Placki gryczane, czyli bliny bez drożdży

placki gryczane 21

Wygłupiłam się w sklepie, kupując mąkę gryczaną. Chyba z radości, że akurat była (a rzadko u nas jest, bo w Irlandii kasza gryczana w ogóle nie jest znana), tak mnie zaćmiło…

Na początku wakacji zrobili nam w sklepie kasy samoobsługowe  – wystarczająco dawno, by się z nimi oswoić, ale jeszcze często coś mnie przy nich zaskakuje. Tym razem czytnik nie chciał odczytać kodu kreskowego właśnie z mojej mąki. Miły, młody człowiek z obsługi ręcznie wpisał cyfry z kodu i na ekranie wyskoczyło Dove coś tam… No jak Dove, jak ja kupuję mąkę! Uśmiecham się nieśmiało, że tu coś nie to, a pan, że jak najbardziej to. No jak? Odwracam tę moją mąkę, by pokazać, że to mąka, bo może młody człowiek nie wie, i wtedy zauważam nazwę producenta – Doves Farm…

Zupełne zaćmienie – bo firmę kojarzę, chociaż brytyjska. Mąż oczywiście skwitował, że młodego chłopca zobaczyłam i od tego rozum straciłam… A nie…, to powiedział po wizycie w księgarni, gdzie byliśmy po słowniki dla Króliczki. Też był młody człowiek za ladą, ale to już inna historia…

…bo teraz będzie o plackach! Pisałam całkiem niedawno o zupełnym braku świeżych drożdży w irlandzkich sklepach. A mnie się akurat blinów zachciało, i nawet mąkę udało (!) mi się kupić, i na tej mące był przepis na bliny bez nielubianych przez wyspiarzy drożdży. Bliny bez drożdży to już nie bliny, lecz zwykłe placki, ale za to szybko się robi, więc jak macie tylko 15 minut na zrobienie obiadu, to będzie idealny przepis.

Podać możecie je z ulubionymi dodatkami – na słodko lub wytrawnie. Zjadłam z crème fraîche, łososiem i pietruszką, bo koperku w sklepie zabrakło, a moje starsze dziecko eksperymentowało, jedząc na zmianę ze śmietaną i rybą oraz z syropem klonowym. Na koniec wydało werdykt, że najlepsze są z łososiem, ale bez śmietany. Ciekawe, co by powiedziała na kawior?

placki gryczane 20

PLACKI GRYCZANE, CZYLI BLINY BEZ DROŻDŻY

  • 175 g mąki gryczanej
  • 300 ml mleka
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • olej do smażenia
  • dowolne dodatki (u mnie crème fraîche, wędzony łosoś, natka pietruszki)

Jajka rozbełtujemy w misce, a następnie wsypujemy mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia oraz wlewamy mleko. Mieszamy, aż uzyskamy gładkie ciasto naleśnikowe. Rozgrzewamy odrobinę oleju na patelni i smażymy placki partiami na średnim ogniu. Gdy zaczną uciekać pęcherzyki powietrza, obracamy placki na patelni i smażymy jeszcze chwilkę, aż się zrumienią. Podajemy z dowolnymi dodatkami – do placków pasuje śmietana, wędzony łosoś, masło, kawior itd. Można podać też na słodko, np. z syropem klonowym.

placki gryczane 105

placki gryczane 24

Advertisements

American Confetti Pancakes

confetti-007

Naleśniki są jednym z najbardziej uniwersalnych dań na świecie, bo placki na patelni smaży się chyba w każdym zakątku świata. Dziś to żaden problem zobaczyć, co jedzą ludzie w najbardziej odległych zakątkach globu – wszak mamy telewizję, internet, zagraniczną prasę, a także egzotyczne podróże są dostępne dla coraz większej grupy ludzi.

Amerykańskie puchate naleśniki, a właściwie naleśnikowe wieże, pierwszy raz zobaczyłam jako dziecko, oglądając Simpsonów. W ogóle ten serial otworzył mi oczy na amerykańskie zwyczaje jedzeniowe! Wcześniej kuchnia amerykańska kojarzyła mi się tylko z hamburgerami z McDonald’sa, który w Katowicach otwarto w grudniu 1992 roku. Niestety moja mama nie uważała wizyty w tym przybytku za coś wartego uwagi i zamiast na shake’i z Maca chodziliśmy na koktajle owocowe do pijalni soków po drugie stronie Stawowej.  Zanim moja kieszeń wzbogaciła się o pieniądze na własny użytek, a wolność rozszerzyła się do samodzielnych powrotów ze szkoły do domu, telewizja publiczna zaczęła emitować Simpsonów. Simpsonów zajadających stosy naleśników, pizzę i kanapki z masłem orzechowym.

simp-pancakes

Wiecie, jakie było moje rozczarowanie, gdy mając już kieszonkowe i będąc na wagarach, odkryłam, że polski McDonald’s nie ma w menu naleśników, tych słynnych pancake’ów czy hotcake’ów. Był więc shake, który okazał się za słodki, i apple pie, które oparzyło mi buzię – to była moja pierwsza i ostatnia (na długie lata) wizyta w Macu. Później czasami zaglądałam tam na lody, a teraz zdarza się nam trafić do McDonald’sa w Sligo może raz w roku. W irlandzkiej ofercie są pancake’i, ale dzisiaj wolę zrobić je sama. Puchate naleśniki i masło orzechowe – to moje dwa przeboje amerykańskiej kuchni, z których nie zrezygnuję za nic w świecie.

Na deser, bo naleśniki to śniadanie, polecam Wam lekturę strony Eats like a duck. Przepisy i historyjki prosto ze Springfield!

confetti-008

AMERICAN CONFETTI PANCAKES

  • 280 g mąki
  • 40 g drobnego cukru
  • 1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 duże jajka
  • 500 ml maślanki
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 90 g roztopionego masła
  • 100 g (lub mniej) kolorowej posypki cukrowej*
  • olej lub masło do smażenia
  • bita śmietana do podania

*Do ciasta dodałam cukrowe gwiazdki, tylko śmietanę posypałam drobną posypką.

Mąkę przesiewamy wraz z cukrem, sodą i proszkiem do pieczenia do miski, mieszamy. W drugiej, dużej misce mieszamy maślankę z jajkami, ekstraktem waniliowym i masłem. Do mokrych składników stopniowo dodajemy suche i mieszamy, aż się wszystko ładnie połączy.

Olej (lub masło) rozgrzewamy na pataleni na średnim ogniu. Małą chochelką nabieramy porcje ciasta i wylewamy na patelnię tak, by naleśniki się nie dotykały. Każdy naleśnik posypujemy kolorową dekoracją cukrową. Smażymy ok. 2 minut, następnie każdy naleśnik obracamy i smażymy jeszcze minutę. Postępujemy tak samo, aż do zużycia całego ciasta.

Na talerzach układamy naleśniki jeden na drugim, dekorujemy bitą śmietaną i posypką.

(przepis wg „Easy Food” February 2016)


Kuchnia Ameryki Północnej 2017

Gaisburger Marsch i jesienne „Maszkety”

gaisburger-01

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jakim cudem numer przygotowywany na początek października ukazał się dopiero teraz. Gdzieś nam uciekł cały październik, utonął w jakiejś otchłani opadłych liści, w potokach rwących ku studzienkom kanalizacyjnym… Kiedy wszędzie już świąteczne wydania specjalne, my wyjeżdżamy na stół z dynią. Powiedzmy, że konserwatywnie o świętach będziemy mówić dopiero… w święta.

Ważne, że numer udało się dokończyć i trafił już na internetową półkę, a w redakcji zabieramy się za kolejny zimową edycję. Was zapraszam do lektury – w magazynie znajdziecie jesienne przepisy na dania z dyni, w tym na moją pyszną tartę, zabieramy Was w kulinarną podróż do Niemiec, a na deser czekają spektakularne torty, które smakują jeszcze lepiej niż wyglądają, a wyglądają naprawdę dostojnie. Nie zabrakło też artykułów, a wśród nich wywiad w moją skromną osobą, w którym opowiadam o kuchni irlandzkiej. W rozdziale poświęconym kuchni niemieckiej znajdziecie dwa moje dzieła: prezentowany dziś „Gaisburski marsz” oraz pieczeń po bawarsku.

maszkety-10

Gaisburger Marsch zawdzięcza swą nazwę XIX-wiecznym kadetom, którzy upodobali sobie ten pożywny Eintopf w restauracji „Bäckerschmide” w Gaisburgu i marszowym krokiem, raźno wędrowali codziennie do niej na obiad. Inna wersja mówi o żonach maszerujących do lokalnego więzienia z menażkami gulaszu dla osadzonych mężów. Ciekawe są te legendy, ale mnie się od razu nazwa skojarzyła z polskim powiedzeniem „W marcu jak w garncu”, bo patrząc na talerz, aż chce sparafrazować i rzec, że w garncu jak w marcu! Danie zaiste jest bogate i, nie ma co ukrywać, dość pracochłonne.

Dla mnie wyzwaniem były szpecle, które uparłam się zrobić własne, choć wszystkie moje niemieckie koleżanki twierdziły, że kupują je w sklepie, pakowane jak makaron. Skrawanie ciasta na deseczce było pewnym wyzwaniem, szczególnie, że Chomiczek koniecznie chciał pomagać, ale koniec końców byłam zachwycona efektem. Pierwsza partia klusek nie prezentowała się idealnie, ale kolejne wyszły mi całkiem przyzwoicie. Słowem warto było się postarać, bo mąż nie szczędził komplementów. Polecam i danie, i lekturę „Maszketów”.

gaisburger-02

GAISBURGER MARSCH

  • 500 g mięsa wołowego na gulasz (karkówka lub mostek)
  • 250 g kości wołowych (w tym przynajmniej jedna szpikowa)
  • 2 marchewki, 2 gałązki selera naciowego
  • 1 por, pęczek pietruszki oraz trochę do przybrania
  • 250 g ziemniaków
  • sól
  • ziarna pieprzu
  • 2-3 listki laurowe
  • 1 cebula
  • 1 łyżka masła

Spätzle:

  • 250 g mąki
  • 2 duże jajka
  • ½ łyżeczki soli
  • ½ łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 200 ml letniej wody

Umyte kości wkładamy do sporego garnka, zalewamy wodą i zagotowujemy. Gdy woda zacznie wrzeć, wkładamy mięso i zmniejszamy temperaturę. Podczas gotowania regularnie zbieramy szumowiny.

Marchewki obieramy, myjemy dokładnie seler i por. Warzywa wraz z pęczkiem pietruszki wkładamy do garnka 30 minut po mięsie. Dodajemy listki laurowe, garść ziaren pieprzu i odrobinę solimy. Gotujemy na małym ogniu przez 2 godziny.

Obrane i umyte ziemniaki kroimy w kostkę. Gotujemy w osolonej wodzie, a po ugotowaniu odcedzamy.

W dużym garnku zagotowujemy wodę na spätzle. Mąkę przesiewamy do sporej miski, wbijamy jajka, dodajemy startą gałkę i wlewamy 150 ml letniej wody. Składniki energicznie mieszamy drewnianą łyżką, aż zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza. W razie potrzeby dolewamy nieco wody. Odstawiamy na chwilę, po czym dalej mieszamy, aż uzyskamy gładkie ciasto. Porcję rozsmarowujemy na wilgotnej deseczce ze ściętym brzegiem i długim nożem ścinamy paski ciasta szerokości ok. ½ cm wprost do gotującej się wody. Możemy użyć też specjalnej nakładki z dużymi otworami lub praski do szpecli. Gdy kluski wypłyną na powierzchnię, wyjmujemy je łyżką cedzakową. Przekładamy do miski, przykrywamy i trzymamy w cieple.

Cebulę obieramy, kroimy w krążki i smażymy na maśle, aż zbrązowieje.

Gdy mięso jest już miękkie, wyjmujemy je z wywaru i kroimy w kostkę. Układamy w wazie, dodajemy ugotowane ziemniaki i spätzle. Bulion przecedzamy przez gęste sito i wlewamy do wazy. Posypujemy posiekaną natką pietruszki i podajemy z krążkami cebuli.

gaisburger-03

Jabłka w cieście oraz o kolejnych armatach z wraków Armady

jabłka 5

Ocean na swym dnie skrywa więcej niespodzianek niż nam się wydaje. I nie są to jedynie glony, kamienie i piasek. Miesiąc temu udało się wydobyć z dna morza dwie armaty, które zatonęły wraz ze statkiem „La Juliana”, należącym do hiszpańskiej Armady. Armaty po 400 latach spędzonych w piasku w pobliżu naszej plaży wyglądają jakby zatonęły wczoraj. Kolejne zaś zostały wydobyte w minionym tygodniu, a także ku zaskoczeniu archeologów udało się znaleźć koło z wózka, na którym jedna z armat była umieszczona.

Każda z armat ma wyrytą datę powstania, jest zdobiona ornamentami (niektóre bardzo ciekawe) oraz postacią świętego, któremu została dedykowana (tak, tak – chrześcijaństwo było niegdyś doskonałą wymówką do prowadzenia wojen). Jedną z nich dodatkowo zdobią dwa uchwyty w kształcie delfinów.

Spośród wydobytych przedmiotów najbardziej zaintrygował mnie kocioł. Gdy tylko dotarła do mnie informacja o jakże rzadkim znalezisku, nabrałam ochoty, by go zobaczyć. Nasze Stowarzyszenie pełniło rolę gospodarzy i służyło wszelką pomocą pracownikom Underwater Archaelogy Unit z National Monuments Service. Dzięki temu mieliśmy możliwość towarzyszenia zespołowi na morzu oraz obejrzenia z bliska (podotykać też można było) wyciągnięte przedmioty. Nie wszędzie mogłam być, ale obejrzenia garnca nie mogłam przepuścić.

jabłka 4Kocioł z brązu zrobiony został przez znitowanie 4 obręczy, a służył głównie do podgrzewania smoły, której potrzebowano do reperacji statku. Connie Kelleher (UAU) podczas krótkiej lekcji historii opowiedziała, że tego rodzaju garnce używano również do gotowania, co było szybką drogą prowadzącą do zatrucia. Na dnie znalezionego u nas naczynia jeszcze zalega smolista substancja, wystarczyło potrzeć palcem, by poczuć charakterystyczny smrodek.

Zdjęcia armat możecie zobaczyć na fejsbukowym fanpejdżu naszego stowarzyszenia, zaś relację z ostatnich dni przedstawiono w głównym wydaniu wiadomości na kanale RTÉ. Konserwacja rzeczonych obiektów potrwa przynajmniej 2 lata – mamy nadzieję, że uda się sprowadzić je z powrotem i udostępnić publiczności.

Na blogu zrobiło się trochę ciszej, gdyż nie sposób oderwać się od ekscytujących wieści, które do tego trzeba było trzymać w sekrecie! Takie zabiegane dni zupełnie nie nadają się na kuchenne szaleństwa. Wtedy lepiej przygotować coś prostego i szybkiego. A że Króliczka uparła się, że nie będzie nic dzisiaj jadła, na stół musiało wjechać coś, co ten upór skutecznie złamie. Gdy usłyszała dobiegający z kuchni dźwięk miksera, zjawiła się natychmiast: – Ty robisz coś dobrego, prawda Mamo?!
jabłka 6JABŁKA W CIEŚCIE

  • 450 g jabłek
  • 250 g mąki
  • 250 ml wody mineralnej
  • 2 jajka (żółtka oddzielone od białek)
  • olej do smażenia
  • cukier puder, miód, cynamon, syrop klonowy, jogurt, lody – do podania według uznania

Z jabłek wycinamy gniazda nasienne (najlepiej przy użyciu wycinaka). Owoce obieramy i kroimy w półcentymetrowe plasterki.

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy żółtka i wodę, mieszamy łyżką, aż uzyskamy gładkie ciasto. Białka ubijamy mikserem, dodajemy do ciasta, delikatnie mieszamy.

Patelnię smarujemy cienką warstwą oleju, rozgrzewamy. Każdy plaster jabłka obtaczamy w cieście i smażymy na złoty kolor na średnim ogniu. Podajemy z cukrem pudrem, miodem i cynamonem lub każdym innym dodatkiem według własnego uznania.

Z dziećmi i dla dzieci

Cytrynowe naleśniki z borówkami i Mothering Sunday

naleśniki z borówkami 2

Irlandzki Dzień Matki jest świętem ruchomym, wypadającym zawsze w 4. niedzielę wielkiego postu. Moja Króliczka zrobiła okazjonalny obrazek-wyklejankę w szkole, przedstawiający wazon z tulipanami, zaś na wazonie widnieje zdanie „Moją Mamusię kocham, bo…” Każde dziecko mogło wpisać, co tylko przyszło mu do głowy. Króliczka napisała, że kocha mnie, bo przytulam i całuję ją zawsze na dobranoc. Ciekawe jak długo jeszcze będzie się dawała poprzytulać! Na razie obiecuje, że mnie nigdy nie zostawi i będzie zawsze ze mną mieszkać. Wspaniale mieć kilkuletnią pociechę zachwyconą swoją rodzicielką.

Dzisiejszy dzień spędziliśmy w Bundoranie. Tydzień temu Mój Mąż był tam służbowo i przy okazji odkrył, że przebudowano tam Lidl, który teraz prawie nie różni się od sklepu w Sligo. Paradoksalnie podróż dwa hrabstwa dalej jest szybsza i wygodniejsza niż droga do Sligo, a przy tym przez Bundoran przejeżdża się prosto, gładko i sprawnie, a kluczenie po jednokierunkowych uliczkach Sligo jest źródłem głębokich frustracji wyrażanych w sposób niecenzuralny. Bundoran ma też tę zaletę, że jako nadmorska miejscowość turystyczna, jest miejscem po prostu przyjemnym. Czyste, morskie powietrze, skrzeczące mewy, luźna zabudowa – można odetchnąć pełną piersią.

Zakupy zakupami, ale przede wszystkim postanowiliśmy udać się na spacer dookoła pola golfowego mieszczącego się przy The Great Northern Hotel (gwiazdek 4). Spacer zaczął się niefortunnie, bo nasze pięcioletnie widząc żółciuchną, piaszczystą plażę, zapragnęło kąpieli w oceanie, a jej wojownicza natura nie sprzyja negocjacjom. Udało się ją jednak namówić na spacer wzdłuż brzegu klifu, a gdy pokazałam jej, że w grzywie fal światło słoneczne się rozszczepia, tworząc tęczowe ogony, była tak zachwycona, że zapomniała o piasku.

bundoran 1bundoran 2

Do zakrętu szło nam się bardzo przyjemnie, a dość wysoka ściana klifu osłaniała nas przed wiatrem. Za zakrętem jednak byliśmy przed nim bezbronni i tylko mocniej naciągaliśmy czapki na uszy. Oczywiście poza Króliczką, której buzia się nie zamykała, gdy liczyła napotkane mewy i drozdy. A w finale pojawiła się kolejna plaża, z której piasek zawiewało aż na drogę. Nic nie sprawiło większej radości urwisowi niż odkrycie, że do jej butów przeczepiło się wystarczająco dużo piachu, by nabrudzić w samochodzie! Przez całą drogę do domu pieczołowicie rozsypywała go z tyłu, wymachując przy tym nogami we wszystkich kierunkach. Takie preludium do Dnia Matki…

naleśniki z borówkami 1

CYTRYNOWE NALEŚNIKI Z BORÓWKAMI

(przepis z magazynu „Easy Food”, March 2015)

  • 190 g mąki
  • 3 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki cukru
  • 300 ml mleka
  • 1 duże jajko
  • 3 łyżki roztopionego masła
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • duża garść borówek
  • cukier puder i cytryna do podania (opcjonalnie)

Do dużej miski przesiewamy razem mąkę, cukier, sól i proszek do pieczenia. W środku robimy wgłębienie, do którego wlewamy mleko, masło, jajko oraz skórkę cytrynową. Wszystko dokładnie mieszamy drewnianą łyżką, aż ciasto stanie się gładkie. Dodajemy borówki i delikatnie mieszamy je z ciastem.

Na patelni rozgrzewamy odrobine masła lub oleju na średnim ogniu. Wlewamy pełną chochelkę ciasta i smażymy naleśnik ok. 2-3 minut z każdej strony. Podajemy z cukrem pudrem i ćwiartką cytryny.

Kakaowe naleśniki z sosem z białej czekolady

naleśniki czekoladoweRzadkim gościem jestem tutaj. Mam nadzieję, że wszyscy są jeszcze na wakacjach i mają dużo atrakcyjniejsze sprawy niż sprawdzanie, co piszczy w trawie u stóp Benbulbena.

A piszczy dużo i głośno. I nie jestem to bynajmniej ja. Ze mną o wiele lepiej, dziękuję za wszystkie słowa wsparcia! Szykujemy się we wsi do festiwalu. Rok temu byłam tylko widzem, a teraz stoję za sceną. Program festiwalu już jest dostępny na stronie internetowej. Zapraszam do nas do Grange na Celtic Fringe Fest, który w tym roku odbędzie się w dniach 18-21 września. Będzie i coś dla ciała, i coś dla ducha. Będziemy wędrować, oglądać przedstawienia, smakować specjały irlandzkie i hiszpańskie, uczyć się historii podczas wycieczek i wykładów, bawić się przy muzyce do bardzo późnych…, przepraszam, do wczesnych godzin rannych oraz bawić się podczas rodzinnej fiesty w niedzielę.

Co jeszcze piszczy? U stóp Benbulbena (niemal na wprost mojego domu!) stoi stary kamienny budynek dawnego sądu. Od lat sobie niszczeje, grzyb go zżera od środka, wiatr wyrywa po kolei rynny, więc nie dziwota, że Rada Hrabstwa z przyjemnością oddała klucze naszemu stowarzyszeniu (Grange and Armada Development Association). Zabieramy się za remont! By sfinansować remont, ruszamy już wkrótce z akcją crowd-fundingową, o czym na pewno Wam napiszę. Dziś mieliśmy pospolite ruszenie, gdy redaktor lokalnej gazety zapowiedział się na wizytę u nas w południe. Trzeba było szybko z kaloszy wyskoczyć, słomę ze spodni wytrzepać, rozwiany włos przylizać i zapozować do zdjęcia…

W menu zaś bardzo ciekawe kakaowe naleśniki z sosem z białej czekolady. Przepis na ciasto naleśnikowe znalazłam na blogu Moniki (Chili & tonka), ale zamiast sosu z ciemnej czekolady, zrobiłam sos z białej czekolady dla kontrastu i dorzuciłam garść jeżyn dla poczucia, że jest to zdrowy posiłek… Są absolutnie obłędne! Moje dziecko je z miejsca pokochało.

naleśniki czekoladowe 2

NALEŚNIKI KAKAOWE Z SOSEM Z BIAŁEJ CZEKOLADY

Naleśniki:

  • 250 g mąki
  • 20 g gorzkiego kakao
  • 40 g cukru
  • szczypta soli
  • 3 jajka
  • 500 ml mleka
  • 20 g masła (oraz trochę do smażenia)

Sos czekoladowy:

  • 200 ml słodkiej śmietany
  • 200 g białej czekolady
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

1. Mąkę, kakao i szczyptę soli przesiewamy przez sito do dużej miski. Dodajemy cukier, wbijamy jajka i powoli dolewamy mleko. Wszystko razem mieszamy trzepaczką, aby ciasto było gładkie. Powinno być dość rzadkie. Na koniec wlewamy roztopione i ostudzone masło. Jeszcze raz wszystko mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na 2 h (w temp. pokojowej).

2. 10 minut przed przystąpieniem do smażenia zaczynamy przygotowywać sos czekoladowy. Śmietanę wlewamy do żaroodpornego naczynia i podgrzewamy nad rondlem z gotującą się wodą. Kiedy śmietana jest ciepła (zaczną pojawiać się bąbelki), zdejmujemy z ognia i wrzucamy połamaną na kawałki czekoladę oraz ekstrakt z wanilii. Odstawiamy na 5 minut, dopiero potem mieszamy.

3. Naleśniki smażymy na patelni, do której nic nie przywiera. Przed wlaniem każdej porcji smarujemy cieniutką warstwą roztopionego masła. Naleśniki podajemy z sosem i sezonowymi owocami.

Z dziećmi i dla dzieci 2014 Lato w pełni!

Black Forest Fruits Pancakes

pancakes with fruits 2Ostatni dzień przed rozpoczęciem Wielkiego Postu w Irlandii celebrowany jest jako Naleśnikowy Wtorek (Pancake Tuesday). Dzień ten nazywany jest także Shrove Tuesday. Nazwa ta odsyła do angielskiego czasownika shrive, który znaczy tyle co spowiedź, potrzeba uzyskania rozgrzeszenia. Idea jest bliska naszym “ostatkom”, a w praktyce oznaczało to po prostu ostatni dzień “tłustego” jedzenia przed nastaniem Postu.

Naleśniki – jak na nasz gust – nie wyglądają zbyt bogato. Kiedyś mnie zastanawiało, dlaczego Irlandczycy żegnają się z karnawałem (którego i tak nie świętują) właśnie naleśnikiem. W moim rodzinnym domu Post oznaczał właśnie częściejsze pojawianie się naleśników na stole, bo unikało się mięsa.

Irlandczycy nie byli zamożnym narodem, a ich dieta w dużej mierze składała się z tzw. białego jedzenia. I nie chodzi tutaj o białe mięso. Chodzi o nabiał, który był podstawą irlandzkiego wyżywienia (szczególnie przed przybyciem ziemniaków). W Poście zaś rezygnowano właśnie z mleka, jaj i masła, dlatego zużywano wszelkie ich zapasy, by się nie zmarnowały.

Tradycyjny naleśnik był oczywiście płaski, zwijany w rulon i jadło sie go dłońmi. Puchate naleśniczki to po prostu efekt dodania środków spulchniających – proszku do pieczenia lub sody. Moje dziecko domagało się amerykańskich, puchatych,  “takich jak Mama robi”, takie też zrobiłam. Natomiast, żeby było choć trochę bardziej odświętnie, podałam je z greckim jogurtem, słodkim sosem owocowym i oprószyłam gorzką czekoladą.

pancakes with fruitspancakes with fruits 3BLACK FOREST FRUITS PANCAKES

  • jogurt grecki
  • kawałek gorzkiej czekolady (81% zawartości kakao)
  • laska cynamonu
  • 70 g cukru
  • saszetka cukru waniliowego (16 g)
  • 750 g mrożonych owoców leśnych (w mojej mrożonce pod nazwą “Black Forest Fruits” kryły się: czarne porzeczki, truskawki, jeżyny, czerwone porzeczki, maliny, jagody i wiśnie Morello)

1. Mrożone owoce przekładamy do sporego rondla, zasypujemy cukrem i cukrem waniliowym, dodajemy laskę cynamonu, 2-3 łyżki wody i ustawiamy przykryte na palniku ustawionym na najniższą temperaturę.

2. Gdy zaczną się rozmrażać, należy je bardzo delikatnie przemieszać. Pozwalamy, by owoce gotowały się w powstałym syropie, ale pilnujemy, by się nie rozpadły.

3. Ciepłe naleśniki podajemy z dużą łyżką jogurtu greckiego (dobrze jest go wyjąć wcześniej z lodówki, by nie był bardzo zimny), na wierzchu układamy owoce, polewamy syropem spod owoców, oprószamy drobno startą czekoladą.

Zużywamy zapasy przed wiosną Lekkie desery bez piekarnika Kuchnia Ameryki Północnej Kuchnia Ameryki Północnej

#ZjedzZapasy