciętnej rodziny. Nie trzeba być wegetarianinem, żeby się nią zajadać – do pierogów z soczewicą czy do aromatycznego dhala przekonał się nawet mój mięsożerca. Nie tylko się przekonał, był wręcz zdziwiony, dlaczego tego nie jadamy, skoro to takie dobre. Jak tak dalej pójdzie, może wkrótce na pytanie o obiad, nie będzie oczekiwał nazwy rodzaju mięsa jako odpowiedzi…

Spróbujcie, jeśli dotychczas omijaliście soczewicę w sklepie, na pewno nie pożałujecie. Żebyście nie zapomnieli, co macie kupić – fragmenty dwóch wierszy Tadeusza Nowaka w wykonaniu Marka Grechuty. „Droga za widnokres” to moja ulubiona płyta Grechuty i jedna z niewielu płyt, która podoba mi się od pierwszego do ostatniego dźwięku. Znalazłam ją dawno temu wśród kompaktów w fonotece mojej Babci i tak została ze mną na zawsze…

dhal-004

DHAL Z SOCZEWICY Z JARMUŻEM I SZPINAKIEM

  • 300 g czerwonej soczewicy
  • 1 łyżka kminu rzymskiego
  • 1 łyżka kurkumy
  • 1 łyżeczka gorczycy
  • ½ łyżeczki chili
  • 1 łyżka oleju
  • 1 cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru (ok. 3 cm)
  • 2 łyżki pasty pomidorowej
  • 1 puszka pomidorów (400 g)
  • 1 łyżeczka cukru
  • 200 ml wywaru warzywnego
  • 50 g szpinaku
  • 50 g jarmużu
  • chlebki naan do podania

Soczewicę płuczemy, odsączamy i wsypujemy do rondla. Zalewamy wodą, zagotowujemy – gotujemy przez 5 minut, a następnie odsączamy na sitku.

Obieramy i kroimy cebulę, obieramy i siekamy czosnek (lub rozgniatamy). Obieramy imbir i ścieramy go na tarce. Na suchej, głębokiej patelni lub w sporym rondlu prażymy na średnim ogniu przyprawy: kmin, gorczycę, kurkumę i chili – niecałą minutę, aż ziarna gorczycy zaczną „pykać”. Wlewamy olej, wrzucamy cebulę i gotujemy, mieszając, przez 2-3 minuty. Dodajemy czosnek i imbir, gotujemy jeszcze minutę.

Wlewamy pomidory z puszki, dodajemy purée z pomidorów, cukier, odsączoną soczewicę i zalewamy wywarem z warzyw. Gotujemy na małym ogniu ok. 15 minut, mieszając od czasu do czasu. Jeśli za bardzo zgęstnieje, dolewamy odrobinę wody lub wywaru.

Myjemy i osuszamy liście szpinaku i jarmużu. Małe wrzucamy w całości do potrawy, duże pozbawiamy ogonków i siekamy przed dodaniem do potrawy. Całość mieszamy. Podajemy z chlebkami naan.

(przepis wg „Easy Food” September 2015)


Nasiona roślin strączkowych na talerzu
Nasiona roślin strączkowych na talerzu

Cacciatore z kurczaka i dyni piżmowej z pieczarkami, czosnkiem i rozmarynem

rozmaryn-036

Gulasz czy inna jednogarnkowa potrawa z pomidorami i rozmarynem to mój kulinarny rozpieszczacz na szare, krótkie dni. Kiedy słońce ledwie widać pod warstwą chmur, a do tego dni są tak krótkie, że czasami mam wrażenie, że wcale ich nie ma, wtedy naprawdę potrzebuję otulenia… Ciepło kominka, miękkie tkaniny, pachnąca ziołami kolacja i delikatne dźwięki muzyki pełnią właśnie rolę otulaczy dla duszy i ciała.

Razem z Chomiczkiem zasłuchujemy się ostatnio w utworach Simona & Garfunkela, dzieki  czemu przypomniałam sobie tradycyjną angielską pieśń Scarborough Fair. Balladę w swoim repertuarze ma wielu artystów, ale szczerze mówiąc, mało które wykonanie porywa, więc chyba wciąż najbardziej popularne jest to Simona & Garfunkela. Mnie się bardzo podoba wykonanie Celii Pavey, ale największym zaskoczeniem okazała się wersja z polskim słowami zaśpiewana przez Danutę Stenkę i Maćka Zakościelnego. Nie widziałam „Rodzinnego Show” w Teatrze Tv, a piosenkę z przedstawienia usłyszałam pierwszy raz zaledwie kilka dni temu. Pięknie przełożona na język polski, a interpretacja Stenki jest po prostu… otulająca. Jak ta melodia płynie…  Wirujemy z Chomiczkiem w tańcu przez kuchnię do jadalni, nucąc ziołowy refren ballady.

rozmaryn-033

CACCIATORE Z KURCZAKA I DYNI PIŻMOWEJ

  • 3 nóżki z kurczaka
  • kawałek wędzonego boczku
  • ½ dyni piżmowej (ok. 600 g)
  • cebula
  • por
  • 100 g brązowych pieczarek
  • 2 gałązki rozmarynu
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 łyżka oliwy
  • 2 puszki pomidorów (400 g każda)
  • 250 ml Chianti
  • 3 listki laurowe
  • sól, pieprz do smaku

Z kurczaka zdejmujemy skórę i oddzielamy pałkę od udka. Cebulę obieramy i kroimy na 8 cząstek. Czosnek obieramy i kroimy w plasterki. Boczek kroimy w cienkie plasterki, a następnie w kostkę. Por myjemy, kroimy w plasterki. Listki rozmarynu oskubujemy i drobno siekamy. W naczyniu na casserole (takim, którego można używać na płycie i w piekarniku) rozgrzewamy oliwę na średnim ogniu. Wrzucamy pokrojony boczek i rozmaryn, mieszamy regularnie przez 2 minuty, a następnie dorzucamy cebulę, por i czosnek. Gotujemy przez 10 minut, mieszając regularnie.

Piekarnik nagrzewamy do 170°C (program z termoobiegiem). Dynię myjemy, bez obierania kroimy w kostkę, usuwamy nasiona. Pieczarkom tylko odrywamy nóżki. Pieczarki, dynię i części kurczaka dodajemy do garnka, wlewamy wino i gotujemy, aż zacznie się płyn nieco zredukuje. Wtedy wkładamy listki laurowe i wlewamy pomidory. Do obu pustych puszek wlewamy wodę (do połowy puszki), potrząsamy, by zebrać resztki pomidorów ze ścianek puszki i wlewamy do garnka. Zagotowujemy, po czym przekładamy naczynie do piekarnika. Pieczemy przez 1 godzinę. Przed podaniem doprawiamy do smaku. Serwujemy z chlebem.

rozmaryn-032

(zmodyfikowany przepis z „Taste Ireland” Annual 2015/2016)

Gaisburger Marsch i jesienne „Maszkety”

gaisburger-01

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jakim cudem numer przygotowywany na początek października ukazał się dopiero teraz. Gdzieś nam uciekł cały październik, utonął w jakiejś otchłani opadłych liści, w potokach rwących ku studzienkom kanalizacyjnym… Kiedy wszędzie już świąteczne wydania specjalne, my wyjeżdżamy na stół z dynią. Powiedzmy, że konserwatywnie o świętach będziemy mówić dopiero… w święta.

Ważne, że numer udało się dokończyć i trafił już na internetową półkę, a w redakcji zabieramy się za kolejny zimową edycję. Was zapraszam do lektury – w magazynie znajdziecie jesienne przepisy na dania z dyni, w tym na moją pyszną tartę, zabieramy Was w kulinarną podróż do Niemiec, a na deser czekają spektakularne torty, które smakują jeszcze lepiej niż wyglądają, a wyglądają naprawdę dostojnie. Nie zabrakło też artykułów, a wśród nich wywiad w moją skromną osobą, w którym opowiadam o kuchni irlandzkiej. W rozdziale poświęconym kuchni niemieckiej znajdziecie dwa moje dzieła: prezentowany dziś „Gaisburski marsz” oraz pieczeń po bawarsku.

maszkety-10

Gaisburger Marsch zawdzięcza swą nazwę XIX-wiecznym kadetom, którzy upodobali sobie ten pożywny Eintopf w restauracji „Bäckerschmide” w Gaisburgu i marszowym krokiem, raźno wędrowali codziennie do niej na obiad. Inna wersja mówi o żonach maszerujących do lokalnego więzienia z menażkami gulaszu dla osadzonych mężów. Ciekawe są te legendy, ale mnie się od razu nazwa skojarzyła z polskim powiedzeniem „W marcu jak w garncu”, bo patrząc na talerz, aż chce sparafrazować i rzec, że w garncu jak w marcu! Danie zaiste jest bogate i, nie ma co ukrywać, dość pracochłonne.

Dla mnie wyzwaniem były szpecle, które uparłam się zrobić własne, choć wszystkie moje niemieckie koleżanki twierdziły, że kupują je w sklepie, pakowane jak makaron. Skrawanie ciasta na deseczce było pewnym wyzwaniem, szczególnie, że Chomiczek koniecznie chciał pomagać, ale koniec końców byłam zachwycona efektem. Pierwsza partia klusek nie prezentowała się idealnie, ale kolejne wyszły mi całkiem przyzwoicie. Słowem warto było się postarać, bo mąż nie szczędził komplementów. Polecam i danie, i lekturę „Maszketów”.

gaisburger-02

GAISBURGER MARSCH

  • 500 g mięsa wołowego na gulasz (karkówka lub mostek)
  • 250 g kości wołowych (w tym przynajmniej jedna szpikowa)
  • 2 marchewki, 2 gałązki selera naciowego
  • 1 por, pęczek pietruszki oraz trochę do przybrania
  • 250 g ziemniaków
  • sól
  • ziarna pieprzu
  • 2-3 listki laurowe
  • 1 cebula
  • 1 łyżka masła

Spätzle:

  • 250 g mąki
  • 2 duże jajka
  • ½ łyżeczki soli
  • ½ łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 200 ml letniej wody

Umyte kości wkładamy do sporego garnka, zalewamy wodą i zagotowujemy. Gdy woda zacznie wrzeć, wkładamy mięso i zmniejszamy temperaturę. Podczas gotowania regularnie zbieramy szumowiny.

Marchewki obieramy, myjemy dokładnie seler i por. Warzywa wraz z pęczkiem pietruszki wkładamy do garnka 30 minut po mięsie. Dodajemy listki laurowe, garść ziaren pieprzu i odrobinę solimy. Gotujemy na małym ogniu przez 2 godziny.

Obrane i umyte ziemniaki kroimy w kostkę. Gotujemy w osolonej wodzie, a po ugotowaniu odcedzamy.

W dużym garnku zagotowujemy wodę na spätzle. Mąkę przesiewamy do sporej miski, wbijamy jajka, dodajemy startą gałkę i wlewamy 150 ml letniej wody. Składniki energicznie mieszamy drewnianą łyżką, aż zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza. W razie potrzeby dolewamy nieco wody. Odstawiamy na chwilę, po czym dalej mieszamy, aż uzyskamy gładkie ciasto. Porcję rozsmarowujemy na wilgotnej deseczce ze ściętym brzegiem i długim nożem ścinamy paski ciasta szerokości ok. ½ cm wprost do gotującej się wody. Możemy użyć też specjalnej nakładki z dużymi otworami lub praski do szpecli. Gdy kluski wypłyną na powierzchnię, wyjmujemy je łyżką cedzakową. Przekładamy do miski, przykrywamy i trzymamy w cieple.

Cebulę obieramy, kroimy w krążki i smażymy na maśle, aż zbrązowieje.

Gdy mięso jest już miękkie, wyjmujemy je z wywaru i kroimy w kostkę. Układamy w wazie, dodajemy ugotowane ziemniaki i spätzle. Bulion przecedzamy przez gęste sito i wlewamy do wazy. Posypujemy posiekaną natką pietruszki i podajemy z krążkami cebuli.

gaisburger-03

Cassoulet po irlandzku

cassoulet-013

Sama nie wierzę, że ugotowałam coś takiego. Nie wierzę, że to zjadłam. I zupełnie nie mogę uwierzyć, że mi bardzo smakowało!

Kiedy w moje ręce trafia magazyn kulinarny, od razu następuje selekcja przepisów – niektóre ugotuję na pewno, inne chciałabym, ale może za rok, a część zostaje odrzucona już po przeczytaniu listy składników. Danie, którego głównym składnikiem są irlandzkie kiełbaski, oczywiście musiało trafić do tej trzeciej kategorii. I nigdy, przenigdy nie zmienić miejsca! Przecież zawsze deklaruję, że są niezjadliwe!

Prawdopodobnie nigdy bym nie sięgnęła po ten przepis, ale Mąż mi od kilku dni opowiadał o swojej depresji. A to normalne nie jest – umieranie na man flu jest normalne w jego przypadku, ale na depresję jeszcze się nigdy nie skarżył. A tu od poniedziałku w kółko diagnozował swój stan duchowy, który odbiera mu radość życia i wpycha w przepastny smutek.

Psychologiem nie jestem, ale dobrze wiem, że z pełnym żołądkiem świat wydaje się piękniejszy. Niestety zapiekanka z kurczaka (pomimo podwójnej porcji zjedzonej z apetytem) nie pomogła. Curry z jagnięciny (pomimo zupełnego obżarstwa) również nie przyniosło zadowalających rezultatów, choć z objawów choroby zdążyła zniknąć bezsenność. Szukając inspiracji na danie bijące depresję jak Wołodyjowski szablą przeciwników, trafiłam na cassoulet z irlandzkich „przysmaków”. Musiało zadziałać. Jeśli żona gotuje coś, co sama uważa za truciznę, tylko po to, by ucieszyć męża, to musi to działać. Pacjent z zadowoleniem stwierdził, że opłacało się chorować i jeśli tak ma wyglądać kuracja, to on nie chce wyzdrowieć…

Francuska kuchnia chłopska w wydaniu irlandzkim jest zaskakująca smaczna. Naprawdę polecam spróbować!

cassoulet-012

CASSOULET PO IRLANDZKU

  • 350 g irlandzkich kiełbasek wieprzowych
  • 300 g boczku
  • ½ cebuli
  • 5 ząbków czosnku
  • 4 łyżki świeżej bułki tartej lub kawałek bagietki (10 cm)
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 2 łyżeczki listków tymianku
  • świeżo zmielony pieprz
  • 1 puszka pomidorów (400 g)
  • 160 ml wywaru drobiowego
  • 220 g fasoli cannellini (lub 2 puszki – 400 g każda)
  • oliwa

Suchą fasolę przebieramy, płuczemy i zalewamy zimną wodą. Zostawiamy do namoczenia na 8 godzin (lub na całą noc). Namoczoną fasolę odcedzamy, płuczemy, wkładamy do garnka i zalewamy wodą (wody powinno być przynajmniej 4 cm ponad poziom fasoli). Zagotowujemy, gotujemy na dużym ogniu 10 minut, po czym zmniejszamy temperaturę i gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem ok. 1 h. Ugotowaną fasolę odsączamy.

Czosnek obieramy, odkładamy 4 ząbki na bok, a jeden wkładamy do malaksera. Dodajemy połowę porcji natki pietruszki i połowę świeżo otartych listków tymianku. Jeżeli wzięliśmy bagietkę, to kroimy ją w kostkę i również wrzucamy do malaksera. Blendujemy składniki, przesypujemy do miski i odstawiamy. Jeżeli mamy gotową bułkę tartą, mieszamy ją w misce ze zblendowanymi ziołami.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200°C (z termoobiegiem). Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy i obsmażamy kiełbaski, aby zbrązowiały ze wszystkich stron. Boczek kroimy w słupki (boczek w plasterkach w paseczki). Zdejmujemy z patelni usmażone kiełbaski, a wkładamy boczek. Smażymy ok. 5 minut, aż nabierze koloru. W tym czasie siekamy cebulę i rozgniatamy pozostały czosnek. Zmniejszamy ogień i dodajemy do boczku cebulę. Smażymy razem 3-4 minuty, po czym dodajemy czosnek i smażymy jeszcze minutę.

Pomidory z puszki odsączamy z nadmiaru płynu (zachowując go), wrzucamy na patelnię i zwiększamy ogień. Smażymy ok. 5 minut, a gdy odparują, wlewamy bulion, wrzucamy fasolę, resztę natki i tymianku. Mieszamy, doprawiamy pieprzem i gotujemy jeszcze minutę.

Przekładamy całość do naczynia żaroodpornego (jeśli wydaje nam się, że mamy za mało płynu, możemy dodać kilka łyżeczek soku odsączonego z pomidorów), na wierzchu układamy usmażone kiełbaski, posypujemy ziołową bułką tartą (nie dociskamy, bo nasiąknie!) i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Podajemy z pieczywem (i ewentualnie z sałatą).

cassoulet-011

(Przepis z nielicznymi zmianami wg „Easy Food” October 2015)

Łosoś w panierce z piekarnika z warzywami

 

losos-008

Lato się skończyło. Za mną pracowity wrzesień. Przygotowania do Celtic Fringe Festival, który zakończył się w minioną niedzielę, oraz do jesiennego numeru „Maszketów” pochłonęły cały mój czas wolny od codziennych obowiązków. Blog praktycznie poszedł w odstawkę i to tak mocno, że błysnęła mi kilkakrotnie myśl, żeby zawiesić go na jakiś czas, bo zwyczajnie nie mieści się w mój kalendarz. Za każdym razem, gdy nachodziły mnie takie myśli, zaraz w oczy rzucał się stos magazynów kulinarnych, półki pełne książek (w tym 5 nowych, podarowanych przez męża), a do ręki sam pchał się aparat, który zyskał dopiero co nowy obiektyw, wyproszony jako prezent urodzinowy, choć do urodzin jeszcze ho, ho…

Lubię wędrować z aparatem po wiejskich drogach, zaglądać między gałęzie, zerkać pod stopy. Każdy dzień przynosi coś nowego, coś zakwita, coś usycha, a pajączki wiją swe sieci, by rosa mogła się sperlić na ich nitkach. Tylko Benbulben niezmiennie tkwi na posterunku stateczny jak stół przykryty ciężkim, zielonym aksamitem. Drzewa zaczynają się żółcić, owoce na dzikich krzewach wysycają się czerwienią, polne rośliny usychają, wypuszczając na wiatr tysiące ziaren. Z kominów unosi się torfowy dym, a poranna mgła przykrywa siwą kołdrą całą dolinę.

Łosoś z fasolką i pomidorkami koktajlowymi urzeka także barwami (i łatwością w przygotowaniu). Bardzo polubiliśmy ten zestaw – na tyle, że trafił do stałego repertuaru obiadowego. Na zdjęciach jest wersja z żółtą fasolką szparagową, ale jeszcze lepiej smakuje z drobną, zieloną fasolką, która lepiej zachowuje swą jędrność w trakcie pieczenia.

losos-009a

 

ŁOSOŚ W PANIERCE Z PIEKARNIKA Z WARZYWAMI

  • 2 filety z łososia bez skóry
  • 250 g ziemniaków
  • 150 g fasolki
  • 125 g pomidorków koktajlowych
  • 2 ząbki czosnku
  • oliwa
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • garść natki pietruszki
  • 30 g parmezanu
  • 2 łyżki musztardy Dijon
  • 60 g bułki tartej*

* W Irlandii używa się świeżego pieczywa do robienia panierki, jest ona znacznie mniej chrupiąca. Zwykła sucha bułka tarta również się nadaje do tego dania.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 170°C (z termoobiegiem).

W dużej misce mieszamy umyte i pokrojone w ćwiartki ziemniaki, fasolkę, obrane i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku z łyżką oliwy, solą i pieprzem.Warzywa obtoczone w oliwie i przyprawach układamy w naczyniu żaroodpornym jedną warstwą. Zapiekamy przez 10 minut.

W małej misce mieszamy drobno starty parmezan, bułkę tartą i posiekaną natką pietruszki. Filety smarujemy dokładnie musztardą z każdej strony, obtaczamy w panierce (dociskając ją, żeby dobrze się trzymała). Wyjmujemy naczynie z warzywami z piekarnika, robimy nieco miejsca między nimi i ukłdamy tam filety. Pomidorki obtaczamy w oliwie i dokładamy do warzyw. Wstawiamy całość do piekarnika na kolejne 15-18 minut.

losos-007

Przepis z moimi zmianami wg „Easy Food” August 2016