Napój pomarańczowy z imbirem

napój 23

Powszechnie uważa się, że nic tak nie chroni przed przeziębieniem i nie skraca czasu infekcji jak witamina C. Co prawda badania potwierdziły to tylko w przypadku narciarzy, maratończyków i żołnierzy stacjonujących w północnych rejonach Ameryki Północnej, ale skoro kuracja jest tania i nie ma skutków ubocznych, warto wypróbować ją na sobie, żeby sprawdzić, czy nasz organizm odniesie korzyści.

Continue reading

Advertisements

Woda truskawkowa z bazylią

woda truskawkowa 026

Nigdy nie kazano pić mi wody w dzieciństwie. Może w najwcześniejszym, bo odkąd pamiętam zawsze była herbata. Latem kompot. Trafiała się cola, oranżada, lemoniada oraz wszelkie napoje, których składu wolałabym nigdy nie poznać, ale wody nigdy nie dostawałam. Nikt mnie nie nauczył pić wody.

O zdrowotnych właściwościach picia wody dowiedziałam się dopiero pod koniec szkoły podstawowej. Triumfy święciły wtedy aerobik, dezodorant w sztyfcie Lady Speed Stick i butelka wody mineralnej zamiast coli. Z tą wodą szło najgorzej – 7 up, Sprite, Cola, Pepsi, Fanta i nasze Frugo zdecydowanie bardziej mi smakowały, więc woda mineralna nosiła się przez cały tydzień ta sama w plecaku.

W szkole średniej to już tylko kawa – bo wiecie, w liceum jest się już tak zmęczonym nauką, że ciężko bez kofeiny. Były też inne napoje, ale niewiele, bo budżet był skrojony przez rodziców wciąż na rozmiar coli… Na studiach do kawy dołączyły egzotyczne herbaty – im bardziej podejrzanie wyglądały i im egzotyczniejsza była ich nazwa, tym większym cieszyły się uznaniem.

Do dzisiaj nie potrafię przekonać się do picia wody. Herbata o poranku, potem czas na kawę, po południu orzeźwiam się zieloną herbatą, po obiedzie mięta na trawienie, a wieczorem melisa na lepszy sen. Wodę piją mąż i dzieci. Nauczona własnym niepowodzeniem dbam, by maluchy unikały kolorowych napojów. Czym skorupka za młodu… Króliczka przez moment miała bunt i uparła się pić herbatę. Pozwoliłam wybrać jej jakie chce i dobrze ją wyczułam, bo wybrała owocowe. Same w sobie są raczej kwaśne, toteż bunt minął, gdy okazało się, że na cukier nie ma co liczyć. Matka nie słodzi, więc nie było nawet argumentu.

woda truskawkowa 024

Latem, gdy pragnienie jest większe, nawet najdzielniejszym wojownikom woda zaczyna brzydnąć. Robię wtedy lemoniady, gotuję jak moja mama kompoty lub szykuję wodę owocową. Dzieciaki piją ją z ciekawości, zaintrygowane kolorem, ale dla mnie jest to jedyny sposób, bym w ogóle piła wodę. W takiej wersji mogę pić ją cały dzień. Polecam każdemu, kto z czystym  H2O jest na bakier.

woda truskawkowa 052.jpg

WODA TRUSKAWKOWA Z BAZYLIĄ

  • 2 łyżki listków bazylii
  • 300 g truskawek
  • sok z ½ cytryny
  • łyżeczka miodu
  • 1 litr wody
  • lód

Bazylię płuczemy, truskawki myjemy, usuwamy szypułki i kroimy na kawałki. Bazylię i truskawki przekładamy do dzbanka (słoika lub butelki), zalewamy wodą mineralną, dodajemy miód oraz sok z cytryny i mieszamy. Przed podaniem uzupełniamy lodem.

woda truskawkowa 025
(wg „Kuchnia. Koktajle” wyd. specjalne 3/2017)

Lemoniada grejpfrutowa

woda 021

Kiedy nad atlantyckie wybrzeże Irlandii dociera fala upałów i temperatura na zewnątrz przekracza 20°C…

Przyzwyczaiłam się, chociaż 10 lat temu nie wierzyłam, że można się przyzwyczaić do irlandzkich temperatur. Dzisiaj chyba nie przeżyłabym polskiego lata z temperaturami szybującymi ponad trzydziestą kreską na skali termometru. Po pierwszym lecie spędzonym na zielonej wyspie spakowałam wszystkie sandałki i japonki do walizki i zabrałam je do Polski, bo stwierdziłam, że mi się tutaj nigdy nie przydadzą. Pierwsze klapki kupiłam dopiero, gdy spodziewałam się Króliczki, ale nie ze względu na rzekomy upał, lecz ze względu na łatwość wkładania i szerokość tego typu obuwia. Każda matka wie o czym mówię…

A jednak się przyzwyczaiłam, organizm zaakceptował umiarkowane temperatury i zimne wiatry od oceanu. Są też benefity wyspiarskiego klimatu – skóra nie jest narażona na ekstremalne warunki, więc się starzeje znacznie wolniej, mamy świeże powietrze a smog znamy tylko z doniesień w mediach, kwiaty w doniczkach kwitną mi do Bożego Narodzenia. Kiedy więc już przychodzi ten dwudziestostopniowy upał, robię jak wyspiarze lemoniadę z cytrusów, wrzucam do niej kostki lodu i czekam do późnego popołudnia, by wyjść z domu, bo wcześniej było za gorąco (żartuję)…

woda 024

woda 027

W międzyczasie zaś wróciłam do porzuconego hobby. Po sukcesie w konstruowaniu torebki komunijnej dla Królisi, poszłam za ciosem i uszyłam sukienkę dla lalki. Na rozgrzewkę wybrałam prosty wzór z wiązaniem na ramionach, ale sprawiło mi to tyle frajdy, że coś mi podpowiada, że w ciągu lata plastikowy rudzielec zyska całkiem sporą garderobę. Szczególnie, że Malutka już martwi się o kurtkę zimową dla lali. Sukienkę uszyłam ręcznie – nauka u mamy i babci nie poszła w las – ale rozważam kupno maszyny do szycia. Zielone światło od męża już dostałam…

woda 023

LEMONIADA GREJPFRUTOWA

  • 750 ml wody mineralnej lub przegotowanej i ostudzonej wody z kranu
  • 3 łyżeczki brązowego cukru
  • ½ pęczka bazylii
  • 2 różowe grejpfruty
  • ½ cytryny
  • lód

50 ml wody wlewamy do miseczki, wsypujemy cukier i mieszamy. Gdy się rozpuści, dodajemy listki bazylii. Listki lekko rozgniatamy (łyżeczką lub tłuczkiem moździerza), przykrywamy i odstawiamy do naciągnięcia w chłodne miejsce na 4 godziny.

Syrop przelewamy przez gęste sitko lub gazę do dzbanka. Wyciskamy sok z cytryny i grejpfrutów. Sok i wodę dolewamy do syropu, mieszamy. Przed podaniem wrzucamy kostki lodu.

woda 026

(wg „Kuchnia. Koktajle” wyd. specjalne 3/2017)

Biała czekolada na gorąco

czekolada-024

Gdzie ta obiecana śnieżyca? Pytam się łaskawie, gdzie jest ta straszna śnieżyca, o której alarmowały wszystkie lokalne stacje radiowe, gazety, urzędy i przedstawiciele władz hrabstwa, a której tylko nie zapowiadano w prognozach pogody.

To była najciekawsza burza śnieżna w moich stronach. O tym, że ma szaleć śnieżyca, dowiedziałam się z wpisu pani burmistrz na facebooku, prywatnie mojej koleżanki ze stowarzyszenia. Przekazywała ona oficjalne informacje o alarmie pogodowym i kierowała do strony internetowej, która jest oficjalnym poradnikiem na ciężkie, zimowe czasy, czyli tłumaczy jak się zabezpieczyć na wypadek śniegu, by jego opady przeżyć. Dziwnym trafem żaden z internetowych serwisów pogodowych nie przewidywał ani mrozu, ani śniegu, ani nawet szczególnie silnego sztormu, bo co to tam u nas wiaterek wiejący z prędkością 50 km na godzinę? Zefirek zwyczajny, świeża bryza od oceanu. Temperatura nie spadła nawet do zera, wiatr wiał zwyczajny zimowy, trochę posypało gradem wielkości przeciętnego pryszcza na brodzie. A śniegu ani widu, ani słychu…

Dzieci stały przy drzwiach na podwórko, patrząc na grad, którego spadło za mało, by przykryć ziemię. Rozczarowana była szczególnie Króliczka, która marzy o prawdziwie białej aurze, a pozostaje jej tylko oglądnie zdjęć z pierwszych dwóch lat życia, podczas których rzeczywiście nawiedziły Irlandię zimowe śniegi. Pięknie wtedy wyglądały palmy w przydomowych ogródkach obsypane białym puchem…

czekolada-091

Na pocieszenie zrobiłam Króliczce gorącą białą czekoladę, słodką jak diabli, ale puszystą i białą jak śnieg. Nie do końca tak białą, ale jak ktoś nigdy śniegu nie widział, to nie ma porównania… W komplecie, do pełni dziecięcego szczęścia, dostała pianki marshmallows, których nie cierpię. Nie mogę patrzeć, jak moje dziecko się nimi zajada, po prostu mnie otrzepuje na sam widok. Czekoladę zrobiłam na mleku migdałowym, bo mnie picie mleka krowiego już nie służy (można kupić – najlepiej niesłodzone, a można zrobić samemu – w przepisie na napój migdałowy wystarczy pominąć wodę różaną i cukier). Przygotowanie czekolady trwa chwilę, ale efekt rozpieszczenia utrzymuje się znacznie dłużej…

czekolada-023

BIAŁA CZEKOLADA NA GORĄCO

  • 420 ml mleka migdałowego
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 100 g białej czekolady
  • pianki marshmallows do dekoracji (niekoniecznie)

Czekoladę łamiemy na małe kawałki. Mleko wlewamy do rondelka, dodajemy ekstrakt z wanilii. Wrzucamy pokruszoną czekoladę. Stawiamy na średnim ogniu, podgrzewamy, mieszając, żeby rozpuścić czekoladę, ale nie dopuszczamy do zawrzenia. Rozlewamy do filiżanek, ewentualnie posypujemy piankami marshmallows. Podajemy od razu, przed wypiciem należy wymieszać.

Co pijał Herkules Poirot? Tisane!

tisane 9

Z innej beczki… Po ostatnim wpisie zadzwoniła do mnie zaniepokojona Mama, więc dziś nie będzie relacji na temat postępów mojej kochanej rodziny w doprowadzaniu mnie do rozpaczy. O tym chyba napiszę książkę w typie poradnika. Zatytułuję ją „Jak skutecznie doprowadzić matkę do obłędu” albo wymyślę coś lepszego… Będę miała na to mnóstwo czasu, gdy już wszystkich poduszę i zamkną mnie na długie lata w wariatkowie…

Ale miało być z innej beczki… Natknęłam się niedawno na artykuł, którego bohaterem był David Suchet. Aktor, który zasłynął jako najlepszy odtwórca postaci Herkulesa Poirota. Powieściami Agathy Christie zaczytywałam się pod koniec szkoły podstawowej, uparcie negując istnienie „Syzyfowych prac” i „Kamieni na szaniec”. Przeczytałam niemal wszystkie – bardziej z uwagi na opisany w nich świat niż ze względu na zagadki kryminalne. Jajogłowego Belga uwielbiałam za pedantyzm, zamiłowanie do symetrii i małe dziwactwa.

tisane poirot

Poirot był również wybredny przy stole, raczej rozczarowany ciężką kuchnią wyspiarzy. Choć można go było zastać zajadającego ze smakiem pudding bożonarodzeniowy czy cynaderki. Zazwyczaj pijał gęstą, prawdziwą czekoladę, creme de cassis (likier porzeczkowy), a na regenerację szarych komórek pomagała mu tisane.

Tisane to francuska nazwa herbatki ziołowej. Ta, którą raczył się słynny detektyw, była koloru jasno bursztynowego i – według słów Hastingsa – smakowała jak trawa. Tisane pija się jako smaczny napój lub napój zdrowotny (jedno drugiego nie wyklucza), Poirot traktował jej spożycie jako ukojenie po długim dniu intensywnego wysiłku umysłowego.

tisane 6

Dostępne w Irlandii mieszanki ziołowe niespecjalnie trafiają w moje upodobania, a zwykłe ziółka z Herbapolu są zbyt intensywne, by pić je przez cały dzień, zrobiłam więc sobie prostą tisane z tymiankiem, imbirem i jagodami. Króliczka nie była zachwycona, bo tymianek za bardzo kojarzy się jej z syropem na kaszel. Mnie właśnie ten apteczny posmak zachwycił, taki orzeźwiający i odświeżający. Pomaga nie zwariować, gdy jeden potwór tupie nogą, a drugi ciągnie mnie za włosy…

tisane 7

TYMIANKOWA TISANE Z JAGODAMI I IMBIREM

  • 32 jagody (lub borówki amerykańskie)
  • 8 krótkich gałązek tymianku
  • 8 plasterków imbiru
  • miód do smaku
  • woda

Jagody, imbir i tymianek wkładamy do miski i zalewamy 500 ml wrzącej wody. Przykrywamy i zostawiamy do naparzenia (ok. 10 minut). Przelewamy do właściwego naczynia (dzbanka, słoika z kranikiem), uzupełniamy 1 ½ l chłodnej wody. Słodzimy miodem, mieszamy. (Herbatkę można wypić też ciepłą, wtedy esencję wlewamy bezpośrednio do filiżanek i uzupełniamy gorącą wodą).

tisane 8
(Inspiracja: „Irish Country Magazine” June/July 2014)

Irlandzki specyfik na przeziębienie: Honey Lemon Drink

honey drink 2

Wiadomo powszechnie, że nic nie rozgrzewa człowieka wychłostanego irlandzkim wiatrem i wyziębionego przez irlandzki deszcz lepiej niż hot whiskey. Są jednak okoliczności życiowe, kiedy akurat napój alkoholowy nie jest rekomendowany. Dzieciom i kobietom przy nadziei, tudzież karmiącym hot whiskey może więcej zaszkodzić niż pomóc.

Kiedy nosiłam Króliczkę pod sercem, miałam wyjątkowego pecha i łapałam infekcję za infekcją. W ciąży lepiej unikać aptecznych medykamentów, więc koleżanki uznały, że będą mnie leczyć tradycyjnym irlandzkim specyfikiem na przeziębienie. Przyznałam się, że u nas się sokiem z malin stawia na nogi chorego, toteż moje koleżanki miały niezłą frajdę, kurując mnie napojem miodowo-cytrynowym. Wpadały do kuchni z przesadnie troskliwą miną i szczebiotały teatralnym głosikiem: – Dagmara, I think it’s time for your honey lemon drink!

Lekarstwo – jak łatwo się domyślić – jest skuteczne. Miód nazywany jest płynnym złotem nie bez przyczyny. Ma właściwości wzmacniające, bakteriostatyczne i w pewnym stopniu odtruwające. W Irlandii polecany jest przez lekarzy dzieciom na kaszel właśnie w kombinacji z cytryną (bo zawiera witaminy C i B1). Zaś osobom po radio- i chemioterapii poleca się miód ze względu na jego właściwości odtruwające.

W moim domu specyfik ten zagościł na dobre. Gdy tylko czuję, że coś mnie „łapie”, sięgam po stary, sprawdzony, irlandzki sposób na przeziębienie. Jego słodko-kwaśny smak jest i tak lepszy niż większości syropów dostępnych na zielonej wyspie.

honey drink 1

HONEY LEMON DRINK

  • sok z połówki cytryny
  • 2 łyżki naturalnego miodu (u mnie spadziowy iglasty)
  • świeżo zagotowana woda

Do kubka lub szklanki z grubego szkła wlewamy miód. Wyciskamy sok z cytryny (powinno być go przynajmniej tyle co miodu), wlewamy na miód. Zalewamy gorącą, świeżo przegotowaną wodą, mieszamy i wypijamy póki ciepłe.

honey drink 3

Kompot z wiśni i wakacyjna edycja “Maszketów”

kompot 5„Maszkety” trafiły do sieci już przed weekendem, więc bardzo przepraszam za opóźnienie. Mam nadzieję, że mieliście tak udany weekend, że nawet do głowy nie przyszłoby Wam sprawdzać co też nowego w wirtualnym świecie się pojawiło. Poniedziałek jest o niebo lepszym dniem na premierę!

„Maszkety” obchodzą właśnie pierwsze urodziny. Rok temu ukazał się pierwszy numer magazynu, a dzisiaj prezentujemy numer 6. Duża radość i poczucie dobrze wykonanej roboty. Satysfakcja, zadowolenie i apetyt na więcej. Tak mniej więcej można opisać nastroje panujące w redakcji.

maszkety lato okładkaLetni numer naszego pisma jest bajecznie kolorowy, owocowy, słodki i orzeźwiający. Wody owocowe prezentowane na okładce to zaproszenie do podróży przez wakacyjne smaki. Zamiast wymyślnych dań – proste, łatwe do przygotowania potrawy, które z powodzeniem można zabrać na piknik.

Lato, prawdziwe lato, zawitało także do Irlandii. Na zmianę mamy ciepłe deszczyki i żar tropików. Przydają się kapelusze słomkowe, kremy do opalania oraz chłodne napoje. Trafiłam na pyszne, słodkie (!) wiśnie w przywoitej cenie, toteż bez zmrużenia oka nabyłam pokaźną ilość, a Mąż – wielki fan wiśni – podbił stawkę i ilość tę podwoił. Większość zjedliśmy bez niczego, ale trochę udało mi się uszczknąć na kompot.

kompot 4KOMPOT Z WIŚNI

Wiśnie przebieramy, płuczemy i odrywamy od ogonków. Wiśni nie potrzebujemy drylować, ale wtedy należy o tym poinformować towarzystwo przy stole, by nikt nie ukruszył sobie zęba. Jeśli kompot będzie akompaniamentem do wykwintniejszego obiadu, wtedy lepiej sięgnąć po drylownicę.

Owoce wkładamy do 3-litrowego rondla, zasypujemy cukrem, dodajemy cytrynę i zalewamy do pełna wodą. Stawiamy na palniku i gotujemy do zawrzenia, zmniejszamy ogień i pozwalamy na delikatne gotowanie przez 10-15 minut. Zdejmujemy z kuchenki, odstawiamy, by kompot naciągnął koloru. Podajemy po schłodzeniu.