Niedzielny kurczak nadziewany

kurczak nadziewany 27

Chyba wszystkim kurczaki spowszedniały. Zjadamy ich tyle w najróżniejszych kombinacjach, że ich mięso przestaliśmy postrzegać jako godne niedzielnego obiadu. W moim rodzinnym domu mama gości witała śląską roladą i domowymi kluskami – śląskimi oczywiście. Za to kurczak – pieczony na elektrycznym rożnie – serwowała moja babcia. Uwielbiałam patrzeć na obracającą się w nim tuszkę, która stopniowo brązowiała i zaczynał z niej kapać tłuszcz na tackę umieszczoną poniżej. Do dziś pamiętam, jak rożen z wolna obracał kurczaka piersiami do góry, by zaraz miały one z pewnym impetem spaść w dół… Continue reading

Advertisements

Tarta grzybowa z kurczakiem, suszonymi pomidorami i serem Gruyère

tarta grzybowa 25

Wyprawiłam dzieci z ich tatą na plac zabaw. Piękna pogoda, słoneczna, bezwietrzna, słowem rarytas na naszym krańcu świata. Szkoda, żeby maluchy siedziały w domu, a i mężowi trochę świeżego powietrza nie zaszkodzi, szczególnie, że całymi dniami siedzi w norze, która szumnie nazywa się biurem. Pomaszerowali żądni przygód i zabawy, daleko nie mieli, raptem za róg i przez most. Zabawę miałam ja, kiedy wrócili… Continue reading

Kurczak w czosnku

kurczak z czosnkiem 27

Słyszeliście o piątej chorobie? Pewnie nie. My również o niej nie słyszeliśmy do ubiegłego tygodnia, kiedy to Króliczka wróciła ze szkoły z wypiekami na twarzy, jakby ją ktoś spoliczkował, a ja obudziłam się ze sztywnym karkiem i bólem w stawach. Że starą matkę coś łupie, to tym nikt się nie przejął, ale dziwne plamy na twarzy dziecka trochę nas zaniepokoiły. Myślałam, że może jakaś reakcja alergiczna, ale dziecko uparcie twierdziło, że się niczym smarowała i że nie jadła niczego poza domowym jedzeniem. Lekarz nas uświadomił w zakresie choroby piątej, czyli rumienia zakaźnego… Continue reading

Bażant nadziewany pieczarkami

bażant 022

Od ponad roku mąż mnie męczył o bażanta. Pracuje z panem, który pochodzi z rodziny o myśliwskich tradycjach i chcąc nie chcąc sam też uczestniczy w łowach na dzikie ptactwo. Potem te okazy rozdaje kolegom, więc mojego męża aż świerzbiło, żeby też wrócić do domu z kupą piór. Pod włos mnie brał, że nudy wieją na moim blogu, a tu taka atrakcja czeka za rogiem. Moja reakcja zawsze była stanowcza – stanowcze „nie” dla polowania na dzikie ptaki. Kurczaków w sklepie tyle, że nie trzeba jeszcze uganiać się po polach z wiatrówką na ramieniu. Męczył mnie tak, że kiedyś od niechcenia powiedziałam „a rób, co chcesz”, byle tylko przestał mnie dręczyć. Continue reading

Stew z indyka i warzyw korzeniowych

indyk stew 025

Znudziły mi się pieczone pałki z indyka. Mój mąż je bardzo lubi i kiedy tylko zaczynam marudzić, że znudził mi się jego kurczak pieczony z warzywami korzeniowymi, wtedy dostaję pałki z indyka zazwyczaj również pieczone z warzywami korzeniowymi. W bonusie do nich bywają miód i suszone owoce. Kiedy zobaczyłam, że przymierza się znowu do tego dania (które jest pyszne, ale ile można jeść w kółko to samo?), rzuciłam się na nie z mocnym postanowieniem pokazania, że można je wykorzystać w inny sposób. Continue reading

Pie z kurczakiem, porem i zieloną cebulką

chicken pie 021

Dawno u na blogu nie było żadnej nowej zapiekanki, a tym bardziej paja. Przebojem w naszym domu jest pie z wołowiną i chorizo, więc kiedy mnie natchnie na mięso zapiekane pod warstwą ciasta, wtedy właśnie przygotowuję wspomniane danie. Ostatnio jednak wołowina mi się przejadła – w kółko gotowałam wołowe gulasze, robiłam pieczenie lub mąż smażył steki. Zrobiłam więc lżejszą wersję z kurczakiem i zieleniną. Moje starsze dziecko powiedziało, że to był najlepszy obiad w tym roku… Continue reading

Pita z kurczakiem w słodkim sosie chili

pita z kurczakiem 24

Mam nadzieję, że moje koleżanki z dawnej pracy nie dojrzą tego na fanpage’u bloga podczas picia kawy, bo parskną tak, że naplują sobie na klawiaturę… To była (a może nadal jest) jedna z najbardziej popularnych pozycji w menu, a zarazem bardzo lubiana przez nas w kuchni, bo robi się ją w ekspresowym tempie i nie da się jej zepsuć. Tak polubiłam tę kombinację, że trafiła na stałe do jadłospisu w moim domu. Taki barowy lunch z resztek kurczaka z poprzedniego dnia. Do tego lekko pikantne, podane na ciepło – idealnie pasuje do coraz chłodniejszych, choć jeszcze słonecznych dni.

Continue reading