Zupa ogórkowa na żeberkach wieprzowych

ogorkowa 022

Święta wielkanocne przyniosły mi takie ciekawe spostrzeżenie, że własny blog zamiast tradycyjnego zeszytu z przepisami to (przynajmniej dla mnie) strzał w dziesiątkę. Właściwie przez całe święta gotowałam dania, które mam zarchiwizowane tutaj. Przede wszystkim dlatego, że duże uroczystości są nieodpowiednie dla eksperymentów. Lepiej postawić na sprawdzone przepisy, kiedy mamy gości i gdy nam zależy na odpowiednim efekcie. Eksperymenty w kuchni lepiej zostawić sobie na luźniejsze czasy, z uwagi na ryzyko niepowodzenia lub konieczności modyfikacji przepisu, która wyjdzie nam – jak to się mówi – w praniu. A po drugie dlatego lubię mój blog, że tutaj mam ostateczne wersje przepisów – dopracowane, dokładnie opisane, opatrzone, gdzie trzeba, komentarzem. Okienko do wyszukiwania też ułatwia zadanie, a do tego można mieć kilka przepisów otwartych równocześnie w osobnych oknach.

Był więc m. in. staropolski żur i chowder, była ryba na purée z groszku i sałatka ziemniaczana, była kaczka świąteczna i cassoulet z irlandzkich kiełbasek. Wszystko pyszne i zjedzone ze smakiem. Eksperyment chciałam przeprowadzić na jajkach… Po ubiegłorocznym sukcesie w barwieniu kapustą i kurkumą, postanowiłam nie siadać na laurach i wypróbować kolejne barwniki – buraki i szpinak. No cóż, nie mam się czym pochwalić… Mam jednak mocne postanowienie zbadania sprawy i uzyskania odpowiedzi, co poszło nie tak, bo buraki ufarbowały mi jajka na kolor błotnej kałuży, a szpinak tylko lekko podbarwił na zielono.

ogorkowa 021

Na otarcie łez zrobiłam nam pyszną ogórkową, która chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Nie jadłam ogórkowej od lat, a po ogórasy trzeba wybrać się do polskiego sklepu, czyli do miasta. Wiecie jak ciężko wieśniakowi wybrać się do miasta?! Wieśniak posłał w końcu męża do sklepu, bo mąż pracuje w mieście, więc trudno mu się wymigać. Nie robiłam też ogórkowej, bo kiedyś obrzydziła mi ją znajoma, która wlała do garnka – uwaga! – całą miskę śmietany zmieszanej z mąką. Bo zupa musi być, żeby łyżka w niej stała… Udało nam się wtedy wymigać od poczęstunku wątpliwej jakości, ale widok garnka oblepionego od środka mącznym kożuchem długo mnie prześladował…

 

ogorkowa 025

ZUPA OGÓRKOWA

  • ½ kg żeberek wieprzowych
  • 1/5 selera
  • kawałek pora (ok. 20 cm)
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 5 średnich ziemniaków
  • 6 dużych ogórków kiszonych
  • pół pęczka koperku
  • sól
  • śwież zmielony pieprz
  • 120 ml śmietany (12%)

Żeberka wkładamy do sporego garnka. Por dokładnie myjemy, seler i pietruszkę obieramy. Warzywa dokładamy dożeberek, zalewamy wszystko wodą i gotujemy na średnim ogniu przez godzinę.

Marchewki i ziemniaki obieramy i kroimy w kosteczkę. Z ugotowanego wywaru wyjmujemy por, seler i pietruszkę, a wkładamy pokrojone ziemniaki i marchew. Gotujemy przez 15 minut. Ogórki kroimy w cienkie plasterki, dodajemy do zupy i gotujemy jeszcze 5 minut.

Wyjmujemy z zupy żeberka, z których usuwamy kości, a mięso kroimy. Koperek siekamy. Śmietanę hartujemy kilkoma łyżkami zupy, wlewamy do zupy i dodajemy koperek. Doprawiamy solą i pieprzem i podajemy z mięsem z żeberek.

ogorkowa 026

(przepis wg Smaki Życia)

Biała kiełbasa pieczona z cebulą i jabłkami

biala kielbasa 022

Łagodnieję z wiekiem. Pazur się stępia, temperament wietrzeje. Odechciewa mi się wojowania. Misja wychowywania męża dobiega końcowi, a jej wynik jest niemożliwy do oceny. Kulinarnie to pełny kompromis. Pozwalam mu na te okropne irlandzkie kiełbaski, pozwalam na białą kiełbasę. Więcej, sama mu te paskudztwa przygotowuję, żeby ukryć ich pierwotną naturę. Robię mu cassoulet z irlandzkich kiełbasek, gotuję mu je w cydrze, a białą kiełbasę upiekłam mu wczoraj z jabłkami i cebulą. Jejku, jak on się zachwycał, jak się cieszył! A nastawiony był sceptycznie, próbował mnie odwieść od wsadzenia mu tej kiełbachy do piekarnika. Argumentował, że późno wrócą z Króliczką, że będzie za ciemno na zdjęcia (mój mąż martwił się o ewentualne zdjęcia na blog, uwierzycie?!), że mam się nie przepracowywać z okazji świąt…

Niestety na nic jego wysiłki, bo moja przekorna natura zwyciężyła. Im bardziej mnie odwodzi od jakiegoś pomysłu, tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu o słuszności moich zamiarów. W odwrotną stronę jest dokładnie tak samo. Im bardziej próbuje mnie do czegoś namówić, tym mniejsze są szanse, że to zrobię.

Z pieczoną kiełbasą było tak, że akurat w tym samym czasie, kiedy mąż robił zakupy w polskim sklepie, „korespondując” ze mną (vivat nowe technologie!), przeglądałam akurat wiadomości i natknęłam się na „pieczoną białą kiełbasę” w serwisie gazety (wiadomo jakiej). Odpisałam tylko „OK”, a potem okazało się, że mąż mnie uraczył gargantuiczną ilością. Z nieznanych mi powodów uznał, że to moje „OK” znaczyło, że chcę białą kiełbasę do żuru, do którego zamówiłam boczek i wędzoną kiełbasę, oraz że zgadzam się na kiełbasę na śniadanie wielkanocne. A znaczyło „OK, kup sobie, ale ja ci ją tak przyrządzę, żebyś był zaskoczony!” Niestety w zamrażalniku teraz czeka jeszcze porcja na śniadanie wielkanocne, bo do żuru nie ma mowy. Aż tak jeszcze nie złagodniałam!

biala kielbasa 023

BIAŁA KIEŁBASA PIECZONA Z CEBULĄ I JABŁKAMI

  • 500 g białej kiełbasy
  • 1 cebula
  • 1 duże jabłko słodko-winne (u mnie Royal Gala)
  • 50 ml naturalnego sosu sojowego o obniżonej zawartości soli
  • woda
  • majeranek
  • natka pietruszki do przybrania

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Kiełbasę nakłuwamy czubkiem ostrego noża, a następnie układamy w naczyniu żaroodpornym. Cebulę obieramy i kroimy w grube piórka. Jabłko myjemy, usuwamy gniazdo nasienne i kroimy w dość grube półplasterki. Plastrami cebuli i jabłka obkładamy kiełbasy z każdej strony. Posypujemy wszystko majerankiem, skrapiamy sosem sojowym i podlewamy wodą. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 50 minut. W razie potrzeby podlewamy jeszcze wodą w trakcie pieczenia. Kiełbasę podajemy przybraną natką pietruszki.

(na podstawie przepisu z bloga Dorota Smakuje)

Irlandzkie kiełbaski w sosie cydrowo-musztardowym

kielbaski 018

Dzień Świętego Patryka celebrujemy nie tylko paradą, zielonym strojem i Guinnessem. Świąteczny obiad 17 marca musi być irlandzki, co wcale nie oznacza tradycyjnego przepisu. Zamiast Eat Irish na zielonej wyspie promuje się ideę Eat Ireland. Nie musisz gotować stew z baraniny, ale kupuj irlandzkie produkty i gotuj, co tylko lubisz. Mieszaj tradycje, smaki i twórz nową jakość. Tylko nie mów, że to irlandzki chowder, jeśli kupiłeś rybę z Azji, nie mów, że to irlandzki fruit cake, jeśli używasz mąki z brytyjskiej pszenicy. Wiadomo, że nie wszystko rośnie w Irlandii, ale jeżeli masz wybór, to wybierz krajowe produkty, najlepiej lokalne.

Hasła „lokalnie” i „sezonowo” zyskują na popularności na całym świecie. W Irlandii również widać wzrost zainteresowania pochodzeniem żywności oraz odradzaniem się tradycyjnego rzemiosła. Mnie to bardzo cieszy, gdyż wyzwala inwencję i zwiększa różnorodność na sklepowych półkach, a kto jak kto, ale ja uwielbiam testować oryginalne produkty.

Właśnie z okazji Dnia Św. Patryka zrobiłam przyjemność mężowi, serwując mu irlandzkie kiełbaski w sosie cydrowo-musztardowym. Użyłam właśnie takich kiełbasek produkowanych przez małą, rodzinną firmę, a cydr po prostu podkradłam z zapasów męża. Do tego moje popisowe pieczone ziemniaki i prosty obiad przerodził się w wyborną ucztę.

kielbaski 015

kielbaski 013

KIEŁBASKI W SOSIE CYDROWO-MUSZTARDOWYM

  • 400 g kiełbasek wieprzowych wysokiej jakości
  • duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 250 g pieczarek
  • 400 ml wytrawnego cydru
  • 2 łyżki musztardy francuskiej
  • 200 ml crème fraîche
  • łyżka oliwy
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • pieczone ziemniaki
  • natka pietruszki

Cebulę i czosnek obieramy. Cebulę kroimy w półplasterki. Czosnek rozgniatamy. Oczyszczamy pieczarki i kroimy.

Oliwę rozgrzewamy na dużej patelni, wkładamy kiełbaski i smażymy, aż zbrązowieją z każdej strony. Przekładamy kiełbaski na talerz, a na patelnię wkładamy cebulę, czosnek i pieczarki. Zmniejszamy temperaturę i smażymy ok. 8 minut.

Wlewamy cydr i zagotowujemy. Wkładamy ponownie kiełbaski, przykrywamy i gotujemy ok. 10 minut. Dodajemy musztardę i gotujemy jeszcze 5 minut. Przyprawiamy solą i pieprzem, gotujemy jeszcze 10 minut bez przykrycia, by nieco zredukować sos. Zdejmujemy z palnika i wlewamy śmietanę, dokładnie mieszamy. Podajemy z pieczonymi ziemniakami. Każdą porcję posypujemy posiekaną natką pietruszki.

kielbaski 012

(przepis wg „Easy Food” March 2016)

Pieczeń po bawarsku z sałatką ziemniaczaną

pieczen-04

Po pięknej, ciepłej jesieni niespodziewanie przyszedł mróz, który pokrył białymi kryształami lodu całą okolicę. Zimno jest okropnie, ale pejzaż wygląda wspaniale w zimowym stroju. Powietrze krystalicznie czyste daje doskonałą widoczność i orzeźwiającą świeżość – jak w reklamie gumy do żucia. W ruch poszły czapki, rękawiczki i szaliki, których zamotanie zajmuje tyle czas, że docieramy rano do szkoły równo z dzwonkiem. Ma to swoje plusy, bo Króliczka pędzi od razu do klasy i nie prosi, bym poczekała do dzwonka przed szkołą – w taki mróz byłoby to już poświęcenie… Kawa po powrocie smakuje nieziemsko… Stoimy sobie z Chomiczkiem przy kuchennych drzwiach, obserwujemy ptaszki, które zlatują się na śniadanie – sikorki, pliszki i rudziki – i delektujemy się kawowym aromatem, pałaszując przy tym korzenne bułeczki.

Właśnie na te bułeczki chciałam dać Wam przepis, ale nie mam serca, by przysiąść do zdjęć. Są niezbyt fotogeniczne, więc się trochę rozmijamy. Bez słodyczy można się (podobno) obejść, ale bez solidnej strawy w taki dzień jak dziś już trudno. Pieczeń po bawarsku to flagowe danie kuchni niemieckiej, do której zazwyczaj podaje się kapustę oraz kluski (które przypominają trochę nasze pyzy bez nadzienia) lub knedle. U mnie w nieco lżejszej wersji z bawarską sałatką ziemniaczaną.

pieczen-01

Kilogram wieprzowiny to nieco za dużo na naszą rodzinę. Następnego dnia zastanawiałam się jak ją odgrzać, żeby nie wyschła na wiór – niestety taka przypadłość mięsa wieprzowego, że niby tłuste, ale lubi wyschnąć w piekarniku. Odgrzałam… na parze. Pokroiłam resztę pieczeni w plastry i odgrzałam garnku do gotowania na parze. Polecam ten sposób, mięso pozostało soczyste.

pieczen-03

PIECZEŃ PO BAWARSKU Z SAŁATKĄ ZIEMNIACZANĄ

(BAYERISCHER SCHWEINEBRATEN MIT KARTOFFEL-GURKEN-SALAT)

Kartoffel-Gurken-Salat

  • ½ kg ziemniaków
  • cebula
  • mały ogórek
  • 100 ml gorącego bulionu mięsnego
  • 1 ½ łyżki białego octu winnego
  • 1 ½ łyżki oliwy
  • pieprz
  • sól
  • natka pietruszki

Umyte ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie ok. 25 minut. Odsączamy, schładzamy pod bieżącą wodą i obieramy ze skórek. Odstawiamy do zupełnego wystygnięcia, a następnie kroimy w dość grube plasterki. Cebulę obieramy i siekamy w kostkę. Bulion mieszamy z octem, oliwą, solą i pieprzem. Marynatą zalewamy ziemniaki wymieszane z cebulą i odstawiamy na ok. 1 h. Ogórek obieramy, kroimy w plasterki i solimy. Odciskamy nadmiar soku i dodajemy do sałatki. Posypujemy posiekaną natką pietruszki.

Schweinebraten

  • 1 kg wieprzowiny z tłuszczem
  • 4 łyżki sklarowanego masła
  • cebula
  • marchewka
  • gałązka selera
  • mały por
  • pęczek natki pietruszki
  • sól
  • pieprz
  • 1 łyżeczka utłuczonego kminku
  • 2 ząbki czosnku
  • jasne piwo

Piekarnik nagrzewamy do 175°C. Mięso myjemy i osuszamy. Tłuszcz nacinamy pod skosem w kratkę, uważając, by nie przeciąć mięsa. Mięso dokładnie nacieramy solą, świeżo zmielonym pieprzem i utłuczonym kminkiem. Warzywa myjemy, obieramy i kroimy. Czosnek rozgniatamy. Masło roztapiamy w sporym naczyniu żaroodpornym, wrzucamy cebulę, czosnek i pozostałą włoszczyznę, smażymy tylko tyle, by nieco zbrązowiały. Na środku układamy natkę pietruszki, na niej mięso (tłuszczem do góry) i wlewamy 250 ml wody. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 45 minut. Po tym czasie zwiększamy temperaturę do 220°C i pieczemy jeszcze ok. 30 minut. Podczas pieczenia regularnie polewamy mięso piwem. Upieczone mięso odstawiamy na 10 minut, zanim zaczniemy je kroić. Sos przelewamy przez sito i doprawiamy do smaku. Mięso kroimy w plastry, sos podajemy osobno w sosjerce.

pieczen-06

Cassoulet po irlandzku

cassoulet-013

Sama nie wierzę, że ugotowałam coś takiego. Nie wierzę, że to zjadłam. I zupełnie nie mogę uwierzyć, że mi bardzo smakowało!

Kiedy w moje ręce trafia magazyn kulinarny, od razu następuje selekcja przepisów – niektóre ugotuję na pewno, inne chciałabym, ale może za rok, a część zostaje odrzucona już po przeczytaniu listy składników. Danie, którego głównym składnikiem są irlandzkie kiełbaski, oczywiście musiało trafić do tej trzeciej kategorii. I nigdy, przenigdy nie zmienić miejsca! Przecież zawsze deklaruję, że są niezjadliwe!

Prawdopodobnie nigdy bym nie sięgnęła po ten przepis, ale Mąż mi od kilku dni opowiadał o swojej depresji. A to normalne nie jest – umieranie na man flu jest normalne w jego przypadku, ale na depresję jeszcze się nigdy nie skarżył. A tu od poniedziałku w kółko diagnozował swój stan duchowy, który odbiera mu radość życia i wpycha w przepastny smutek.

Psychologiem nie jestem, ale dobrze wiem, że z pełnym żołądkiem świat wydaje się piękniejszy. Niestety zapiekanka z kurczaka (pomimo podwójnej porcji zjedzonej z apetytem) nie pomogła. Curry z jagnięciny (pomimo zupełnego obżarstwa) również nie przyniosło zadowalających rezultatów, choć z objawów choroby zdążyła zniknąć bezsenność. Szukając inspiracji na danie bijące depresję jak Wołodyjowski szablą przeciwników, trafiłam na cassoulet z irlandzkich „przysmaków”. Musiało zadziałać. Jeśli żona gotuje coś, co sama uważa za truciznę, tylko po to, by ucieszyć męża, to musi to działać. Pacjent z zadowoleniem stwierdził, że opłacało się chorować i jeśli tak ma wyglądać kuracja, to on nie chce wyzdrowieć…

Francuska kuchnia chłopska w wydaniu irlandzkim jest zaskakująca smaczna. Naprawdę polecam spróbować!

cassoulet-012

CASSOULET PO IRLANDZKU

  • 350 g irlandzkich kiełbasek wieprzowych
  • 300 g boczku
  • ½ cebuli
  • 5 ząbków czosnku
  • 4 łyżki świeżej bułki tartej lub kawałek bagietki (10 cm)
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 2 łyżeczki listków tymianku
  • świeżo zmielony pieprz
  • 1 puszka pomidorów (400 g)
  • 160 ml wywaru drobiowego
  • 220 g fasoli cannellini (lub 2 puszki – 400 g każda)
  • oliwa

Suchą fasolę przebieramy, płuczemy i zalewamy zimną wodą. Zostawiamy do namoczenia na 8 godzin (lub na całą noc). Namoczoną fasolę odcedzamy, płuczemy, wkładamy do garnka i zalewamy wodą (wody powinno być przynajmniej 4 cm ponad poziom fasoli). Zagotowujemy, gotujemy na dużym ogniu 10 minut, po czym zmniejszamy temperaturę i gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem ok. 1 h. Ugotowaną fasolę odsączamy.

Czosnek obieramy, odkładamy 4 ząbki na bok, a jeden wkładamy do malaksera. Dodajemy połowę porcji natki pietruszki i połowę świeżo otartych listków tymianku. Jeżeli wzięliśmy bagietkę, to kroimy ją w kostkę i również wrzucamy do malaksera. Blendujemy składniki, przesypujemy do miski i odstawiamy. Jeżeli mamy gotową bułkę tartą, mieszamy ją w misce ze zblendowanymi ziołami.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200°C (z termoobiegiem). Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy i obsmażamy kiełbaski, aby zbrązowiały ze wszystkich stron. Boczek kroimy w słupki (boczek w plasterkach w paseczki). Zdejmujemy z patelni usmażone kiełbaski, a wkładamy boczek. Smażymy ok. 5 minut, aż nabierze koloru. W tym czasie siekamy cebulę i rozgniatamy pozostały czosnek. Zmniejszamy ogień i dodajemy do boczku cebulę. Smażymy razem 3-4 minuty, po czym dodajemy czosnek i smażymy jeszcze minutę.

Pomidory z puszki odsączamy z nadmiaru płynu (zachowując go), wrzucamy na patelnię i zwiększamy ogień. Smażymy ok. 5 minut, a gdy odparują, wlewamy bulion, wrzucamy fasolę, resztę natki i tymianku. Mieszamy, doprawiamy pieprzem i gotujemy jeszcze minutę.

Przekładamy całość do naczynia żaroodpornego (jeśli wydaje nam się, że mamy za mało płynu, możemy dodać kilka łyżeczek soku odsączonego z pomidorów), na wierzchu układamy usmażone kiełbaski, posypujemy ziołową bułką tartą (nie dociskamy, bo nasiąknie!) i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Podajemy z pieczywem (i ewentualnie z sałatą).

cassoulet-011

(Przepis z nielicznymi zmianami wg „Easy Food” October 2015)

Stolzer Heinrich, czyli kiełbasa turyńska w sosie piwnym

dumny-heniek-08

Oktoberfest dobiega już końca, ale nie szkodzi to spróbowaniu specjałów kuchni niemieckiej. Mam w domu ogromnego fana mięsa (w tym kiełbasy), kartofli i kapusty, toteż kulinarna podróż do niemieckich landów zyskuje nie tylko aprobatę, ale wręcz poklask przy stole. Tym razem wybór padł na Turyngię, z której pochodzi słynna Thüringer Rostbratwurst – kiełbasa wieprzowa z dodatkiem kminku.

Jest to produkt regionalny z oznaczeniem GI – „chronione  oznaczenie geograficzne”, co poświadcza, że została wyprodukowana w konkretnym miejscu, ale już na przykład kminek użyty do jej zrobienia może pochodzić z innych stron. Nie jest to królowa wśród kiełbas, bo konsystencją zbliża się do parówki, ale właśnie wspomniany kminek nadaje jej charakteru. Zamiast usmażyć ją tak po prostu, bez finezji i polotu, przyrządziłam ją tak, jak to robią w Turyngii. A potrawa ma ciekawą nazwę, która znaczy „dumny Henryk”. Wolę nie wnikać, z czego ów Henryczek był taki dumny, ale patrząc na kiełbasę…

Mąż oczywiście oponował przed, jak to nazwał, „zbrzydzeniem kiełbachy piwem”. Gdy spróbował, powiedział tylko „Wow! Dobre to!” Spróbujcie koniecznie, jeśli tylko uda się Wam dostać te kiełbaski.

dumny-heniek-07

STOLZER HEINRICH

  • kiełbasa turyńska (2 szt. na osobę)
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • 250 ml jasnego piwa
  • 250 ml bulionu mięsnego
  • 1 łyżka octu
  • 2 listki laurowe
  • 1 łyżeczka kaparów
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Kiełbasę smażymy na maśle na niezbyt dużym ogniu, aż zbrązowieje. Kiełbasy wyjmujemy z patelni, a n gorące masło wsypujemy mąkę, mieszamy cały czas i gotujemy, dopóki nie zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza. Wlewamy piwo i wywar z mięsa, gotujemy, cały czas mieszając, aż sos zgęstnieje i nie będzie miał żadnych grudek. Dodajemy listki laurowe i ocet, gotujemy jeszcze 10 minut na małym ogniu. Dodajemy kapary, doprawiamy solą i pieprzem. Wkładamy ponownie kiełbaski, podgrzewamy ok. 5 minut.

dumny-heniek-05

Przepis z Culinaria Germany z moimi niewielkimi zmianami

Croissanty zapiekane z bekonem i cheddarem

croissant bacon 009

Croissanty zapieczone z bekonem i cheddarem to popularna przekąska w irlandzkich sandwich barach czy na stoiskach deli na stacjach benzynowych. Kiedyś wydawało mi się skrajnym absurdem słone – mocno słone – nadzienie w słodkim, maślanym rogaliku, ale do odważnych świat należy, więc z ciekawości spróbowałam. Smak mnie zaskoczył, bo jest to po prostu dobre. Zupełnie bez finezji, ale po prostu smaczne jedzenie uliczne. W klasie naszej polskiej zapiekanki z budki.

Zostały mi zachciankowe croissanty… Mąż zazwyczaj dzwoni do mnie, gdy dociera do miejsca, którego ofertą mogłabym być zainteresowana, żeby potem nie było, że poszedł sam i sam się nacieszył. A że nie mam zupełnie czasu na włóczenie się po mieście, to doceniam zapytanie, czy chcę coś z tego czy tamtego sklepu. I tak zachciało mi się croissantów, które dotarły do domu wieczorem, a rano smętnie i przywiędle wychylały się zza chleba. No i co zrobić z takimi biedakami? Zapiec z bekonem z serem!

O ile rodzaj cheddara, gdy zamierza się go roztopić w piekarniku, nie ma wielkiego znaczenia (każdy dobry, ale vintage trochę szkoda), to warto zastanowić się nad bekonem. W Irlandii prym wiedzie back bacon (zwany po prostu rashers lub back rashers), czyli bekon z polędwicy, jednak do kanapek wolę streaky bacon poprzerastany tłuszczem jak polski boczek. Streaky bacon daje się równo spiec, cały robi się chrupki, podczas gdy back bacon przypomina bardziej smażoną szynkę czy ultracienki schabowy, dlatego jest też dużo droższy.

Do irlandzkiego sera i irlandzkiego boczku najlepiej podać irlandzkie piwo. I to nie Guinnessa bynajmniej, a piwo z lokalnego browaru, których niesamowity wysyp nastąpił w ostatnich czasach. Nie żebym narzekała, tylko już się w nich pogubiłam i nie pamiętam, które próbowałam. Trudno, trzeba będzie rozpocząć testowanie od nowa.

croissant bacon 008

CROISSANTY ZAPIEKANE Z BEKONEM I CHEDDAREM

  • 4 croissanty (mogą być z poprzedniego dnia)
  • 180 g streaky bacon
  • 100 g sera cheddar
  • łyżka oleju

Irlandzki bekon sprzedawany jest już pokrojony w plasterki, 180 g to 6 plasterków. Każdy z plastrów rozrywamy wzdłuż włókien na węższe plasterki. Rozgrzewamy olej na patelni i smażymy bekon 5-6 minut, obracając co jakiś czas, aż zrobi się bardzo chrupki. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierze kuchennym i odkładamy na talerz.

Piekarnik nastawiamy na funkcję grilla. Ser ścieramy na dużych oczkach tarki. Rogaliki rozkrawamy od strony grzbietu tak, by nie rozciąć zupełnie na dwie połówki. Rozcięte rozkładamy, do środka wkładamy po 3 plasterki bekonu i posypujemy obficie startym serem.

Układamy na tacy z rusztem, wsuwamy do piekarnika (na drugi od góry poziom) i zapiekamy, aż ser się zupełnie roztopi. Podajemy od razu.

croissant bacon 007