Bażant nadziewany pieczarkami

bażant 022

Od ponad roku mąż mnie męczył o bażanta. Pracuje z panem, który pochodzi z rodziny o myśliwskich tradycjach i chcąc nie chcąc sam też uczestniczy w łowach na dzikie ptactwo. Potem te okazy rozdaje kolegom, więc mojego męża aż świerzbiło, żeby też wrócić do domu z kupą piór. Pod włos mnie brał, że nudy wieją na moim blogu, a tu taka atrakcja czeka za rogiem. Moja reakcja zawsze była stanowcza – stanowcze „nie” dla polowania na dzikie ptaki. Kurczaków w sklepie tyle, że nie trzeba jeszcze uganiać się po polach z wiatrówką na ramieniu. Męczył mnie tak, że kiedyś od niechcenia powiedziałam „a rób, co chcesz”, byle tylko przestał mnie dręczyć. Continue reading

Advertisements

Stew z indyka i warzyw korzeniowych

indyk stew 025

Znudziły mi się pieczone pałki z indyka. Mój mąż je bardzo lubi i kiedy tylko zaczynam marudzić, że znudził mi się jego kurczak pieczony z warzywami korzeniowymi, wtedy dostaję pałki z indyka zazwyczaj również pieczone z warzywami korzeniowymi. W bonusie do nich bywają miód i suszone owoce. Kiedy zobaczyłam, że przymierza się znowu do tego dania (które jest pyszne, ale ile można jeść w kółko to samo?), rzuciłam się na nie z mocnym postanowieniem pokazania, że można je wykorzystać w inny sposób. Continue reading

Pie z kurczakiem, porem i zieloną cebulką

chicken pie 021

Dawno u na blogu nie było żadnej nowej zapiekanki, a tym bardziej paja. Przebojem w naszym domu jest pie z wołowiną i chorizo, więc kiedy mnie natchnie na mięso zapiekane pod warstwą ciasta, wtedy właśnie przygotowuję wspomniane danie. Ostatnio jednak wołowina mi się przejadła – w kółko gotowałam wołowe gulasze, robiłam pieczenie lub mąż smażył steki. Zrobiłam więc lżejszą wersję z kurczakiem i zieleniną. Moje starsze dziecko powiedziało, że to był najlepszy obiad w tym roku… Continue reading

Pita z kurczakiem w słodkim sosie chili

pita z kurczakiem 24

Mam nadzieję, że moje koleżanki z dawnej pracy nie dojrzą tego na fanpage’u bloga podczas picia kawy, bo parskną tak, że naplują sobie na klawiaturę… To była (a może nadal jest) jedna z najbardziej popularnych pozycji w menu, a zarazem bardzo lubiana przez nas w kuchni, bo robi się ją w ekspresowym tempie i nie da się jej zepsuć. Tak polubiłam tę kombinację, że trafiła na stałe do jadłospisu w moim domu. Taki barowy lunch z resztek kurczaka z poprzedniego dnia. Do tego lekko pikantne, podane na ciepło – idealnie pasuje do coraz chłodniejszych, choć jeszcze słonecznych dni.

Continue reading

Teriyaki z kurczaka

teriyaki 21

Kolejna potrawa inspirowana kuchnią Dalekiego Wschodu. Nie jest to wiernie odtworzone danie, ale wariacja na temat japońskiego teriyaki, czyli pieczenia mięsa w marynacie z sosu sojowego. Nietypowe dodatki to czosnek i sezam, które nie są szczególnie popularne w Kraju Kwitnącej Wiśni, a całościowo potrawa oderwana jest od japońskiej filozofii przygotowywania posiłków, której Europejczyk nie jest w stanie sobie przyswoić – nauczyć się jej oczywiście można, ale zrozumieć chyba jest niemożliwe.

Na studiach musieliśmy wybrać sobie kurs literatury obcej. Była literatura angielska, niemiecka, rosyjska, czeska i słowacka, francuska i literatura Dalekiego Wschodu. Namówiłam przyjaciółkę i zapisałyśmy się na ten ostatni kurs wraz z całkiem pokaźną grupą zakręconych bab. Trafił nam się najmilszy nauczyciel jakiego mogłyśmy sobie wymarzyć, który tak pięknie mówił po japońsku, że wzdychałyśmy z zachwytu. Malował pędzelkiem ideogramy, recytował haiku, opowiadał o swoich tokijskich przygodach.

Prawdopodobnie bez tych zajęć moja znajomość japońskiego piśmiennictwa ograniczyłaby się do twórczości Harukiego Murakamiego, którego smutne powieści cieszyły się wtedy wzięciem. Swoją drogą Murakami sporo pisze o jedzeniu – niekiedy podaje właściwie cały przepis, łącznie ze zmywaniem po obiedzie. Dzięki wykładom i ćwiczeniom mam jako takie pojęcie o historii literatury kraju samurajów oraz jej zrozumienie na najwyższym europejskim poziomie, czyli „wiem, że nic nie wiem”. Zamiast łamać sobie głowę i spalać się przez coś, co i tak mi umknie, skupiłam się na wpływie na literaturę europejską. Pracę magisterską pisałam o haiku… Grochowiaka. Tego, który lubił „z blachy twego kubka pić herbatę gorzką, pani”…

Takie jest też moje „japońskie” gotowanie – dotarło drogą okrężną przez Stany Zjednoczone, pomieszało się z innymi azjatyckimi kuchniami, doprawiło po europejsku, a japoński został tylko szkic, pomysł, ogólny zarys potrawy.

teriyaki 22

TERIYAKI Z KURCZAKA

  • 4 piersi z kurczaka
  • 1 cebula
  • 80 ml naturalnego miodu
  • 120 ml sosu sojowego
  • 60 ml octu ryżowego
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka sproszkowanego imbiru
  • 60 ml wody
  • 1 ½ łyżki skrobi kukurydzianej
  • 2 łyżeczki sezamu
  • 2 zielone cebulki
  • makaron soba
  • odrobina oleju

Piekarnik nagrzewamy do 200°C (z termoobiegiem). Naczynie żaroodporne smarujemy cienką warstwą oleju.

Kurczaka wkładamy do woreczka lub między dwie warstwy folii spożywczej. Przy pomocy tłuczka (lub wałka) rozbijamy lekko mięso. Kurczaka układamy w przygotowanym naczyniu. Cebulę obieramy i kroimy w cieniutkie plasterki. Rozkładamy ją na mięsie.

W misce mieszamy składniki marynaty – miód, sos sojowy, ocet ryżowy, przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku oraz imbir. Mieszamy, aż dobrze się połączą. Marynatą zalewamy mięso. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 30 minut.

Makaron gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Zieloną cebulkę kroimy w piórka. Wyjmujemy z piekarnika naczynie z mięsem. Kurczaka kroimy w plastry, odkładamy wraz z cebulą na talerz (lub bezpośrednio na porcje makoronu).

Marynatę z pieczenia zlewamy do rondelka. Skrobię rozrabiamy z wodą, wlewamy do sosu i podgrzewamy na średnim ogniu, cały czas mieszając, przez 1-2 min. Gdy sos zgęstnieje, polewamy nim kurczaka. Dekorujemy zieloną cebulką oraz sezamem. Teriyaki podajemy z makaronem soba.

teriyaki 23

(przepis wg „Easy Food” May 2016)

Satay, nie satay, ale z kurczakiem

satay 12

Ukochane danie wakacyjne Króliczki – satay z kurczakiem. Szykuję je przynajmniej raz w tygodniu, a Malutka może jeść je od śniadania do kolacji i nigdy nie ma dość. Myślę, że mogłabym jej zostawić rano cały garnek makaronu z sosem z orzeszków ziemnych oraz stos książek z biblioteki i wyjść z domu – pewnie by nawet nie zauważyła, że zniknęłam. Przy tej potrawie moje starsze dziecko okazuje się być zupełnie samodzielne – nagle wie, gdzie mamy miski, nagle potrafi sobie nałożyć, zjada (pałeczkami!) w zawrotnym tempie i z radości nawet przypomina sobie drogę do zmywarki.

Klucz do sukcesu to masło orzechowe. Jakolwiek to brzmi. Wierzcie mi na słowo – to jest naprawdę dobre! Też nie miałam przekonania, gdy pierwszy raz kręciłam sos fistaszkowy. Ma on konsystencję pasty i sam w sobie nie wygląda zachęcająco, ale w połączeniu z makaronem i pozostałymi składnikami tworzy zaskakująco smaczną kompozycję. Nie dziwi mnie, że podbił podniebienia wyspiarzy – u nas też zagościł na stałe.

W Irlandii bardzo często można spotkać słowo „satay” jako nazwę dania makaronowego z sosem z orzeszków ziemnych, chociaż w rzeczywistości oznacza ono szaszłyki mięsne podawane z rozlicznymi sosami, w tym właśnie z sosem fistaszkowym. Jak to się stało, że zamiast być nadziane na patyczek, mięso trafiło do makaronu? Nie ma pojęcia, ale jedno jest pewne – dobrze się stało! Satay czy nie satay – ważne, że smaczne. Szybkie w przygotowaniu. Idealne, gdy zostało trochę pieczonego kurczaka z poprzedniego dnia. Gdy nie mam resztek – gotuję filet na parze. Muszę jeszcze spróbować z wędzonym kurczakiem, ale czuję, że też będzie pasował.

satay 11

SATAY Z KURCZAKIEM

  • 300 g „chińskiego” makaronu
  • 120 g groszku śnieżnego
  • 1 czerwona papryka
  • 2 zielone cebulki
  • 150 g pieczonego lub duszonego kurczaka (np. resztki z poprzedniego dnia)
  • 2 łyżki sezamu

Sos:

  • 1 łyżka oleju sezamowego
  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżki sosu „sweet chili”
  • 100 g masła orzechowego
  • 2 łyżku soku z limonki

W małej misce mieszamy dokładnie wszystkie składniki sosu.

Z papryki usuwamy gniazdo nasienne, a następnie kroimy ją w średnie kawałki. Cebulkę kroimy w piórka. Mięso kurczaka kroimy na kawałki lub po prostu rozrywamy widelcem. Groszek blanszujemy przez minutę. Makaron gotujemy według instrukcji na opakowaniu.

Odcedzony i przepłukany makaron mieszamy z sosem, dodajemy kurczaka, paprykę, groszek i cebulkę, mieszamy i przekładamy do miseczek. Posypujemy każdą porcję sezamem.

(wg „Easy Food” June/July 2015)

Pałki z kurczaka w słodko-pikantnej glazurze

pałki 022

Dzisiaj w Irlandii świętujemy Dzień Ojca. Z tej okazji tatusiowi należy dogodzić czymś, co lubi najbardziej. W przypadku mojego męża jest to kurczak. Im mniej wyrafinowany, tym lepszy. Trzecie życie kurczaka, czyli sklepowy kurczak z rożna, to wspomnienie młodzieńczych powrotów do domu, gdy słońce już mrugało nad horyzontem, śmieciarze tłukli się kubłami, a z piekarni dochodził kuszący zapach pieczywa. Jeszcze bardziej kuszący zapach unosił się otwartej 24 h budki z kurczakami. Ciekawe czy ta budka jeszcze istnieje?

Dziś o tej porze wstaje, a nie się kładzie, zaś podejrzanie wyglądającego kurczaka może sobie tylko pooglądać przez szybkę cieplarni w wiejskim sklepie. W tym wieku żołądek domaga się lepszego pożywienia, a i podniebienie nie zadowoli się już byle czym. Specjalnie dla niego zrobiłam pałki w glazurze. Dzięki temu, że gotowały się zanurzone częściowo w sosie i były często obracane, pozostały soczyste i było co z nich ogryzać. Pikantność sosu można dozować dowolnie – odrobina chili doda przyjemnego twistu, a jej duża ilość pozwoli ziać ogniem. Dodatki również można dowolnie zmieniać, a nawet z nich zrezygnować i zrobić sobie po prostu kopiec kurczakowych pałek.

pałki 021

PAŁKI KURCZAKA W SŁODKO-PIKANTNEJ GLAZURZE

  • 240 ml wody
  • 120 ml octu balsamicznego
  • 80 ml sosu sojowego
  • 2 ½ łyżki cukru
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki sosu sriracha lub 1 łyżeczka suszonych krążków chili
  • 8-10 pałek z kurczaka
  • zielona cebulka do przybrania
  • sezam do przybrania
  • ryż
  • zielenina i dowolne warzywa (np. rukola lub pak choi)

Ryż gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Zieleninę i warzywa przygotowujemy według uznania (rukola na przykład wcale nie potrzebuje dodatków, jest tak intensywna w smaku).

Sos sojowy, ocet balsamiczny i wodę wlewamy do miski. Dodajemy obrany i przeciśnięty przez praskę czosnek, a następnie cukier i sos sriracha (lub chili – ilość pikantnych przypraw zależy od własnych upodobań, można dodać mniej lub więcej). Składniki dokładnie mieszamy, aż cukier się rozpuści.

Sos wlewamy na dużą patelnię, układamy pałki i ustawiamy na dużym ogniu. Gdy sos się zagotuje, zmniejszamy ogień i gotujemy ok. 25 minut, obracając pałki co 7 minut.

Na talerzu układamy porcję ryżu, zieleninę i warzywa, a na wierzchu pałki, które przed zdjęciem z patelni obtaczamy w sosie. Posypujemy pokrojoną zieloną cebulką i ziarnami sezamu. Resztę sosu zlewamy z patelni i podajemy do obiadu.

pałki 023

(wg „Easy Food” June/July 2015)