Dziecko w kuchni: najprostsze babeczki na świecie

babeczki 92

Moje dziecko postanowiło urządzić Tatusiowi party urodzinowe. Choć ten wzbraniał się rękami i nogami, tłumacząc, że nie potrzebuje żadnych atrakcji, to dziecko wiedziało lepiej. Podstawowa sprawa na każdej zabawie to poczęstunek i na tym elemencie Króliczka zdecydowała się oprzeć swoją imprezę.

Do współpracy zaprosiła oczywiście solenizanta, bo ode mnie już wcześniej uzyskała pozytywne rozpatrzenie dwóch istotnych spraw. Pierwsza to wypożyczenie książki kucharskiej, druga to wypożyczenie kuchni wraz z całym sprzętem. Gdy wybrała przepis (z pierwszej strony, po co marnować czas na szukanie!), wyjęłam wszystkie potrzebne produkty, żeby nie zdemolowali kuchni w poszukiwaniu cukru pudru. Brakowało tylko wystarczającej ilości masła, musieli więc podreptać do sklepu. Przed wyjściem szepnęłam Malutkiej, by zaciągnęła Tatę na dział „home baking” i wybrała sobie posypkę do dekoracji. Jej się oczy świeciły, On przewracał oczami…

Wycofałam się do salonu i tylko uśmiechałam się pod nosem, gdy z kuchni dochodził komenderujący głos Króliczki: – Nie tak, Tato! Mama robi inaczej! Na odsiecz ruszyłam dopiero, gdy poczułam charakterystyczny zapach przypalanego ciasta. Okazało się, że któreś nie włożyło papierowych kokilek do dwóch dołków, więc dwie babeczki przypaliły sobie dupki…

babeczki 93

Dekorowanie to istny szał twórczy dla sześciolatki. Mnie znudziło po ozdobieniu jednej babeczki, a Malutka dzielnie przyklejała cukrowe gwiazdki. Na koniec dumnie wskazała mi jedną sztukę: – To Taty urodziny, ale tu jest babeczka specjalnie dla ciebie Mamo! Że też pamiętała, ile mam lat… Założę się, że Mój Mąż nie ma pojęcia!

Babeczki są najprostsze na świecie. Idealny przepis na pierwsze pieczenie z dzieckiem. Oszczędny – tylko jajka, mąka, masło i cukier. Doskonały na przyjęcie dla dzieci – nie ma w nich nic, co mogłyby podejrzliwie wydłubać. Dla większego efektu wizualnego można powbijać w nie świeczki i… odpuścić sobie pieczenie tortu. Obejdzie się bez manewrowania nożem pomiędzy paluszkami próbującymi zdrapać krem z tortu i nie będzie kłótni o to, kto ma większy kawałek…

babeczki 91

NAJPROSTSZE BABECZKI NA ŚWIECIE

  • 115 g masła (miękkiego)
  • 115 g miałkiego cukru
  • 2 jajka
  • 115 g mąki samorosnącej

Dekoracja:

  • 90 g masła
  • 170 g cukru pudru
  • kolorowa posypka

Masło z cukrem ucieramy na gładką masę, stopniowo dodajemy jajka. Dodajemy przesianą mąkę i mieszamy. Ciastem napełniamy formę na 12 muffinów wypełnioną kokilkami. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°C na 15 minut. Po wyjęciu studzimy na kratce.

By zrobić krem, wkładamy masło do miski malaksera i ucieramy, aż zrobi się puszyste. Wsypujemy cukier puder i ucieramy na gładką masę. Rozsmarowujemy na wystudzonych babeczkach, dekorujemy posypką.

babeczki 94

(przepis: 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats)

Cytrynowe serniczki oraz wiosenne “Maszkety”

serniczki 1

Wiosenny numer „Maszketów” ukazał się co prawda przed Wielkanocą, ale tak się złożyło, że nic o nim nie napisałam. Bardzo zależało nam na udostępnieniu go jeszcze przed świętami, gdyż prezentujemy w nim unikatowe potrawy wielkanocne z różnych rejonów Śląska, które są zupełnie nieznane poza miejscami swego pochodzenia. Takie, które nie zrobiły spektakularnej kariery, ale są ciekawe i warte wypróbowania. Ciulim, harynczorka i murzin już samymi nazwami intrygują, sugerując wyjątkowo oryginalne danie.

maszkety 5

Jednak przewodnim hasłem numeru jest wiosenne odświeżenie, oczyszczenie i odżywienie organizmu po długich zimowych miesiącach. Kolorowe koktajle warzywne, niebanalnie podane nowalijki oraz ciekawe propozycje na wykorzystanie różnych kasz to propozycje dla każdego, komu zdrowie i uroda są miłe. Nie da się ukryć, że nasze posiłki mają wpływ na nasze samopoczucie oraz wygląd, dlatego warto spędzić trochę czasu nad komponowaniem jadłospisu. Każdy z nas jest inny, toteż zawartość talerza jest sprawą bardzo indywidualną (i wcale nie myślę tutaj tylko o ewentualnych alergiach), dlatego trzeba słuchać swojego organizmu. Niemniej myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie wśród zebranych w „Maszketach” pomysłów.

Nie popadajmy jednak w obsesję, bo chociaż słodycze zupełnie nie są nam potrzebne do życia, to trudno odmówić im terapeutycznego działania. Słodkie ciasteczko potrafi odegnać czarne chmury i poprawić nastrój. Skłamałabym pisząc, że nie lubię ciast i ciasteczek. Lubię i to bardzo… Dla równowagi nie słodzę kawy i herbaty (a tej ostatniej pijam sporo), unikam dosładzanych produktów (soków, owocowych jogurtów, płatków śniadaniowych itp.), ale przede wszystkim nie oszukuję samej siebie – kromka z dżemem to też słodycze, a zdrowe ciasto nie istnieje.

W wiosennym numerze „Maszketów” osładzamy sobie życie sernikami, więc aby pozostać w tym temacie, przedstawiam dziś miniserniczki cytrynowe, na które przepis znalazłam w mojej ulubionej książce 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats. Bardzo kuszące maleństwa…

serniczki 2serniczki 3

CYTRYNOWE MINISERNICZKI

  • 60 g masła
  • 125 g ciastek typu digestive (jeśli użyjecie produktu firmy McVitie’s, będziecie potrzebować dokładnie 8 i ½ ciasteczka)
  • 85 g miałkiego cukru
  • 275 g pełnotłustego serka typu philadelphia
  • 2 duże jajka
  • drobno otarta skórka z 1 cytryny
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • 125 ml kwaśnej śmietany
  • 35 g mąki
  • 2 małe cytryny pokrojone w cienkie plasterki do dekoracji

12-dołkową formę na muffiny wykładamy dobrej jakości papierowymi kokilkami. Ciastka kruszymy (można w malakserze, ale polecam sposób Nigelli: wkładamy ciastka do woreczka śniadaniowego, woreczek zamykamy/zawiązujemy, a potem energicznie uderzamy pięścią lub wałkiem, wyładowując się na ciastkach tak długo, aż się porządnie pokruszą). Masło wkładamy do rondelka i podgrzewamy na małym ogniu, aż się roztopi. Zdejmujemy rondelek z palnika, wsypujemy pokruszone ciastka oraz łyżkę cukru, mieszamy dokładnie. Miksturę przekładamy do kokilek, dociskając łyżeczką. Schładzamy w lodówce.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160°C (funkcja bez termoobiegu). Pozostały cukier, serek oraz jajka ucieramy razem w dużej misce na gładką masę. Dodajemy otartą skórkę cytrynową oraz sok z cytryny, kwaśną śmietanę i dalej ucieramy. Gdy składniki się połączą, dodajemy przesianą mąką i dokładnie ucieramy. Miksturę wylewamy na warstwę ciasteczkową, wstawiamy formę do piekarnika.

Serniczki pieczemy w nagrzanym piecu ok. 25-30 minut, pilnując, by nie zbrązowiały. Zostawiamy do przestygnięcia (20 minut), następnie przekładamy na kratkę i czekamy, aż zupełnie wystygną. Wstawiamy do lodówki na przynajmniej 3 godziny. Przed podaniem dekorujemy plasterkami cytryny.

Wiosenne słodkości!

Brzoskwiniowe cupcakes i ciąg dalszy historii z hydraulikiem

peach and cream 1Pisałam już, że hydraulik podczas romantycznej wizyty walentynkowej uparł się wymienić nasz bojler. Nie potrafił zdecydować się, czy zrobi to następnego dnia, czy też dane nam będzie poczekać do przyszłego weekendu. Pożegnał się obiecując, że zadzwoni.

I zadzwonił… 10 minut później do drzwi, by obiecać, że zjawi się jednak w sobotę. Niech mu będzie, że w sobotę. Przynajmniej podaruję sobie sprzątanie, bo i tak się podczas wymiany bojlera nabrudzi.

W sobotę przyjechał na czas, co mu się bardzo chwali. W Irlandii czas jest pojęciem bardzo względnym, toteż staruszek z miejsca ujął mnie swą punktualnością. Wraz z nim przyjechał jego asystent, który dzierżył w swych umięśnionych ramionach nowy bojler.  Obaj panowie biegali wciąż z piętra na parter, stukali, pukali, bojler wymieniali. Piec olejowy przy okazji przeczyścili, korytarz i schody zabrudzili, po dwóch godzinach zadowoleni się pożegnali, zostawiając po sobie wstrętnawy zapaszek smaru i przetwórni rybnej…

Posprzątałam. Niedziela minęła leniwie, poniedziałek jeszcze bardziej leniwie, a dziś, czyli we wtorek, wracając uradowana ze sklepu, z lokalną gazetą pod pachą, w której jest fotoreportaż z International Day mojej Króliczki, słowem z humorem podchmielonego zająca, zauważyłam sporą plamę na suficie w salonie…

Bojler może nowy, ale rury nie dokręcone właściwie i cieknie… Teraz muszę w spokoju poczekać na kolejny odcinek tej telenoweli…

Na osłodę – cupcakes z brzoskwiniami. Prosty i szybki przepis z mojej ukochanej książki 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats.

Przypominam również o zabawie z nagrodami, która do piątku toczy się na blogu. Zapraszam!

peach and cream 2peach and cream 3PEACHES’N’CREAM CUPCAKES

  • puszka brzoskwini w syropie (400g)
  • 115 g masła w temperaturze pokojowej
  • 115 g miałkiego cukru
  • 2 jajka, rozbełtane
  • 115 g self-raising flour (mąki “samorosnącej”*)
  • 150 ml kremówki

1. 12 foremek na babeczki (lub formę z 12 dołkami) wykładamy papierowymi kokilkami. Piekarnik ustawiamy na 180ºC, by się nagrzał.

2. Brzoskwinie odsączamy z syropu. Syrop zostawiamy na boku, a brzoskiwinie kroimy w plasterki. 12 małych plasterków odkładamy na bok, a resztę dość drobno kroimy. Masło i cukier ubijamy lub miksujemy na gładką masę, stopniowo dodajemy jajka. Do masy przesiewamy mąkę i razem wszystko mieszamy. Dodajemy pokrojone brzoskwinie i jedną łyżkę syropu. Mieszamy.

3. Masą napełniamy foremki wyłożone kokilkami, wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. 25 minut, aż staną się złotobrązowe.

4. Po wyjęciu z piekarnika odstawiamy babeczki na 10 minut, po czym wyjmujemy je z foremek, ustawiamy na kratce do zupełnego wystygnięcia.

5. Gdy babeczki są wystudzone, ubijamy śmietanę, rozsmarowujemy ją na babeczkach, na wierzchu każdej układamy plasterek brzoskwini.

* Jak w domowych warunkach zrobić mąkę samorosnącą pisałam tutaj.

Kawowe cupcakes z orzechami włoskimi

mocha cupcakes 3Chciałam pożalić się całemu światu, jak to wiało u nas nad Atlantykiem, ale właśnie pomiarkowałam, że u nas to jakieś podmuszki były, a wiać to będzie dzisiaj nad Bałtykiem. Te nasze podmuszki zwaliły jedno rachityczne drzewko po drugiej stronie drogi, otwierały nam veluxy na poddaszu a znajomej uszkodziły drzwi w samochodzie i póki co szara taśma trzyma je na miejscu… A wiało może z 65 km/h…

Trzymam kciuki, by orkan nie narobił wielu szkód w kraju, a tymczasem napiszę parę słów o śmietanie. Wszystko z powodu pytania Mileny z bloga niepompatyczne gotowanie: ale jaka śmietana? Jak to jaka? Śmietana to śmietana… Dla mnie, bo w Irlandii rodzaje śmietan podobne są do zestawu dostępnego w Wielkiej Brytanii, gdzie jest to regulowane prawnie.

I tak śmietana czyli cream lub fresh cream to zwykła, uniwersalna śmietana o zawartości tłuszczu 18%, choć czasami mam wrażenie, że aż tyle go tam nie ma. Jest to najczęściej używana przeze mnie śmietana.  W Wielkiej Brytanii czasami nazywana jest single cream.

Obok śmietany ”pojedynczej” mamy śmietanę “podwójną” – double cream, która zawiera 48% tłuszczu. Charakteryzuje się dużą łatwością w ubijaniu, a po ubiciu długo utrzymuje odpowiednią strukturę. Niestety dość trudno dostać prawdziwą double cream, bo w sklepach najczęściej spotykam ulepszone (czytaj gorsza jakość, niższa cena), z dodatkami tłuszczy roślinnych i masą chemicznych dodatków.

Następnie mamy śmietanę do ubijania zwaną whipping cream o zawartości tłuszczu 35%, czyli zbliżoną do polskiej kremówki. Tak jak double cream najczęściej występuje z długą listą dziwnych składników. Jest również wersja dla leniwych – whipped cream, czyli śmietana o zawartości tłuszczu 35%, ale już ubita i gotowa do dekorowania wypieków.

Jest jeszcze sour cream czyli kwaśna śmietana, która zawiera 12 – 18% tłuszczu. Stosuje się do sosów, zup, dressingów a czasem do pieczenia . Mniej kwaśna od sour cream jest francuska crème fraîche, o zawartości tłuszczu ok. 35-45%, którą uwielbiam wyjadać prosto z kubeczka, a stosuję ją najczęściej do zup i sosów śmietanowych.

Tyle napisałam o śmietanie, że czas spróbować, co przy jej pomocy można cudnego wyczarować. Na przykład takie cupcakes czarne jak kawa, aromatyczne jak kakao i szlachetne jak orzechy włoskie. Przepis z mojej ulubionej, niezawodnej książki 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats.

mocha cupcakesmocha cupcakes 2MOCHA WALNUT CUPCAKES

  • 2 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 85 g masła
  • 85 g miałkiego cukru
  • 1 łyżka miodu naturalnego
  • 200 ml wody
  • 225 g mąki
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka sody
  • 3 łyzki mleka
  • 1 duże jajko, rozbełtane
  • 40 g posiekanych orzechów włoskich

Krem:

  • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 1 łyżeczka wrzącej wody
  • 225 ml śmietany (u mnie była wspomniana fresh cream, ale w oryginalnym przepisie jest kremówka)
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 20 połówek orzechów włoskich do dekoracji

1. Kawę, masło, cukier, miód i wodę podgrzewamy w rondlu, stale mieszając, dopóki cukier się nie rozpuści. Zagotowujemy, następnie zmniejszamy temperaturę i gotujemy przez 5 minut. Przelewamy do miski (odpornej na wysokie temperatury) i odstawiamy do wystygnięcia.

2. Wkładamy papierowe kokilki do 20 dołków w dwóch formach na 12 muffinów lub do 20 foremek na muffiny. (Mnie starczyło masy tylko na 17 babeczek!) Piekarnik nagrzewamy do 180˚C.

3. Gdy mikstura ostygnie, przesiewamy do niej mąkę oraz kakao. Sodę i mleko mieszamy w małej miseczce, aż soda się rozpuści i następnie dodajemy do mikstury. Dodajemy jajko oraz orzechy i mieszamy wszystko energicznie, aż uzyskamy gładką konsystencję. Napełniamy miksturą foremki.

4. Pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 15-20 minut. Przenosimy na kratke do studzenia i czekamy, aż zupełnie wystygną.

5. Żeby zrobić krem do dekoracji, potrzebujemy rozpuścić 2 łyżeczki kawy w łyżeczce świeżo zagotowanej wody. Kawę zostawiamy do wystygnięcia. Delikatnie ubijamy śmietanę tylko do momentu, gdy zaczyna zmieniać konsystencję. Dodajemy kawę oraz cukier puder i ubijamy, aż będzie piana będzie sztywna. Smarujemy ubitą śmietaną babeczki, na czubku każdej układając połówkę orzecha włoskiego.
Kawa... i co i dalej?

Orzechowe cupcakes z cytrynową nutką

Nasz kolega zupełnie oszalał na punkcie teledysków zrealizowanych do piosenek islandzkiego zespołu Of Monsters and Men. Uważa je za niezwykle inspirujące i zmusza wszystkich, których napotka, do oglądania ich. Tym sposobem również ja zostałam zainfekowana i teraz zarażam…

A już z własnej i nieprzymuszonej woli popadłam w swego rodzaju uzależnienie od pewnych ciastek. Ciastka po pierwsze są dostępne w naszym wiejskim sklepie, który, jak wiecie, jest po drugiej stronie drogi, po drugie mają bardzo dobra cenę, po trzecie zostały wyprodukowane przez firmę Desobry w Belgii i polane prawdziwą belgijską czekoladą… Gdy je kupowałam po raz pierwszy, Sinéad zanim je skasowała,  lojanie mnie ostrzegła, że są przepyszne…

Tymczasem, by nie ulec złudzeniu, że kupne może lepsze niż domowe, przepis na orzechowe cupcakes z cytrynową nutką. Przepis pochodzi z mojej ulubionej książki 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats, pełnej wspaniałych pomysłów na małe Conieco.

walnut cupcakes 2walnut cupcakes 3

WALNUT CUPCAKES

  • 85 g orzechów włoskich oraz 12 połówek orzechów włoskich do dekoracji
  • 55 g masła (w temperaturze pokojowej, pokrojonego w kostkę)
  • 100 g miałkiego cukru
  • skórka otarta z połowy cytryny
  • 70 g self-raising flour *
  • 2 jajka

Krem:

  • 55 g miękkiego masła
  • 85 g cukru pudru
  • otarta skórka z połowy cytryny
  • 1 łyżeczka soku z cytryny

* Self-raising flour to mąka “samorosnąca”, czyli taka, do której nie trzeba dodawać sody ani proszku do pieczenia, ponieważ już je w sobie zawiera. Mąkę “samorosnącą” można zastąpić zwykłą mąką zmieszaną z proszkiem do pieczenia w proporcji: 2 ½ łyżeczki proszku do pieczenia na 225 g mąki pszennej.

1. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190˚C. Formę na 12 babeczek (lub 12 foremek na babeczki) wykładamy papierowymi foremkami do pieczenia.

2. Orzechy miksujemy w malakserze, przy czym musimy zrobić to ostrożnie. Miksujemy tylko do momentu, aż będą dobrze rozdrobnione, przedłużanie miksowania spowoduje zmianę konsystencji na oleistą!

3. Dodajemy masło, cukier, skórkę z cytryny, mąke i jajka i mieszamy wszystko do momentu, aż się składniki połączą. Przekładamy masę do formy wyłożonej papierowymi foremkami.

4. Pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 20 minut, aż będą ładnie wyrośnięte i złotobrązowe. Przekładamy na kratkę i czekamy, aż wystygną zupełnie.

5. W tym czasie robimy krem do dekoracji. Masło wkładamy do miski i ubijamy, aż stanie się puszyste. Dodajemy przesiany cukier puder, skórkę z cytryny oraz sok z cytryny i wszystko razem dokładnie mieszamy. Smarujemy wystudzone babeczki kremem, układamy na wierzchu każdej połówkę orzecha włoskiego.

Jabłkowe babeczki z toffi na zebranie rodziców

babeczki 3Moja Króliczka jest szczęśliwą uczennicą w klasie Juniorków w naszej wiejskiej szkole. Jej mama ma zaś nowe obowiązki –  jak uczestnictwo w zebraniu rodziców.

Zebranie rodziców w irlandzkiej wiejskiej szkole to zupełnie inna impreza niż jej polskie odpowiedniki. Różnicę widać już w samym czasie odbywania się spotkania. U nas była to 8 wieczorem. W holu szkoły czekały ustawione krzesła, zaś z boku ustawiono bufet.

Nauczycielka Lidki omawiała program Jolly Phonics, który różni się od tradycyjnego sposobu nauki pisania w języku angielskim. Zamiast alfabetu uczą teraz 42 dźwięków charakterystycznych dla języka Szekspira. Poza tym poinformowano nas o grach i zabawach towarzyszących nauce, opowiedziano o roli nauczycieli wspierających, którzy służą pomocą naszym dzieciom na przykład wtedy, gdy muszą nadrobić zaległości po chorobie.

babeczki 4Po części formalnej był czas na herbatę oraz ciasta przygotowane przez mamy zaangażowane w pracę naszego odpowiednika polskiego komitetu rodzicielskiego. Z ciekawości byłam na ostatnim spotkaniu Parents Association, gdzie zaoferowałam się upiec coś słodkiego na wczorajsze zebranie. Mój wybór padł na jesienne babeczki z jabłkiem i cynamonem według przepisu z 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats. Nie byłabym sobą, gdybym nie wsypała więcej cynamonu niż jest w oryginalnym przepisie. Przez cały dzień byłam przekonana, ze poleję babki karmelem, ale w finałowym momencie zdecydowałam się na toffi. Jeszcze dziś zbierałam pochwały za babeczki. Cieszę się, że wszystkim smakowały.

Pogaduszki z innymi rodzicami oraz nauczycielami przy herbacie i słodkościach przeciągnęły się niemal do 10 wieczorem. Nie spodziewałam się, że zebranie w szkole może być takim miłym wieczorem.

babeczki 1BABECZKI JABŁKOWO-CYNAMONOWE

  • 55 g masła
  • 2 czerwone jabłka
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 70 g miałkiego brązowego cukru jasnego (soft light brown sugar)
  • 100 ml mleka
  • 100 ml soku jabłkowego
  • 1 jajko

Toffi:

  • 2 łyżki śmietany
  • 40 g miałkiego jasnego cukru brązowego
  • 15 g masła

babeczki 21. Natłuszczamy foremkę na 12 muffinów (lub 12 małych foremek na muffiny) masłem. Piekarnik włączamy, by nagrzał się do temperatury 200˚C.

2. Jabłka myjemy, osuszamy i usuwamy gniazda nasienne. Pierwsze jabłko ścieramy na tarce (na dużych otworach). Drugie jabłko kroimy na ćwiartki, a następnie na 5-milimetrowe plasterki. Plasterki jabłka skrapiamy sokiem z cytryny.

3. Przesiewamy razem mąkę, proszek do pieczenia i cynamon. Dodajemy starte jabłko i cukier. Całość mieszamy.

4. Masło wkładamy do rondelka i pomału podgrzewamy. Gdy masło się rozpuści, dodajemy mleko, sok z jabłek i rozbełtane jajko. Mieszamy i wlewamy do miski z mąką. Wszystkie składniki mieszamy tylko do momentu, aż się połączą.

5. Ciastem napełniamy dołki w foremce, na każdej porcji układamy plasterki jabłka. Pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 20 minut. Po wyjęciu odstawiamy na moment do przestygnięcia, po czym przy pomocy noża wyjmujemy babeczki z foremki i odstawiamy na kratkę do całkowitego wystygnięcia.

6. Wszystkie składniki na polewę wkładamy do rondelka i podgrzewamy mieszając. Gdy cukier się rozpuści, zwiększamy temperaturę pod rondelkiem i gotujemy jeszcze 2 minuty. Schładzamy odrobinę i polewamy babeczki. Podajemy, gdy toffi zastygnie.