Pudding bananowy

pudding 021

Pudding – czyli deser z chleba – był do niedawna dla mnie potwierdzeniem, że tradycyjna kuchnia brytyjska jest mało wyrafinowana, żeby nie powiedzieć okropna i barbarzyńska. Moczenie chleba w mleku przywodziło mi na myśl śląskie makówki świąteczne, których konsystencji nie potrafię zaakceptować. O ile makówki jeszcze jako tako wyglądają, to pudding chlebowy ma wygląd skrajnie nieapetyczny. Pewnie nadal miałabym takie wyobrażenie, gdybym nie została poczęstowana kawałkiem, którego nie wypadało nie spróbować. Biorąc pierwszy kęs do ust, powtarzałam sobie, to nie jest to, czym to jest… A okazało się całkiem niezłe, a na pewno zjadliwe.

Pierwsze koty za płoty, teraz już tylko należało przetestować pudding na rodzinie. Króliczka zje wszystko, co słodkie – konsystencja ani sposób produkcji nie mają znaczenia. Jeśli w czymś jest cukier, z pewnością zyska to jej uznanie. Mąż już taki pewien nie był i z podejrzliwością przyglądał się moim poczynaniom. Nawet próbował się wymigać od swojej porcji, zgłaszając pilną potrzebę pójścia z Chomiczkiem na plac zabaw. Nie darowałam mu – posłałam mu spojrzenie, po którym potulnie sięgnął po widelczyk. – Eee, dobre to – zawołał zdziwiony i zabrał się z zapałem do jedzenia – dobrze, że nie wyrzuciłem tych czarnych bananów, a już stałem z nimi przy koszu…

Do wypieków najlepsze są mocno dojrzałe banany, takie których skórka już zupełnie poczerniała. Wtedy są najsłodsze! Zaś na pudding polecam Wam brioszkę zamiast popularnego na wyspach chleba tostowego. W przepisie, z którego korzystałam, syrop jest wymieszany z brandy, ale akurat nie miałam w domu żadnego winiaka, więc zrobiłam pudding bez alkoholu. Zupełnie nie odczułam straty, bo przejrzałe banany skarmelizowane na patelni były wystarczająco aromatyczne i intensywne w smaku. Muszę się przyznać, że ten przepis jest idealny, pudding wyszedł wspaniały i z pewnością nie jest to moja ostatnia przygoda z tym deserem.

pudding 022

PUDDING BANANOWY

  • 3 jajka
  • 300 ml mleka
  • 100 ml kremówki (lub świeżej, słodkiej śmietany)
  • 100 g golden syrup (oraz odrobinę do skropienia)
  • 50 ml brandy (opcjonalnie)
  • 2 bardzo dojrzałe banany
  • odrobina masła do natłuszczenia formy
  • 400 g brioszki (u mnie z kawałkami czekolady)
  • bita śmietana do podania
  • kilka kawałków ciemnej czekolady (opcjonalnie)

Jajka, mleko i śmietanę miksujemy ręcznym robotem, aż jajka będą idealnie roztrzepane. Dla pewności, że nie zostały żadne gluty, możemy przelać custard przez bardzo gęste sito.

Banany obieramy i kroimy wzdłuż na plastry. Na dużej patelni rozgrzewamy golden syrup, aż zacznie się gotować i bulgotać. Wlewamy brandy (opcjonalnie) i dokładnie mieszamy. Wkładamy banany, gdy zezłocą się z jednej strony, obracamy na drugą. Odstawiamy patelnię wraz ze skarmelizowanymi bananami do ostudzenia.

Piekarnik nagrzewamy do 150°C. Keksówkę (900 g) wykładamy papierem do pieczenia, który natłuszczamy masłem. Brioszkę kroimy w kromki grubości 1 cm. Układamy warstwę pieczywa na dnie foremki, na wierzchu wylewamy custard (1/3 objętości). Gdy brioszka wchłonie płyn, układamy połowę bananów i zalewamy połową karmelu z patelni. Układamy kolejną warstwę pieczywa, zalewamy kolejną 1/3 sosu, układamy resztę bananów, zalewamy resztą syropu. Na wierzchu układamy ostatnią warstwę brioszki, którą zalewamy ostatnią porcją sosu. Pieczemy przez 30-35 minut, aż custard się zetnie.

Pudding można przygotować zawczasu. Przed podaniem nagrzewamy piekarnik do 200°C, natłuszczamy blaszkę masłem, pudding kroimy w plastry i układamy na blaszce. Każdy plaster skrapiamy złocistym syropem i zapiekamy ok. 7 minut. Czekoladę rozpuszczamy, a następnie każdy talerz dekorujemy przy pomocy pędzla kuchennego (opcjonalnie). Pudding podajemy gorący z bitą śmietaną na wierzchu.

pudding 023
(przepis z książki Marcusa Wareinga The Gilbert Scott Book of British Food)

Jabłkowy Eton Mess

apple-mess-005

Przetwórnia jabłek, a nie kuchnia. Z nieznanych powodów – no dobra, znanych, ale nie ma się czym chwalić… – zalegają nam jabłka. Pojawiają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, żeby następnie machać swoimi ogonkami z prośbą o zjedzenie. Po pewnym czasie to już jest jak w wierszyku, gdzie Powiada robaczek: I dziadek, i babka, /I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka, /A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!

Kiedy już nikt, ale to absolutnie nikt nie chce zjeść ani jednego więcej rumianego jabłuszka, wtedy odsyłane są do kuchni. I tak jak dla robaczka podróż po befsztyczek, tak i dla domowników niechęć do surowych jabłek kończy się posiłkiem z przetworzonym jabłkiem: Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami, /Duszone są jabłka, pieczone są jabłka /I z jabłek szarlotka, i kompot, i babka!

Jak nie placki z jabłkami, to pieczeń z jabłkami, jak nie ciasto z jabłkami, to chutney jabłkowy, jak nie chipsy z jabłek, to jabłkowy Eton mess… Ten ostatni ma na wierzchu jabłkowy chipsik z wyciętym serduszkiem, w końcu wczoraj były walentynki…

apple-mess-006

JABŁKOWY ETON MESS

  • 5-6 jabłek
  • 250 ml świeżej śmietany (lub kremówki)
  • 1 łyżka brązowego cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 8 łyżek syropu klonowego
  • 10 ciasteczek imbirowych (ginger nuts)

Dekoracja (opcjonalnie):

Piekarnik nagrzewamy do 160°C (z termoobiegiem), małą blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Z 4 jabłek wycinamy z samego środka duże plastry (najładniej wyglądają z ogonkiem). Z każdego plastra małą foremką w kształcie serduszka wycinamy środek z gniazdem nasiennym. Plasterki układamy na blaszce, wstawiamy do piekarnika i pieczemy 20 minut.

Deser:

Wszystkie jabłka (łącznie z tymi, z których wycięliśmy po plastrze) obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Wkładamy do rondla, zasypujemy cukrem i cynamonem, mieszamy i gotujemy na małym ogniu, aż zmiękną. Odstawiamy, by nieco ostygły.

Ciasteczka wkładamy do woreczka i przy pomocy wałka kruszymy je. Śmietanę ubijamy na sztywno. W wysokich szklankach (pucharkach lub innych dekoracyjnych naczyniach) układamy warstwami jabłka, zalewając  je syropem klonowym, zasypując ciastkami i przykrywając czapą bitej śmietany. Układamy tak, by każdą porcję wieńczyła bita śmietana, na której umieszczamy upieczony plasterek jabłka.

apple-mess-004

(wg Woman’s Way Cookbook, Autumn 2015 – z moimi zmianami)

Walentynki 2017 - Czym To się je?

Tiramisu

tiramisu-004

Tiramisu to nasz ulubiony deser. Pod każdym względem doskonały. Aksamitny, słodki i gorzki jednocześnie, skomponowany, by dodawać skrzydeł. Idealny o każdej porze dnia, pasuje do każdej pory roku. Do tego bajecznie prosty i szybki w przygotowaniu. Czego chcieć więcej?

Do tiramisu trzeba użyć najlepszych produktów – musi być prawdziwy serek mascarpone, świeże żółtka, oryginalne ciasteczka savoiardi z Włoch lub upieczone w domu, jeśli śmietana to śmietana, a nie miks maślanki z olejem palmowym, prawdziwa kawa, za to alkohol (wbrew mitom) możecie wybrać, jaki tylko chcecie. Nie musi być to amaretto, spokojnie możecie dodać whiskey lub ulubiony likier. Ja wlałam Baileysa – zawsze jest u nas butelka… Wierzch posypałam wiórkami gorzkiej, 81-procentowej czekolady, bo nie umiałam znaleźć kakao w wiejskim sklepie. Dzisiaj miałam więcej czasu i zrobiłam porządny przegląd półek w sklepie – jest dostępne, ale stoi w rogu, na najniższej półce, przysłonięte stojakiem ze… skarpetkami.

Dzisiaj są walentynki, ale nie proponuję Wam tiramisu z okazji walentynek. Proponuję Wam tiramisu, byście mieli walentynki każdego dnia, za każdym razem, gdy nałożycie sobie solidną porcję na talerz. Efekt murowany, na pewno zakochacie się… w najwspanialszym deserze świata.

tiramisu-006

TIRAMISU

  • 2 opakowania serka mascarpone (250 g każde)
  • 4 żółtka
  • 200 ml kremówki
  • 5 łyżek cukru
  • ok. 24 ciastek savoiardi (200 g)
  • 2 filiżanki mocnej kawy
  • kilka łyżek likieru (wg uznania)
  • kakao lub gorzka czekolada do posypania

Kremówkę ubijamy z łyżką cukru na sztywno, dodajemy żółtka i pozostały cukier, ubijamy ręcznym mikserem na najwyższych obrotach, aż składniki się połączą i uzyskają kremową konsystencję. Mascarpone dodajemy po łyżce i mieszamy mikserem na niskich obrotach.

Ostudzoną kawę mieszamy z likierem w płaskim naczyniu. Po kolei zanurzamy połowę ciastek na ułamek sekundy, obracając – nie mogą zupełnie nasiąknąć kawą. Układamy ciasteczka jedno obok drugiego w szklanym naczyniu (22 cm x 22 cm). Na wierzch wykładamy połowę kremu, rozsmarowujemy. Pozostałe ciasteczka nasączamy tak samo kawą z likierem, układamy na warstwie kremu, na wierzch wykładamy pozostały krem. Schładzamy ok. 2 h w lodówce. Przed podaniem posypujemy przesianym kakao lub wiórkami gorzkiej czekolady.

tiramisu-005

(przepis wg Culinaria Italy)

Walentynki 2017 - Czym To się je?

Biała czekolada na gorąco

czekolada-024

Gdzie ta obiecana śnieżyca? Pytam się łaskawie, gdzie jest ta straszna śnieżyca, o której alarmowały wszystkie lokalne stacje radiowe, gazety, urzędy i przedstawiciele władz hrabstwa, a której tylko nie zapowiadano w prognozach pogody.

To była najciekawsza burza śnieżna w moich stronach. O tym, że ma szaleć śnieżyca, dowiedziałam się z wpisu pani burmistrz na facebooku, prywatnie mojej koleżanki ze stowarzyszenia. Przekazywała ona oficjalne informacje o alarmie pogodowym i kierowała do strony internetowej, która jest oficjalnym poradnikiem na ciężkie, zimowe czasy, czyli tłumaczy jak się zabezpieczyć na wypadek śniegu, by jego opady przeżyć. Dziwnym trafem żaden z internetowych serwisów pogodowych nie przewidywał ani mrozu, ani śniegu, ani nawet szczególnie silnego sztormu, bo co to tam u nas wiaterek wiejący z prędkością 50 km na godzinę? Zefirek zwyczajny, świeża bryza od oceanu. Temperatura nie spadła nawet do zera, wiatr wiał zwyczajny zimowy, trochę posypało gradem wielkości przeciętnego pryszcza na brodzie. A śniegu ani widu, ani słychu…

Dzieci stały przy drzwiach na podwórko, patrząc na grad, którego spadło za mało, by przykryć ziemię. Rozczarowana była szczególnie Króliczka, która marzy o prawdziwie białej aurze, a pozostaje jej tylko oglądnie zdjęć z pierwszych dwóch lat życia, podczas których rzeczywiście nawiedziły Irlandię zimowe śniegi. Pięknie wtedy wyglądały palmy w przydomowych ogródkach obsypane białym puchem…

czekolada-091

Na pocieszenie zrobiłam Króliczce gorącą białą czekoladę, słodką jak diabli, ale puszystą i białą jak śnieg. Nie do końca tak białą, ale jak ktoś nigdy śniegu nie widział, to nie ma porównania… W komplecie, do pełni dziecięcego szczęścia, dostała pianki marshmallows, których nie cierpię. Nie mogę patrzeć, jak moje dziecko się nimi zajada, po prostu mnie otrzepuje na sam widok. Czekoladę zrobiłam na mleku migdałowym, bo mnie picie mleka krowiego już nie służy (można kupić – najlepiej niesłodzone, a można zrobić samemu – w przepisie na napój migdałowy wystarczy pominąć wodę różaną i cukier). Przygotowanie czekolady trwa chwilę, ale efekt rozpieszczenia utrzymuje się znacznie dłużej…

czekolada-023

BIAŁA CZEKOLADA NA GORĄCO

  • 420 ml mleka migdałowego
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 100 g białej czekolady
  • pianki marshmallows do dekoracji (niekoniecznie)

Czekoladę łamiemy na małe kawałki. Mleko wlewamy do rondelka, dodajemy ekstrakt z wanilii. Wrzucamy pokruszoną czekoladę. Stawiamy na średnim ogniu, podgrzewamy, mieszając, żeby rozpuścić czekoladę, ale nie dopuszczamy do zawrzenia. Rozlewamy do filiżanek, ewentualnie posypujemy piankami marshmallows. Podajemy od razu, przed wypiciem należy wymieszać.

Świąteczny crumble z żurawiną i jabłkami

crumble-zurawina-029

Święta tuż, tuż… Atmosferę podkręciłam niezobowiązującym deserem, który po prostu uwielbiam. Owoce pod kruszonką, tutaj nazywane crumble, kocham za smak, za owocowe nadzienie i za błyskawiczny proces tworzenia. W każdym sezonie inne owoce, a zimą króluje żurawina. Świeżej poza okresem świątecznym próżno szukać w tutejszych sklepach. Pojawia się pod koniec listopada z przeznaczeniem na sos żurawinowy do mięs lub na żurawinowy chutney. Zawsze kupuję nieco więcej, bo spokojnie można ją zamrozić (wytrzyma rok w domowej zamrażarce), a w lodówce może leżeć bite 4 tygodnie.

Moja Króliczka właśnie zaczęła przerwę świąteczną i z całego serca stara się zasłużyć na prezent pod choinką. Została uświadomiona przez swą rodzicielkę w kwestii Mikołaja, Dziadka Mroza, Dzieciątka tudzież Gwiazdki, więc przymila się do matki z nadzieją na podarek. Nawet przygotowała prezenty dla całej rodziny, które skrzętnie ukryła w biurku, o czym nam oczywiście powiedziała, żebyśmy przez przypadek tam nie szperali. Naprawdę się stara – bawi się z bratem, a to wcale nie jest łatwo zająć czymś na dłużej szesnastomiesięcznego malucha, sprząta, pomaga, jak potrafi. Prezenty na pewno będą (i tak by były, bo rodzice mają miękkie serca), a już dziś świętowała, napychając buzię żurawinowym crumble.

Polecam – szczególnie, jeżeli kupiliście żurawinę i nie macie pomysłu, co z nią właściwie zrobić. Z podanej ilości wychodzi 4-6 porcji, ale w oryginalnym przepisie było wszystkiego dwa razy więcej, by starczyło na ucztę dla rodziny i gości. Coś czuję, że nim Święta miną, wykorzystam ten przepis ponownie. Jakoś i tak muszę spożytkować zapas żurawiny!

crumble-zurawina-028

crumble-zurawina-013

ŚWIĄTECZNY CRUMBLE Z ŻURAWINĄ I JABŁKAMI

Nadzienie:

  • 4 duże jabłka
  • 110 g żurawiny (u mnie swieża, ale może też być mrożona)
  • 130 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżka skrobi kukurydzianej
  • 1 łyżeczka cynamonu

Kruszonka:

  • 150 g płatków owsianych
  • 90 g mąki
  • 130 g drobnego cukru muscovado
  • 90 g zimnego masła
  • lody waniliowe lub bita śmietana (do podania)

Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w plasterki. Wkładamy do do dużej miski wraz z żurawiną, wsypujemy skrobię, cynamon i cukier, dokładnie mieszamy, aż owoce będą równo obtoczone. Przekładamy do żaroodpornego naczynia.

Piekarnik nagrzewamy do 170°C (z termoobiegiem). Makę przesiewamy do miski, wsypujemy cukier i płatki owsiane, mieszamy. Masło kroimy w kostkę, wkładamy do miski z mąką i wyrabiamy palcami, aż powstaną okruchy. Kruszonkę wysypujemy na owoce. Pieczemy w nagrzanym piekarniku przez 45 minut (aż kruszonka się zrobi się złotobrązowa, a nadzienie będzie bulgotać).

Lekko studzimy. Podajemy z gałką lodów lub łyżką bitej śmietany.

crumble-zurawina-015

(przepis wg „Easy Food” Christmas Annual 2015)

Strudel z mincemeat w cieście filo

strudel-012

Pomieszanie z poplątaniem – tak w skrócie można nazwać dzisiejszą propozycję na świąteczny deser. Moje ulubione wyspiarskie nadzienie świąteczne zostało zawinięte w greckie (czy szerzej turecko-grecko-bałkańskie) ciasto filo i udaje, że jest austriackim strudlem. Pół kulinarnej Europy na jednym talerzu – kosmopolityczny tygiel pod cukrowym puchem. Poza oczywistą zaletą – czyli smakiem – docenić trzeba jeszcze aspekt wizualny. Posypany cukrem pudrem wypiek wygląda bardzo zimowo, niczym przykryta śniegiem zapomniana kłoda w lesie.

Bardzo lubię wypieki z ciasta filo na święta, bo nie są zapychające i zmieszczą się zarówno przed obiadem, jak i po nim. U mnie oba strudle zniknęły błyskawicznie, kto przechodził przez kuchnię łapał kawałek i kruszył niemiłosiernie wokół siebie. Od razu było widać, że ryczka ukryta za wyspą była popularnym miejscem konsumpcji w kuchennym zaciszu…

Z filo praktycznie każdego roku robiłam babeczki nadziewane masą makową, ale bakaliowy strudel chyba wygra w tym roku i jeszcze go powtórzę w same święta. Jest bardzo szybki w przygotowaniu, co jest niewątpliwą zaletą w domu pełnym dzieci. Mniejsza pociecha powiedziała mi wczoraj przed snem po raz pierwszy „kokam”. Właśnie po to są dzieci, by je kochać i by one nas „kokały”. Taki mam plan na święta – spędzić je z dziećmi, nikoniecznie w kuchni…

strudel-011

STRUDEL Z MINCEMEAT W CIEŚCIE FILO

  • 450 g mincemeat
  • 2 jabłka
  • 1 łyżeczka świeżo otartej skórki z cytryny
  • 6 arkuszy ciasta filo
  • 120 g roztopionego masła (sklarowanego)
  • 75 g cukru demerara
  • cukier puder

Jeżeli używamy ciasta mrożonego, należy rozmrozić je wg instrukcji na opakowaniu.

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Skórkę z cytryny i pokrojone jabłka mieszamy z mincemeat.

Rozkładamy wilgotną ściereczkę na blacie, układamy na niej pierwszy arkusz ciasta filo, a drugą wilgotną ściereczką przykrywamy pozostałe arkusze. Pierwszy arkusz smarujemy roztopionym masłem przy pomocy pędzelka, następnie posypujemy cukrem, układamy kolejny arkusz (pamiętając, by pozostałe przykryć wiglotną ściereczką) i znów smarujemy masłem i posypujemy cukrem. Postępujemy tak, aż położymy ostatni arkusz.

Na wierzchu ciasta układamy nadzienie, zostawiajać 5 cm pustej krawędzi. Ciasto zwijamy tak, jak zwija się roladę, zaczynając od dłuższego brzegu. Strudel układamy (miejscem złączenia ciasta do dołu) na wyłożonej papierem blaszce (lub nasmarowanej masłem). Wierzch strudla smarujemy masłem i nacinamy (wyznaczając porcje).

Pieczemy 30 min., podajemy ciepły lub w pokojowej temperaturze, posypany obficie cukrem pudrem.

Ciasto, którego używałam, było zbyt długie, by zmieścić się na blaszce. Przecięłam je w poprzek przed nałożeniem nadzienia i zrobiłam dwa krótsze strudle.

strudel-013
(Przepis z drobnymi zmianami wg „Easy Food” Christmas Annual 2013)

 

Maślankowe lody z kiwi i białą czekoladą

lody kiwi 05

Króliczka może nie zjeść ciasta, nie dopić do końca gorącej czekolady, ale na lody zawsze znajdzie miejsce w „deserowym żołądku”, szczególnie na lody serwowane w rożku. – Bo wafelek na końcu tak pysznie chrupie!

Przypomniały mi się przy okazji wakacje z wczesnego dzieciństwa, kiedy moja Siostrzyczka była jeszcze wożona w spacerowym wózku. Tata dostawał trzy gałki lodów, Mama dwie, ja mogłam wybrać tylko jedną, a najmłodsza dostawała sam rożek – zazwyczaj to były dwa wafelki! – bo jeszcze za mała na lody. Po prawdzie nie była wcale za mała, tylko uwielbiała wafelek bez tych zimnych, szybko topiących się lodów, które kapały na kolana i sklejały palce. Sprawa lodów musiała być wtedy dla mnie naprawdę istotna, że akurat to zapamiętałam…

lody kiwi 06

Chomiczek jeszcze nie jada lodów, wafelków też jeszcze nie jada, tylko bezradnie wyciąga rączkę, próbując dosięgnąć wszystkiego, co trafia do ust jego starszej siostry, ale nawet na kapkę lodów liczyć nie może, bo czym jak czym, ale lodami się ona nie podzieli. Nawet w myśl zasady sharing is caring, którą to wykłada mi po 10 razy dziennie, za każdym razem, gdy czegoś nie może dostać – komputera, telefonu, kolejnej porcji lodów…

Zrobiłam dla mojego lodożercy lody maślankowe, których konsystencja, z powodu braku tłuszczu w maślance, bardziej przypomina sorbet niż klasyczne lody. Tak na marginesie – z maślanką w Irlandii jest podobny problem jak w Polsce. Nie jest to już maślanka naturalna, powstała jako produkt uboczny w procesie powstawania masła (choć taką też można kupić – Cuinneog m. in. w Tesco i w SuperValu), tylko odtłuszczone (lub nie) mleko skwaszone przez bakterie fermentacji mlekowej. Lodom czy irlandzkim naleśnikom to wszystko jedno, ale gdy zamierzamy pić maślankę dla zdrowia, wtedy warto (o, ironio losu!) dołożyć 50 centów więcej i kupić tradycyjny odpad zamiast nowoczesnego produktu mleczarskiego.

lody kiwi 04

MAŚLANKOWE LODY Z KIWI Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ

  • 250 g kiwi
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 50 g cukru
  • 20 ml wody
  • 1 łyżka naturalnego miodu
  • 50 g białej czekolady
  • 200 ml maślanki

Obieramy kiwi, kroimy w kostkę i mieszamy razem z sokiem z cytryny. Miksujemy ręcznym blenderem, wsypujemy cukier i wlewamy 20 ml wody, mieszamy razem. Przekładamy do rondelka i zagotowujemy, podgrzewamy dalej przez 3 minuty, mieszając. Przelewamy przez sitko, wlewamy miód i odstawiamy do ostygnięcia.

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Mieszamy z maślanką i wlewamy do purée z kiwi. Przelewamy do niezbyt głębokiego naczynia i mrozimy przez ok. 6 godzin, mieszając bardzo dokładnie od czasu do czasu. Po wyjęciu z zamrażarki odstawiamy do lodówki na kilka-kilkanaście minut, będzie łatwiej się lody porcjowało. Podajemy w rożkach lub jako deser w pucharkach udekorowany świeżymi owocami (np. kiwi, melonem, pomarańczą czy winogronami).

Lody można przygotować również w maszynce do lodów (dostosowując ilość lodów do zaleceń producenta urządzenia).

Przepis wg Ice Cream and Sorbets


Letnie owoce 2
Z dziećmi i dla dzieci 2016