Tarta rybaka z suszonymi pomidorkami

tarta rybaka 024

Była tarta na słodko, to musi być na słono. A że mamy piątek, to podajemy tradycyjną rybkę w nietradycyjny sposób. Chociaż w moim rodzinnym domu w piątek rządziło jajko sadzone przy obiedzie i nutella przy śniadaniu. Jednak mieszkając nad samiuśkim Atlantykiem, byłoby grzechem nie sięgać po ryby, toteż jemy je bardzo często. Na mojej mapie kulinarnych przysmaków ryby zajmują pierwsze miejsce wśród wszystkich mięs, mogę więc śmiało powiedzieć, że miejsce zamieszkania mi sprzyja.

Wczorajsza tarta kokosowa złapała mnie zdjęciem w gazecie, ale jak się okazało, zdjęcie niezupełnie odwzorowywało przepis, za to przepisowi na dzisiejszą tartę rybaka towarzyszyło jedno z najbrzydszych, najbardziej mdłych zdjęć kulinarnych jakie kiedykolwiek widziałam opublikowane. Źle skadrowane, źle ustawione światło, a balans bieli poszedł w zapomnienie. Po prostu pod każdym względem straszne, a sama potrawa na nim odpychająca. Zdjęcie nigdy nie powinno być czynnikiem decydującym o wyborze potrawy, ale jednak często nie da się przejść obojętnie obok wołającej ze zdjęcia tarcie: – Upiecz mnie! Zjedz mnie! Rozkoszuj się mym niebiańskim smakiem!

Mam właśnie ambiwalentne uczucia wobec książek kucharskich. Z jednej strony uwielbiam oglądać zdjęcia potraw, a z drugiej wiem, jakie triki stosują zawodowi fotografowie, więc lepiej nie widzieć idealnej wersji, niż później być rozczarowanym. Na szczęście w magazynach roi się też od kiepskich zdjęć, więc zdarza mi się pogłaskać samą siebie i powiedzieć, że wyszło mi sto razy lepiej niż w publikacji. I samo danie, i jego zdjęcie…

tarta rybaka 021

tarta rybaka 022

TARTA RYBAKA Z SUSZONYMI POMIDORKAMI

  • 1 arkusz ciasta francuskiego (320 g)
  • 6-8 łyżeczek pesto z suszonych pomidorków
  • 8 suszonych pomidorków
  • 2 porcje fileta z morszczuka (ok. 360 g)
  • 1 porcja fileta z łososia (ok. 180 g)
  • 200 g krewetek (obranych i ugotowanych)
  • 50 g sera cheddar typu vintage
  • świeżo zmielony pieprz
  • rukola do podania (lub ulubione warzywa)
  • listki bazylii lub oregano do przybrania (opcjonalnie)

Jeśli mamy mrożone ciasto i mrożone krewetki, odpowiednio wcześniej je rozmrażamy.

Jeśli mamy podwójny piekarnik – grill ustawiamy na wysoką temperaturę, a piekarnik ogólny na 170°C z termoobiegiem. Jeśli mamy jeden piekarnik zaczynamy od grilla, potem będziemy poczekać, aż temperatura w nim wyrówna do 170°C, zanim wstawimy tartę.

Ciasto rozwijamy, ostrym nożem rysujemy centymetrowy brzeg, uważając, by ciasta nie przeciąć zupełnie. Ciasto smarujemy pesto, ale tylko do granicy zaznaczonego brzegu.

Ryby układamy na blaszce do pieczenia skórą do dołu i wstawiamy na 3-4 minuty pod grzałkę grilla. Po wyjęciu odstawiamy na chwilę do przestudzenia, po czym oddzielamy mięso od skóry i rozdrabniamy na kawałki „na jeden kęs”. Mięso ryb układamy na tarcie. Suszone pomidorki kroimy i posypujemy nimi wierzch tarty. Pieprzymy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170°C. Pieczemy 10 minut.

Ser ścieramy na drobnych oczkach tarki. Wyjmujemy tartę z piekarnika, dokładamy krewetki, posypujemy cheddarem i wstawiamy ponownie do piekarnika na 8 minut.

Tartę kroimy na porcje i podajemy z zieleniną i ewentualną resztką pesto. Każdą porcję przybieramy bazylią.

tarta rybaka 023

(wg „Easy Food” June/July 2015 z drobnymi zmianami)

Kokosowa tarta z truskawkami (bez glutenu i laktozy)

tarta kokosowa 022

Co roku zaskakuje mnie powiadomienie, że blog ma swoją rocznicę. Zaskakuje mnie, bo zwyczajnie nie pamiętam, ani nie przywiązuję wagi do tego wiekopomnego wydarzenia, jakim był dzień zarejestrowania bloga. Dopiero, kiedy stosowna laurka mi wyskakuje wśród powiadomień, przypominam sobie okoliczności narodzin Pocztówek z Irlandii.

Założyłam blog 4 lata temu z powodu urodzin Króliczki. Malutka skończyła wtedy 4 latka i osiągnęła stosowny wiek do rozpoczęcia edukacji szkolnej. Uświadomiłam sobie wówczas, że będę okropnie za nią tęsknić, gdy zacznie znikać na pół dnia za szkolną bramą. Remedium na tęsknotę miał być właśnie blog. Myślałam o jego założeniu już dużo wcześniej, ale właśnie tykający zegar, odmierzający bezlitośnie uciekający czas, stał się kroplą, która przelała miarę. Blog powstał, ale jego kolejne rocznice nie są szczególnie świętowane. Przygotowuję wtedy ciacho na urodziny Malutkiej, a na blogu mogę je jedynie opisać.

Króliczki urodziny przypadają na eksplozję sezonu truskawkowego, więc jej ciasta urodzinowe są tematycznie jednolite. Muszą być z truskawkami. Niestety prześladuje mnie pech i nigdy nie wychodzą mi idealne. Może być to ciasto, które piekę z sukcesem od lat, ale na urodziny Króliczki wyjdzie zakalec. Jak ma być czymkolwiek polane, to z pewnością ta polewa spłynie. Jeśli nadzienie ma stężeć, to z pewnością nie stężeje dokładnie i coś zacznie wyciekać przy krojeniu. Po prostu zawsze ma jakiś mankament. Czasami mam wrażenie, że albo nie lubią mnie truskawki, albo wisi nade mną jakaś klątwa.

W tym roku wybrałam dwa różne przepisy – jedno ciacho karmelowe z bananami, drugie kokosowe z truskawkami. Króliczka zadecydowała, że chce oczywiście z truskawkami. Przepis był ryzykowny, bo w kwestii ciast jestem konserwatywna. Mąka pszenna, jaja, cukier i masło. Dzisiejsze ciasto nie zawiera żadnego z tych 4 podstawowych składników, jest za to tłuszcz kokosowy, miód, orzechy, daktyle i płatki owsiane. Brzmi intrygująco, co nie?

tarta kokosowa 024

Orzechowy spód wyszedł bardzo dobry, ciasto ma ciekawą, bogatą konsystencję i bardzo dobrze formowało się nim brzegi. Niestety nadzienie nie stężało tak, jak powinno. Przypuszczam, że to wina mleka kokosowego, które było za cienkie. Po długim weekendzie wiejski sklep świecił pustkami, a najbardziej przetrzebione było stoisko z mlekiem w puszkach. Czyżby cała wieś gotowała curry z kurczaka z okazji wolnego poniedziałku?! Na zdjęciach nie widać dokładnie, ale nadzienie ma częściowo płynną postać, a spodziewałam się lepszego efektu. Być może nie powinnam się tego spodziewać, ale w oryginalnym przepisie nie ma o tym ani słowa (ale nie ma też słowa, by wylepić ciastem także brzegi formy, więc kto wie?), a na zdjęciu pokazana jest tylko nierozkrojona tarta. Na plus na pewno należy zaliczyć fakt, że łatwo się ją kroi i ciasto nie przywarło do blaszki, a do tego wyszła bardzo smaczna, choć smak może wydać się odrobinę dziwny dla kogoś, kto lubi mąkę, jajka, masło i cukier w każdym wypieku.

tarta kokosowa 023

KOKOSOWA TARTA Z TRUSKAWKAMI

(bez glutenu i laktozy)

Spód:

  • 150 g orzechów włoskich
  • 70 g płatków owsianych
  • 70 g mąki ryżowej
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki oleju kokosowego oraz odrobina do natłuszczenia formy
  • 3 łyżki naturalnego miodu

Nadzienie:

  • 4 duże daktyle
  • 120 g oleju kokosowego (rozpuszczonego)
  • 250 ml mleka migdałowego
  • 200 ml mleka kokosowego (½ puszki)
  • skórka otarta z pomarańczy
  • 50 ml miodu
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • szczypta soli

Dekoracja:

  • truskawki
  • wiórki kokosowe

Piekarnik nagrzewamy do 160°C (program z termoobiegiem). Odrobiną oleju kokosowego natłuszczamy okrągłą formę (najlepiej w wyjmowanym dnem) o średnicy 23-24 cm. Składniki na spód wsypujemy do malaksera i miksujemy, aż będziemy mieć w miarę zwarta i gładką masę. Wylepiamy nią dno oraz brzegi tortownicy i wstawiamy na 15-20 minut do piekarnika. Po wyjęciu odstawiamy do zupełnego ostudzenia.

Przygotowanie nadzienia zaczynamy od zmiksowania w malakserze na gładko daktyli wraz rozpuszczonym olejem kokosowym. Następnie do misy malaksera dokładamy pozostałe składniki i ponownie miksujemy na gładko. Przelewamy nadzienie do upieczonego spodu i wstawiamy na noc do lodówki. Przed podaniem dekorujemy truskawkami i wiórkami kokosowymi.

tarta kokosowa 021

(przepis wg „Easy Food” April 2016)

Tarta jabłkowa z mincemeat

tarta-mincemeat-009

Mincemeat, czyli korzenno-alkoholowe nadzienie bakaliowe do babeczek zwanych mince pies, to mój ulubiony wyspiarski przysmak świąteczny. W Irlandii po prostu kupujemy gotowe, ale jeżeli ktoś ma czas i fantazję przygotowuje nadzienie we własnej kuchni. Mnie jeszcze bardzo brakuje czasu, bo fantazji mam aż nadto, więc preferuję kupne, ale na pewno w przyszłości wypróbuję kilka przepisów, by którymś się w końcu pochwalić na blogu.

Z powodu braku czasu zamiast kilkudziesięciu babeczek, jedna prosta tarta, ale za to z karmelizowanymi jabłkami na wierzchu. O ile samo nadzienie kupuję, o tyle nie zdecydowałabym się na kupno gotowych babeczek, których skład przyprawia o ból głowy. Mam żelazną zasadę, że nie oszczędzam na jedzeniu (i na zdrowiu), ale nie znaczy to, że bezmyślnie kupuję to, co najdroższe w sklepie.

Nie gonię za egzotyką, tylko unikam produktów podłej jakości, oszukanych, pseudoluksusowych. Kupowanie takich rzeczy, to nie jest oszczędzanie – będą wyglądać nieapetycznie, będą niesmaczne, nie udadzą nam się przez nie potrawy (w szczególności wypieki) i w rezultacie wyrzucimy takie jedzenie. Po co w ogóle wydawać pieniądze na coś, czego potem nie będziemy w stanie zjeść? Lepiej wydać nieco więcej (choć nadal w granicach rozsądku) i skonsumować do ostatniego kawałka, do ostatniego okruszka.

Mincemeat również warto kupić dobrej jakości, by cieszyć się aromatycznym nadzieniem bakaliowym, a nie płakać nad ulepkiem cukrowym z zabłąkaną garstką rodzynek. Do tego potrzebne jeszcze prawdziwe masło oraz dobra gatunkowo mąka, żeby  po 45 minutach wyjąć z pieca przepyszną tartę. Najlepsza póki ciepła, z kulką lodów i czapą bitej śmietany.

tarta-mincemeat-007

TARTA JABŁKOWA Z MINCEMEAT

  • 400 g słodkich jabłek
  • 250 g mincemeat
  • 175 g mąki samorosnącej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50 g drobnego cukru do wypieków
  • 50 g masła
  • 1 jajko
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 100 ml mleka
  • oraz dodatkowo 2-3 łyżki roztopionego masła i kilka łyżek brązowego cukru

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Okrągłą formę (23-24 cm średnicy) natłuszczamy odrobiną masła.

Mąkę przesiewamy wraz z proszkiem do pieczenia do dużej miski. Wsypujemy cukier, dodajemy skórkę z pomarańczy, jajko, pokrojone w kostkę masło i wyrabiamy palcami. Wlewamy mleko i wyrabiamy, aż składniki się połączą.

Ciasto wykładamy do formy, na wierzchu rozsmarowujemy cienką warstwę mincemeat. Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w cienkie plasterki. Układamy je na wierzchu ciasta. Smarujemy roztopionym masłem i posypujemy brązowym cukrem.

Pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 30 minut. Podajemy z bitą śmietaną lub na ciepło z gałką lodów waniliowych.

tarta-mincemeat-008
(przepis z drobnymi zmianami wg „Easy Food” Christmas Annual 2015)

Tarta dyniowa

tarta-dyniowa-003

Tarta jak jesień. Dosłownie!

Dynia to jesienna królowa, która jakimś cudem odeszła w zapomnienie na polskich stołach, ale na całe szczęście od kilku lat toruje sobie powrotną drogę. Wybór odmian dostępnych na polskich targach wzbudza we mnie  zazdrość, bo w Irlandii właściwie mamy tylko zwykłą dynię i dynię piżmową.

Nie tylko dynia czyni tę tartę kulinarnym odbiciem jesieni. Jest ona bardzo aromatyczna, komponuje się perfekcyjnie z zapachem jesieni – dymem palonych liści (choć palenia liści nie popieram), wilgocią ściółki, wiatrem przynoszącym smak gór. Gdy smętny powiew butwiejących liści przesącza się do domu, odganiamy go zapachami jabłek, śliwek, cynamonu, dyni, kminku lub cząbru…

Jesień ugina się od barw przymglonych, zrudziałych, nieoczywistych, by po deszczu zapłonąć ognistą czerwienią, nim zrzuci z siebie wszelkie kolory i przygotuje świat na zimę. Te wszystkie odcienie brązów, żółcie, oranże, nabłyszczone porannym deszczem, zrywane porywami wiatru, szeleszczące pod stopami, te wszystkie barwy zachwycają, zapierają dech w piersiach, ale przynoszą również melancholijny nastrój.

Wszechobecna jest jesienna wilgoć, zakradająca się ukradkiem do domu, ciągnąca od podłogi, szparą pod drzwiami, kominem… Mieniąca się brązami tarta ma równie wilgotne nadzienie, wkomponowujące się w otoczenie. Dla mnie jest wymarzonym deserem jesiennym – smakuje, gdy w grubych skarpetach wyciągam stopy w stronę ciepła bijącego od kominka i gdy otulona wełnianym ponczo wystawiam twarz do ostatnich promieni słońca, zapatrzona w mgłę unoszącą się nad doliną.

tarta-02

tarta-dyniowa-001

TARTA DYNIOWA

Spód:

  • 200 g mąki
  • 130 g masła (schłodzonego)
  • 2 ½ łyżki drobnego cukru
  • 5 łyżek zimnej wody

Nadzienie:

  • dynia piżmowa (ok. 1 kg)
  • 2 duże jajka
  • 220 g jasnego cukru muscovado
  • 100 ml świeżej śmietany
  • ½ łyżeczki mielonego imbiru
  • ½ łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka cynamonu

Dynię obieramy, usuwamy pestki i kroimy w kostkę. Gotujemy we wrzątku do miękkości. Odcedzamy, rozgniatamy tłuczkiem do ziemniaków i przecieramy przez sito. Przetartą dynię odstawiamy do ostygnięcia.

Mąkę przesiewamy do dużej miski, dodajemy pokrojone w kostkę masło. Wyrabiamy palcami, aż powstaną drobne okruchy. Wsypujemy cukier, mieszamy. Wlewamy wodę, siekamy z mąką. Przekładamy na stolnicę i szybko zagniatamy, następnie formujemy z ciasta krążek, zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na 20 minut.

Wyjmujemy ciasto, zdejmujemy folię, układamy między dwoma arkuszami papieru do pieczenia, rozwałkowujemy. Przekładamy do formy lub tortownicy o średnicy 24 cm, formując dość wysoki brzeg. Przykrywamy folią i wstawiamy ponownie do lodówki na 20 minut. Piekarnik nagrzewamy do 160°C (z termoobiegiem).

Z ciasta zdejmujemy folię, przykrywamy je papierem do pieczenia, na który wysypujemy suchy groch lub ceramiczne obciążniki. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i podpiekamy przez 10 minut. Usuwamy papier z grochem i wstawiamy ciasto na kolejne 10 minut. Upieczony spód odstawiamy do wystudzenia.

Jajka roztrzepujemy razem z cukrem w dużej misce. Dodajemy dynię, śmietanę i przyprawy. Wszystko dokładnie mieszamy. Wylewamy na ostudzony spód, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 1 h. Upieczoną tartę odstawiamy do zupełnego wystygnięcia.

tarta-dyniowa-002

 

Tarta z buraczkami, karmelizowaną cebulą i kozim serem

tarta buraczkowa 07

Połączenie buraków i koziego sera to zupełny klasyk – świetnie sprawdza się w sałatce, jako nadzienie na tartę, a nawet w zupie. Jako wypełnienie tarty również jest takim absolutnym klasykiem. Można zrobić w ten sposób tartę tatin (odwróconą), tartę z surowymi, startymi na tarce burakami, placek z rzadka zanurzonymi w nim plastrami buraków. Można dodać szpinak, orzechy laskowe lub tak jak w poniższym przepisie – karmelizowaną cebulę. Można użyć koziego twarożka, fety z mleka mieszanego (owczego i koziego) lub tureckiego, bardzo słonego sera beyaz peynir.

Akurat ostatnio udało się mi kupić ten ostatni, dlatego użyłam właśnie tego gatunku. Jest on na tyle słony, że solenie potrawy jest zbędne, a nawet mogłoby zaszkodzić, ale naprawdę idealnie ją dopełnił. Karmelizowana cebula trafiła też tu nieprzypadkowo. Gdy ostatnio ją przyrządzałam do kanapki ze stekiem, następnego dnia znalazłam karteczkę od męża, że całą noc było otwarte okno w kuchni, a zapach cebuli wciąż się unosi i wobec tego karmelizowana cebula trafia na listę potraw zakazanych ze względów estetycznych. Na mnie to oczywiście podziałało jak płachta na byka i przy pierwszej okazji wrzuciłam cebulę na patelnię. Nie znalazłam kolejnej karteczki, a poprzednia była po prostu zemstą za umieszczenie na wspomnianej liście smażonej cebuli à la mąż – nie chcecie wiedzieć, jak ją przyprawiał…

Mając pomysł  na tartę – buraki + cebula + kozi ser – wrzuciłam zapytanie do wyszukiwarki. Jednym z pierwszych wyników był przepis ze strony Dale’a Pinnocka, ale zmieniłam proporcje. W oryginale była to bardzo buraczkowa tarta z odrobiną cebuli, u mnie jest pół na pół. Takie proporcje pozwalają nieco złagodzić smak buraków, których mój mąż szczerze nie znosi. Danie, ku jego ogromnemu zdziwieniu, bardzo mu smakowało. Króliczce też, która szczęśliwie nie rozpoznała w cebuli cebuli, której z zasady nie jada… Jak widać, cuda się zdarzają!

tarta buraczkowa 09

TARTA Z BURACZKAMI, KARMELIZOWANĄ CEBULĄ I KOZIM SEREM

  • 1 arkusz ciasta francuskiego
  • 3 ugotowane i obrane buraczki
  • 2 czerwone cebule
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka oliwy
  • 120 g sera beyaz peynir (turecki kozi ser, podobny do fety)
  • świeżo zmielony pieprz
  • tymianek (lub inne zioła) do przybrania

Jeśli używamy mrożonego ciasta francuskiego, rozmrażamy je odpowiednio wcześniej (można na noc włożyć do lodówki, by się pomału rozmroziło). W Irlandii popularne są już ugotowane i obrane buraczki, jeżeli takich nie mamy, również musimy je ugotować odpowiednio wcześniej.

Cebule obieramy i kroimy na cienkie plasterki. Oliwę wlewamy na patelnię, rozgrzewamy na średnim ogniu. Wkładamy cebulę, gotujemy, aż zacznie mięknąć. Następnie wlewamy miód, dokładnie mieszamy i gotujemy, aż cebula się skarmelizuje (ok. 30-40 minut), mieszając co 5 min. Ugotowane i obrane buraczki kroimy w kostkę.

W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 180°C. Blaszkę do pieczenia wykładamy papierem, układamy na nim ciasto francuskie, przykrywamy drugą warstwą papieru do pieczenia i wysypujemy na środek suchy groch (lub ceramiczne obciążniki). Pieczemy przez 10 minut. Wyjmujemy z piekarnika i ostrożnie usuwamy wierzchnią warstwę papieru wraz z grochem.

Na wierzchu tarty układamy skarmelizowaną cebulę, na niej pokrojone w kostkę buraki. oprószamy pieprzem i posypujemy pokruszonym serem. Wkładamy do piekarnika na kolejne 10 minut (aż ser zacznie się leciutko brązowić na brzegach). Przed podaniem posypujemy świeżym tymiankiem.

tarta buraczkowa 08
Zmodyfikowany przepis ze strony The Medicinal Chef

Mazurek cytrynowy

mc 022

Nawet nie cytrynowy, a megacytrynowy… Cytrynowy nie tylko krem, ale również spód… Cytrynowa świeżość, rześkość, wyrazistość… A kolor żółty jak słońce na dziecięcym obrazku…

Miałam zamiar zrobić klasyczne tiramisu, bo dopadło mnie zmęczenie wiosenne… Mąż twierdzi, że mnie zawsze coś zamula. Jak nie zmęczenie wiosenne, to zimowa senność, a jak nie jesienna depresja, to letnie znużenie. Złośliwiec z niego. Tak czy siak czułam, że dobry deser nie zaszkodzi, szczególnie, że znowu każą nam przestawiać czas, czego naprawdę nie lubię.

Z tym czasem to naprawdę szaleństwo. Rzekomo oszczędzać ma nam ta zmiana energię. Rzekomo, bo co za różnica czy światło pali się dłużej rano, czy dłużej wieczorem? Już się tak miło wstawało nad ranem (matki małych dzieci wstają baaaardzo wcześnie, choć wcale nie mają na to ochoty), a tu znów witają egipskie ciemności.

mc 023

Słodkie poprawiacze nastroju powinny być zapisywane przez lekarzy. Szczególnie te z gatunku „lift me up”! Najchętniej zrobiłabym tiramisu, ale w końcu świątecznie miało być, więc tradycyjnie upiekłam mazurek. Taki sam jak rok temu. Cytrynowy. Przepis dopiero w tym roku, w ubiegłym jakoś mi mazurek zniknął nim się dobrze sfotografował.

Rok temu Króliczka stała nade mną podczas dekorowania, błagając, by dać dużo skórki z cytrusów i jeszcze więcej płatków migdałowych. W tym roku dekorowałam go… w sypialni, gdzie usypiałam Chomiczka. Luli, luli i wyszły mi pokraczne bazie. Za grosz talentu do zdobienia ciast. Nikt nie jest doskonały! Najważniejsze, że było pysznie i kuracja się udała!

mc 027

mc 025

MAZUREK CYTRYNOWY

ciasto:

  • 150 g mąki pszennej
  • 75 g masła
  • 30 g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 1 łyżka zimnej wody

krem cytrynowy:

  • 2 jajka
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 80 ml soku z cytryny (z 2 cytryn)
  • 100 g masła
  • 100 g białej czekolady

do przybrania: kandyzowana skórka z cytryny i pomarańczy, płatki migdałowe

Mąkę przesiewamy, dodajemy cukier puder, zimne masło, żółtko, skórkę z cytryny oraz łyżkę wody, zagniatamy ciasto, owijamy folią i schładzamy ok. 1 h.

Formę wykładamy papierem, wylepiamy rozwałkowanym ciastem. Z 1/3 ciasta formujemy rant, spód nakłuwamy widelcem i schładzamy ok. 30 min.

Schłodzone ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°C na ok. 20 minut. Po upieczeniu odstawiamy do wystudzenia.

Przygotowujemy krem: do rondla wbijamy jajka, dolewamy sok z cytryny, dodajemy skórkę, mieszamy i podgrzewamy na małym ogniu, cały czas mieszając. Dodajemy po kawałku masło, mieszamy, by masa nie przywarła do dna rondla. Zdejmujemy z palnika, dodajemy pokruszoną czekoladę, mieszamy, aż się rozpuści. Krem lekko studzimy, co jakiś czas mieszając. Przestudzony krem wylewamy na kruchy spód. Dekorujemy, gdy masa zacznie tężeć.

mc 024

(przepis za Smakołyki Bereniki)

Bakewell Tart (nieoszukana!)

bakewell 5

Pierwszym wyspiarskim wypiekiem, którym się zachwyciłam po przyjeździe do Irlandii, była właśnie tarta “Bakewell”. Uwiodła mnie prostotą i wilgotnym migdałowym wypełnieniem. Przypomniała mi tort orzechowy Mojej Mamy, który jest zrobiony z ciasta z samych orzechów, bez dodatku mąki. Własnie wtedy usłyszałam pierwszy raz o frangipane

Frangipane to nadzienie składające się z migdałów, masła, cukru i jajek. Aromatyczne, delikatne, rozpływające się w ustach. Nie ma pewności skąd ta nazwa, ale niektóre przekazy łączą ją z postacią świętego Franciszka. Przed śmiercią święty Franciszek miał wezwać listownie Giacomę Frangipane de’ Settesoli, franciszkańską tercjarkę, by ta dostaczyła mu migdałowych słodyczy. Święty prócz przymiotów duchowych jak widać miał też wyrobiony smak.

Nadzienie frangipane wypełnia francuski specjał galette des Rois, czyli ciasto Trzech Króli, podawane zwyczajowo 6 stycznia. Migdałowe nadzienie spotkałam również w różnych warstwowych ciastach przykryte czekoladą, w tartach z owocami, ale najbardziej lubię właśnie prezentowaną tartę „Bakewell”. Tę najlepszą, nieoszukaną…

Niestety często jest serwowana jej „oszczędna” wersja, wypełniona zwykłym ciastem aromatyzownym olejkiem migdałowym. Żeby ukryć to oszustwo czasami polewa się bakewell tart lukrem i ozdabia kandyzowaną wisienką. Czasami polewa się migdałowym lukrem także tartę wypełnioną frangipane, toteż łatwo się pomylić. Kupując w sklepie trzeba zerknąć na etykietkę, w cukierni pozostaje liczyć na uczciwość i dobry gust właściciela…

bakewell 4

Bakewell tart jest zupełnie współczesnym deserem, który narodził się w XX wieku jako wariacja tematu znanego jako Bakewell pudding. Jest przykładem ewolucji kuchni brytyjskiej od solidnej, „barbarzyńskiej” prostoty (prostackości?!) ku finezyjnemu podejściu do gotowania wzorowanemu na kuchni francuskiej. Ów bakewell pudding pochodzi z miasteczka Bakewell w hrabstwie Derbyshire w Anglii, a śladów jego istnienia badacze dokopali się w XV-wiecznych źródłach, jednak powszechnie przyjmuje się datę ok. 1820 roku jako datę powstania tego smakołyku.

Akurat tę tartę piekę regularnie, jest ona jednym z flagowych dań serwowanych w naszym domu. Gości nigdy nie muszę zachęcać do dokładki, znika ekspresowo. Dlatego do tej pory nie trafiła na blog, po prostu nie udało mi się jej sfotografować. Z premedytacją upiekłam ją więc na Boże Narodzenie. Dla podkreślenia jej świątecznego charakteru użyłam dżemu malinowego z cynamonem zamiast zwykłego dżemu z malin. Szczerze mówiąc, posmak cynamonu się zgubił, pozostał tylko kolor. Polecam smarować spód dżemem malinowym dobrej jakości, bez znaczenia jest czy będzie z pestkami, czy bez nich, istotne, by był rzeczywiście z malin, nie z samego cukru…

Z najlepszymi życzeniami noworocznymi… Niech ten rok przyniesie to wszystko, o czym stary zapomniał… i niech nie zapomni o tym, co najważniejsze – o zdrowiu, radości, szacunku i pokoju!

bakewell 6

BAKEWELL TART

Spód:

  • 175 g mąki (oraz odrobina do posypania stolnicy)
  • 125 g masła
  • 25 g miałkiego cukru
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka zimnej wody

Frangipane:

  • 115 g masła
  • 115 g miałkiego cukru
  • 115 g mielonych migdałów
  • 3 jajka (rozbełtane)
  • ½ łyżeczki ekstraktu migdałowego (opcjonalnie)

oraz:

  • 4 łyżki dżemu malinowego
  • 2 łyżki płatków migdałowych

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy masło i wyrabiami palcami do uzyskania okruszków. Wsypujemy cukier i mieszamy. Żółtko roztrzepujemy z łyżką wody i dodajemy do ciasta, zagniatamy, formujemy kule, którą zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na 15 minut.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Rozwałkowujemy ciasto na stolnicy posypanej mąką. Wykładamy ciastę formę na tartę, nakłuwamy w kilku miejscach widelcem i wkładamy do lodówki na kolejne 15 min.

Do miski malaksera wkładamy pokrojone w kostkę masło, dodajemy cukier i miksujemy razem, aż masa stanie się puszysta. Wtedy dodajemy mielone migdały, jajka i ekstrakt migdałowy, miksujemy do połączenia wszystkich składników.

Spód ciasta smarujemy dżemem malinowym, wylewamy na wierzch masę migdałową, wygładzamy i posypujemy płatkami migdałowymi.

Ciasta wstawiamy do piekarnika na 10 minut, po czym zmniejszamy temperaturę do 160°C  (z termoobiegiem) i pieczemy jeszcze 25-30 minut, aż nadzienie nabierze złotobrązowego koloru. Odstawiamy do wystudzenia.

(przepis: 1001 Cupcakes, Cookies & other tempting treats)

Świąteczne słodkości! 2015