Biała czekolada na gorąco

czekolada-024

Gdzie ta obiecana śnieżyca? Pytam się łaskawie, gdzie jest ta straszna śnieżyca, o której alarmowały wszystkie lokalne stacje radiowe, gazety, urzędy i przedstawiciele władz hrabstwa, a której tylko nie zapowiadano w prognozach pogody.

To była najciekawsza burza śnieżna w moich stronach. O tym, że ma szaleć śnieżyca, dowiedziałam się z wpisu pani burmistrz na facebooku, prywatnie mojej koleżanki ze stowarzyszenia. Przekazywała ona oficjalne informacje o alarmie pogodowym i kierowała do strony internetowej, która jest oficjalnym poradnikiem na ciężkie, zimowe czasy, czyli tłumaczy jak się zabezpieczyć na wypadek śniegu, by jego opady przeżyć. Dziwnym trafem żaden z internetowych serwisów pogodowych nie przewidywał ani mrozu, ani śniegu, ani nawet szczególnie silnego sztormu, bo co to tam u nas wiaterek wiejący z prędkością 50 km na godzinę? Zefirek zwyczajny, świeża bryza od oceanu. Temperatura nie spadła nawet do zera, wiatr wiał zwyczajny zimowy, trochę posypało gradem wielkości przeciętnego pryszcza na brodzie. A śniegu ani widu, ani słychu…

Dzieci stały przy drzwiach na podwórko, patrząc na grad, którego spadło za mało, by przykryć ziemię. Rozczarowana była szczególnie Króliczka, która marzy o prawdziwie białej aurze, a pozostaje jej tylko oglądnie zdjęć z pierwszych dwóch lat życia, podczas których rzeczywiście nawiedziły Irlandię zimowe śniegi. Pięknie wtedy wyglądały palmy w przydomowych ogródkach obsypane białym puchem…

czekolada-091

Na pocieszenie zrobiłam Króliczce gorącą białą czekoladę, słodką jak diabli, ale puszystą i białą jak śnieg. Nie do końca tak białą, ale jak ktoś nigdy śniegu nie widział, to nie ma porównania… W komplecie, do pełni dziecięcego szczęścia, dostała pianki marshmallows, których nie cierpię. Nie mogę patrzeć, jak moje dziecko się nimi zajada, po prostu mnie otrzepuje na sam widok. Czekoladę zrobiłam na mleku migdałowym, bo mnie picie mleka krowiego już nie służy (można kupić – najlepiej niesłodzone, a można zrobić samemu – w przepisie na napój migdałowy wystarczy pominąć wodę różaną i cukier). Przygotowanie czekolady trwa chwilę, ale efekt rozpieszczenia utrzymuje się znacznie dłużej…

czekolada-023

BIAŁA CZEKOLADA NA GORĄCO

  • 420 ml mleka migdałowego
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 100 g białej czekolady
  • pianki marshmallows do dekoracji (niekoniecznie)

Czekoladę łamiemy na małe kawałki. Mleko wlewamy do rondelka, dodajemy ekstrakt z wanilii. Wrzucamy pokruszoną czekoladę. Stawiamy na średnim ogniu, podgrzewamy, mieszając, żeby rozpuścić czekoladę, ale nie dopuszczamy do zawrzenia. Rozlewamy do filiżanek, ewentualnie posypujemy piankami marshmallows. Podajemy od razu, przed wypiciem należy wymieszać.

Co pijał Herkules Poirot? Tisane!

tisane 9

Z innej beczki… Po ostatnim wpisie zadzwoniła do mnie zaniepokojona Mama, więc dziś nie będzie relacji na temat postępów mojej kochanej rodziny w doprowadzaniu mnie do rozpaczy. O tym chyba napiszę książkę w typie poradnika. Zatytułuję ją „Jak skutecznie doprowadzić matkę do obłędu” albo wymyślę coś lepszego… Będę miała na to mnóstwo czasu, gdy już wszystkich poduszę i zamkną mnie na długie lata w wariatkowie…

Ale miało być z innej beczki… Natknęłam się niedawno na artykuł, którego bohaterem był David Suchet. Aktor, który zasłynął jako najlepszy odtwórca postaci Herkulesa Poirota. Powieściami Agathy Christie zaczytywałam się pod koniec szkoły podstawowej, uparcie negując istnienie „Syzyfowych prac” i „Kamieni na szaniec”. Przeczytałam niemal wszystkie – bardziej z uwagi na opisany w nich świat niż ze względu na zagadki kryminalne. Jajogłowego Belga uwielbiałam za pedantyzm, zamiłowanie do symetrii i małe dziwactwa.

tisane poirot

Poirot był również wybredny przy stole, raczej rozczarowany ciężką kuchnią wyspiarzy. Choć można go było zastać zajadającego ze smakiem pudding bożonarodzeniowy czy cynaderki. Zazwyczaj pijał gęstą, prawdziwą czekoladę, creme de cassis (likier porzeczkowy), a na regenerację szarych komórek pomagała mu tisane.

Tisane to francuska nazwa herbatki ziołowej. Ta, którą raczył się słynny detektyw, była koloru jasno bursztynowego i – według słów Hastingsa – smakowała jak trawa. Tisane pija się jako smaczny napój lub napój zdrowotny (jedno drugiego nie wyklucza), Poirot traktował jej spożycie jako ukojenie po długim dniu intensywnego wysiłku umysłowego.

tisane 6

Dostępne w Irlandii mieszanki ziołowe niespecjalnie trafiają w moje upodobania, a zwykłe ziółka z Herbapolu są zbyt intensywne, by pić je przez cały dzień, zrobiłam więc sobie prostą tisane z tymiankiem, imbirem i jagodami. Króliczka nie była zachwycona, bo tymianek za bardzo kojarzy się jej z syropem na kaszel. Mnie właśnie ten apteczny posmak zachwycił, taki orzeźwiający i odświeżający. Pomaga nie zwariować, gdy jeden potwór tupie nogą, a drugi ciągnie mnie za włosy…

tisane 7

TYMIANKOWA TISANE Z JAGODAMI I IMBIREM

  • 32 jagody (lub borówki amerykańskie)
  • 8 krótkich gałązek tymianku
  • 8 plasterków imbiru
  • miód do smaku
  • woda

Jagody, imbir i tymianek wkładamy do miski i zalewamy 500 ml wrzącej wody. Przykrywamy i zostawiamy do naparzenia (ok. 10 minut). Przelewamy do właściwego naczynia (dzbanka, słoika z kranikiem), uzupełniamy 1 ½ l chłodnej wody. Słodzimy miodem, mieszamy. (Herbatkę można wypić też ciepłą, wtedy esencję wlewamy bezpośrednio do filiżanek i uzupełniamy gorącą wodą).

tisane 8
(Inspiracja: „Irish Country Magazine” June/July 2014)

Irlandzki specyfik na przeziębienie: Honey Lemon Drink

honey drink 2

Wiadomo powszechnie, że nic nie rozgrzewa człowieka wychłostanego irlandzkim wiatrem i wyziębionego przez irlandzki deszcz lepiej niż hot whiskey. Są jednak okoliczności życiowe, kiedy akurat napój alkoholowy nie jest rekomendowany. Dzieciom i kobietom przy nadziei, tudzież karmiącym hot whiskey może więcej zaszkodzić niż pomóc.

Kiedy nosiłam Króliczkę pod sercem, miałam wyjątkowego pecha i łapałam infekcję za infekcją. W ciąży lepiej unikać aptecznych medykamentów, więc koleżanki uznały, że będą mnie leczyć tradycyjnym irlandzkim specyfikiem na przeziębienie. Przyznałam się, że u nas się sokiem z malin stawia na nogi chorego, toteż moje koleżanki miały niezłą frajdę, kurując mnie napojem miodowo-cytrynowym. Wpadały do kuchni z przesadnie troskliwą miną i szczebiotały teatralnym głosikiem: – Dagmara, I think it’s time for your honey lemon drink!

Lekarstwo – jak łatwo się domyślić – jest skuteczne. Miód nazywany jest płynnym złotem nie bez przyczyny. Ma właściwości wzmacniające, bakteriostatyczne i w pewnym stopniu odtruwające. W Irlandii polecany jest przez lekarzy dzieciom na kaszel właśnie w kombinacji z cytryną (bo zawiera witaminy C i B1). Zaś osobom po radio- i chemioterapii poleca się miód ze względu na jego właściwości odtruwające.

W moim domu specyfik ten zagościł na dobre. Gdy tylko czuję, że coś mnie „łapie”, sięgam po stary, sprawdzony, irlandzki sposób na przeziębienie. Jego słodko-kwaśny smak jest i tak lepszy niż większości syropów dostępnych na zielonej wyspie.

honey drink 1

HONEY LEMON DRINK

  • sok z połówki cytryny
  • 2 łyżki naturalnego miodu (u mnie spadziowy iglasty)
  • świeżo zagotowana woda

Do kubka lub szklanki z grubego szkła wlewamy miód. Wyciskamy sok z cytryny (powinno być go przynajmniej tyle co miodu), wlewamy na miód. Zalewamy gorącą, świeżo przegotowaną wodą, mieszamy i wypijamy póki ciepłe.

honey drink 3

Kompot z wiśni i wakacyjna edycja “Maszketów”

kompot 5„Maszkety” trafiły do sieci już przed weekendem, więc bardzo przepraszam za opóźnienie. Mam nadzieję, że mieliście tak udany weekend, że nawet do głowy nie przyszłoby Wam sprawdzać co też nowego w wirtualnym świecie się pojawiło. Poniedziałek jest o niebo lepszym dniem na premierę!

„Maszkety” obchodzą właśnie pierwsze urodziny. Rok temu ukazał się pierwszy numer magazynu, a dzisiaj prezentujemy numer 6. Duża radość i poczucie dobrze wykonanej roboty. Satysfakcja, zadowolenie i apetyt na więcej. Tak mniej więcej można opisać nastroje panujące w redakcji.

maszkety lato okładkaLetni numer naszego pisma jest bajecznie kolorowy, owocowy, słodki i orzeźwiający. Wody owocowe prezentowane na okładce to zaproszenie do podróży przez wakacyjne smaki. Zamiast wymyślnych dań – proste, łatwe do przygotowania potrawy, które z powodzeniem można zabrać na piknik.

Lato, prawdziwe lato, zawitało także do Irlandii. Na zmianę mamy ciepłe deszczyki i żar tropików. Przydają się kapelusze słomkowe, kremy do opalania oraz chłodne napoje. Trafiłam na pyszne, słodkie (!) wiśnie w przywoitej cenie, toteż bez zmrużenia oka nabyłam pokaźną ilość, a Mąż – wielki fan wiśni – podbił stawkę i ilość tę podwoił. Większość zjedliśmy bez niczego, ale trochę udało mi się uszczknąć na kompot.

kompot 4KOMPOT Z WIŚNI

Wiśnie przebieramy, płuczemy i odrywamy od ogonków. Wiśni nie potrzebujemy drylować, ale wtedy należy o tym poinformować towarzystwo przy stole, by nikt nie ukruszył sobie zęba. Jeśli kompot będzie akompaniamentem do wykwintniejszego obiadu, wtedy lepiej sięgnąć po drylownicę.

Owoce wkładamy do 3-litrowego rondla, zasypujemy cukrem, dodajemy cytrynę i zalewamy do pełna wodą. Stawiamy na palniku i gotujemy do zawrzenia, zmniejszamy ogień i pozwalamy na delikatne gotowanie przez 10-15 minut. Zdejmujemy z kuchenki, odstawiamy, by kompot naciągnął koloru. Podajemy po schłodzeniu.

Arbuzowe smoothie w 3 wersjach

smoothie 7Bardzo, bardzo rzadko bywam w tygodniu w mieście, czasami jest to jednak nieuniknione. Ubiegły czwartek był właśnie takim nietuzinkowym dniem, a kiedy objuczone zakupami dotarłyśmy do biura Mojego Męża, okazało się, że jeszcze coś musi sprawdzić/przegrać/wydrukować/policzyć/wysłać… Zawsze coś…

Kiedy czekałyśmy w holu, zjawili się obaj szefowie Mojego Męża. Zaraz się zasadzili na Króliczkę, by sobie z nią poszczebiotać. Zawstydzone dziecko wpychało się pod moje ramię. Przedstawiłam więc jej obu panów, tłumacząc, że są oni szefami tatusia. Króliczka zdziwiona popatrzyła: – Ale to Ty jesteś szefem! – Taki los Taty, ma dwóch szefów w pracy i szefa w domu – odparłam. Pożegnałyśmy się z panami dyrektorami i za chwilę z półpiętra doszły nas głosy rozmowy jednego z nich z Tatą Króliczki: – Twoja szefowa czeka na Ciebie na dole!

Króliczka się zadumała, sposępniała, a następnie oświadczyła: – Ale ja też jestem bossem Tatusia! W moim pokoju! Nie tylko w swoim pokoju jak mieliśmy się okazję przekonać kilkanaście minut później. Pojechaliśmy jeszcze do sklepu spożywczego i od wejścia nasza pociecha zarządziła: – Arbuz! Jest arbuz! Chcę arbuz! Mój Mąż popatrzył sceptycznie, bo kto zje cały arbuz. I już przekonywać małego bossa, że nie jest to najlepszy pomysł. Szef chce, szef musi. Króliczka nie dała za wygraną: – Mama zrobi mi smoothie! To spojrzenie domagające się solidarności! – Mamo! Bo można zrobić smoothie z arbuza? Oczywiście, że można. Arbuz już w koszyku.

Trasa z miasta na wieś rozbudziła smak w Moim Mężu i po powrocie z nożem się na arbuz zaczaił. Zdążył zjeść kawałeczek, gdy nieznoszący sprzeciwu głos małej szefowej go upomniał: – Zostaw arbuz, bo z niego jutro zrobimy smoothie z Mamą! Ty go nie chciałeś kupić! Ta mina… Tatuś Króliczki potulnie arbuz zawinął i schował do lodówki. Idąc do swojego pokoju coś tam mruczał pod nosem o ciężkim życiu z dwoma babami, ale arbuza już nie tknął. Dzięki temu nie jedno smoothie, ale aż trzy różne wariacje przez kolejne trzy dni powstały.

Arbuz jest bardzo soczysty, dlatego nie ma potrzeby dodawać soku. Świetnie się komponuje z innymi owocami, a także pasuje do szpinaku. Domowe smoothie jest lepsze od kupnego, bo w domowych warunkach nie zblendujemy owoców na idealną papkę, nie usuniemy też wszystkich pestek i skórek (komu by się chciało??) i mamy stuprocentową pewność, że nasz napój zawiera tylko to, co do niego dodaliśmy.

smoothie 4ARBUZOWE SMOOTHIE ZE SZPINAKIEM

  • 2 szklanki miąższu arbuza
  • 2 szklanki szpinaku
  • 1 szklanka mrożonych truskawek

Z miąższu arbuza usuwamy pestki. Składniki blendujemy razem. W razie potrzeby dolewamy nieco wody.

smoothie 6ARBUZOWE SMOOTHIE Z MANGO

  • 1 mango
  • 2 szklanki miąższu arbuza
  • 1 łyżka miodu
  • 8 truskawek

Mango myjemy i obieramy (odcinamy kawałki mango od pestki, następnie nacinamy miąższ w kratkę, ale uważając, by nie uszkodzić skóry, wywijamy miąższ na zewnątrz i odcinamy go od skóry). Z miąższu arbuza usuwamy pestki, umytym truskawkom odrywamy szypułki. Owoce wraz z miodem blendujemy.

smoothie 5ARBUZOWE SMOOTHIE Z MALINAMI I JAGODAMI

  • 1/2 szklanki jagód (lub borówek amerykańskich)
  • 1/2 szklanki malin
  • 1 szklanka miąższu arbuza

Z miąższu arbuza usuwamy pestki, maliny i jagody myjemy. Owoce razem blendujemy.

Oczyszczające smoothies

Gorko whiskey z zimowych „Maszketów”

whiskey 2

Na kolejny numer magazynu „Maszkety” nie trzeba było czekać zbyt długo. Poprzedni numer, specjalna edycja świąteczna, był tylko przerywnikiem, a dzisiaj zapraszam do lektury zimowego, jeszcze karnawałowego, ale już wypatrującego zbliżającego się postu, wydania.

W najnowszych „Maszketach” karnawał bije się z postem, a pogodzić próbuje ich tłusty czwartek. Znajdziecie więc ociekające tłuszczem i pełne cukru pączki z różnych stron świata, dla poprawy trawienia kilka lekkich drinków, zaś tradycyjny śląski postny obiad z wodzionką i rybnymi karminadlami skutecznie pomoże odzyskać sylwetkę po szampańskich szaleństwach.

W dziale dla jaroszy królują zaś pasty i pasztety, które polecam uwadze nie tylko wegetarianom, ale także przyszłym mamusiom – jako alternatywę dla niewskazanego w czasie ciąży pasztetu z wątróbki. Szarugę za oknem rozwieją czekoladowe słodkości, a jeśli one nie pomogą, to koniecznie trzeba spróbować zrobić samodzielnie musujące kule do kąpieli.

10926356_786586831395979_5601519286948378697_o

Zimowe wydanie magazynu poza stałymi punktami zawiera kilka niespodzianek. Oprócz naszych kulinarnych zdjęć są też piękne fotografie zimowych krajobrazów zrobione przez Jaśka Pizonia. Druga niespodzianka to przepis na irlandzką Hot Whiskey napisany po śląsku. Na potrzeby magazynu na śląski przełożyła recepturę tego klasycznego wyspiarskiego rogrzewacza Joanna Furgalińska, autorka ilustrowanych słowników, których kulinarne rozdziały są regularnie przedstawiane na łamach „Maszketów”. Trzecia niespodzianką zaś jest artykuł mojego autorstwa na temat sklepu i serwisu informacyjnego „Gryfnie”. Temat spadł na mnie w ostatniej chwili, toteż bardzo się ucieszyłam, gdy usłyszałam, że tekst się podoba.

whiskey 1

Gorko whiskey

  • 35 ml irlandzkij whiskey
  • 1 łeżyczka brunotnego cukru abo miodu
  • szajdka cytróny
  • 8-10 nelków
  • war

Szajdka citróny filujymy nelkami. Do szolki z rubym spodkiym sujymy cuker albo dowomy miód, wlywomy whiskey i miynszomy, aż sie wszyjsto do kupy rozpuści. Po łobróconyj łeżyczce wlewómy war, fyrlomy, wciepujymy citróna i zarozki dowómy do picia.

Hot whiskey

  • 35 ml irlandzkiej whiskey
  • łyżeczka brązowego cukru lub miodu
  • plasterek cytryny
  • 8-10 goździków
  • gorąca woda

Plasterek cytryny szpikujemy goździkami. Do szklanki z grubego szkła wsypujemy cukier (lub miód), zalewamy whiskey i mieszamy, aż się częściowo rozpuści. Ostrożnie, lejąc po odwróconej  łyżeczce, uzupełniamy szklankę gorącą wodą. Mieszamy, aż cukier całkowicie się rozpuści, wkładamy plasterek cytryny, podajemy od razu.

Boże Narodzenie Kobiet i zimowy cydr

little 8

6 stycznia nie jest w Irlandii dniem wolnym, ale w zamian dzień ten ma kilka nazw oraz towarzyszą mu ciekawe zwyczaje. Oczywiście jest to święto Trzech Króli, którzy nieco spóźnieni dotarli do Betlejem, by powitać narodziny Jezusa. W książce Why Men Don’t Have a Clue & Women Always Need More Shoes Allan i Barbara Pease z przymrużeniem oka komentują tę historię jako egzemplifikację męskich wad. Zamiast zapytać o drogę, błądzili po pustyni za gwiazdą, przywieźli cenne, ale mało praktyczne prezenty, a tak na marginesie – mędrcy i to trzech naraz?! Autorzy snują opowieść, co by było, gdyby przybyły trzy mędrczynie. Z pewnością zdążyłyby na czas, by pomóc matce przy porodzie, przywiozłyby pieluszki, butelki i kwiaty dla mamy, wygoniłyby ze stajenki zwierzęta, posprzątałyby, ugotowały pożywną potrawkę, pozostałyby z mamą Jezusa w kontakcie i wszyscy żyliby szczęśliwie. Choć na obronę trzech mędrców można wskazać tylko 12-dniowe spóźnienie, podczas gdy inny biblijny bohater, Mojżesz, błądził przez 40 lat.

 

W Irlandii Epifanię nazywa się często Little Christmas, czyli Małe Boże Narodzenie, w nawiązaniu do głównej wartości wydarzenie, jaką jest objawienie Dzięciątka światu. Jest to dzień kończący 12-dniowy okres świąteczny. Dopiero 6 stycznia można zdjąć dekoracje, gdyż według tradycyjnych przesądów wcześniejsze uporządkowanie domu groziło niepowodzeniem w bieżącym roku.

1779075_866097413440273_5536913495814526650_n10849928_630413033730300_5533898866350836125_n

Najbardziej oryginalną i do tego wyjątkowo sympatyczną tradycją jest Nollaig na mBan, czyli Boże Narodzenie Kobiet. Otóż w ten ostatni dzień świąteczny bawią się kobiety, spotykają się w domach (lub w pubach), by wspólnie świętować, zaś ich codzienne obowiązki przejmują panowie. Tradycja ta jest znana najbardziej w Cork i Kerry, ale jej echo odbija się w całej Irlandii. Na dzisiejszej mszy nasz ksiądz (który ma poglądy niemal feministyczne) podkreślał, że ten dzień jest podziękowaniem dla matek za ich trud włożony w przygotowanie świątecznych potraw i dekoracji. Dodał, że dobrze by było, aby panowie przez cały rok, raz na 12 dni, wyręczali swoje żony we wszystkich pracach. Mój Drogi Mąż skwitował to stwierdzeniem, że on bardzo chętnie się ze mną zamieni i raz na 12 dni poleży sobie na kanapie…

Nollaig na mBan panie celebrują “po babsku”. Zamiast wielkiego indyka i morza alkoholu wybierają ciasto i herbatę, lekkie drinki lub kieliszek wina. Ode mnie dla wszystkich pań przepis na zimową wersję cydru, czyli bardzo aromatyczny grzaniec. Jestem pewna, że sprawdzi się na babskich combrach w karnawale!

little 7

ZIMOWY CYDR

  • 1 l soku żurawinowego
  • ½ l cydru
  • 2 łyżki naturalnego miodu
  • kawałeczek świeżego imbiru (1 cm)
  • 2 laski cynamonu
  • 6 goździków
  • cienko obrana skórka z 2 pomarańczy

Do dekoracji:

  • 1 jabłko pokrojone w cienkie plasterki
  • garść świeżej żurawiny

Cydr, sok żurawinowy i miód wlewamy do rondla, stawiamy na małym ogniu i mieszamy, aż miód się zupełnie rozpuści. Dodajemy drobno starty imbir, laski cynamonu, goździki i skórkę z pomarańczy. Podgrzewamy, pilnując, by nie zagotować, ok. 10 min. Rozlewamy do szklanek, dekorujemy plasterkami jabłka oraz świeżą żurawiną.