Chowder – wyspiarska zupa rybna

chowder-007

Pierwszą irlandzką potrawą jaką poznałam po przyjeździe do Irlandii był właśnie chowder. O ile pierwszym poznanym produktem (poza oczywiście Guinnessem, Baileysem i whiskey, z których jest znana Irlandia na całym świecie) były śmierdzące irlandzkie kiełbaski, których najgorszy sort z zapałem co drugi dzień smażył nasz ówczesny współlokator na śniadanie, lunch i obiad (co miał się rozdrabniać…), o tyle pierwszym całościowym daniem był właśnie chowder.

Nie miałam go jeść, miałam go nalewać klientom coffee shopu, którzy przyszli na lunch. Niby prosta sprawa, a jednak… Restauracyjna chochla to narzędzie w rozmiarze XXL, które z powodzeniem posłużyłoby każdej wiedźmie, a miska na zupę jest w rozmiarze XS, niewiele większa niż duża filiżanka. Chowder był w piątki i w każdy piątek wracałam do domu z oparzoną rękę od tej przeklętej zupy. Zajęło mi kilka tygodni, nim wymyśliłam własny sposób celowania wiadrem w naparstek bez oblewania się wrzątkiem, ale uraz do zupy rybnej pozostał.

Cicha skarga Męża polega na zamawianiu chowdera przy każdej możliwej okazji; służbowy lunch czy kolacja „na mieście” – nie ma znaczenia, jeśli tylko w karcie jest chowder, to każe sobie go podać. Trzeci tydzień lutego jest w naszym domu tygodniem świętowania, akurat wypadają walentynki, a kilka dni po nich urodziny Męża. Chciałam mu zrobić niespodziankę, więc ugotowałam mu jedno z jego ulubionych dań kuchni irlandzkiej. Kazał mi napisać, że to najlepszy chowder, jaki jadł, i że rekomenduje go każdemu, kto lubi dobrze zjeść.

Sekret smaku tkwi w różnorodności i w proporcjach. Chociaż jest to bardzo prosta wersja, to ilość i jakość ryb podnosi wartość dania. Spróbujcie koniecznie, a raz na zawsze zmienicie zdanie na temat kuchni wyspiarzy.

chowder-008

CHOWDER

  • 350 g ryb morskich w kawałkach (u mnie łosoś, łupacz i wędzony dorsz)
  • 280 g obranych i ugotowanych krewetek
  • 500 ml wywaru rybnego
  • 300 ml mleka
  • 4 łyżki świeżej śmietany
  • 1 duża cebula
  • 1 mały por
  • 220 g ziemniaków (w sezonie młodych)
  • 120 g surowego boczku
  • 1 łyżka oleju
  • 1 łyżka mąki
  • chili, słodka papryka, pieprz i ewentualnie sól
  • natka pietruszki i chleb do podania

Cebulę obieramy i kroimy w kostkę, por myjemy i kroimy w plasterki, boczek również kroimy w kostkę. W sporym rondlu rozgrzewamy olej na średnim ogniu, wrzucamy cebulę, por i boczek, które smażymy ok. 8-10 minut, aż zmiękną. Wsypujemy łyżkę mąki i mieszamy.

Wlewamy wywar rybny i podgrzewamy, aż zacznie się delikatnie gotować. Ziemniaki myjemy i kroimy w kostkę. Dodajemy do zupy, gdy wywar zacznie się gotować, przykrywamy i gotujemy ok. 12 minut. Przyprawiamy chili, papryką i pieprzem. Wlewamy mleko, mieszamy. Dodajemy pokrojone na kawałki ryby, mieszamy i gotujemy kilka minut (aż ryby będą ugotowane).

Na koniec wrzucamy krewetki (jeśli były mrożone, musimy je wcześniej rozmrozić). Wlewamy śmietanę, mieszamy i gotujemy jeszcze 1-2 minuty. Sprawdzamy smak, rozlewamy do talerzy, dekorujemy posiekaną natką pietruszki i podajemy z pieczywem.

(przepis z moimi zmianami wg „Easy Food” March 2016)


Jedzmy ryby!

Śródziemnomorska potrawka z krewetkami

prawn stew 006

Wiosenne porządki w zamrażarce! Na pierwszy ogień poszły krewetki, które wciśnięte w kąt wołały, że pragną dostać się na patelnię. Wyjmując je, próbowałam sobie przypomnieć, co miałam zamiar z nimi zrobić, kiedy je kupowałam. Niestety nie mogłam sobie nawet przypomnieć, kiedy sie u nas zjawiły. Tak jakoś przez przypadek musiały wskoczyć do koszyka…

Krewetki są idealne do szybkich dań, bo… szybko się je rozmraża, szybko gotuje i w ogóle nie potrzebują żadnych szczególnych zabiegów, żeby dobrze wyglądać i tak też smakować. W Irlandii oczywiście twierdzimy, że najlepsze są krewetki poławiane wokół zielonej wyspy, ale mnie wystarczy, że będą z naszej części świata oraz informacja na opakowaniu, że posiadają wszelkie ważne certyfikaty.

Skoro same krewetki są szybkie i łatwe w przygotowaniu, całe danie powinno być takie. Krótka lista składników i nie więcej jak 30 minut gotowania. Gotując w tygodniu, ma to naprawdę znaczenie. Szczególnie, gdy pora przygotowania posiłku jest równocześnie porą największej aktywności czołgającego się Chomiczka i porą odrabiania lekcji Króliczki. A co Was absorbuje dodatkowo podczas robienia obiadu?

prawn stew 005

ŚRÓDZIEMNOMORSKA POTRAWKA Z KREWETKAMI

  • 400 g mrożonych krewetek
  • cukinia
  • duża cebula
  • 5 ząbków czosnku
  • 2 puszki pomidorów (każda 400 g)
  • 100 ml wody
  • 3 łyżeczki przyprawy do sosu arrabbiata (lub papryki zmieszanej z krążkami chili)
  • pełna garść posiekanych ziół: pietruszki i koperku
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • oliwa
  • cytryna (do podania)

 

Krewetki rozmrażamy. Cebulę kroimy w kostkę, tak samo cukinię (jeśli ma nieładną skórkę obieramy). Czosnek obieramy i rozgniatamy.

Piekarnik ustawiamy na 170°C z termoobiegiem. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy i obsmażamy krewetki, aż zrobią się różowe. Krewetki przekładamy na talerz, a na patelnię wlewamy znowu łyżkę oliwy. Wsypujemy cebulę, czosnek i cukinię, smażymy na średnim ogniu 4-5 min., mieszając regularnie. Wlewamy zawartość puszek i wodę, gotujemy na średnim ogniu 10 minut, mieszając od czasu do czasu.

Zmniejszamy ogień i wrzucamy na patelnię ponownie krewetki. Dodajemy przyprawy i połowę posiekanych ziół. Mieszamy chwilę. Przekładamy wszystko do naczynia żaroodpornego, przykrywamy dokładnie folią aluminiową. Wstawiamy na 8 minut do piekarnika.

Podajemy z pieczywem (np. z grzankami z masłem czosnkowym) i ćwiartką cytryny. Każdą porcję posypujemy koperkiem i pietruszką.

prawn stew 004
Przepis: “Easy Food” May 2015, z moimi zmianami

Stir-fry z krewetkami, czyli kuchnia dla zabieganych

stir fry 1

Podglądam inne blogi kulinarne i czasami nie mogę się nadziwić, jakim cudem na niektórych pojawia się 50 przepisów miesięcznie?! Zastanawiam się wtedy, co jest ze mną nie tak! Może nie jestem wystarczająco kreatywna. Może kuchnia nie jest jednak moja pasją, bo nie spędzam przy garach całych dni. Może na blogerkę również się nie nadaję, bo powinnam publikować przynajmniej regularnie, a najlepiej stosunkowo często. Trzy razy dziennie, a co!

Prawda jest taka, że blog nie jest całym moim życiem. Bardzo się lubimy, ale jego prowadzenie nie jest sprawą nadrzędną. Tak jak gotowanie. Lubię gotować, ale świat jest zbyt interesujący, by oglądać go jedynie przez kuchenne okno. Dlatego dzisiaj – trochę z przekory – zupełnie nieblogowe danie, czyli jak zrobić obiad z mrożonki. A nawet z dwóch.

Oczywiście mogłaby to być domowa mrożonka, której przygotowanie jest proste i szybkie. Cały sekret polega na tym, żeby pokrojone warzywa krótko blanszować w osolonym wrzątku, ale osobno. Miękkie przez minutę, a twardsze (jak seler czy marchewka) przez dwie. Potem już tylko trzeba je wystudzić, dobrze odsączyć i ręcznie pakować do woreczków, komponując odpowiednie wariacje. Nie była to jednak domowa mrożonka, a kupna. Przy czym zupełnie na moją niekorzyść świadczy fakt, że trudno mi znaleźć mrożonki bez papryki, której nie mogę jeść. Czas poświęcony na czytanie składu bywa znacznie dłuższy niż blanszowanie kalafiorów, groszków i pietruszek łącznie.

Zamrażarki w irlandzkich sklepach pełne są wynalazków w postaci gotowych dań na patelnię. Mięso, ryż lub makaron, przyprawy i warzywa w jednym worku. Nie kusi mnie, żeby wypróbować, ale lojalnie informuję, że taka wersja jest też w zasięgu ręki. Moja potrawa jednak wymaga pewnego wysiłku… W nagrodę dostajemy postne, smaczne, kolorowe, niskokaloryczne danie, które przyjemnie wyróżnia się na tle wiosennego śniegu, jakim uraczyła nas kapryśna irlandzka pogoda.

DSC_0188DSC_0235stir fry lt

STIR-FRY Z KREWETKAMI

  • 150 g ugotowanego makaronu ryżowego*
  • 350 g „azjatyckiej” mieszanki mrożonych warzyw**
  • 2 zielone cebulki
  • 2 łyżki smakowego oleju do potraw z woka***
  • 1 łyżka sezamu
  • łyżeczka suszonych krążków papryczki chili
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka brązowego cuktu
  • 250 g mrożonych ugotowanych krewetek
  • pieprz

* Na rynku są dostępne różne wersje makaronu ryżowego, niektóre są już ugotowane. Postępujemy według przepisu na opakowaniu.

** Polecam kupić mieszankę bez przypraw. W mojej były brokuły, młode marchewki, pędy bambusa, strączki zielonego groszku, małe kukurydze, kiełki fasoli mung oraz tzw. kasztany wodne, czyli bulwy ponikła słodkiego.

*** Mam olej słonecznikowy z domieszką oleju sezamowego, czosnku i imbiru.

Krewetki rozmrażamy. W woku rozgrzewamy olej i wrzucamy posiekaną zieloną cebulkę, chwilę smażymy. Dorzucamy mrożone warzywa, mieszamy. Gdy warzywa są już prawie gotowe, dokładamy krewetki i ugotowany makaron ryżowy i wszystko dokładnie mieszamy. Sok z cytryny mieszamy z sosem sojowym, suszoną papryczką chili i cukrem i wlewamy do woka po przesunięciu warzyw i krewetek na brzeg. Gdy sos zacznie się karmelizować, mieszamy wszystkie składniki. Podajemy posypane ziarnem sezamowym.

Wielki Post 2015

Hojaldre de espinacas y gambas (czyli rzecz o szpinaku i krewetkach)

szpinak 1Zanim jednak opowiem o szpinaku, muszę (wybaczcie, ale każdy czasami “musi”, inaczej się…), muszę powiedzieć o pewnej książce, która niedługo trafi na księgarniane półki. Książka nosi tytuł Przystanek Barcelona, a jej autorka Kasia Wolnik-Vera prowadzi popularny blog Przystanek Hiszpania.

Z Kasią znamy się… od zawsze. Wiedziałam, że pracuje nad książką, choć sama się nie pochwaliła. Plotki szybko się rozchodzą, dotarły więc bardzo okrężną drogą z Hiszpanii przez Polskę do Irlandii. Trzymałam kciuki, ale ani słówkiem nie podpytywałam, jak idzie pisanie. Cieszę się niezmiernie, że publikacja się drukuje i w połowie lipca będzie dostępna w sprzedaży. Gratuluję Kasi, a wszystkim ciekawym barcelońskich smaków polecam zerknięcie na blog Przystanek Hiszpania, gdzie feria barw utrwalona na pięknych zdjęciach oraz ciekawe opowieści podsycą apetyt na książkę. Komu blog nie wystarczy, podpowiem, że w empiku już można zamówić tę pozycję w przedsprzedaży.

przystanek-barcelona-b-iext25425786Pozostając w hiszpańskich klimatach, proponuję ciekawe danie łaczące w sobie południowe cechy z francuskim szykiem. Danie, choć na pierwszy rzut oka niepozorne, jest bardzo sycące. Do tego bogate w różne smaki, bo szpinak i krewetki doprawione są cynamonem i suszoną szynką.

szpinak 2szpinak 3

HOJALDRE DE ESPINACAS Y GAMBAS

(Ciasto francuskie ze szpinakiem i krewetkami, przepis z książki Culinaria Spain z moimi zmianami)

  • ok. 500 g mrożonego ciasta francuskiego
  • ok. 500 g świeżego szpinaku
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 1 łyżka oliwy
  • 100 g jamon serrano
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka mąki
  • 250 ml mleka
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • 1/8 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 1/8 łyżeczki cynamonu
  • szczypta cukru
  • 2 jajka (żółtka oddzielone od białek) oraz 1 żółtko (do posmarowania wierzchu)
  • 200 g obranych i ugotowanych krewetek (mogą być mrożone)

1. Ciasto francuskie rozmrażamy według instrukcji na opakowaniu. Kroimy je na 12 kwadratów (jeśli kupiliśmy ciasto w jednym kawałku, a nie rozwałkowane i zwiniete w rulon, musimy je wpierw dokładnie rozwałkować). Jesli mamy mrożone krewetki, również  je rozmrażamy.

2. Przebieramy szpinak i myjemy pod bieżącą wodą. Duże liście szpinaku grubo kroimy, małe zostawiamy takie, jakie są. W dużym rondlu rozgrzewamy oliwę, wrzucamy posiekaną cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek, gotujemy, aż cebula się zeszkli. Szynkę kroimy w paski i dodajemy wraz ze szpinakiem do rondla. Przykrywamy i gotujemy na małym ogniu kilka minut, po czym odkrywamy i jeszcze chwilę gotujemy.

3. W mniejszym rondlu rozpuszczamy masło. Gdy zacznie sie pienić, dodajemy mąkę i cały czas mieszamy. Gdy połączy się z masłem, dolewamy mleko, cały czas mieszając. Kiedy mieszanina zamieni się w gęsty biały sos, przelewamy całość do rondla ze szpinakiem. Przyprawiamy solą, pieprzem, gałką, cynamonem oraz cukrem, mieszamy i zdejmujemy z ognia.

4. Białka jajek ze szczyptą soli ubijamy na sztywną pianę. Do rondla ze szpinakiem dodajemy żółtka i mieszamy, a następnie przekładamy ubitą pianę z białek i delikatnie mieszamy. Na końcu dadajemy krewetki.

5. Piekarnik nagrzewamy do 200°C. Formę do pieczenia wykładamy papierem (warto użyć formy odpowiadającej rozmiarowi naszych 4 kwadratów ciasta, ponieważ zostawiając niepotrzebną przestrzeń między nimi, część sosu może zwyczajnie wypłynąć podczas pieczenia). W formie układamy 4 kwadraty ciasta francuskiego, wykładamy na nie połowę sosu szpinakowego, przykrywamy kolejnymi 4 kwadratami, na które wykładamy resztę szpinaku, całość przykrywamy ostatnimi 4 kwadratami ciasta. Wierzch smarujemy rozbełtanym żółtkiem, wstawiamy do piekarnika na ok. 15 minut. Podajemy natychmiast po wyjęciu z pieca.

Zdjęcie okładki książki: empik

Czas na szpinak 4! Nowalijkowe Kucharzenie ¡Viva España! ¡Viva España!

Grzanki z awokado i mięsem kraba

grzanki 2Odkryłam, i wierzcie mi, było to odkrycie zadziwiające dla mnie, że kolejny przepis (czyli ten, który pewnie teraz, gdy to czytacie, już jest poniżej), że ten kolejny przepis będzie setnym. Liczba sto wywołała u mnie zdumienie i niejasne uczucie, że pisanie o jedzeniu wciągnęło mnie w najlepsze, uzależniło i nawet tego nie zauważyłam.

Gdy zaczynałam pisać niespełna rok temu, miałam wątpliwości, czy starczy mi pomysłów na tyle przepisów. Wydawało mi się, że szybko się wypalę i pozostanie mi zamknięcie bloga, albo powielanie swoich starych przepisów w nowych odsłonach. Z czasem zauważyłam, że każda ugotowana i zjedzona potrawa jest inspiracją do stworzenia kolejnej. Tak na przykład było w przypadku niedawno przedstawianej sałatki z fenkułem, gruszkami i Stiltonem. Zostało mi kilka gruszek i kawałek sera, więc przegrzebałam indeksy (uwielbiam indeksy w książkach kulinarnych) i trafiłam na przepis na zupę, którą pochwaliłam się wczoraj. Gdy zostało mi pół puszki brzoskwiń, trafiły na następny dzień do tunezyjskiego dania z kurczaka.

Pisanie bloga jest takim silnikiem napedzającym i ukróca trochę moją wrodzoną skłonność do wybierania najprostszej drogi. Żaden silnik nie pracuje bez paliwa, a paliwem są dla mnie wszystkie Wasze uwagi i komentarze zamieszczone tutaj na blogu, czy wypowiedziane przy najróżniejszych okazjach.

Na ten setny post wybrałam coś nietuzinkowego, ale prostego. Grzanki z mięsem kraba i pastą z awokado, które zapragnęłam zrobić, gdy tylko zobaczyłam ich zdjęcie w pierwszym wydaniu magazynu “Taste Ireland”. Clodagh McKenna jest autorką oryginalnego przepisu, musiałam go nieco zmienić, ze względu na ograniczone możliwości aprowizacyjne naszego wiejskiego sklepu. Myślę, że  grzanki świetnie nadadzą się na różne przyjęcia, a jako przystawka z powodzeniem wystapią na wielkanocnym obiedzie.

grzanki 1grzanki 3GRZANKI Z AWOKADO I MIĘSEM KRABA

  • pieczywo *
  • 200 g mięsa z kraba, ugotowanego **
  • 2 łyżeczki soku z limonki
  • pół łyżeczki sosu miętowego lub łyżka posiekanej swieżej mięty
  • 2 awokado
  • 2 łyżki ziołowego oleju rzepakowego lub oliwy
  • szczypta ostrej papryki lub pieprzu kajeńskiego
  • sól, świeżo mielony pieprz

* Pieczywo najlepsze będzie “wczorajsze” i dobrze, by było bez dodatków w postaci cebuli, czosnku, maku czy oliwek. Może być to oczywiście bagietka, ale równie dobrze nada się ciemny chleb sodowy, ciabatta czy chleb razowy.

** W Irlandii w większości sklepów można kupić mięso kraba już ugotowane (parzone), które jest gotowe, by użyć do sałatki czy sosu. Pakowane jest podobnie do wędzonego łososia.

1. Mięso kraba mieszamy razem z sosem miętowym (lub posiekaną miętą) i doprawiamy solą i pieprzem. W osobnej misce rozgniatamy miąższ awokado i mieszamy z sokiem z limetki, szczyptą papryki i soli.

2. Pieczywo kroimy, każdą kromkę smarujemy odrobiną oleju i opiekamy w piekarniku ustawionym na funkcję grilla ok. 3-4 minut.

3. Każdą kromkę smarujemy pastą z awokado, na wierzchu układamy mieszankę z mięsa kraba, ewentualnie dekorujemy listkami pietruszki lub mięty.

Lekka Wielkanoc Wielkanocne Smaki - edycja IV Wielkanocne Smaki - edycja IV

Risotto z krewetkami

risotto krewetkowe 2Przed świętami zauważyłam w Lidlu pocztówki z przepisami naszego (irlandzkiego znaczy się) celebryty kulinarnego Paula Flynna. Pomysł bardzo przypadł mi do gustu i nazbierałam sobie tych przepisów od tamtego czasu już sporo. Format przypomniał mi takie zestawy pocztówkowe, jakie pamiętam z kuchni mojej Babci i Mamy. Tamte jednak były sprzedawane w zestawach (bodajże po 9, i bodajże wydawane przez KAW), a każdy zestaw miał określony temat. Bardzo lubiłam je przeglądać w słodkich czasach dzieciństwa.

Zbieram teraz sobie kartoniki z Lidla, trochę z sentymentu, ale bardziej ze względu na same przepisy. Jeden z nich zainspirował mnie do zrobienia prostego risotta, ale z oryginalnego przepisu znajdziecie u mnie tylko pora, wino, sól, pieprz i parmezan… Oczywiście na kartonikach nadrukowano składniki dodając konkretną nazwę z asortymentu sklepu, ale uważam, że byłoby to głupotą, aby jechać do Lidla po to, by nabyć akurat lidlowe masło czy ryż…  Poza tym mam swoje ulubione produkty, których staram się trzymać, bo są sprawdzone. Ważna dla mnie jest jakość jedzenia, nie jego cena, dlatego ceną kieruję się tylko w przypadku produktów “ekstra”, natomiast nie poluję na tańsze mleko czy pieczywo.

To nie znaczy, że nie zerkam na promocje czy wyprzedaże. Owszem zerkam, ale nie w sklepie spożywczym. Natomiast chętnie kupię spodnie z wyprzedaży, a za garnkami i patelniami rozglądam się zazwyczaj w TK Maxxie…

Zakupy w Lidlu też mają swą historię. Pamiętam Lidl jeszcze  z Polski, ale był zbyt daleko od naszego domu, żeby często się tam udawać. Nie było tam też nic wspaniałego, a do tego zupełnie nie umiałyśmy się z Mamą przyzwyczaić do pomysłu “marek własnych” sklepu. Natomiast po przeprowadzce do Irlandii okazało się, że jedynie w Lidlu można kupić produkty choć trochę podobne do polskich. Pierwszy polski sklep w Sligo został otworzony dopiero blisko rok po moim przybyciu, a gdy go wreszcie otwarto – rozczarował. Dziś mamy 3 polskie sklepy spożywcze w Sligo, które odwiedzam sporadycznie, a dokładnie 2 razy w roku przed świętami. Tylko Mąż zagląda do jednego z nich regularnie w poszukiwaniu kiełbasy, bez której nie potrafi żyć. A do Lidla się przyzwyczaiłam tak bardzo, że gdy niemal na przeciwko został otworzony konkurencyjny Aldi zapowiedziałam Mężowi, że moja noga tam nie postanie. I nie postanęła!

risotto krewetkowe 1risotto krewetkowe 3risotto krewetkowe 4RISOTTO Z KREWETKAMI

  • 300 g ryżu
  • 300 g krewetek (mrożonych, gotowanych, obranych)
  • szczypta szafranu
  • por
  • 50 g świeżo startego parmezanu
  • 500 ml bulionu warzywnego
  • 150 ml białego wina (wytrawnego)
  • łyżka soku z cytryny
  • 3-4 łyżki masła
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • natka pietruszki do ugarnirowania

1. Krewetki rozmrażamy według instrukcji na opakowaniu (ok. godziny w temp. pokojowej, 6-7 godzin w lodówce, ostatecznie zalewamy zimną wodą i gdy tylko zauważywamy, że “odchodzą” od lodu, odsączamy na sitku oraz wyrzucamy pozostałe grudy lodu).

2. Bulion podgrzewamy, powinien być gorący w momencie wlewania go do ryżu.

3. Pora należy dokładnie umyć, pilnując, by wypłukać całą ziemię, usunąć zbędne liście i bardzo cienko pokroić. W sporym rondlu (ok. 3,5 l) pogrzewamy 2 łyżki masła, dodajemy pokrojonego pora i dusimy pod przykryciem 3-4 minuty.

4. Dodajemy ryż, mieszamy i wlewamy wino. Zmniejszamy temperaturę i gotujemy pod przykryciem. Gdy ryż wchłonie 2/3 objętości wina, wlewamy ¾ bulionu i gotujemy na nieco wyższej temperaturze. Gdy większość płynu zostanie wchłonięta, dodajemy szafran, oprószamy pieprzem i stopniowo dolewamy bullion, gotując na małym ogniu. Dodajemy krewetki, resztę masła, większość parmezanu i sok z cytryny. Mieszamy i chwilę jeszcze gotujemy. Sprawdzamy smak i ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem.

5. Podajemy na podgrzanych talerzach, posypane odrobiną parmezanu i przybrane pietruszką.