Pieczarki faszerowane szpinakiem

pieczarki 023

Skoro w Irlandii synonimem grzyba jest pieczarka, pieczarki jeść trzeba na sto sposobów, żeby się nie znudziły. Na szczęście lubimy pieczarki, a do tego pieczarka pieczarce różna. Mamy przecież nie tylko zwykłe pieczarki, ale też maluchy zwane button mushrooms, mamy pieczarki z zamkniętymi kapeluszami, mamy brązowe pieczarki – nazywane grzybami z witaminą D, mamy wreszcie duże pieczarki, które świetnie nadają się spód dla solidnych farszów. Continue reading

Advertisements

Słodko-słony sernik z sera Roquefort i miodu z orzechami włoskimi i gruszką

roquefort sernik 21

Zrobiłam sobie prezent na urodziny i upiekłam najbardziej dekadencki sernik, jaki kiedykolwiek jadłam. Sernik, który nie jest deserem. Sernik, po którym już nawet nie pomyślicie o deserze. Sernik, który znakomicie komponuje się z czerwonym winem. Continue reading

Tartinki z pieczonym kurczakiem, brie i konfiturą malinową z różą

chicken brie 2

Tartinka – to po prostu brzmiąca wytwornie nazwa kanapki z pojedynczą warstwą chleba. Jej angielska nazwa jest prozaicznie nudna – open sandwich. Otwarta w przeciwieństwie do zamkniętej sandwich. Po polsku: sandwicz. Po śląsku: klapsznita. Za pomysłodawcę tej drugiej uchodzi John Montagu, 4. hrabia Sandwich, który według legendy miał być tak zajęty grą w karty, że ominął go posiłek. Poprosił więc służącego, by mu wsadził plaster zimnego mięsa pomiędzy dwie kromki chleba i podał posiłek w takiej formie umożliwiającej konsumpcję bez przerywania gry. Inni gracze mieli wołać: – Podajcie mi to samo, co Sandwichowi! W ten sposób miał się narodzić sandwich. W mniej pikantnej wersji hrabia miał po prostu nie lubić odrywać się od biurka w czasie pracy i dlatego domagał się takiego posiłku.

Żeby nikogo nie wprowadzić z błąd – chleb i mięso (czy chleb i ser) to kombinacja znana od zarania cywilizacji, ale zasługą hrabiego jest wprowadzenie kanapki (niewymagającej użycia widelca i noża) na salony.

Tartinka uchodzi za wyrafinowaną wersję kanapki. Sandwicze kupimy w barze szybkiej obsługi, w budce, na stoisku „deli” stacji benzynowej, tartinki znajdziemy na przyjęciach, wśród przystawek w menu restauracji, zaś w „kanapkowni” czy kawiarni zapłacimy więcej za open sandwich niż za sandwich. Popularne polskie śniadanie składające się z „otwartych” kanapek jest więc swego rodzaju luksusem!

Tartinki, które dzisiaj zjadłam, są kombinacją wcześniejszego pomysłu oraz zasobów mojej kuchni i lokalnego sklepu… Miał być do nich zupełnie inny ser (akurat nie było go w sklepie) i sos żurawinowy z porto (dałabym sobie rękę uciąć, że mam słoik w szafce). Kupiłam więc brie, a po przeglądzie kuchennych zapasów wybrałam słoiczek malin z płatkami róży. Wyszły idealne. Nie wiem, co w nich jest najlepsze: prostota wykonania, smak czy efektowny wygląd. Jestem pewna, że te miniaturowe kanapki będą cieszyły się uznaniem na każdym przyjęciu!

chicken brie 1

TARTINKI Z PIECZONYM KURCZAKIEM, BRIE I KONFITURĄ MALINOWĄ Z RÓŻĄ

  • chrupiące pieczywo*, rukola, rukwia wodna, pieczony filet z kurczaka (bez skóry)**, ser brie, konfitura malinowa z różą

*użyłam chrupiącej bułki z ziarnami w kształcie rombu, sprawdzi się również ciabatta, paluch razowy lub prawdziwa, klasyczna bagietka (chrupka)

**zużyłam resztki z wczorajszego obiadu (ekonomicznie!)

Pieczywo kroimy nieco ukośnie, na wierzchu układamy umyte i osuszone liście rukwi i rukoli (tak by listki skierowane były w jedną stronę, a ich ogonki nie wystawały poza krawędź kromki, można je przyciąć), na wierzchu układamy plasterek zimnego mięsa, na nim pół plasterka sera i dekorujemy odrobiną konfitury.

chicken brie 3

Garlic bread (na przeziębienie i nie tylko)

garlic bread 8

Deszczowa pogoda cieszy chyba tylko różnej maści drobnoustroje, które w takich warunkach czują się niechybnie bardzo wojowniczo i z wielkim zapałem atakują nasze nosy i gardła. Wyczytałam w bardzo mądrym poradniku, że dzieci łapią infekcje średnio 8 razy do roku. Ludzkość dotarła na Księżyc, ale nie wynalazła jeszcze skutecznej ochrony przed katarem.

Przeziębienie uchodzi za błahostkę, którą – no właśnie – najczęściej się bagatelizuje. Katar nie choroba, a jednak nie jest miło dostać go w prezencie. Do naszego domu wszelkie infekcje przynosi Króliczka, która doskonale zna zasady higieny oraz konsekwencje ich niestosowania, ale dziwnym trafem wypadają jej z głowy natychmiast po przyjściu do szkoły. Dziwnym trafem również Mój Mąż ma w nosie prewencję i ze skrupulatnością w innych okolicznościach godną pochwały robi wszystko, by zdobyć Króliczkowe wirusy. Następnie rozsiewa je na prawo i lewo, zarażając kolegów w biurze i polując na zdrowe gardło żony.

Udało mu się… Tym razem wygrał, ukradkiem kichając mi do sałatki, zdołał „uszczęśliwić” mnie choróbskiem. Taki dobry mąż, który wszystkim co ma, podzieli się z żoną… Nie przewidział tylko, że w ten sposób w kółko się będziemy zarażać, aż kogoś naprawdę choroba położy do łóżka.

Padło na Króliczkę, która wczoraj obudziła się z gorączką. Wystroiła się do lekarza, złożyła zamówienie na śniadanie u swego Ojca i przykicała na czesanie do mnie. – Jestem lucky! Nie muszę iść do szkoły, a to środa. A w środę jest assembly! Dziś cała radość ustąpiła, bo dziś jest czwartek. A w czwartki ma lekcje muzyki, tymczasem pani doktor kazała zaprzyjaźnić się z kołderką.

W ramach wzmacniania naszej odporności i walki z niewidocznym wrogiem, wystawiam do boju kulinarnych mocarzy – czosnek i pietruszkę. Czosnek to znany pogromca bakterii i grzybów, a natka pietruszki jest pełna witaminy C. Oczywiście najprościej zjeść ząbek czosnku (Króliczka bardzo lubi!) i zagryźć wiechciem natki (to lubi jeszcze bardziej!). Trochę więcej zachodu potrzeba, by zrobić masło czosnkowe, którego można używać zamiast masła do przygotowania wszelkich potraw. Naturalnie nie słodkich… Grzanki z masłem czosnkowym są jedną z naszych ulubionych przekąsek, podaję je także z mniej wyrazistymi zupami, a nawet jako przystawkę do obiadu. Polecam!

garlic bread 7

GARLIC BREAD (GRZANKI Z MASŁEM CZOSNKOWYM)

Masło czosnkowe: 6 ząbków czosnku obieramy i wkładamy do miski malaksera. Dokładamy kilka gałązek umytej i osuszonej natki pietruszki. Miksujemy. Dodajemy kostkę masła (lepiej się zmiksuje masło w temp. pokojowej), miksujemy chwilę. Przekładamy do czystego pojemnika.

Grzanki: Bagietkę (lub inne pieczywo – bardzo mi pasuje ciabatta) kroimy i smarujemy grubo masłem czosnkowym. Zapiekamy w piekarniku ustawionym na funkcję grilla. Podajemy ciepłe.

garlic bread 6

Pomidorki koktajlowe z miodem i rozmarynem

a pomidorki 4Całą rodziną uwielbiamy pomidorki koktajlowe. Króliczka je kocha, bo całe może wepchnąć do ust, Mój Mąż je kocha, bo świetnie nadają się do sałatek, które zabiera ze sobą do biura, a ja je kocham za ich słodki smak.

W ubiegłym roku zupełnie oszalałam na punkcie odwracanej tarty z pomidorkami karmelizowanymi w miodzie. Gdy zobaczyłam pomysł na przygotowanie ich w miodzie na patelni, zrobiłam od razu. W ten sposób przygotowane świetnie sprawdzą się jako przystawka podane z chrupkim pieczywem lub jako jarzyna do obiadu, jeśli akurat podajemy pierś z kurczaka lub rybę.

Słodkie pomidorki w miodzie wpisują się idealnie w słoneczną, letnią aurę, która dotarła nareszcie do Irlandii. Spożywane na powietrzu, gdy słońce przyjemnie grzeje, a lekka bryza od oceanu delikatnie owiewa głowę, smakują jeszcze lepiej. Słodki zapach potrafi przygnać do stołu nawet najbardziej zajętą Pszczółkę…

a pomidorki 7a pomidorki 10

POMIDORKI KOKTAJLOWE Z MIODEM I ROZMARYNEM

  • 250 g słodkich pomidorków koktajlowych na gałązce (u mnie irlandzkie Piccolo)
  • 50 g masła
  • sok z ½ pomarańczy lub 50 ml prawdziwego soku z pomarańczy
  • 1 łyżka naturalnego miodu
  • 1 gałązka rozmarynu
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Pomidorki odrywamy od gałązki, płuczemy i kroimy na połówki. Na patelni rozgrzewamy masło, gdy zacznie się pienić, wrzucamy pomidorki. podgrzewamy na średnim ogniu kilka minut, po czym wlewamy sok z pomarańczy, miód, dodajemy rozmaryn i przyprawiamy. Mieszamy kilka razy pomidorki i podajemy po kilku minutach podgrzewania.

(przepis wg „Easy Food” June/July 2015)

Aromatyczna sałatka z buraków

rzezucha i buraki 3a

Rzeżucha i buraki – koszmarne wspomnienia dzieciństwa. Oczywiście nie w kombinacji, a dwie osobne nocne mary na jawie.

Jako dziecko przynajmniej raz w tygodniu byłam raczona „buraczkami” do obiadu. Jak ja nienawidziłam ich smaku, jaka to była udręka, ile łez wylanych. I ten głos rodzicielki: -Jedz buraczki, są dobre na krew, a Ty taka blada jesteś. Tylko nadzieja dotrwania do piątku, gdy zwyczajowo suróweczka z marchwi lądowała na stole, pozwala mi przetrwać buraczaną katorgę.

Rzeżucha zaś pojawiała się tylko i wyłącznie w kontekście świąt wielkanocnych. Wysiewana na mokrą watę szczypała w nos swym intensywnym aromatem. Chociaż samej rzeżuchy nie kazano nam jeść, to potrafiła spaskudzić ona baranka, którego z całą kobiecą z fantazją mateczka stawiała w sam środek podrośniętej „trawki”. Nie dość, że baranek od spodu nasiąkał wodą, zazieleniał się też tu i ówdzie, to jeszcze przesiąkał rzeżuchowym zapaszkiem, co czyniło go zupełnie niezdatnym do konsumpcji. Szczęśliwie kilkakrotnie to jajka wylądowały w osobliwej „trawce”, a baranek mógł sobie usychać na talerzu oprószony potężną ilością cukru pudru.

Smaki zmieniają się z wiekiem i dziecięce uprzedzenia mijają bezpowrotnie. Dzisiaj zapach rzeżuchy przejmuje mnie sentymentem, napawa wiosennym, radosnym nastrojem, zaś kiełkami wzbogacam kanapki i sałatki. Króliczka skrada się do parapetu i po kryjomu skubie paluszkami rzeżuszkę. Buraki odkryłam dla siebie, gdy stały się towarem „luksusowym”, czyli po przeprowadzce do Irlandii. We wszystkich sklepach spożywczych można dostać już ugotowane, obrane i zapakowane hermatycznie buraki, ale surowy buraczek nie jest specjalnie popularny. Trafi się czasem na targu ekologicznym i ku mojej uciesze bywa w ofercie naszego wiejskiego sklepu. Ten brak, deficytowość spowodowały, że życzliwszym okiem patrzę na rubinowe korzenie i chętniej używam ich nie tylko do barszczu, ale właśnie do sałatek, które można przygotować na setki sposobów, by nigdy nam się nie znudziły.

Proponowana dzisiaj sałatka doskonale sprawdzi się również na świątecznym stole, jeżeli zamierzamy podać obiad. Staropolska tradycja raczej skupiała się na wielogodzinnym śniadaniu, ale dzisiaj mało kto w ten sposób biesiaduje. Także coraz częściej szukamy lżejszej alternatywy dla tradycyjnej kuchni lub chociaż dietetycznych przerywników, a buraki słyną z korzystnego wpływu na trawienie.

rzezucha i buraki 1rzezucha i buraki 2a

AROMATYCZNA SAŁATKA Z BURAKÓW

(przepis inspirowany daniem z książki The Meat Free Monday Cookbook)

  • 4 niewielkie buraki
  • sok z ½ cytryny
  • ½ łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
  • ½ łyżeczki cynamonu
  • ½ łyżeczki papryki
  • 2-3 łyżki oliwy
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • mieszanka liści sałaty
  • garść rzeżuchy (posiekanej pietruszki lub koperku)

Buraki dokładnie myjemy, usuwamy korzonki i ewentualne łodyżki. Gotujemy na parze przez 20-30 minut (w zależności od rozmiaru buraków). Gdy przestygną, obieramy i kroimy na plasterki, starając się zebrać wyciekający sok. Skrapiamy sokiem z cytryny i mieszamy. Przyprawy mieszamy razem z oliwą i zebranym sokiem z buraków, a następnie dodajemy do buraków, mieszając, by warzywa były mniej więcej równo obtoczone. Doprawiamy solą i pieprzem, przykrywamy i schładzamy. Podajemy z liśćmi sałaty posypane rzeżuchą. Sałatkę serwujemy jako przystawkę lub dodatek do głównego dania.

Wegetariańska Wielkanoc 2015 Wielkanocne Smaki - edycja V Wielkanocne Smaki - edycja V Wielki Post 2015

Bakłażany zapiekane z mozzarellą di bufala i historia potłuczonych pleców

bakłażany 1Bakłażany zapiekane z mozzarellą to absolutnie stary patent, który zaczerpnęłam z mojego słynnego zeszytu z przepisami z magazynów sprzed 15 – 20 lat. Między innymi, bo od czasu do czasu coś tam doklejam. Zasadniczy zbiór jednak pochodzi z lat zamierzchłych. Kiedyś Wam go może pokażę… Pomysł na bakłażany jest uniwersalny, dookreśliłam jednak składniki, pominęłam wegetę (wpadłby dziś ktoś na pomysł, by bakłażany lub pomidory przyprawiać wegetą?) i mój sposób podaję poniżej.

Moim zdaniem jest jedne z najprostszych dań z bakłażanem w roli głównej, ale najsmaczniejsze jest, gdy użyje się dobrych składników. Stąd rzadziej używana mozzarella di bufala, czyli mozzarella produkowana z mleka bawolic w Kampanii. Jest delikatniejsza i bardziej aksamitna od swojej popularniejszej kuzynki, mozzarelli z mleka krowiego, moim zdaniem też smaczniejsza (choć Mój Mąż woli tę z mleka krowiego).

O moich potłuczonych plecach miłośnicy historii z życia wziętych mogą przeczytać na drugiej stronie, a tych, którzy preferują radośniejsze klimaty, pozostawiam z przepisem na pyszne danie.

BAKŁAŻANY ZAPIEKANE Z MOZZARELLĄ DI BUFALA

  • 4 bakłażany
  • 2 łyżki stopionego masła
  • 2 pomidory
  • 2 kulki mozzarelli di bufala
  • 8 plastrów szynki parmeńskiej
  • 16 listków bazylii
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

1. Bakłażany przekrawamy na pół, posypujemy solą i odstawiamy na 10-15 minut. Mozzarellę odsączamy z zalewy, kroimy na plasterki. Sparzone pomidory obieramy ze skórki i kroimy w plastry. Bazylię myjemy, połowę listków kroimy w paseczki.

2. Brytfankę wykładamy folią aluminową, smarujemy stopionym masłem i układamy osuszony bakłażany przekrojoną stroną do spodu. Pieczemy w piekarniku na grzanym do temperatury 200°C przez 20 minut.

3. Po upieczeniu obracamy, polewamy masłem i na każdej połówce układamy szynkę parmeńską, pomidory, oprószamy pieprzem i solą, posypujemy bazylią i przykrywamy mozzarellą. Wstawiamy do piekarnika i zapiekamy, aż ser zacznie się topić. Podajemy przybrane listkami bazylii.

Lato w pełni! Warzywa psiankowate 2014 Warzywa psiankowate 2014