American Confetti Pancakes

confetti-007

Naleśniki są jednym z najbardziej uniwersalnych dań na świecie, bo placki na patelni smaży się chyba w każdym zakątku świata. Dziś to żaden problem zobaczyć, co jedzą ludzie w najbardziej odległych zakątkach globu – wszak mamy telewizję, internet, zagraniczną prasę, a także egzotyczne podróże są dostępne dla coraz większej grupy ludzi.

Amerykańskie puchate naleśniki, a właściwie naleśnikowe wieże, pierwszy raz zobaczyłam jako dziecko, oglądając Simpsonów. W ogóle ten serial otworzył mi oczy na amerykańskie zwyczaje jedzeniowe! Wcześniej kuchnia amerykańska kojarzyła mi się tylko z hamburgerami z McDonald’sa, który w Katowicach otwarto w grudniu 1992 roku. Niestety moja mama nie uważała wizyty w tym przybytku za coś wartego uwagi i zamiast na shake’i z Maca chodziliśmy na koktajle owocowe do pijalni soków po drugie stronie Stawowej.  Zanim moja kieszeń wzbogaciła się o pieniądze na własny użytek, a wolność rozszerzyła się do samodzielnych powrotów ze szkoły do domu, telewizja publiczna zaczęła emitować Simpsonów. Simpsonów zajadających stosy naleśników, pizzę i kanapki z masłem orzechowym.

simp-pancakes

Wiecie, jakie było moje rozczarowanie, gdy mając już kieszonkowe i będąc na wagarach, odkryłam, że polski McDonald’s nie ma w menu naleśników, tych słynnych pancake’ów czy hotcake’ów. Był więc shake, który okazał się za słodki, i apple pie, które oparzyło mi buzię – to była moja pierwsza i ostatnia (na długie lata) wizyta w Macu. Później czasami zaglądałam tam na lody, a teraz zdarza się nam trafić do McDonald’sa w Sligo może raz w roku. W irlandzkiej ofercie są pancake’i, ale dzisiaj wolę zrobić je sama. Puchate naleśniki i masło orzechowe – to moje dwa przeboje amerykańskiej kuchni, z których nie zrezygnuję za nic w świecie.

Na deser, bo naleśniki to śniadanie, polecam Wam lekturę strony Eats like a duck. Przepisy i historyjki prosto ze Springfield!

confetti-008

AMERICAN CONFETTI PANCAKES

  • 280 g mąki
  • 40 g drobnego cukru
  • 1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 duże jajka
  • 500 ml maślanki
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 90 g roztopionego masła
  • 100 g (lub mniej) kolorowej posypki cukrowej*
  • olej lub masło do smażenia
  • bita śmietana do podania

*Do ciasta dodałam cukrowe gwiazdki, tylko śmietanę posypałam drobną posypką.

Mąkę przesiewamy wraz z cukrem, sodą i proszkiem do pieczenia do miski, mieszamy. W drugiej, dużej misce mieszamy maślankę z jajkami, ekstraktem waniliowym i masłem. Do mokrych składników stopniowo dodajemy suche i mieszamy, aż się wszystko ładnie połączy.

Olej (lub masło) rozgrzewamy na pataleni na średnim ogniu. Małą chochelką nabieramy porcje ciasta i wylewamy na patelnię tak, by naleśniki się nie dotykały. Każdy naleśnik posypujemy kolorową dekoracją cukrową. Smażymy ok. 2 minut, następnie każdy naleśnik obracamy i smażymy jeszcze minutę. Postępujemy tak samo, aż do zużycia całego ciasta.

Na talerzach układamy naleśniki jeden na drugim, dekorujemy bitą śmietaną i posypką.

(przepis wg „Easy Food” February 2016)


Kuchnia Ameryki Północnej 2017

“Hummus” z czarnej fasoli (oraz wrapy z tym hummusem)

hummus-z-fasoli-016

Jeśli czytaliście poprzedni wpis, wiecie, że trafiłam na wyjątkową puszkę czarnej fasoli. Nie dość, że była to ekologiczna fasola w samej wodzie (bez soli!), to jeszcze trafiła mi się podwójna porcja. Po otwarciu okazało się, że puszka jest napchana po same brzegi, a fasola tak ubita, że nie tylko nie było co odsączać, ale też ledwo udało się ją wydłubać z puszki. Łyżka mi się zaczęła wyginać, więc wyskrobałam fasolę widelcem. Nie byłabym sobą, gdybym nie zważyła zawartości. Okazało się, że mam całe 480 g fasoli, choć puszka teoretycznie miała zawierać 400 g fasoli wraz z zalewą, a bez zalewy to jedynie 230 g. Czyli miałam bonusowo drugą porcję. Niestety po wydłubaniu jej z opakowania nie prezentowała się zbyt elegancko, bo zamieniła się w breję.

Mąż chciał od razu wyrzucić całą zawartość, ale solennie obiecałam zużyć całość w ciągu 24 godzin. W jakiejś gazecie widziałam kiedyś pomysł na meksykański „hummus” właśnie z czarnej fasoli, ale czas gonił, więc nie wertowałam wszystkich magazynów kulinarnych jakie zalegają mi w domu, by znaleźć przepis, szczególnie, że nie mam pewności, że to była moja gazeta. Mam paskudny nawyk oglądania każdej gazety z przepisami, jaka mi się nawinie. Kiedyś przepisywałam na karteluszkach co ciekawsze przepisy, a potem je gubiłam w przepastnych czeluściach moich toreb. Teraz, dzięki postępowi techniki, robię zdjęcia telefonem, a potem już tylko zapominam o sfotografowanych recepturach. Na szczęście te najciekawsze pomysły zostają w mojej głowie w zarysie, uzupełniam je odrobiną wyobraźni i voilà! – hummusowa pasta do chleba, tortilli czy nachos gotowa.

hummus-z-fasoli-014

Wysmarowałam nią placki tortilli, które potem napchałam warzywami. Mnie wegetariańska wersja w zupełności zadowala, ale mięsożercy mogą usmażyć sobie kurczaka, jeśli bez niego mieliby umrzeć… Mój Mąż już tam dobrze wie, że to o nim… Moim zdaniem bez mięsa jest smaczniejsze, bo że zdrowsze, nie trzeba nikogo przekonywać.

hummus-z-fasoli-013

„HUMMUS” Z CZARNEJ FASOLI

  • 480 g czarnej fasoli z puszki (po odsączeniu z zalewy)
  • 2 papryczki chili
  • 4 łyżki soku z limonki
  • duża garść świeżej kolendry
  • 1 łyżka oliwy

Papryczki rozkrawamy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy na mniejsze kawałki. Wkładamy wraz z wypłukaną fasolą do malaksera, dodajemy pozostałe składniki i dokładnie miksujemy (można użyć też ręcznego blendera).

WRAPY Z „HUMMUSEM” FASOLOWYM

  • 4 wrapy (tortille)
  • hummus z czarnej fasoli
  • oliwa
  • mini kukurydze (2 graści)
  • groszek cukrowy (2 graści)
  • 3 marchewki
  • ½ czerwonej papryki
  • awokado
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • ogórek

Marchewki myjemy, obieramy i kroimy w słupki. Kukurydze myjemy. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju i wrzucamy kukurydze wraz z marchewkami. Smażymy kilka minut, dodajemy umyty groszek cukrowy, przyprawiamy solą i pieprzem. Ogórek kroimy w plasterki, z papryki usuwamy gniazdo nasienne i kroimy w paski. Awokado rozkrajamy na pół, usuwamy pestkę, obieramy i kroimy w plasterki.

Placki tortilli przygotowujemy wg instrukcji na opakowaniu. Każdy smarujemy dość grubo hummusem fasolowym, na nim układamy warzywa, całość składamy i spinamy wykałaczką. Podajemy od razu. Kto woli wrapy na ciepło, może złożone już podgrzać w kuchence mikrofalowej, w piekarniku lub zgrzać w zgrzewarce (opiekaczu) do kanapek.

hummus-z-fasoli-012

Cynamonowe tosty francuskie

tosty-cynamonowe-014

W moim rodzinnym domu stosunek do chleba jest szczególny. Nabożny – to dobre określenie. Zanim bochenek zostanie rozkrojony, na spodniej stronie czubkiem noża rysuje się krzyż. Jest to znak pamięci o modlitwie „chleba naszego powszedniego daj nam Panie”, której to prośby spełnienie trzyma się właśnie w rękach. Chleba się też nie wyrzuca. Z czerstwego zawsze można było zrobić tosty na patelni, które przed zjedzeniem posypywało się cukrem.

Odsmażanie chleba znane jest od wieków, a najstarszy przepis znajduje się w dziele, tradycyjnie przypisywanemu Apicjuszowi, De re coquinaria. W Irlandii nazywamy je tak samo jak w Polsce – French toasts, a w Hiszpanii są częścią narodowej tradycji kulinarnej – torrijas jada się w trakcie postu i na Wielkanoc. Już w 1496 roku wspominał o nich poeta i kompozytor Juan del Encina w zbiorze Cancionero:

En cantares nuevos
gocen sus orejas,
miel y muchos huevos
para hacer torrejas

Miód i wiele jajek, żeby zrobić torrijas, w wierszu akurat dla rodzącej, o czym mowa w kolejnych wersach. U nas nikt nie rodził, nikt nie pościł, tylko Króliczka znalazła przepis na nie w swojej książce kucharskiej, a że ona zje absolutnie wszystko, co zostało posypane towarem reglamentowanym w naszym domu, czyli cukrem, uparła się je zrobić dla mamy i taty. Co prawda tata nie był zachwycony, bo już dzierżył w dłoniach garniec z bigosem do odgrzania, ale został przegłosowany, bo tosty z cynamonem doskonale wpisują się w nastrój okołoświąteczny.  Przy trzecim zastanawiał się, czy nie dorobić mikstury i jeszcze trochę sobie nasmażyć…

tosty-cynamonowe-016tosty-cynamonowe-015

CYNAMONOWE TOSTY FRANCUSKIE

  • 2 jajka
  • 2-3 łyżki masła
  • 6 kromek chleba tostowego
  • 1 ½ łyżeczki cynamonu
  • 3 łyżki cukru demerara

Z chleba wycinamy kromeczki przy pomocy foremek do pierników (lub po prostu odcinamy brzegi i przekrawamy na trójkąty). Jajka wbijamy do miski, dodajemy cynamon i połowę cukru. Roztrzepujemy jajka widelcem.

Na patelni rozgrzewamy masło. Każdą kromkę obtaczamy w jajku i smażymy z obu stron ok. 2 min. Gotowe tosty przekładamy na talerz. Przed podanie posypujemy resztą cukru.

Nie wyrzucamy resztek z chleba – świetnie nadadzą się do zrobienia stuffingu, popularnego w krajach anglosaskich nadzienia do drobiu.

tosty-cynamonowe-013
(zmodyfikowany przepis z The Children’s Step-by-step Cookbook Angeli Wilkes)

Klasyczny hummus (oraz o modnych technikach relaksacyjnych)

hummus-006

Mój troskliwy mąż – zupełnie przypadkiem – postanowił oderwać mnie od garów, bym zadbała o swoje nerwy, które podobno wymagają pilnie ukojenia. Wpadł na to przypadkiem, bo w sklepie ogólnospożywczym znalazł kolorowanki dla dorosłych. Później jeszcze znalazł książki do rysowania wzorków oraz takie z łączeniem punktów. Na każdej napisano, że to wspaniała rozrywka, która odrywa umysł od problemów i pozwala się wyciszyć.

Tę z wzorkami od razu oddałam Króliczce, bo w rysowaniu szlaczków nigdy nie byłam orłem i, szczerze mówiąc, była to wczesnopodstawówkowa mordęga, udręka i tortura. Zabrałam się więc za kolorowanki. Po ukończeniu ok. 70 mogę z całą stanowczością stwierdzić, że bardziej irytują niż uspokajają. Pomijam bezsens działania, ale bardziej mnie relaksuje wieszanie wypranej bielizny, niż kolorowanie w kółko tych samych motywów. Nie chcę powiedzieć, że jest to nudne czy niefajne zajęcie, po prostu mnie nie relaksuje. Łączenie 800 kropek w celu wykonania szkicu piramid egipskich tym bardziej nie odstresowuje. Bolą oczy, kręgosłup, a jak któraś kropka uparcie nie chce się pojawić, to irytacja z miejsca gotowa. Zabawa jest, ale nie relaks.

Wciągają mnie za to krzyżówki – przez cały wrzesień zabawiałam się rozwiązywaniem jolek. Jakoś myśląc o lutnikach z Cremony, łatwiej zapomnieć o codzienności niż podczas kolorowania, gdy ręka mechanicznie wypełnia kontury kolorem, a myśli i tak krążą wokół spraw do załatwienia. Najlepiej jednak ruszyć tyłek z kanapy i porządnie się zmęczyć. Pół godziny intensywnego marszu lepiej łagodzi skutki stresu niż bazgranie po papierze.

Jeszcze lepiej się nie stresować, nie irytować, nie wściekać… Ale jak to zrobić, gdy otwieram piekarnik i znajduję pół kromki oraz okruchy, bo mąż robił sobie wieczorem grzanki… Jak się nie irytować, gdy sięgam po ziele angielskie i znajduję pusty słoik, bo „się zużyło i nie kupiło” – jak się lubi tłumaczyć Pan Zdziwiony… Jak się nie wściekać, gdy się silę na wirtuozerię, a mąż i tak do każdej zupy musi wlać łyżkę maggi, bo zupa bez maggi to nie zupa… Zrobiłam więc sobie hummus, bo nic tak nie relaksuje w kuchni, jak przerobienie czegoś na papkę. Rozbijanie kotletów, rozgniatanie awokado czy zwykłe blendowanie – żywności można uczynić to wszystko, co czasem chciałoby się zrobić kuchennemu intruzowi.

hummus-009

KLASYCZNY HUMMUS

  • puszka ciecierzycy (400g)
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 70 g pasty tahini
  • 2 ząbki czosnku

Ciecierzycę przelewamy na sitko, płuczemy i odsączamy. Czosnek obieramy. Wszystkie składniki wkładamy do malaksera i blendujemy na gładką pastę.

hummus-007

PITA Z HUMMUSEM, WĘDZONYM KURCZAKIEM I WARZYWAMI

  • chlebki pita (u mnie z kolendrą)
  • hummus
  • wędzony filet z kurczaka
  • marchewka
  • seler naciowy
  • ogórek
  • mieszanka liści sałatowych i ziół

Sałatę myjemy i osuszamy. Marchewkę obieramy i kroimy w cienkie słupki. Seler dokładnie myjemy i również kroimy w słupki. Ogórek i kurczaka kroimy w plasterki. Chlebki wkładamy do mikrofalówki na 30-40 sekund, po wyjęciu każdy rozcinamy do połowy. Do środka wkładamy liście sałaty i zioła, marchewkę, seler, kurczaka i ogórek. Na końcu dodajemy 2 łyżki hummusu.

Pasta do pieczywa z tuńczyka i awokado

pasta tunczykowa 004

Irlandczycy smarują kanapki tuna mayonaisse, czyli pastą z tuńczyka z majonezem. Dosłownie – składa się ona z tych dwóch składników. Do tego plasterek pomidora i kanapka gotowa. Kto ma więcej fantazji dodaje posiekane czarne oliwki. A co zaproponować komuś, komu fantazja kulinarna z przyjemnością by poszybowała? Pastę z tuńczyka, w której majonez zastąpiono dojrzałym awokado i odrobiną oliwy. Pastę doprawioną limonką, chili i kolendrą. Brzmi nieźle, prawda?

Dawno temu na blogu pojawiły się grzanki z awokado i mięsem kraba. Mięso kraba nie należy do tanich przysmaków i nie zajadam się nim codziennie. Za to tuńczyk z puszki to coś, co zawsze mam w szafce obok puszek pomidorów, puszek z fasolą i kilkunastu słoików z dżemami.

Pomysł na taką pastę znalazłam w rozdziale o potrawach korzystnie wpływających na pracę serca. Autorzy dowodzili, że ryby bogate w kwasy tłuszczowe omega-3 obniżają ciśnienie krwi i poprawiają funkcjonowanie naczyń krwionośnych, zaś oliwa obniża poziom cholesterolu i zawiera witaminę E, znaną pogromczynię wolnych rodników. Również awokado to superbohater, który, prócz walki z wysokim ciśnieniem, wspiera też utrzymywanie w ryzach masy ciała. Wobec tego pastę powinno się do pełni szczęścia podać na pełnoziarnistym pieczywie i popić kieliszkiem czerwonego wina lub ewentualnie Guinnessem, bo jak powszechnie wiadomo Guinness is good for you.

Mnie irlandzka pogoda zapewnia wystarczająco niskie ciśnienie krwi, tak że innych obniżaczy już nie potrzebuję, bo jeszcze niechcący zasnę w trakcie posiłku.  Pieczywo miałam akurat orkiszowe – nie z jakiejś miłości do pszenicy orkisz, tylko z powodu własnej opieszałości. Po prostu tylko ten chleb nie cieszy się wzięciem w wiejskim sklepie. Wina nie otwierałam, po Guinnessa też nie poczłapałam (choć w sumie mogłam wychylić głowę za płot i zawołać, by mi przez podwórko podali…), zadowoliłam się szklanką wody i kawą na deser. Kawa w Irlandii nie szkodzi, ona tylko wyrównuje ciśnienie do normalnego poziomu… A i pastę zrobiłam ze względu na zapowiadający się dobrze smak, a nie ze względów zdrowotnych…

Polecam. Naprawdę warto odpuścić sobie majonez i tuńczyka wymieszać z awokado. Trochę więcej zachodu, ale i zdrowsze, i smaczniejsze, i nawet bardziej kolorowe. Wiosna wreszcie przyszła, a to dobry czas na małe zmiany i eksperymenty.

pasta tunczykowa 005

PASTA DO PIECZYWA Z TUŃCZYKA I AWOKADO

  • 2 puszki tuńczyka w oliwie (ok. 170 g każda)
  • 1 dojrzałe awokado
  • 1 mała czerwona cebula
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka suszonych krążków chili
  • skórka otarta z limonki
  • sok z limonki
  • 4 łyżki posiekanej kolendry
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Awokado przekrawamy na pół, usuwamy pestkę, obieramy i kroimy w kostkę. Obraną cebulę drobno kroimy. Tuńczyka odsączamy. Wszystkie składniki wkładamy do miski, mieszamy przy pomocy widelca, równocześnie rozdrabniając tuńczyka i rozgniatając awokado. Przyprawiamy, w razie potrzeby dolewamy więcej oliwy. Pastę podajemy z dobrym pieczywem świeżym lub opieczonym.

(wg „Easy Food” April 2016)

Faszerowane ogórki i wiosenne „Maszkety”

DGR ogórki 03

Praca nad wiosennym numerem „Maszketów” dobiegła końca i magazyn jest już dostępny w sieci. Serdecznie zapraszam do lektury, bo numer wyszedł bardzo ciekawy i jak zwykle pelno w nim pięknych zdjęć – i to nie tylko kulinarnych!

maszkety okladka

Od kuchennej strony zaczyna się bardzo zielono. Wiosenną atmosferę w kuchni wprowadzają kiełki, groszki, wszelkiej maści liście. Jest świeżo i soczyście, a przede wszystkim bardzo warzywnie, co cieszy każdego, komu po zimie ciężko dopiąć się w pasie. Nie o dietę jednak chodzi, ale o ogólny zastrzyk energii, taki pozytywny, żywieniowy boost. Dla równowagi zaglądamy za miedzę do sąsiadów i podsuwamy przysmaki – uchodzących za ciężkie – kuchni czeskiej i słowackiej. Poza tym opychamy się babeczkami i prezentujemy śląskie dania bezmięsne.

W numerze znalazło się miejsce na garść artykułów, których rozpiętość tematyczna jest dość spora. Geograficznie podróżujemy od Meksyku, poprzez śląskie kopalnie, Czechy, Słowację aż do Japonii. Jest też artykuł poświęcony puszkom zupy Campbell Andy’ego Warhola, które to kilka dni temu padły ofiarą kradzieży w muzeum w Springfield w Missouri. Tekst powstał znacznie wcześniej i tylko zrządzenie losu sprawiło, że akurat w tak nieprzyjemnych okolicznościach świat przypomniał sobie o jednej z najważniejszych prac króla pop-artu.

Wyjąc o wiosnę, zagryzam smętka ogórkami. Z nadzieją dziś zerkałam na niebo, które nawet się wypogadzało na dłużej niż 5 minut. Wyraziłam opinię, że życzyłabym sobie, aby w przyszłym tygodniu zrobiło się już naprawdę ciepło. Kolega usadził mnie, z przekąsem komentując: -Yeah, maybe for one day… I gdzie Ci optymistyczni Irlandczycy?!

Ogórki z twarożkiem to klasyk, kulinarna tradycja, smak dzieciństwa. Nie rozumiem zupełnie, jak pyszny twarożek mógł zostać zdetronizowany przez spulchniane azotem serki typu almette… W lokalnym sklepie kupuję niemiecki twaróg z mleka od alpejskich krów, bez podejrzanych dodatków. Nie mieszam go ze śmietaną (co to w ogóle za pomysł??), za to dosypuję do niego kiełki. Pamiętajcie, żeby nie wyrzucać liści rzodkiewki – zróbcie z nich genialne pesto!

DGR ogórki 01

FASZEROWANE OGÓRKI

  • 2 ogórki wężowe
  • 250 g chudego twarogu
  • pęczek rzodkiewek
  • pęczek zielonej cebulki
  • 2 garści kiełków (lucerny, rzodkiewki, brokułu)
  • sól
  • pieprz

 

Ogórki obieramy (niekoniecznie), kroimy na kawałki (2 ½ cm). Wydrążamy łyżką mniej więcej do połowy. Twaróg mieszamy z drobno pokrojonymi rzodkiewkami, posiekaną zieloną cebulką i kiełkami. Zostawiamy troszkę warzyw do dekoracji. Twarożek doprawiamy solą i pieprzem, nadziewamy ogórki, formując „górki”. Dekorujemy każdą porcję ćwiartką plasterka rzodkiewki i odrobiną zieleniny.

Croissanty zapiekane z bekonem i cheddarem

croissant bacon 009

Croissanty zapieczone z bekonem i cheddarem to popularna przekąska w irlandzkich sandwich barach czy na stoiskach deli na stacjach benzynowych. Kiedyś wydawało mi się skrajnym absurdem słone – mocno słone – nadzienie w słodkim, maślanym rogaliku, ale do odważnych świat należy, więc z ciekawości spróbowałam. Smak mnie zaskoczył, bo jest to po prostu dobre. Zupełnie bez finezji, ale po prostu smaczne jedzenie uliczne. W klasie naszej polskiej zapiekanki z budki.

Zostały mi zachciankowe croissanty… Mąż zazwyczaj dzwoni do mnie, gdy dociera do miejsca, którego ofertą mogłabym być zainteresowana, żeby potem nie było, że poszedł sam i sam się nacieszył. A że nie mam zupełnie czasu na włóczenie się po mieście, to doceniam zapytanie, czy chcę coś z tego czy tamtego sklepu. I tak zachciało mi się croissantów, które dotarły do domu wieczorem, a rano smętnie i przywiędle wychylały się zza chleba. No i co zrobić z takimi biedakami? Zapiec z bekonem z serem!

O ile rodzaj cheddara, gdy zamierza się go roztopić w piekarniku, nie ma wielkiego znaczenia (każdy dobry, ale vintage trochę szkoda), to warto zastanowić się nad bekonem. W Irlandii prym wiedzie back bacon (zwany po prostu rashers lub back rashers), czyli bekon z polędwicy, jednak do kanapek wolę streaky bacon poprzerastany tłuszczem jak polski boczek. Streaky bacon daje się równo spiec, cały robi się chrupki, podczas gdy back bacon przypomina bardziej smażoną szynkę czy ultracienki schabowy, dlatego jest też dużo droższy.

Do irlandzkiego sera i irlandzkiego boczku najlepiej podać irlandzkie piwo. I to nie Guinnessa bynajmniej, a piwo z lokalnego browaru, których niesamowity wysyp nastąpił w ostatnich czasach. Nie żebym narzekała, tylko już się w nich pogubiłam i nie pamiętam, które próbowałam. Trudno, trzeba będzie rozpocząć testowanie od nowa.

croissant bacon 008

CROISSANTY ZAPIEKANE Z BEKONEM I CHEDDAREM

  • 4 croissanty (mogą być z poprzedniego dnia)
  • 180 g streaky bacon
  • 100 g sera cheddar
  • łyżka oleju

Irlandzki bekon sprzedawany jest już pokrojony w plasterki, 180 g to 6 plasterków. Każdy z plastrów rozrywamy wzdłuż włókien na węższe plasterki. Rozgrzewamy olej na patelni i smażymy bekon 5-6 minut, obracając co jakiś czas, aż zrobi się bardzo chrupki. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierze kuchennym i odkładamy na talerz.

Piekarnik nastawiamy na funkcję grilla. Ser ścieramy na dużych oczkach tarki. Rogaliki rozkrawamy od strony grzbietu tak, by nie rozciąć zupełnie na dwie połówki. Rozcięte rozkładamy, do środka wkładamy po 3 plasterki bekonu i posypujemy obficie startym serem.

Układamy na tacy z rusztem, wsuwamy do piekarnika (na drugi od góry poziom) i zapiekamy, aż ser się zupełnie roztopi. Podajemy od razu.

croissant bacon 007