Azjatycka zupa laksa z krewetkami

laksa 021

Laksa to zupa z Azji Południowo-Wschodniej, która ma źródła w kuchni potomków chińskich imigrantów. Przybywali oni w kilku falach, począwszy od XVI wieku, żenili się z miejscowymi kobietami, a ich potomków Malajowie zaczęli nazywać Parenakan. I właśnie z kuchni parenakańskiej (kuchni Nyonya) wywodzi się laksa, która popularna jest w Singapurze, Malezji, Indonezji i w południowej Tajlandii. Wraz z imigrantami z tych krajów dotarła do świata zachodniego, by w odbiegających od oryginału wersjach podbić podniebienia Australijczyków, Amerykanów i Europejczyków.

Trudno byłoby zakwalifikować do konkretnej kuchni oraz do konkretnego rodzaju wariację na temat laksy, którą ugotowałam. Zbyt warzywna na typową curry laksę, bezjajeczna, a do tego stworzona z najpopularniejszych na Zachodzie azjatyckich składników, dostępnych nawet w wiejskim sklepie na zachodnim wybrzeżu Irlandii. Moja zupa nie jest szczególnie ostra, bo gotowałam ją z myślą o córce, a Malutka ma ograniczoną tolerancję na pikantne przyprawy. Kto lubi bardzo ostre, z powodzeniem może dać więcej pasty curry, a nawet przybrać sobie zupę posiekaną papryczką chili. Warzywa można sobie powymieniać, wybierając oczywiście z tych, które choć mgliście, ale kojarzą się z Azją.

Zupa wyszła naprawdę smaczna, aromatyczna i sycąca. Królisia była zachwycona, bo było wszystko, co lubi – mleko kokosowe, krewetki, groszek, sok z limonki i makaron. Dla tej mieszanki mogła przymknąć oko na nielubiane pieczarki, choć akurat te drobne jest w stanie zaakceptować. W Irlandii mówimy na nie button mushrooms – pieczarki-guziki – bo przypominają obciągane materiałem guziczki dwuwarstwowe. Laksa idealnie pasuje na lunch, szczególnie w deszczowe, wyspiarskie dni, ale nie ma przeszkód, by podać ją o innej porze.

laksa 022

AZJATYCKA ZUPA LAKSA Z KREWETKAMI

  • 300 g makaronu ryżowego “1-minutowego” lub 80 g suchego makaronu ryżowego (nitki)
  • 300 g krewetek, ugotowanych i obranych (mrożonych)
  • 150 g groszku śnieżnego
  • 200 g drobnego szpianku „baby”
  • 100 g malutkich pieczarek
  • 1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 1 limonka
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 1 ząbek czosnku
  • kawałek świeżego imbiru (2 cm)
  • 1 ½ łyżki czerwonej pasty curry
  • 1 l bulionu z kurczaka
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • 1 łyżka brązowego cukru

Suchy makaron gotujemy według opisu na opakowaniu, odcedzamy, przepłukujemy i odstawiamy, a jeśli używamy 1-minutowego, nie musimy go gotować.

Krewetki rozmrażamy – zalewamy je w misce zimną wodą i odstawiamy na kilkanaście minut (na czas gotowania zupy w zupełności wystarczy).

Czosnek obieramy, tak samo kawałek imbiru. W garnku lub rondlu (przynajmniej 3,5-litrowym) rozgrzewamy na średnim ogniu olej kokosowy. Czosnek i imbir przeciskamy przez praskę, wrzucamy do garnka i smażymy ok. 30-45 sekund (aż zaczną uwalniać aromat). Następnie dodajemy pastę curry, mieszamy i gotujemy kolejne 30 sekund. Wlewamy wywar z kurczaka, dodajemy sos sojowy, sos rybny i brązowy cukier. Zagotowujemy, zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy 20 minut. W tym czasie płuczemy pieczarki, szpinak, cytrynę i groszek. Pieczarki kroimy w plasterki. Z limonki wyciskamy sok.

Następnie do zupy dodajemy mleko kokosowe, pokrojone pieczarki, szpinak oraz sok z limonki. Gotujemy 2-3 minuty. Następnie dodajemy rozmrożone i wypłukane krewetki oraz groszek śnieżny. Gotujemy kolejne 2-3 minuty. Dodajemy makaron i gotujemy jeszcze 1 minutę. Rozlewamy do misek.

laksa 025

(wg „Easy Food” May 2016 z moimi zmianami)

 

Advertisements

Smażony ryż z imbirem i krewetkami

ryż z jajkiem 023

Smażony ryż, i to koniecznie z jajkiem, to według Króliczki najlepszy sposób podania ryżu. Zawsze bierzemy porcję ryżu z jajkiem jako dodatek do kaczki od Chińczyka, do tego sos słodko-kwaśny z kiełkami fasoli mung i mamy nasze ulubione danie na wynos skompletowane. Pokusiłabym się o odtworzenie tego w domu, ale nie bardzo wierzę, że bez „nadmuchania” i marynowania nadzieniem od środka kaczka wyszłaby tak, jak to podają w chińskich restauracjach, gdzie kaczki dodatkowo piecze się pionowo w specjalnych piecach. Kaczkę po kantońsku sobie na razie podaruję, ale ryż z jajkiem to sprawa osiągalna nawet dla nowicjusza.

Żeby zrobić smażony ryż, w Irlandii kupujemy już odpowiednio ugotowany ryż w woreczku. Oczywiście można samemu ugotować ryż, co zazwyczaj robię, ale jeżeli mamy mało czasu na przygotowanie obiadu, kupienie już ugotowanego ryżu jest wygodną alternatywą. Tak samo krewetki – oczywiście możemy wybrać świeże, ugotować je i obrać samodzielnie, ale możemy oszczędzić sobie czasu i zabawy (bo nie każdy obiera krewetki z wprawą) i kupić już ugotowane, przy czym najłatwiej dostać mrożone.

Bardzo lubię przyrządzać tego typu dania, gdy gotuję tylko dla siebie i dzieci. Co prawda Chomiś na razie więcej się bawi niż smakuje maminą kuchnię, ale Królisia ogłosiła ten obiad daniem miesiąca, detronizując tym samym makaron z masłem orzechowym. Z podanych składników wyjdą dwie porcje „na bogato” – pod nazwą „smażony ryż” zazwyczaj kryje się po prostu ryż z niewielka ilością dodatków, a u mnie proporcje się wyrównały…

ryż z jajkiem 022

SMAŻONY RYŻ Z IMBIREM I KREWETKAMI

  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczek obranego i pokrojonego imbiru
  • olej
  • 100 g ugotowanych i obranych krewetek
  • garść posiekanej zielonej cebulki
  • 1 jajko, rozbełtane
  • 1 mała marchewka
  • 50 g zielonego groszku (świeży lub mrożony)
  • 50 g kukurydzy
  • 250 g ugotowanego i schłodzonego ryżu
  • 50 ml sosu sojowego
  • 1 łyżka octu winnego

Jeżeli używamy mrożonych krewetek i groszku, rozmrażamy je (każde osobno) – wystarczy zalać je zimną woda na kilka minut. Czosnek obieramy i kroimy na bardzo cienkie plasterki. Marchewkę obieramy i ścieramy na dużych oczkach tarki. Kukurydzę odcedzamy.

Olej rozgrzewamy w woku lub na średniej patelni na średnim ogniu. Wrzucamy pokrojony czosnek i imbir, obsmażamy szybko, tylko do momentu, gdy zacznie wydobywać się z nich zapach (½ minuty). Dodajemy krewetki i połowę zielonej cebulki, smażymy przez 2-3 minuty.

Na środku patelni robimy miejsce, w które wlewamy rozbełtane jajko. Pozwalamy mu ścinać się przez ok. minutę, a następnie rozszarpujemy je drewnianą szpatułką, mieszamy, rozbijając ścinające się jajko na małe kawałeczki. Dorzucamy groszek, kukurydzę i startą marchewkę, mieszamy i smażymy przez minutę.

Ryż mieszamy z sosem sojowym, po czym wrzucamy na patelnię. Gotujemy, mieszając regularnie, przez 5 minut. Doprawiamy octem winnym, mieszamy i podajemy posypane resztą zielonej cebulki.

ryż z jajkiem 021

(przepis z moimi zmianami wg „Easy Food” August 2016)

Tarta rybaka z suszonymi pomidorkami

tarta rybaka 024

Była tarta na słodko, to musi być na słono. A że mamy piątek, to podajemy tradycyjną rybkę w nietradycyjny sposób. Chociaż w moim rodzinnym domu w piątek rządziło jajko sadzone przy obiedzie i nutella przy śniadaniu. Jednak mieszkając nad samiuśkim Atlantykiem, byłoby grzechem nie sięgać po ryby, toteż jemy je bardzo często. Na mojej mapie kulinarnych przysmaków ryby zajmują pierwsze miejsce wśród wszystkich mięs, mogę więc śmiało powiedzieć, że miejsce zamieszkania mi sprzyja.

Wczorajsza tarta kokosowa złapała mnie zdjęciem w gazecie, ale jak się okazało, zdjęcie niezupełnie odwzorowywało przepis, za to przepisowi na dzisiejszą tartę rybaka towarzyszyło jedno z najbrzydszych, najbardziej mdłych zdjęć kulinarnych jakie kiedykolwiek widziałam opublikowane. Źle skadrowane, źle ustawione światło, a balans bieli poszedł w zapomnienie. Po prostu pod każdym względem straszne, a sama potrawa na nim odpychająca. Zdjęcie nigdy nie powinno być czynnikiem decydującym o wyborze potrawy, ale jednak często nie da się przejść obojętnie obok wołającej ze zdjęcia tarcie: – Upiecz mnie! Zjedz mnie! Rozkoszuj się mym niebiańskim smakiem!

Mam właśnie ambiwalentne uczucia wobec książek kucharskich. Z jednej strony uwielbiam oglądać zdjęcia potraw, a z drugiej wiem, jakie triki stosują zawodowi fotografowie, więc lepiej nie widzieć idealnej wersji, niż później być rozczarowanym. Na szczęście w magazynach roi się też od kiepskich zdjęć, więc zdarza mi się pogłaskać samą siebie i powiedzieć, że wyszło mi sto razy lepiej niż w publikacji. I samo danie, i jego zdjęcie…

tarta rybaka 021

tarta rybaka 022

TARTA RYBAKA Z SUSZONYMI POMIDORKAMI

  • 1 arkusz ciasta francuskiego (320 g)
  • 6-8 łyżeczek pesto z suszonych pomidorków
  • 8 suszonych pomidorków
  • 2 porcje fileta z morszczuka (ok. 360 g)
  • 1 porcja fileta z łososia (ok. 180 g)
  • 200 g krewetek (obranych i ugotowanych)
  • 50 g sera cheddar typu vintage
  • świeżo zmielony pieprz
  • rukola do podania (lub ulubione warzywa)
  • listki bazylii lub oregano do przybrania (opcjonalnie)

Jeśli mamy mrożone ciasto i mrożone krewetki, odpowiednio wcześniej je rozmrażamy.

Jeśli mamy podwójny piekarnik – grill ustawiamy na wysoką temperaturę, a piekarnik ogólny na 170°C z termoobiegiem. Jeśli mamy jeden piekarnik zaczynamy od grilla, potem będziemy poczekać, aż temperatura w nim wyrówna do 170°C, zanim wstawimy tartę.

Ciasto rozwijamy, ostrym nożem rysujemy centymetrowy brzeg, uważając, by ciasta nie przeciąć zupełnie. Ciasto smarujemy pesto, ale tylko do granicy zaznaczonego brzegu.

Ryby układamy na blaszce do pieczenia skórą do dołu i wstawiamy na 3-4 minuty pod grzałkę grilla. Po wyjęciu odstawiamy na chwilę do przestudzenia, po czym oddzielamy mięso od skóry i rozdrabniamy na kawałki „na jeden kęs”. Mięso ryb układamy na tarcie. Suszone pomidorki kroimy i posypujemy nimi wierzch tarty. Pieprzymy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170°C. Pieczemy 10 minut.

Ser ścieramy na drobnych oczkach tarki. Wyjmujemy tartę z piekarnika, dokładamy krewetki, posypujemy cheddarem i wstawiamy ponownie do piekarnika na 8 minut.

Tartę kroimy na porcje i podajemy z zieleniną i ewentualną resztką pesto. Każdą porcję przybieramy bazylią.

tarta rybaka 023

(wg „Easy Food” June/July 2015 z drobnymi zmianami)

Makaron z krewetkami w sosie cytrynowym

makaron krewetki 022

Uwielbiam makaron. Uwielbiam w zupie pomidorowej, w rosole, w zapiekance i po prostu z szybkim sosem na obiad. Jedyne dania makaronowe, na widok których chce mi się płakać, to łazanki z kapustą oraz makaron po bolońsku w polskim stylu.

Łazanki na tłusto z kapustą są takim daniem-koszmarkiem z dzieciństwa. Były wielkie łzy każdorazowo nad talerzem i zupełny brak uznania dla rodzicielki, która ten makaron ręcznie zagniatała, rozwałkowywała i kroiła. Tylko żal i zniechęcenie, dłubanie widelcem w potrawie, pociąganie nosem oraz składana samej sobie obietnica, że nigdy we własnym domu nie będę tym straszyć rodziny.

Makaron utopiony w rzadkim sosie pomidorowym z grudami mielonego mięsa oraz przypadkowymi jarzynami to dzieło, które jadłam w wielu polskich domach, a jego wielkimi fanami są mąż i Króliczka. W smaku nie jest złe, ale do jedzenia należy siadać w fartuchu laboratoryjnym, ściany wokół stołu zasłaniać folią malarską i dopiero przystępować do konsumpcji – najlepiej z łyżką w trzeciej ręce jak u inspektora Gadgeta.

Łazanek w moim domu nie ma i raczej nie będzie. Natomiast makaron z sosem gotujemy na zmianę. Raz jest pycha-pycha moje danie, a raz nie-wiem-czy-to-zupa-czy-to-gulasz męża, czyli słynne polskie spaghetti po bolońsku. To się nazywa sztuka kompromisu w małżeństwie…

makaron krewetki 023

LINGUINE Z KREWETKAMI W SOSIE CYTRYNOWYM

  • 350 g makaronu linguine
  • 400-450 g krewetek (królewskich)
  • 250 ml wywaru warzywnego
  • 60 ml soku z cytryny
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 120 ml świeżej, słodkiej śmietany
  • 3 ząbki czosnku
  • ½ łyżeczki suszonych krążków chili
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka oliwy
  • świeżo zmielony pieprz
  • sól
  • posiekana natka pietruszki do przybrania

Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę lub rozgniatamy. Jeśli mamy krewetki w całości, musimy je sprawić. Makaron gotujemy w osolonej wodzie wg instrukcji na opakowaniu. Po ugotowaniu odcedzamy, ale zostawiamy trochę wody.

Oliwę rozgrzewamy na dużej patelni na średnim ogniu. Dodajemy jeden rozgnieciony ząbek czosnku i chili, mieszamy i wrzucamy sprawione krewetki. Gotujemy 3-5 minut (aż krewetki zrobią się różowe), wtedy przekładamy je na talerz.

Na tę samą patelnię wlewamy wywar warzywny, sok z cytryny oraz dodajemy pozostały czosnek. Zagotowujemy. Gotujemy 2-3 minuty, drewnianią szpatułką zeskrobując przywarte drobiny z dna patelni. Zminiejszamy ogień i gotujemy jeszcze 5 minut, po czym dodajemy masło i mieszamy, aż się roztopi.

Dodajemy otartą skórkę z cytryny oraz śmietanę. Gdy zacznie się delikatnie gotować, doadajemy krewetki i odcedzony makaron. Mieszamy, by sos dokładnie oblepił makaron. Jeśli sos jest zbyt gęsty dodajemy kilka łyżek wody z gotowania makaronu. Przyprawiamy pieprzem. Nakładamy na talerze, posypująć posiekaną natką pietruszki.

makaron krewetki 021

(wg „Easy Food” April 2016 z moimi zmianami)

Chowder – wyspiarska zupa rybna

chowder-007

Pierwszą irlandzką potrawą jaką poznałam po przyjeździe do Irlandii był właśnie chowder. O ile pierwszym poznanym produktem (poza oczywiście Guinnessem, Baileysem i whiskey, z których jest znana Irlandia na całym świecie) były śmierdzące irlandzkie kiełbaski, których najgorszy sort z zapałem co drugi dzień smażył nasz ówczesny współlokator na śniadanie, lunch i obiad (co miał się rozdrabniać…), o tyle pierwszym całościowym daniem był właśnie chowder.

Nie miałam go jeść, miałam go nalewać klientom coffee shopu, którzy przyszli na lunch. Niby prosta sprawa, a jednak… Restauracyjna chochla to narzędzie w rozmiarze XXL, które z powodzeniem posłużyłoby każdej wiedźmie, a miska na zupę jest w rozmiarze XS, niewiele większa niż duża filiżanka. Chowder był w piątki i w każdy piątek wracałam do domu z oparzoną rękę od tej przeklętej zupy. Zajęło mi kilka tygodni, nim wymyśliłam własny sposób celowania wiadrem w naparstek bez oblewania się wrzątkiem, ale uraz do zupy rybnej pozostał.

Cicha skarga Męża polega na zamawianiu chowdera przy każdej możliwej okazji; służbowy lunch czy kolacja „na mieście” – nie ma znaczenia, jeśli tylko w karcie jest chowder, to każe sobie go podać. Trzeci tydzień lutego jest w naszym domu tygodniem świętowania, akurat wypadają walentynki, a kilka dni po nich urodziny Męża. Chciałam mu zrobić niespodziankę, więc ugotowałam mu jedno z jego ulubionych dań kuchni irlandzkiej. Kazał mi napisać, że to najlepszy chowder, jaki jadł, i że rekomenduje go każdemu, kto lubi dobrze zjeść.

Sekret smaku tkwi w różnorodności i w proporcjach. Chociaż jest to bardzo prosta wersja, to ilość i jakość ryb podnosi wartość dania. Spróbujcie koniecznie, a raz na zawsze zmienicie zdanie na temat kuchni wyspiarzy.

chowder-008

CHOWDER

  • 350 g ryb morskich w kawałkach (u mnie łosoś, łupacz i wędzony dorsz)
  • 280 g obranych i ugotowanych krewetek
  • 500 ml wywaru rybnego
  • 300 ml mleka
  • 4 łyżki świeżej śmietany
  • 1 duża cebula
  • 1 mały por
  • 220 g ziemniaków (w sezonie młodych)
  • 120 g surowego boczku
  • 1 łyżka oleju
  • 1 łyżka mąki
  • chili, słodka papryka, pieprz i ewentualnie sól
  • natka pietruszki i chleb do podania

Cebulę obieramy i kroimy w kostkę, por myjemy i kroimy w plasterki, boczek również kroimy w kostkę. W sporym rondlu rozgrzewamy olej na średnim ogniu, wrzucamy cebulę, por i boczek, które smażymy ok. 8-10 minut, aż zmiękną. Wsypujemy łyżkę mąki i mieszamy.

Wlewamy wywar rybny i podgrzewamy, aż zacznie się delikatnie gotować. Ziemniaki myjemy i kroimy w kostkę. Dodajemy do zupy, gdy wywar zacznie się gotować, przykrywamy i gotujemy ok. 12 minut. Przyprawiamy chili, papryką i pieprzem. Wlewamy mleko, mieszamy. Dodajemy pokrojone na kawałki ryby, mieszamy i gotujemy kilka minut (aż ryby będą ugotowane).

Na koniec wrzucamy krewetki (jeśli były mrożone, musimy je wcześniej rozmrozić). Wlewamy śmietanę, mieszamy i gotujemy jeszcze 1-2 minuty. Sprawdzamy smak, rozlewamy do talerzy, dekorujemy posiekaną natką pietruszki i podajemy z pieczywem.

(przepis z moimi zmianami wg „Easy Food” March 2016)


Jedzmy ryby!

Śródziemnomorska potrawka z krewetkami

prawn stew 006

Wiosenne porządki w zamrażarce! Na pierwszy ogień poszły krewetki, które wciśnięte w kąt wołały, że pragną dostać się na patelnię. Wyjmując je, próbowałam sobie przypomnieć, co miałam zamiar z nimi zrobić, kiedy je kupowałam. Niestety nie mogłam sobie nawet przypomnieć, kiedy sie u nas zjawiły. Tak jakoś przez przypadek musiały wskoczyć do koszyka…

Krewetki są idealne do szybkich dań, bo… szybko się je rozmraża, szybko gotuje i w ogóle nie potrzebują żadnych szczególnych zabiegów, żeby dobrze wyglądać i tak też smakować. W Irlandii oczywiście twierdzimy, że najlepsze są krewetki poławiane wokół zielonej wyspy, ale mnie wystarczy, że będą z naszej części świata oraz informacja na opakowaniu, że posiadają wszelkie ważne certyfikaty.

Skoro same krewetki są szybkie i łatwe w przygotowaniu, całe danie powinno być takie. Krótka lista składników i nie więcej jak 30 minut gotowania. Gotując w tygodniu, ma to naprawdę znaczenie. Szczególnie, gdy pora przygotowania posiłku jest równocześnie porą największej aktywności czołgającego się Chomiczka i porą odrabiania lekcji Króliczki. A co Was absorbuje dodatkowo podczas robienia obiadu?

prawn stew 005

ŚRÓDZIEMNOMORSKA POTRAWKA Z KREWETKAMI

  • 400 g mrożonych krewetek
  • cukinia
  • duża cebula
  • 5 ząbków czosnku
  • 2 puszki pomidorów (każda 400 g)
  • 100 ml wody
  • 3 łyżeczki przyprawy do sosu arrabbiata (lub papryki zmieszanej z krążkami chili)
  • pełna garść posiekanych ziół: pietruszki i koperku
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • oliwa
  • cytryna (do podania)

 

Krewetki rozmrażamy. Cebulę kroimy w kostkę, tak samo cukinię (jeśli ma nieładną skórkę obieramy). Czosnek obieramy i rozgniatamy.

Piekarnik ustawiamy na 170°C z termoobiegiem. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy i obsmażamy krewetki, aż zrobią się różowe. Krewetki przekładamy na talerz, a na patelnię wlewamy znowu łyżkę oliwy. Wsypujemy cebulę, czosnek i cukinię, smażymy na średnim ogniu 4-5 min., mieszając regularnie. Wlewamy zawartość puszek i wodę, gotujemy na średnim ogniu 10 minut, mieszając od czasu do czasu.

Zmniejszamy ogień i wrzucamy na patelnię ponownie krewetki. Dodajemy przyprawy i połowę posiekanych ziół. Mieszamy chwilę. Przekładamy wszystko do naczynia żaroodpornego, przykrywamy dokładnie folią aluminiową. Wstawiamy na 8 minut do piekarnika.

Podajemy z pieczywem (np. z grzankami z masłem czosnkowym) i ćwiartką cytryny. Każdą porcję posypujemy koperkiem i pietruszką.

prawn stew 004
Przepis: “Easy Food” May 2015, z moimi zmianami

Stir-fry z krewetkami, czyli kuchnia dla zabieganych

stir fry 1

Podglądam inne blogi kulinarne i czasami nie mogę się nadziwić, jakim cudem na niektórych pojawia się 50 przepisów miesięcznie?! Zastanawiam się wtedy, co jest ze mną nie tak! Może nie jestem wystarczająco kreatywna. Może kuchnia nie jest jednak moja pasją, bo nie spędzam przy garach całych dni. Może na blogerkę również się nie nadaję, bo powinnam publikować przynajmniej regularnie, a najlepiej stosunkowo często. Trzy razy dziennie, a co!

Prawda jest taka, że blog nie jest całym moim życiem. Bardzo się lubimy, ale jego prowadzenie nie jest sprawą nadrzędną. Tak jak gotowanie. Lubię gotować, ale świat jest zbyt interesujący, by oglądać go jedynie przez kuchenne okno. Dlatego dzisiaj – trochę z przekory – zupełnie nieblogowe danie, czyli jak zrobić obiad z mrożonki. A nawet z dwóch.

Oczywiście mogłaby to być domowa mrożonka, której przygotowanie jest proste i szybkie. Cały sekret polega na tym, żeby pokrojone warzywa krótko blanszować w osolonym wrzątku, ale osobno. Miękkie przez minutę, a twardsze (jak seler czy marchewka) przez dwie. Potem już tylko trzeba je wystudzić, dobrze odsączyć i ręcznie pakować do woreczków, komponując odpowiednie wariacje. Nie była to jednak domowa mrożonka, a kupna. Przy czym zupełnie na moją niekorzyść świadczy fakt, że trudno mi znaleźć mrożonki bez papryki, której nie mogę jeść. Czas poświęcony na czytanie składu bywa znacznie dłuższy niż blanszowanie kalafiorów, groszków i pietruszek łącznie.

Zamrażarki w irlandzkich sklepach pełne są wynalazków w postaci gotowych dań na patelnię. Mięso, ryż lub makaron, przyprawy i warzywa w jednym worku. Nie kusi mnie, żeby wypróbować, ale lojalnie informuję, że taka wersja jest też w zasięgu ręki. Moja potrawa jednak wymaga pewnego wysiłku… W nagrodę dostajemy postne, smaczne, kolorowe, niskokaloryczne danie, które przyjemnie wyróżnia się na tle wiosennego śniegu, jakim uraczyła nas kapryśna irlandzka pogoda.

DSC_0188DSC_0235stir fry lt

STIR-FRY Z KREWETKAMI

  • 150 g ugotowanego makaronu ryżowego*
  • 350 g „azjatyckiej” mieszanki mrożonych warzyw**
  • 2 zielone cebulki
  • 2 łyżki smakowego oleju do potraw z woka***
  • 1 łyżka sezamu
  • łyżeczka suszonych krążków papryczki chili
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka brązowego cuktu
  • 250 g mrożonych ugotowanych krewetek
  • pieprz

* Na rynku są dostępne różne wersje makaronu ryżowego, niektóre są już ugotowane. Postępujemy według przepisu na opakowaniu.

** Polecam kupić mieszankę bez przypraw. W mojej były brokuły, młode marchewki, pędy bambusa, strączki zielonego groszku, małe kukurydze, kiełki fasoli mung oraz tzw. kasztany wodne, czyli bulwy ponikła słodkiego.

*** Mam olej słonecznikowy z domieszką oleju sezamowego, czosnku i imbiru.

Krewetki rozmrażamy. W woku rozgrzewamy olej i wrzucamy posiekaną zieloną cebulkę, chwilę smażymy. Dorzucamy mrożone warzywa, mieszamy. Gdy warzywa są już prawie gotowe, dokładamy krewetki i ugotowany makaron ryżowy i wszystko dokładnie mieszamy. Sok z cytryny mieszamy z sosem sojowym, suszoną papryczką chili i cukrem i wlewamy do woka po przesunięciu warzyw i krewetek na brzeg. Gdy sos zacznie się karmelizować, mieszamy wszystkie składniki. Podajemy posypane ziarnem sezamowym.

Wielki Post 2015