Krem rabarbarowy

rhubarb curd 01

Wyspiarze nazywają go curd, co zawsze wprawia mnie w zakłopotanie. Bo słowo ma dwa „kulinarne” znaczenia. Curd to zsiadłe mleko na twaróg, ale poprzedzone nazwą owocu staje się maślanym kremem zbliżonym do custardu, czyli wyspiarskiego odpowiednika budyniu. Custard i fruit curd różnią się przede wszystkim tym, że pierwszy można jeść bez niczego, a drugi jest zbyt maślany, by nadawał się do konsumpcji prosto ze słoika. Aczkolwiek mojej rodzinie to wcale nie przeszkadzało – jedno podjadało łyżeczką, a drugie palcem…

Kiedy słyszę, że ktoś zrobił jakąś tartę with curd, to zawsze mam wątpliwość, czy jest to słodka, owocowa tarta, czy może bardziej quiche, choć na ogół chodzi o tę pierwszą. Jak widać, angielski też bywa kłopotliwy i wcale nie jest trudno się w nim zaplątać…

Krem z rabarbaru można wykorzystać to tostów, słodkich bułek, jako wypełnienie spodu tarty lub część składową deseru. Krem można również przechowywać – jeśli jeszcze ciepłym napełnicie wysterylizowane słoiki, to możecie trzymać go w lodówce przez 2 tygodnie. Czasami warto przygotować część produktów wcześniej, szczególnie wtedy, gdy mamy naprawdę dużo do przygotowania – na przykład przed świętami lub na dużą uroczystość rodzinną. Wtedy każda minuta jest na wagę złota, więc stojące w lodówce „części składowe” okazują się być wielce pomocne.

W jaki sposób wykorzystałam mój owocowy curd napisze w kolejnym odcinku, ale to nic nie szkodzi, bo przecież nie trzeba go zjeść od razu!

rhubarb curd 21

KREM RABARBAROWY, CZYLI RHUBARB CURD

  • 120 g miodu
  • 2 jajka
  • 300 g rabarbaru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 60 ml wody
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 60 g masła

Miód z jajkami ucieramy w misce, aż się dobrze połączą. Odstawiamy na bok.

Rabarbar kroimy, wkładamy do rondla, dodajemy sok z cytryny, wodę i ekstrakt z wanilii. Mieszamy i wstawiamy, żeby się zagotował. Zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze 5-7 minut, aż rabarbar zupełnie zmięknie. Wlewamy pomału zawartość rondla do miski z miodem i jajkami, mieszając.

Wszystko przelewamy ponownie do rondla, stawiamy na średnim ogniu i gotujemy przez 8-10 minut, cały czas mieszając. Gdy krem zgęstnieje, zdejmujemy z ognia i dodajemy pokrojone w kostkę masło. Blendujemy na gładko. Przekładamy do wysterylizowanych słoików i przechowujemy w lodówce do dwóch tygodni.

rhubarb curd 23
(przepis „Easy Food” September 2015)

Zupa ogórkowa na żeberkach wieprzowych

ogorkowa 022

Święta wielkanocne przyniosły mi takie ciekawe spostrzeżenie, że własny blog zamiast tradycyjnego zeszytu z przepisami to (przynajmniej dla mnie) strzał w dziesiątkę. Właściwie przez całe święta gotowałam dania, które mam zarchiwizowane tutaj. Przede wszystkim dlatego, że duże uroczystości są nieodpowiednie dla eksperymentów. Lepiej postawić na sprawdzone przepisy, kiedy mamy gości i gdy nam zależy na odpowiednim efekcie. Eksperymenty w kuchni lepiej zostawić sobie na luźniejsze czasy, z uwagi na ryzyko niepowodzenia lub konieczności modyfikacji przepisu, która wyjdzie nam – jak to się mówi – w praniu. A po drugie dlatego lubię mój blog, że tutaj mam ostateczne wersje przepisów – dopracowane, dokładnie opisane, opatrzone, gdzie trzeba, komentarzem. Okienko do wyszukiwania też ułatwia zadanie, a do tego można mieć kilka przepisów otwartych równocześnie w osobnych oknach.

Był więc m. in. staropolski żur i chowder, była ryba na purée z groszku i sałatka ziemniaczana, była kaczka świąteczna i cassoulet z irlandzkich kiełbasek. Wszystko pyszne i zjedzone ze smakiem. Eksperyment chciałam przeprowadzić na jajkach… Po ubiegłorocznym sukcesie w barwieniu kapustą i kurkumą, postanowiłam nie siadać na laurach i wypróbować kolejne barwniki – buraki i szpinak. No cóż, nie mam się czym pochwalić… Mam jednak mocne postanowienie zbadania sprawy i uzyskania odpowiedzi, co poszło nie tak, bo buraki ufarbowały mi jajka na kolor błotnej kałuży, a szpinak tylko lekko podbarwił na zielono.

ogorkowa 021

Na otarcie łez zrobiłam nam pyszną ogórkową, która chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Nie jadłam ogórkowej od lat, a po ogórasy trzeba wybrać się do polskiego sklepu, czyli do miasta. Wiecie jak ciężko wieśniakowi wybrać się do miasta?! Wieśniak posłał w końcu męża do sklepu, bo mąż pracuje w mieście, więc trudno mu się wymigać. Nie robiłam też ogórkowej, bo kiedyś obrzydziła mi ją znajoma, która wlała do garnka – uwaga! – całą miskę śmietany zmieszanej z mąką. Bo zupa musi być, żeby łyżka w niej stała… Udało nam się wtedy wymigać od poczęstunku wątpliwej jakości, ale widok garnka oblepionego od środka mącznym kożuchem długo mnie prześladował…

 

ogorkowa 025

ZUPA OGÓRKOWA

  • ½ kg żeberek wieprzowych
  • 1/5 selera
  • kawałek pora (ok. 20 cm)
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 5 średnich ziemniaków
  • 6 dużych ogórków kiszonych
  • pół pęczka koperku
  • sól
  • śwież zmielony pieprz
  • 120 ml śmietany (12%)

Żeberka wkładamy do sporego garnka. Por dokładnie myjemy, seler i pietruszkę obieramy. Warzywa dokładamy dożeberek, zalewamy wszystko wodą i gotujemy na średnim ogniu przez godzinę.

Marchewki i ziemniaki obieramy i kroimy w kosteczkę. Z ugotowanego wywaru wyjmujemy por, seler i pietruszkę, a wkładamy pokrojone ziemniaki i marchew. Gotujemy przez 15 minut. Ogórki kroimy w cienkie plasterki, dodajemy do zupy i gotujemy jeszcze 5 minut.

Wyjmujemy z zupy żeberka, z których usuwamy kości, a mięso kroimy. Koperek siekamy. Śmietanę hartujemy kilkoma łyżkami zupy, wlewamy do zupy i dodajemy koperek. Doprawiamy solą i pieprzem i podajemy z mięsem z żeberek.

ogorkowa 026

(przepis wg Smaki Życia)

Burgery z marchewki, cukinii i halloumi z dressingiem z tahini

burgery 021

… czyli jak nie zostać jaroszem!

Są pyszne, są sycące, są kolorowe. Wyglądają tak zachęcająco, że naprawdę chce się je zrobić. Ale ich produkcja to droga przez mękę. Bieg surwiwalowy przez bagna i chaszcze. Pot, brud i łzy.

Dosłownie, bo burgery zyskują swoją formę dopiero po odwróceniu ich na patelni. Wcześniej po prostu się nie zlepią na tyle mocno, by móc je byle jak przełożyć. Ale zanim w ogóle położycie je na patelnię, trzeba je mniej więcej uformować, odciskając sok, który zabarwi wam dłonie na pomarańczowo. Położone na patelni trzeba pilnować, żeby się nie rozpadły, no a potem trzeba je obrócić, przytrzymując drugą ręką, a przy tym uważać, żeby się nie oparzyć. O sprzątaniu nie wspominam, bo to kwestia indywidualna – u mnie dla przykładu zawsze jest pobojowisko…

Jeśli więc krąży wam myśl o wegetarianizmie, ale raczej szukacie pretekstu, by tę myśl odegnać precz, to jest to przepis dla was. Co prawda niebo w gębie, ale życia nie starczy, by się tak mordować. Jeśli jednak potrzebujecie pretekstu w drugą stronę, to kupcie sobie kaczkę w Lidlu – 45 minut wyskubywania resztek piór skutecznie zohydzi wam obiad.

Do odważnych świat należy, toteż nie wątpię, że znajdą się amatorzy marchewkowych burgerów. Kto wie, może nawet znajdziecie jakiś patent na ułatwienie sobie pracy. Ja nawet zastanawiałam się nad użyciem okrągłych foremek, żeby utrzymać masę w jednym miejscu na patelni. Ostatecznie uznałam, że dam radę, w końcu nie takie przygody w kuchni miałam. Ogumienie z piekarnika mi na przykład opadło na rękę, gdy wyjmowałam muffiny – blizny już praktycznie nie widać. Wybuch puszki mleka skondensowanego to było coś, chociaż wtedy to nie była moja puszka. Wiec „sypkie” burgery, to już naprawdę lekki kaliber kuchenny.

A dressing z tahini możecie zrobić sobie i bez burgerów. Będzie idealny do wszystkiego, co zawiera marchewkę.

burgery 024

burgery 023

BURGERY Z MARCHEWKI, CUKINII I HALLOUMI  Z DRESSINGIEM Z TAHINI

Dressing:

  • 120 ml jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki tahini
  • 2 łyżki soku z limonki
  • 1 łyżeczka syropu klonowego
  • szczypta soli

Burgery:

  • 200 g halloumi
  • 1 duża marchewka
  • 1 mała cukinia
  • kilka gałązek świeżej mięty lub kolendry
  • sezam

oraz:

  • dobre, chrupiące bułki
  • mieszanka sałat
  • czerwona kapusta ze słoika
  • awokado

Wszystkie składniki dressingu mieszamy ze sobą.

Marchewkę i cukinię obieramy i razem z serem ścieramy na dużych oczkach. Z gałązek mięty lub kolendry odrywamy liski i drobno siekamy. Marchewkę, cukinię, halloumi i miętę mieszamy w misce, a następnie formujemy 6 kotlecików. Obtaczamy każdy w sezamie.

Rozgrzewamy patelnię (odpowiednią do smażenia bez tłuszczu), smażymy kotleciki z obu stron. Bułki rozcinamy, spody smarujemy dressingiem, układamy na nich liście sałaty, na to plasterki awokado, na nich kotleciki marchewkowe, na nich kapustę czerwoną i przykrywamy wierzchami bułek. Podajemy z pozostałym dressingiem.

burgery 022

(przepis wg „Good Food” April 2016)

Twarożek ziołowy, czyli co zrobić z rzeżuchą po świętach

twarozek 027

Taka „trawka” z rzeżuchy to piękny akcent na wielkanocnym stole. Może być posiana praktycznie w każdym naczyniu, więc pasuje do niemal każdej koncepcji dekoracyjnej. Pięknie wyglądają ułożone wokół niej (lub bezpośrednio na niej) jajka, które na takim tle nie potrzebują być zdobione. Baranek wielkanocny również zyska wiosenną oprawę, gdy będzie „pasł się” na rzeżuchowym pastwisku. Można wykorzystać ją wraz z innymi ziołami w małych doniczkach jako jadalną ozdobę stołu, którą można skubać w trakcie posiłku! Niestety często zapominamy ją zjeść – nie wszyscy lubią ostry smak rzeżuchy, a czasem po prostu brakuje nam pomysłu na jej wykorzystanie.

Wydaje mi się, że pomysłów zrodziłoby się wiele, gdyby każdy posiadacz rzeżuchowej rabatki zobaczył w niej kiełki. Kiełki już wiele lat temu zagościły w naszych kuchniach i choć szał na nie nieco minął, w wielu domach stały się oczywistym składnikiem codziennych dań. Rzeżuchę można więc dodać wszędzie tam, gdzie dodajemy kiełki lucerny czy brokułu. Jeśli posiadamy jej całe pole, to nawet można zrobić z niej zupę rzeżuchową (przepis znajdziecie w numerze wiosennym „Maszketów” sprzed dwóch lat). Resztkę mojej rzeżuchy zużyłam wraz z koperkiem i szczypiorkiem do zrobieni pysznego, wiosennego twarożku do chleba. Trochę oldschoolowo, ale dla mnie to wspomnienie dzieciństwa.

twarozek 021

TWAROŻEK ZIOŁOWY

  • twarożek (opakowanie 250 g)
  • ½ pęczka koperku
  • ½ pęczka szczypiorku
  • duża garść rzeżuchy
  • świeżo zmielony pieprz kolorowy
  • sól

Zioła siekamy, mieszamy z twarożkiem. Przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podajemy jako pasta do chleba albo jako dodatek do wędlin lub wędzonego łososia.

twarozek 029

Biała kiełbasa pieczona z cebulą i jabłkami

biala kielbasa 022

Łagodnieję z wiekiem. Pazur się stępia, temperament wietrzeje. Odechciewa mi się wojowania. Misja wychowywania męża dobiega końcowi, a jej wynik jest niemożliwy do oceny. Kulinarnie to pełny kompromis. Pozwalam mu na te okropne irlandzkie kiełbaski, pozwalam na białą kiełbasę. Więcej, sama mu te paskudztwa przygotowuję, żeby ukryć ich pierwotną naturę. Robię mu cassoulet z irlandzkich kiełbasek, gotuję mu je w cydrze, a białą kiełbasę upiekłam mu wczoraj z jabłkami i cebulą. Jejku, jak on się zachwycał, jak się cieszył! A nastawiony był sceptycznie, próbował mnie odwieść od wsadzenia mu tej kiełbachy do piekarnika. Argumentował, że późno wrócą z Króliczką, że będzie za ciemno na zdjęcia (mój mąż martwił się o ewentualne zdjęcia na blog, uwierzycie?!), że mam się nie przepracowywać z okazji świąt…

Niestety na nic jego wysiłki, bo moja przekorna natura zwyciężyła. Im bardziej mnie odwodzi od jakiegoś pomysłu, tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu o słuszności moich zamiarów. W odwrotną stronę jest dokładnie tak samo. Im bardziej próbuje mnie do czegoś namówić, tym mniejsze są szanse, że to zrobię.

Z pieczoną kiełbasą było tak, że akurat w tym samym czasie, kiedy mąż robił zakupy w polskim sklepie, „korespondując” ze mną (vivat nowe technologie!), przeglądałam akurat wiadomości i natknęłam się na „pieczoną białą kiełbasę” w serwisie gazety (wiadomo jakiej). Odpisałam tylko „OK”, a potem okazało się, że mąż mnie uraczył gargantuiczną ilością. Z nieznanych mi powodów uznał, że to moje „OK” znaczyło, że chcę białą kiełbasę do żuru, do którego zamówiłam boczek i wędzoną kiełbasę, oraz że zgadzam się na kiełbasę na śniadanie wielkanocne. A znaczyło „OK, kup sobie, ale ja ci ją tak przyrządzę, żebyś był zaskoczony!” Niestety w zamrażalniku teraz czeka jeszcze porcja na śniadanie wielkanocne, bo do żuru nie ma mowy. Aż tak jeszcze nie złagodniałam!

biala kielbasa 023

BIAŁA KIEŁBASA PIECZONA Z CEBULĄ I JABŁKAMI

  • 500 g białej kiełbasy
  • 1 cebula
  • 1 duże jabłko słodko-winne (u mnie Royal Gala)
  • 50 ml naturalnego sosu sojowego o obniżonej zawartości soli
  • woda
  • majeranek
  • natka pietruszki do przybrania

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Kiełbasę nakłuwamy czubkiem ostrego noża, a następnie układamy w naczyniu żaroodpornym. Cebulę obieramy i kroimy w grube piórka. Jabłko myjemy, usuwamy gniazdo nasienne i kroimy w dość grube półplasterki. Plastrami cebuli i jabłka obkładamy kiełbasy z każdej strony. Posypujemy wszystko majerankiem, skrapiamy sosem sojowym i podlewamy wodą. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 50 minut. W razie potrzeby podlewamy jeszcze wodą w trakcie pieczenia. Kiełbasę podajemy przybraną natką pietruszki.

(na podstawie przepisu z bloga Dorota Smakuje)

Crumble z rabarbaru z imbirem i migdałami

rhubarb crumble 023

W tym sezonie jeszcze nie pojawiły się owoce pod kruszonką, czyli mój ukochany deser. Crumble wygląda dokładnie odwrotnie do smaku. Wygląda, no cóż, marnie, ale smakuje, że oh la la! Będziesz śpiewać, mon ami! Będziesz tańczyć z zachwytu!

Jedliśmy ostatnio crumble z rabarbaru u przyjaciół równie pyszny jak prezentowany dzisiaj. Właśnie tamto doznanie kulinarne stało się impulsem do wykorzystania już dawno dołączonego do to-do-list przepisu. W oryginalnym przepisie jest tylko rabarbar, ale nie miałam aż tyle, więc dołożyłam jabłka, wsypałam nieco mniej cukru (bo jabłka są naturalnie słodkie) i z niecierpliwością czekałam, aż się upieką, bo zapach roznosił się po całym domu obłędny.

Króliczka, która ma od wczoraj przerwę świąteczną (całe dwa tygodnie!), oznajmiła, że jak jest ciacho z rabarbarem, to ona jest non stop głodna. Co pół godziny łasi się, żeby wyłudzić kolejną porcję, obiad zjadła do ostatniego ziarnka ryżu, żeby mieć zielone światło dla deseru, a nawet wysprzątała pokój, by móc domagać się słodkiej zapłaty. Wieczorem zapytała, czy jutro możemy kupić więcej rabarbaru i znów zrobić pyszny crumble. A święta dopiero przed nami…

rhubarb crumble 022

 

CRUMBLE Z RARABARU Z IMBIREM I MIGDAŁAMI

  • 500 g rabarbaru
  • 350 g czerwonych, słodkich jabłek (np. Royal Gala)
  • 2 łyżeczki świeżo startego korzenia imbiru
  • 100 g jasnego cukru muscovado (miałkiego)

Kruszonka:

  • 75 g schłodzonego masła
  • 150 g mąki
  • 100 g cukru demerara
  • 1 łyżeczka sproszkowanego imbiru
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 110 g niełuskanych migdałów

Rabarbar myjemy, odcinamy końce i kroimy łodygi na 2 ½ cm kawałki. Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Owoce mieszamy z cukrem muscovado i ze startym imbirem, przekładamy do głębokiego, żaroodpornego naczynia (ok. 18 cm x 30 cm).

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (program z termoobiegiem). Masło kroimy w kostkę, mąkę przesiewamy. Masło, mąkę, cukier demerara, imbir i cynamon wsypujemy do miski malaksera. Miksujemy, aż składniki się połączą i uzyskamy drobną kruszonkę. Dorzucamy migdały i miksujemy przez chwilę – migdały powinny być wyraźnie widoczne w kruszonce.

Owoce dociskamy do dna naczynia, żeby nie wystawały za bardzo. Na wierzchu wysypujemy kruszonkę, wstawiamy do piekarnika na 35-40 minut. Po wyjęciu odstawiamy na ok. 15 minut. Podajemy ze świeżą, słodką śmietanką.

rhubarb crumble 021
(przepis wzorowany na recepturze z portalu Delia online)

Sałatka fatoush z grillowanym serem halloumi

fatoush 21

Fatoush (lub fattoush, fattoosh, fattouche, fatush… lub jakkolwiek inaczej zapiszemy fonetycznie z arabskiego) to pochodząca z Lewantu sałatka z opieczonym chlebem pita. Egzotyczna nazwa może być myląca, ale to najzwyklejsza sałatka z sałaty, rzodkiewki, cebulki, ogórka, pomidorów i papryki. Najbardziej egzotycznym dodatkiem jest sumak, przyprawa, którą ciężko dostać w supermarkecie. Znajdziecie ją w arabskich sklepach z żywnością „halal” oraz w sklepach z orientalnymi produktami. Możecie też zastąpić ją… otartą skórką z niewoskowanej cytryny wymieszaną z odrobiną soli.

Skoro sałatka egzotyczna jest tylko z nazwy, to właściwie pozamiatane, bo czym się tu ekscytować? Ogórkiem z rzodkiewką i cebulką? W The Meat Free Monday Cookbook zwróciłam uwagę akurat na tę sałatkę nie ze względu na nazwę, ale ze względu na zdjęcie. Podana z hummusem i grillowanym serem halloumi sprawiała tak interesujące wrażenie, że po prostu musiałam ją zrobić. Czasami zobaczę coś na zdjęciu i czuję, że to samo musi znaleźć się na moim talerzu, cokolwiek to jest. Zdarza się, że nie jest to zdjęcie ilustracyjne do przepisu, ale po prostu zdjęcie potrawy zobaczone w internecie, wtedy kombinuję, co i ile, i jak to zrobić. Tym razem przepis był obok, więc nie musiałam zgadywać, czy to zielone to ogórek, czy może jednak papryka..

W trakcie mieszania  w misce wysłałam zdjęcie mężowi. Ale się ucieszył! Jak dotarł do domu od razu złapał za widelec! Pierwszy kęs i wielkie oczy: – Och, Ty! Na zdjęciu wyglądało jak kurczak, a to pieczywo! Zjadł do ostatniego listka sałaty, ale powtarzał, że to mi się lepiej udało, niż tegoroczny dowcip primaaprilisowy. Popłakałam się ze śmiechu, bo wcale nie miałam zamiaru go zwodzić, gdyż widział, którą książkę przeglądałam poprzedniego wieczoru. Ach, ci mężczyźni!

ocean 23

fatoush 22

SAŁATKA FATOUSH Z GRILLOWANYM SEREM HALLOUMI

  • 2 opakowania sera halloumi (225 g każde)
  • hummus (przepis tutaj)
  • 3 podłużne chlebki pitta
  • 4-5 łyżek oliwy
  • 4 spore garści mieszanych liści sałatowych
  • ½ ogórka wężowego
  • 5 zielonych cebulek
  • 6 rzodkiewek
  • 200 g pomidorków koktajlowych (słodkich)
  • 1 czerwona papryka
  • 1 zielona papryka
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 2 łyżki posiekanej kolendry
  • sok z 1 cytryny
  • sól
  • pieprz
  • 2 łyżeczki sumaka (lub skórka otarta z cytryny)

Piekarnik ustawiamy na funkcję grilla. Chlebki pita grillujemy, aż zaczną nabrzmiewać. Wyjmujemy je, ostrożnie rozcinamy, rozkładamy na płasko i smarujemy w środku oliwą. Wkładamy do piekarnika i pieczemy, aż się lekko zezłocą. Kruszymy je na kawałki „na jeden kęs” i zostawiamy do ostygnięcia.

Sałatę myjemy, targamy liście na mniejsze kawałki i wkładamy do dużej miski. Ogórek obieramy (opcjonalnie), kroimy w półplasterki. Z umytych cebulek usuwamy zewnętrzną warstwę, odcinamy końcówkę i kroimy. Myjemy pomidorki, rzodkiewki i papryki. Pomidorki kroimy na pół, z obu papryk usuwamy gniazda nasienne i kroimy w sporą kostkę, z rzodkiewek odcinamy końcówki i kroimy w plasterki (jeśli mają ładne, świeże liście nie wyrzucam ich, tylko robię pyszne i bardzo zdrowe pesto!). Wszystkie warzywa wrzucamy do miski z sałatą. Dodajemy posiekane zioła i pokruszone chlebki pita.

W małej misce mieszamy pozostałą oliwę z sokiem z cytryny oraz solą i pieprzem. Zalewamy sałatkę, posypujemy sumakiem (lub skórką z cytryny), mieszamy i odstawiamy na pół godziny.

Tuż przed podaniem grillujemy ser halloumi pokrojony na plasterki ok. 1 – 1 ½ cm (na patelni lub w piekarniku – wg instrukcji na opakowaniu). Sałatkę podajemy z usmażonym serem i hummusem.

ocean 22
(przepis wg The Meat Free Monday Cookbook z niewielkimi zmianami)