Sernik na zimno z truskawkami i nutellowym spodem

sernik nutella 027

Kolejne urodziny Króliczki oznaczają też kolejne urodziny bloga. Już 5 lat dzielę się z Wami sprawdzonymi przepisami oraz historiami z mojego „kawałka podłogi”. Blog jest nie tylko dla Czytelników, przede wszystkim jest dla mnie samej – jest moją podręczną, najczęściej używaną książką kucharską, jest swego rodzaju pamiętnikiem, a także albumem fotograficznym, w którym chętnie umieszczam zapisane na matrycy aparatu („na kliszy” brzmiałoby romantyczniej…) ulotne chwile. O ile po przepisy i opowieści nadal trzeba zaglądać na blog, to od jakiegoś czasu wrzucam sporo tych fotograficznych momentów do galerii na instagramie, która ozdabia boczną szpaltę bloga. Continue reading

Advertisements

Placek drożdżowy z rabarbarem i kruszonką jak u babci

placek z rabarbarem 22

Dawno nie jadłam tak dobrego ciasta drożdżowego! Rozmarzyłam się przy nim, od samego zapachu zrobiło mi się błogo i słodko, a smak – toż to smak dzieciństwa… Continue reading

Mazurek różany

mazurek różany 21

Święta już za nami, ale warto wiedzieć i pamiętać, że nie kończą się w Poniedziałek Wielkanocny, lecz celebrowane są do kolejnej niedzieli, dając razem Oktawę Wielkanocną. Spokojnie możecie dać się ponieść wiosennemu nastrojowi i jeszcze upiec sobie pyszny mazurek. Continue reading

Torcik Bakława

torcik 24

Urodziny męża zobowiązują. Szczególnie, że mój drogi przywiązuje duże znaczenie nie tyle do samych urodzin, co do upływającego czasu. Od początku roku uparcie twierdził, że jest o rok starszy niż w rzeczywistości. Moim zdaniem to świadczy o tym, że wciąż czuje się za młody. Za kilka lat przyjdzie ten moment, w którym zacznie sobie tych lat ujmować… Continue reading

Słodko-słony sernik z sera Roquefort i miodu z orzechami włoskimi i gruszką

roquefort sernik 21

Zrobiłam sobie prezent na urodziny i upiekłam najbardziej dekadencki sernik, jaki kiedykolwiek jadłam. Sernik, który nie jest deserem. Sernik, po którym już nawet nie pomyślicie o deserze. Sernik, który znakomicie komponuje się z czerwonym winem. Continue reading

Sernik “Red Velvet”

red velvet cheesecake 022

Do samego końca nie wiedziałam, jakie ciasto zrobić z okazji 2. urodzin Chomiczka. Myślałam o serniku na zimno, bo zależało mi na tym, by było to ciasto aksamitne, delikatne i… o zwartej konsystencji. Urodzinowy poranek przywitał nas ciężkimi chmurami i groźbą deszczu, a przede wszystkim chłodem, a ja wciąż wahałam się wciąż pomiędzy karmelowym sernikiem z bananami (który chodzi za mną od urodzin Króliczki) a sernikiem z truskawkowym musem. Stałam jak cielę przy kuchennej wyspie, mając nadzieję, że poranna kawa przegoni chmury – te oknem i te nad moją głową – i pomoże mi zdecydować, którą wersję wybrać. Wtedy mój wzrok utknął na grzbietach świątecznych numerów magazynów, które zbierają kurz pod blatem. W świątecznych numerach są przecież najlepsze przepisy na ciasta, więc z nadzieją sięgnęłam po pierwszy z góry. I to był dobry odruch, ba zaraz na początku natknęłam się na Red Velvet Cheesecake

Sernik „Red Velvet” jest inspirowany oczywiście słynnym czerwonym ciastem, które doczekało się całej gromady „kuzynów” – popularne są muffiny, cupcake’i, rolady, torty, desery czy właśnie serniki, które z oryginalnym ciastem łączy ciężka, mokra konsystencja, kakao, czerwony kolor i serowy krem. Red Velvet Cake jest tradycyjnym ciastem w Stanach Zjednoczonych, ale jego popularność znacząco wzrosła dopiero w latach 90. za sprawą jednego z moich ulubionych filmów. Pamiętacie ciasto w kształcie ogromnego pancernika w Stalowych magnoliach? Dzisiaj mnie bawi, ale kiedy oglądałam pierwszy raz w telewizji, jak Shirley MacLaine, filmowa Ouiser, odkrawa zadek pancernika, by z przekąsem poczęstować nim ojca Shelby (Tom Skerritt), zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Było takie podekscytowane „no popatrz jakie ciasto!”, „czego to nie wymyślą w Ameryce!?” Teraz powiedziałabym, że było „wow!”, ale wtedy mówiąc „WOW”, myśleliśmy o kolorowej kuli – bugsie, wirusie komputerowym z popularnego serialu.

red velvet cheesecake 021

Wracając do sernika – nic dziwnego, że znalazł się w świątecznym numerze, bo czerwone ciasto i jego wariacje są częstym gościem w święta ze względu na swój kolor. Z tego samego względu jest też tradycyjnym gościem w Walentynki. Pasuje do każdej okazji, gdy chcemy powiedzieć komuś, że go kochamy. W oryginalnym przepisie sernik był przystrojony żurawiną, mój dostał letni garniturek z truskawek, jeżyn i borówek. Solenizant był zachwycony – podobało mu się zdmuchiwanie świeczek, a potem z przyjemnością rozsmarował swój kawałek na talerzu. Zjadł może pół łyżeczki, bo to dziwne dziecko nie przepada za słodyczami. Wspaniale – więcej bomby kalorycznej zostało dla mnie, a Malutki przynajmniej nie będzie miał dziur w zębach.

red velvet cheesecake 023

SERNIK “RED VELVET”

Spód:

  • 20 kakaowych ciastek (Bourbon, Oreo itp.)
  • 60 g roztopionego masła oraz kawałek masła do wysmarowania formy

Masa serowa:

  • 4 op. serka Philadelphia (180 g każde), w temp. pokojowej
  • 200 g miałkiego cukru
  • 3 łyżki kakao
  • 4 duże jajka
  • 200 ml kwaśnej śmietany
  • 70 ml maślanki
  • 1 łyżeczka octu
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 50 ml czerwonego barwnika w płynie

Dekoracja:

  • bita śmietana
  • owoce: jeżyny, truskawki, borówki

Piekarnik nagrzewamy do 150°C z termoobiegiem. Dno i bok tortownicy (23-24 cm średnicy) smarujemy masłem, a następnie wykładamy papierem do pieczenia (dno formy odrysowujemy na papierze i wycinamy, obwód mierzymy kawałkiem sznurka lub centymetrem krawieckim, zaznaczamy długość na papierze, przykładamy brzeg formy i zaznaczamy wysokość, a następnie wycinamy odpowiednio długi pasek).

Ciastka rozkruszamy (w woreczku przy użyciu wałka lub w malakserze), mieszamy z roztopionym masłem, aż uzyskamy konsystencję mokrego piasku. Wykładamy dno i brzeg formy (tak by mieć chociaż niewielki rant). Pieczemy przez 10 minut, wyjmujemy i lekko schładzamy.

Temperaturę w piekarniku zmniejszamy do 130°C (pozostawiając termoobieg włączony). Przestudzoną formę owijamy od spodu wraz z brzegiem folią aluminiową (potrzebna jest szeroka folia).

Do dużej miski przekładamy cały serek, dosypujemy cukier i kakao. Mieszamy ręcznym mikserem na najniższych obrotach, aż się wszystko połączy. Dodajemy po jednym jajku, mieszając nadal na najniższych obrotach i zeskrobując brzegi po zmiksowaniu każdego jajka. Wlewamy kwaśną śmietanę, maślankę, ocet, ekstrakt z wanilii i barwnik, mieszamy nadal na najniższych obrotach, zeskrobując brzegi i dno miski łyżką.

Przelewamy masę do formy z podpieczonym spodem. Kilkakrotnie uderzamy formą o blat, aby uwolnić pęcherzyki powietrza. Wstawiamy formę do dużego naczynia żaroodpornego (lub na tacę z piekarnika, jeśli ma dość wysoki rant), napełniamy je ciepłą (ale nie gorącą) wodą mniej więcej do połowy wysokości formy (woda musi być poniżej brzegu folii, którą owinęliśmy formę!). Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 1 h 45 min.

Po upieczeniu nie otwieramy drzwiczek, ale wyłączamy piekarnik i zostawiamy ciasto w piekarniku na 30 minut. po tym czasie uchylamy drzwiczki i zostawiamy na jeszcze 25 minut. Wyjmujemy, stawiamy na kratce i odwijamy brzegi folii (bez zdejmowania jej zupełnie). Gdy ciasto przestygnie, wstawiamy je do lodówki na min. 1 h.

Zdejmujemy folię, odpinamy formę, usuwamy papier. Dekorujemy bitą śmietaną brzeg ciasta za pomocą szprycy lub rękawa cukierniczego. Środek dekorujemy owocami – wpierw aranżujemy duże owoce, a następnie uzupełniamy luki mniejszymi.

red velvet cheesecake 024
(przepis wg „Easy Food” Christmas Annual 2016 z moimi zmianami)

Placek śliwkowy z migdałową kruszonką

placek sliwkowy 022

Wśród wszystkich wczesnych odmian o bicie serca przyprawiają mnie śliwki “Black Splendor”. Pojawiają się u nas na początku lipca i są dostępne dość krótko, dlatego lepiej nie zwlekać i brać je od razu. Są to śliwki, które na długo zostają w pamięci – bardzo duże, okrągłe owoce mają niemal czarną skórkę (stąd nazwa), pod którą znajduje się ciemnoczerwony, buraczkowy miąższ. Im śliwka bardziej dojrzała, tym miąższ jest ciemniejszy. Do tego mają piękny, nieco „gruszkowy” zapach, są bardzo słodkie, a ich jedyną wadą jest malutka pestka, którą niełatwo wyłuskać. Zamiast się z nią szarpać, najlepiej ją wyciąć.

Miałam zamiar je po prostu zjeść, ale zachciało mi się takiego polskiego placka, najzwyczajniejszego, z kruchą posypką, bez żadnych udziwnień i zaskakujących składników. W czasie wakacji nie bardzo jest czas, żeby się tak bawić, ponieważ dzieci zaczynają szaleć, gdy tylko zauważą, że mama wolałaby, aby był spokój. Musiałam być sprytna – ciasto wyrobiłam, kiedy Chomiś miał drzemkę, a Królisia odpłynęła nad kolejną częścią przygód Sekretnej Siódemki. Z zadowoleniem zaniosłam je na poddasze, zazwyczaj parne, duszne i nagrzane o tej porze roku, w sam raz na wyrastanie dla drożdżowego placka, a tu klops, okna dachowe otwarte szeroko, wiatr hula w najlepsze. Obeszłam więc z tym ciastem cały dom i nie znalazłam ani jednego ciepłego kąta dla niego. Trudno, nie wyrosło tak, jakbym sobie tego życzyła, bo braciszek z siostrzyczką wyrośli nagle jak spod ziemi pośrodku kuchni, trzymając się za ręce, i patrzyli tym podejrzliwym spojrzeniem na matkę i na miski uwalane w cieście, domagając się wyjaśnień, gdzie są słodkości. Nie było czasu czekać, aż drożdże łaskawie zaczną pracować (a po godzinie dopiero zaczęły ciasto ruszać), więc poszło jak leżało do piekarnika.  Może to nawet lepiej, bo w gruncie rzeczy nie przepadam za ciastem drożdżowym.

placek sliwkowy 025

Pod tym względem jestem jak rodowita Irlandka – Irlandczycy mają awersję do drożdżowych wypieków, szczególnie pieczywa. Przypuszczam, że wielu by się zdziwiło, gdyby przypadkiem odkryli, że pizza jest drożdżówką. Niestety z powodu tej przypadłości tubylców w sklepach nie ma świeżych drożdży, jedynie drożdże instant. Z tymi suchymi drożdżami jednak nie zawsze ciasto chce szybko wyrosnąć – niby z nazwy są fast action, ale ani fast, ani tym bardziej action przy nich nieraz się nie uświadczy.

Placek jednak nic nie ucierpiał, wyszedł bardzo smaczny i właśnie taki „plackowy”. Jakby nie patrzeć placek powinien leżeć plackiem, a nie wzrastać w chmury. W każdym razie rodzina zjadła ze smakiem i zgodnie stwierdzili, że ciasto jest ok i chcą dokładkę. A ja stwierdziłam, że na pieczenie placka chyba nie przyjdzie mi zbyt szybko ochota…

placek sliwkowy 021

PLACEK ŚLIWKOWY Z MIGDAŁOWĄ KRUSZONKĄ

Spód:

  • 700-750 g śliwek
  • 150 g masła
  • 500 g mąki
  • 100 g cukru pudru
  • 60 g domowego cukru waniliowego
  • 2 żółtka
  • 1 op. drożdży instant (7 g)
  • 125 ml mleka

Kruszonka:

  • 80 g mąki
  • 50 g cukru pudru
  • 50 g masła
  • 50 g obranych migdałów
  • 35 g migdałów w płatkach

oraz: odrobina masła do natłuszczenia blaszki, łyżka cukru pudru do posypania

Z umytych śliwek usuwamy pestki. Owoce kroimy w ćwiartki (duże – w półplasterki).

Blaszkę smarujemy odrobiną masła i wykładamy papierem do pieczenia. Masło siekamy z przesianą mąką i żółtkami. Dodajemy drożdże, oba rodzaje cukru i mleko, a następnie zagniatamy ciasto. Ciastem wykładamy przygotowaną formę, na wierzchu układamy śliwki, odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Wstawiamy placek na ok. 20 minut. W tym czasie przygotowujemy kruszonkę. Siekamy migdały (niezbyt starannie). Masło siekamy z mąką, dodajemy cukier puder i posiekane migdały, wyrabiamy ciasto.

Wyjmujemy placek z pieca. Rozkruszamy ciasto z migdałami na wierzchu placka, a następnie posypujemy płatkami migdałowymi. Wstawiamy ponownie do pieca i pieczemy jeszcze ok. 15 – 20 minut, aż kruszonka się zezłoci.

placek sliwkowy 024
(przepis z archiwalnego numeru „Claudii” z drobnymi zmianami)