Tarta jabłkowa z mincemeat

tarta-mincemeat-009

Mincemeat, czyli korzenno-alkoholowe nadzienie bakaliowe do babeczek zwanych mince pies, to mój ulubiony wyspiarski przysmak świąteczny. W Irlandii po prostu kupujemy gotowe, ale jeżeli ktoś ma czas i fantazję przygotowuje nadzienie we własnej kuchni. Mnie jeszcze bardzo brakuje czasu, bo fantazji mam aż nadto, więc preferuję kupne, ale na pewno w przyszłości wypróbuję kilka przepisów, by którymś się w końcu pochwalić na blogu.

Z powodu braku czasu zamiast kilkudziesięciu babeczek, jedna prosta tarta, ale za to z karmelizowanymi jabłkami na wierzchu. O ile samo nadzienie kupuję, o tyle nie zdecydowałabym się na kupno gotowych babeczek, których skład przyprawia o ból głowy. Mam żelazną zasadę, że nie oszczędzam na jedzeniu (i na zdrowiu), ale nie znaczy to, że bezmyślnie kupuję to, co najdroższe w sklepie.

Nie gonię za egzotyką, tylko unikam produktów podłej jakości, oszukanych, pseudoluksusowych. Kupowanie takich rzeczy, to nie jest oszczędzanie – będą wyglądać nieapetycznie, będą niesmaczne, nie udadzą nam się przez nie potrawy (w szczególności wypieki) i w rezultacie wyrzucimy takie jedzenie. Po co w ogóle wydawać pieniądze na coś, czego potem nie będziemy w stanie zjeść? Lepiej wydać nieco więcej (choć nadal w granicach rozsądku) i skonsumować do ostatniego kawałka, do ostatniego okruszka.

Mincemeat również warto kupić dobrej jakości, by cieszyć się aromatycznym nadzieniem bakaliowym, a nie płakać nad ulepkiem cukrowym z zabłąkaną garstką rodzynek. Do tego potrzebne jeszcze prawdziwe masło oraz dobra gatunkowo mąka, żeby  po 45 minutach wyjąć z pieca przepyszną tartę. Najlepsza póki ciepła, z kulką lodów i czapą bitej śmietany.

tarta-mincemeat-007

TARTA JABŁKOWA Z MINCEMEAT

  • 400 g słodkich jabłek
  • 250 g mincemeat
  • 175 g mąki samorosnącej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50 g drobnego cukru do wypieków
  • 50 g masła
  • 1 jajko
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 100 ml mleka
  • oraz dodatkowo 2-3 łyżki roztopionego masła i kilka łyżek brązowego cukru

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Okrągłą formę (23-24 cm średnicy) natłuszczamy odrobiną masła.

Mąkę przesiewamy wraz z proszkiem do pieczenia do dużej miski. Wsypujemy cukier, dodajemy skórkę z pomarańczy, jajko, pokrojone w kostkę masło i wyrabiamy palcami. Wlewamy mleko i wyrabiamy, aż składniki się połączą.

Ciasto wykładamy do formy, na wierzchu rozsmarowujemy cienką warstwę mincemeat. Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w cienkie plasterki. Układamy je na wierzchu ciasta. Smarujemy roztopionym masłem i posypujemy brązowym cukrem.

Pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 30 minut. Podajemy z bitą śmietaną lub na ciepło z gałką lodów waniliowych.

tarta-mincemeat-008
(przepis z drobnymi zmianami wg „Easy Food” Christmas Annual 2015)

Tarta dyniowa

tarta-dyniowa-003

Tarta jak jesień. Dosłownie!

Dynia to jesienna królowa, która jakimś cudem odeszła w zapomnienie na polskich stołach, ale na całe szczęście od kilku lat toruje sobie powrotną drogę. Wybór odmian dostępnych na polskich targach wzbudza we mnie  zazdrość, bo w Irlandii właściwie mamy tylko zwykłą dynię i dynię piżmową.

Nie tylko dynia czyni tę tartę kulinarnym odbiciem jesieni. Jest ona bardzo aromatyczna, komponuje się perfekcyjnie z zapachem jesieni – dymem palonych liści (choć palenia liści nie popieram), wilgocią ściółki, wiatrem przynoszącym smak gór. Gdy smętny powiew butwiejących liści przesącza się do domu, odganiamy go zapachami jabłek, śliwek, cynamonu, dyni, kminku lub cząbru…

Jesień ugina się od barw przymglonych, zrudziałych, nieoczywistych, by po deszczu zapłonąć ognistą czerwienią, nim zrzuci z siebie wszelkie kolory i przygotuje świat na zimę. Te wszystkie odcienie brązów, żółcie, oranże, nabłyszczone porannym deszczem, zrywane porywami wiatru, szeleszczące pod stopami, te wszystkie barwy zachwycają, zapierają dech w piersiach, ale przynoszą również melancholijny nastrój.

Wszechobecna jest jesienna wilgoć, zakradająca się ukradkiem do domu, ciągnąca od podłogi, szparą pod drzwiami, kominem… Mieniąca się brązami tarta ma równie wilgotne nadzienie, wkomponowujące się w otoczenie. Dla mnie jest wymarzonym deserem jesiennym – smakuje, gdy w grubych skarpetach wyciągam stopy w stronę ciepła bijącego od kominka i gdy otulona wełnianym ponczo wystawiam twarz do ostatnich promieni słońca, zapatrzona w mgłę unoszącą się nad doliną.

tarta-02

tarta-dyniowa-001

TARTA DYNIOWA

Spód:

  • 200 g mąki
  • 130 g masła (schłodzonego)
  • 2 ½ łyżki drobnego cukru
  • 5 łyżek zimnej wody

Nadzienie:

  • dynia piżmowa (ok. 1 kg)
  • 2 duże jajka
  • 220 g jasnego cukru muscovado
  • 100 ml świeżej śmietany
  • ½ łyżeczki mielonego imbiru
  • ½ łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka cynamonu

Dynię obieramy, usuwamy pestki i kroimy w kostkę. Gotujemy we wrzątku do miękkości. Odcedzamy, rozgniatamy tłuczkiem do ziemniaków i przecieramy przez sito. Przetartą dynię odstawiamy do ostygnięcia.

Mąkę przesiewamy do dużej miski, dodajemy pokrojone w kostkę masło. Wyrabiamy palcami, aż powstaną drobne okruchy. Wsypujemy cukier, mieszamy. Wlewamy wodę, siekamy z mąką. Przekładamy na stolnicę i szybko zagniatamy, następnie formujemy z ciasta krążek, zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na 20 minut.

Wyjmujemy ciasto, zdejmujemy folię, układamy między dwoma arkuszami papieru do pieczenia, rozwałkowujemy. Przekładamy do formy lub tortownicy o średnicy 24 cm, formując dość wysoki brzeg. Przykrywamy folią i wstawiamy ponownie do lodówki na 20 minut. Piekarnik nagrzewamy do 160°C (z termoobiegiem).

Z ciasta zdejmujemy folię, przykrywamy je papierem do pieczenia, na który wysypujemy suchy groch lub ceramiczne obciążniki. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i podpiekamy przez 10 minut. Usuwamy papier z grochem i wstawiamy ciasto na kolejne 10 minut. Upieczony spód odstawiamy do wystudzenia.

Jajka roztrzepujemy razem z cukrem w dużej misce. Dodajemy dynię, śmietanę i przyprawy. Wszystko dokładnie mieszamy. Wylewamy na ostudzony spód, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 1 h. Upieczoną tartę odstawiamy do zupełnego wystygnięcia.

tarta-dyniowa-002

 

Tarta z buraczkami, karmelizowaną cebulą i kozim serem

tarta buraczkowa 07

Połączenie buraków i koziego sera to zupełny klasyk – świetnie sprawdza się w sałatce, jako nadzienie na tartę, a nawet w zupie. Jako wypełnienie tarty również jest takim absolutnym klasykiem. Można zrobić w ten sposób tartę tatin (odwróconą), tartę z surowymi, startymi na tarce burakami, placek z rzadka zanurzonymi w nim plastrami buraków. Można dodać szpinak, orzechy laskowe lub tak jak w poniższym przepisie – karmelizowaną cebulę. Można użyć koziego twarożka, fety z mleka mieszanego (owczego i koziego) lub tureckiego, bardzo słonego sera beyaz peynir.

Akurat ostatnio udało się mi kupić ten ostatni, dlatego użyłam właśnie tego gatunku. Jest on na tyle słony, że solenie potrawy jest zbędne, a nawet mogłoby zaszkodzić, ale naprawdę idealnie ją dopełnił. Karmelizowana cebula trafiła też tu nieprzypadkowo. Gdy ostatnio ją przyrządzałam do kanapki ze stekiem, następnego dnia znalazłam karteczkę od męża, że całą noc było otwarte okno w kuchni, a zapach cebuli wciąż się unosi i wobec tego karmelizowana cebula trafia na listę potraw zakazanych ze względów estetycznych. Na mnie to oczywiście podziałało jak płachta na byka i przy pierwszej okazji wrzuciłam cebulę na patelnię. Nie znalazłam kolejnej karteczki, a poprzednia była po prostu zemstą za umieszczenie na wspomnianej liście smażonej cebuli à la mąż – nie chcecie wiedzieć, jak ją przyprawiał…

Mając pomysł  na tartę – buraki + cebula + kozi ser – wrzuciłam zapytanie do wyszukiwarki. Jednym z pierwszych wyników był przepis ze strony Dale’a Pinnocka, ale zmieniłam proporcje. W oryginale była to bardzo buraczkowa tarta z odrobiną cebuli, u mnie jest pół na pół. Takie proporcje pozwalają nieco złagodzić smak buraków, których mój mąż szczerze nie znosi. Danie, ku jego ogromnemu zdziwieniu, bardzo mu smakowało. Króliczce też, która szczęśliwie nie rozpoznała w cebuli cebuli, której z zasady nie jada… Jak widać, cuda się zdarzają!

tarta buraczkowa 09

TARTA Z BURACZKAMI, KARMELIZOWANĄ CEBULĄ I KOZIM SEREM

  • 1 arkusz ciasta francuskiego
  • 3 ugotowane i obrane buraczki
  • 2 czerwone cebule
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka oliwy
  • 120 g sera beyaz peynir (turecki kozi ser, podobny do fety)
  • świeżo zmielony pieprz
  • tymianek (lub inne zioła) do przybrania

Jeśli używamy mrożonego ciasta francuskiego, rozmrażamy je odpowiednio wcześniej (można na noc włożyć do lodówki, by się pomału rozmroziło). W Irlandii popularne są już ugotowane i obrane buraczki, jeżeli takich nie mamy, również musimy je ugotować odpowiednio wcześniej.

Cebule obieramy i kroimy na cienkie plasterki. Oliwę wlewamy na patelnię, rozgrzewamy na średnim ogniu. Wkładamy cebulę, gotujemy, aż zacznie mięknąć. Następnie wlewamy miód, dokładnie mieszamy i gotujemy, aż cebula się skarmelizuje (ok. 30-40 minut), mieszając co 5 min. Ugotowane i obrane buraczki kroimy w kostkę.

W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 180°C. Blaszkę do pieczenia wykładamy papierem, układamy na nim ciasto francuskie, przykrywamy drugą warstwą papieru do pieczenia i wysypujemy na środek suchy groch (lub ceramiczne obciążniki). Pieczemy przez 10 minut. Wyjmujemy z piekarnika i ostrożnie usuwamy wierzchnią warstwę papieru wraz z grochem.

Na wierzchu tarty układamy skarmelizowaną cebulę, na niej pokrojone w kostkę buraki. oprószamy pieprzem i posypujemy pokruszonym serem. Wkładamy do piekarnika na kolejne 10 minut (aż ser zacznie się leciutko brązowić na brzegach). Przed podaniem posypujemy świeżym tymiankiem.

tarta buraczkowa 08
Zmodyfikowany przepis ze strony The Medicinal Chef

Mazurek cytrynowy

mc 022

Nawet nie cytrynowy, a megacytrynowy… Cytrynowy nie tylko krem, ale również spód… Cytrynowa świeżość, rześkość, wyrazistość… A kolor żółty jak słońce na dziecięcym obrazku…

Miałam zamiar zrobić klasyczne tiramisu, bo dopadło mnie zmęczenie wiosenne… Mąż twierdzi, że mnie zawsze coś zamula. Jak nie zmęczenie wiosenne, to zimowa senność, a jak nie jesienna depresja, to letnie znużenie. Złośliwiec z niego. Tak czy siak czułam, że dobry deser nie zaszkodzi, szczególnie, że znowu każą nam przestawiać czas, czego naprawdę nie lubię.

Z tym czasem to naprawdę szaleństwo. Rzekomo oszczędzać ma nam ta zmiana energię. Rzekomo, bo co za różnica czy światło pali się dłużej rano, czy dłużej wieczorem? Już się tak miło wstawało nad ranem (matki małych dzieci wstają baaaardzo wcześnie, choć wcale nie mają na to ochoty), a tu znów witają egipskie ciemności.

mc 023

Słodkie poprawiacze nastroju powinny być zapisywane przez lekarzy. Szczególnie te z gatunku „lift me up”! Najchętniej zrobiłabym tiramisu, ale w końcu świątecznie miało być, więc tradycyjnie upiekłam mazurek. Taki sam jak rok temu. Cytrynowy. Przepis dopiero w tym roku, w ubiegłym jakoś mi mazurek zniknął nim się dobrze sfotografował.

Rok temu Króliczka stała nade mną podczas dekorowania, błagając, by dać dużo skórki z cytrusów i jeszcze więcej płatków migdałowych. W tym roku dekorowałam go… w sypialni, gdzie usypiałam Chomiczka. Luli, luli i wyszły mi pokraczne bazie. Za grosz talentu do zdobienia ciast. Nikt nie jest doskonały! Najważniejsze, że było pysznie i kuracja się udała!

mc 027

mc 025

MAZUREK CYTRYNOWY

ciasto:

  • 150 g mąki pszennej
  • 75 g masła
  • 30 g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 1 łyżka zimnej wody

krem cytrynowy:

  • 2 jajka
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 80 ml soku z cytryny (z 2 cytryn)
  • 100 g masła
  • 100 g białej czekolady

do przybrania: kandyzowana skórka z cytryny i pomarańczy, płatki migdałowe

Mąkę przesiewamy, dodajemy cukier puder, zimne masło, żółtko, skórkę z cytryny oraz łyżkę wody, zagniatamy ciasto, owijamy folią i schładzamy ok. 1 h.

Formę wykładamy papierem, wylepiamy rozwałkowanym ciastem. Z 1/3 ciasta formujemy rant, spód nakłuwamy widelcem i schładzamy ok. 30 min.

Schłodzone ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°C na ok. 20 minut. Po upieczeniu odstawiamy do wystudzenia.

Przygotowujemy krem: do rondla wbijamy jajka, dolewamy sok z cytryny, dodajemy skórkę, mieszamy i podgrzewamy na małym ogniu, cały czas mieszając. Dodajemy po kawałku masło, mieszamy, by masa nie przywarła do dna rondla. Zdejmujemy z palnika, dodajemy pokruszoną czekoladę, mieszamy, aż się rozpuści. Krem lekko studzimy, co jakiś czas mieszając. Przestudzony krem wylewamy na kruchy spód. Dekorujemy, gdy masa zacznie tężeć.

mc 024

(przepis za Smakołyki Bereniki)

Bakewell Tart (nieoszukana!)

bakewell 5

Pierwszym wyspiarskim wypiekiem, którym się zachwyciłam po przyjeździe do Irlandii, była właśnie tarta “Bakewell”. Uwiodła mnie prostotą i wilgotnym migdałowym wypełnieniem. Przypomniała mi tort orzechowy Mojej Mamy, który jest zrobiony z ciasta z samych orzechów, bez dodatku mąki. Własnie wtedy usłyszałam pierwszy raz o frangipane

Frangipane to nadzienie składające się z migdałów, masła, cukru i jajek. Aromatyczne, delikatne, rozpływające się w ustach. Nie ma pewności skąd ta nazwa, ale niektóre przekazy łączą ją z postacią świętego Franciszka. Przed śmiercią święty Franciszek miał wezwać listownie Giacomę Frangipane de’ Settesoli, franciszkańską tercjarkę, by ta dostaczyła mu migdałowych słodyczy. Święty prócz przymiotów duchowych jak widać miał też wyrobiony smak.

Nadzienie frangipane wypełnia francuski specjał galette des Rois, czyli ciasto Trzech Króli, podawane zwyczajowo 6 stycznia. Migdałowe nadzienie spotkałam również w różnych warstwowych ciastach przykryte czekoladą, w tartach z owocami, ale najbardziej lubię właśnie prezentowaną tartę „Bakewell”. Tę najlepszą, nieoszukaną…

Niestety często jest serwowana jej „oszczędna” wersja, wypełniona zwykłym ciastem aromatyzownym olejkiem migdałowym. Żeby ukryć to oszustwo czasami polewa się bakewell tart lukrem i ozdabia kandyzowaną wisienką. Czasami polewa się migdałowym lukrem także tartę wypełnioną frangipane, toteż łatwo się pomylić. Kupując w sklepie trzeba zerknąć na etykietkę, w cukierni pozostaje liczyć na uczciwość i dobry gust właściciela…

bakewell 4

Bakewell tart jest zupełnie współczesnym deserem, który narodził się w XX wieku jako wariacja tematu znanego jako Bakewell pudding. Jest przykładem ewolucji kuchni brytyjskiej od solidnej, „barbarzyńskiej” prostoty (prostackości?!) ku finezyjnemu podejściu do gotowania wzorowanemu na kuchni francuskiej. Ów bakewell pudding pochodzi z miasteczka Bakewell w hrabstwie Derbyshire w Anglii, a śladów jego istnienia badacze dokopali się w XV-wiecznych źródłach, jednak powszechnie przyjmuje się datę ok. 1820 roku jako datę powstania tego smakołyku.

Akurat tę tartę piekę regularnie, jest ona jednym z flagowych dań serwowanych w naszym domu. Gości nigdy nie muszę zachęcać do dokładki, znika ekspresowo. Dlatego do tej pory nie trafiła na blog, po prostu nie udało mi się jej sfotografować. Z premedytacją upiekłam ją więc na Boże Narodzenie. Dla podkreślenia jej świątecznego charakteru użyłam dżemu malinowego z cynamonem zamiast zwykłego dżemu z malin. Szczerze mówiąc, posmak cynamonu się zgubił, pozostał tylko kolor. Polecam smarować spód dżemem malinowym dobrej jakości, bez znaczenia jest czy będzie z pestkami, czy bez nich, istotne, by był rzeczywiście z malin, nie z samego cukru…

Z najlepszymi życzeniami noworocznymi… Niech ten rok przyniesie to wszystko, o czym stary zapomniał… i niech nie zapomni o tym, co najważniejsze – o zdrowiu, radości, szacunku i pokoju!

bakewell 6

BAKEWELL TART

Spód:

  • 175 g mąki (oraz odrobina do posypania stolnicy)
  • 125 g masła
  • 25 g miałkiego cukru
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka zimnej wody

Frangipane:

  • 115 g masła
  • 115 g miałkiego cukru
  • 115 g mielonych migdałów
  • 3 jajka (rozbełtane)
  • ½ łyżeczki ekstraktu migdałowego (opcjonalnie)

oraz:

  • 4 łyżki dżemu malinowego
  • 2 łyżki płatków migdałowych

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy masło i wyrabiami palcami do uzyskania okruszków. Wsypujemy cukier i mieszamy. Żółtko roztrzepujemy z łyżką wody i dodajemy do ciasta, zagniatamy, formujemy kule, którą zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na 15 minut.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Rozwałkowujemy ciasto na stolnicy posypanej mąką. Wykładamy ciastę formę na tartę, nakłuwamy w kilku miejscach widelcem i wkładamy do lodówki na kolejne 15 min.

Do miski malaksera wkładamy pokrojone w kostkę masło, dodajemy cukier i miksujemy razem, aż masa stanie się puszysta. Wtedy dodajemy mielone migdały, jajka i ekstrakt migdałowy, miksujemy do połączenia wszystkich składników.

Spód ciasta smarujemy dżemem malinowym, wylewamy na wierzch masę migdałową, wygładzamy i posypujemy płatkami migdałowymi.

Ciasta wstawiamy do piekarnika na 10 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 160°C  (z termoobiegiem) i pieczemy jeszcze 25-30 minut, aż nadzienie nabierze złotobrązowego koloru. Odstawiamy do wystudzenia.

(przepis: 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats)

Świąteczne słodkości! 2015

Tarta korzenna ze śliwkami (oraz o zakonnicy, która miała troje dzieci)

tarta korzenna 9Króliczka wróciła ze szkoły przeszczęśliwa – raz, że dostała od wychowaczyni cukierek, a dwa, że nie było nic zadane do domu. Obie szczęśliwości zawdzięczała wizycie niezwykłego gościa w klasie. Na lekcje przyszła Sister Annette.

– I miała świeczkę, Mamo!
– Świeczkę? Hmmm… Coś jeszcze miała?
– Tak, takie dzieci… Troje…
– Dzieci?!!! Zaraz, zaraz… Wróć… To na pewno była zakonnica?
– Kto?! To była sister!

W tym miejscu nieco zmieszana zaczęłam wątpić, czy sister to siostra zakonna, czy może pielęgniarka. Nie wyglądało to dobrze…

– A czym się zajmuje siostra Annette? Może chorymi?
– Nie, no Mamo, nie wiesz! Ona się modli cały czas! Zamiast takich lazy people, którzy zapominają o tym!

Więc jednak zakonnica… Z trojgiem dzieci…, w katolickiej szkole…, niemożliwe…

– A co robiły te dzieci?
– Jak to co? Bawiły się, tańczyły w kółeczku! No wiesz, wokół tej świeczki… No i jeszcze tam był aniołek!

Nie dosypiam, ale jeszcze nie zwariowałam. Siostra zakonna i dzieci tańczące wokół świeczki? Za chwilę mi tu jeszcze z jakimś duchem gotowa wyskoczyć. Jaki u licha aniołek?

– Królisiu, a dlaczego dzieci tańczyły przy świczce?
– No jak to Mamo? No, bo Bóg jest holy, przecież wiesz!

Teraz to Malutka patrzyła na mnie z powątpiewaniem. Taka duża mama, a nic nie rozumie. Rzeczywiście, to wszystko się zupełnie kupy nie trzymało. Czułam, że coś tu nie gra, ale zamurowało mnie, kiedy usłyszałam ciąg dalszy opowieści…

– Bo wiesz Mamo, one nie były żywe…
– Aaa??? Eee??? To znaczy jakie były?
– No nieżywe! Bo wiesz, jest November… I teraz modlimy się za tych, co już nie żyją, za ich souls. I dostałam jeszcze stamp w książce, tam gdzie pisałam o tym, kto nie żyje. Ale ja nie pamiętałam, kto już nie żyje, tylko o pradziadku napisałam, bo prababcia przecież nie mieszka z pradziadkiem…
– Kochana, dobrze, dobrze… Ale wróćmy do tych dzieci… To one umarły, tak??
– Co?? Jak mogły umrzeć, skoro one są nieżywe! Mamo!

To się nazywa logiczne myślenie. Z tyłu głowy myśl o sięgnięciu po whiskey walczyła mi z myślą o naparzeniu podwójnej melisy. Może to tylko sen?!

– A aniołek? Aniołek tam był, bo dzieci były nieżywe, tak?
– Mamo, zapomniałam, dlaczego był aniołek…
– Szkoda, ale cóż… A dlaczego dzieci były nieżywe?
– A widziałaś kiedyś żywy candle holder Mamo?! – oburzyła się Króliczka i pokazała mi, że powinnam się postukać w głowę!

Taka układanka… Świecznik ozdobiony postaciamy dzieci (podobno bardzo ładny, „kupisz mi taki, Mamo?!”), aniołek był figurką, a Króliczka odziedziczyła talent gawędziarski po swym Tatusiu – nikt nie wie, o czym oni mówią, ale brzmi nieźle!

tarta korzenna 6Tak sobie dospacerowałyśmy do domu, potrącając opadłe liście i lawirując wózkiem Chomiczka pomiędzy kałużami… Wszystkim, którzy mają dosyć cmentarnego, upiornego listopada polecam korzenną tartę ze śliwkami. Aromat unoszący się w kuchni przywodzi na myśl Boże Narodzenie, rozgrzewa serca i myśli… Byle do świąt, Moi Drodzy!

tarta korzenna 7tarta korzenna 8TARTA KORZENNA ZE ŚLIWKAMI

  • 200 g mąki
  • 100 g masła
  • 1 łyżeczka przyprawy korzennej (do grzanego wina lub do piernika)
  • 180 g brązowego cukru trzcinowego
  • 1 jajko
  • 400 – 500 g śliwek
  • cukier puder (opcjonalnie)

Mąkę i pokrojone w kostkę masło wkładamy do miski malaksera, miksujemy razem. Gdy mąka połączy się z masłem, wsypujemy prawie cały cukier (zostawiamy trochę do posypania śliwek), przyprawę korzenną oraz wlewamy rozbełtane jajko. Miksujemy, aż składniki się połaczą.

Powstałe ciasto przekładamy na folię spożywczą, zawijamy i wstawiamy do lodówki na godzinę.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160°C (z termoobiegiem). Umyte śliwki przekrawamy na połówki, usuwamy pestki, a następnie każdą połówkę kroimy w półplasterki (ilość zależy od rozmiaru śliwek, nie powinny być zbyt cienkie).

Schłodzonym ciastem wykładamy dno natłuszczonej formy, na cieście układamy promieniście śliwki, posypujemy resztą cukru. Wstawiamy do piekarnika na ok. 45 minut. Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem (lub podajemy z lodami waniliowymi lub bitą śmietaną – według uznania).

tarta korzenna 99

(przepis „Taste Ireland” Annual 2015/2016)

Jesienne słodkości!

Tarta z rabarbarem i kremem waniliowym oraz drugie urodziny bloga

tarta z rabarbarem 002 DGRPracowity tydzień za mną. Zamiast skrawki wolnego czasu poświęcić blogowi, zajęta byłam wstawianiem przecinków do tekstów, które już wkrótce ukażą się na łamach najnowszego numeru „Maszketów”. Właśnie dyskutujemy nad okładką, która ma odzwierciedlać nasze wyobrażenie o lecie. Czy ma być to upojne, ale romantyczne lato w cieniu koronkowego parasola, czy też gorące, energetyzujące, wymagające aromatycznego orzeźwienia?

Weekend zaś upłynął nam pod znakiem urodzin naszej Króliczki. Skończyła 6 lat i w związku z tym historycznym faktem postanowiła się zbuntować. Gdzieś się zgubiło nasze grzeczne dziecko, a wyrosło bardzo bossy małe monstrum.  Zawsze była sprytna, przemądrzała, a swymi mądrościami potrafiła zapędzić rodziców w kozi róg. Teraz znów kombinuje, jakby tu przejąć władzę w rodzinie. Załamuję ręce nad jej zachowaniem, drżącym głosem dopytując: – Co z Ciebie wyrośnie, dziecko?! – Mądra, dorosła Lidzia – odpowiada z przekonaniem. – O, więc i to ma nastąpić?! A kiedy zamierzasz tak zmądrzeć? – Od zaraz. Ale wiesz, będę teraz jeszcze niedobra, bo dopiero zaczynam mądrzeć…

Nie tylko dziecko postarzało się o kolejny roczek, blogowi stuknęły 2 latka. W tym czasie podzieliłam się z Wami 200 przepisami (to całkiem spora książka kucharska), a pomysłów wciąż przybywa. Z okazji drugich urodzin blog dostał… maszynkę do kręcenia lodów oraz książkę z przepisami na nie. Przydało się na coś paskudne zachowanie Króliczki, która pokonała opór swego Tatusia, nie pozostawiając wątpliwości nad sensem tego zakupu. Argument, pod którym Mój Mąż się ugiął, brzmiał: – Mama jest w ciąży, a kobietom w ciąży się nie odmawia! Ona naprawdę ma dopiero 6 lat…

Ten skromny jubileusz blogowy wypada uświetnić czymś wykwintnym. Proponowana dzisiaj tarta jest dowodem, że rabarbar można podać w eleganckiej formie. Najlepsze będą niezbyt grube łodygi rabarbaru. Wybierzcie najbardziej różowe, bo najładniej na tarcie wyglądają. Ciasto ma jedną wadę – nie sposób się od niego oderwać. Niestety znika ekspresowo i pozostają tylko westchnienia nad talerzem okruszków…

tarta z rabarbarem 001 DGRTARTA Z RABARBAREM I KREMEM WANILIOWYM

Ciasto:

  • 100 g zimnego masła
  • 45 g cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 160 g mąki pszennej

Krem waniliowy:

  • ½ laski wanilii
  • 375 ml mleka
  • 3 żółtka
  • 100 g miałkiego cukru

Wierzch:

  • 500 g rabarbaru
  • ½ laski wanilii
  • 150 g miałkiego cukru
  • 80 ml wody

Ciasto: Masło kroimy w kostkę, przekładamy do miski, dodajemy przesiany cukier puder i żółtka. Ucieramy blenderem. Przesiewamy mąkę i dodajemy do utartego masła, szybko wyrabiamy kruche ciasto. Zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 1 h.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (160°C z termoobiegiem). Ciasto cienko rozwałkowujemy i wykładamy nim prostokątną formę z wyjmowanym dnem (11 cm x 35 cm). Na cieście kładziemy papier do pieczenia, na który wysypujemy ceramiczne obciążniki (lub suchy groch). Wstawiamy do piekarnika na 25 minut. Wyjmujemy, gdy ciasto się zezłoci.

Krem waniliowy: Rozkrawamy wzdłuż pół laski wanilii i zeskrobujemy ziarenka do rondelka. Wlewamy mleko, podgrzewamy pomału. Gdy zacznie się gotować, zdejmujemy i odstawiamy na 15 minut.

Żółtka rozbełtujemy w misce, dodajemy cukier i mąkę, mieszamy. Przekładamy do rondelka z mlekiem, ponownie ustawiamy na małym ogniu i podgrzewamy, aż zgęstnieje, cały czas mieszając. Zdejmujemy z palnika, przekładamy krem do miski, przykrywamy folią spożywczą i pozostawiamy do wystygnięcia.

Rabarbar: Piekarnik nagrzewamy do 150°C. Rabarbar tniemy na 10-centymetrowe kawałki. Układamy luźno w głębokiej foremce. Pół laski wanilii rozcinamy wzdłuż, nożem zeskrobujemy ziarenka do miseczki, dosypujemy cukier i dokładnie mieszamy. Cukrem z wanilią zasypujemy rabarbar. Wlewamy wodę i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Pilnujemy, by rabarbar się nie rozgotował. Wyjmujemy foremkę z piekarnika i przelewamy powstały sok do rondelka. Sok podgrzewamy, aż stanie się dość gęstym syropem.

Na ciasto wykładamy wystudzony krem waniliowy, na wierzchu układamy upieczony i przestudzony rabarbar, skrapiamy syropem. Zanim podamy tartę, odczekujemy przynajmniej 30 minut.

Pozostałe z pieczenia białka możemy na 2-3 dni wstawić do lodówki (lub zamrozić), a następnie zrobić z nich deser bezowy, czyli pavlovą.

Wiosenne słodkości!