Cukinia faszerowana jagnięciną (oraz o „man flu”)

cukinia 006

Chomiczka dopadła pierwsza w życiu infekcja. Ma katar. Wystarczający powód, by wydzierać się wniebogłosy, bez wytchnienia, pół nocy i pół dnia. Uspokoił się dopiero, gdy zapakowałam go w fotelik i wręczyłam Tatusiowi, by zawiózł chore niemowlę do lekarza. Pani doktor stwierdziła, że nic mu nie jest i za kilka dni poczuje się lepiej. Zaś jego rodzicielka stwierdziła, że ponad wszelką wątpliwość wyrośnie z niego PRAWDZIWY mężczyzna…

Króliczka, przedstawicielka płci (o, ironio!) słabej, zawsze dzielnie znosiła wszelkie przeziębienia, właściwie ignorowała fakt, ze cieknie jej z nosa i tylko denerwowało ją, że choroba powoduje szybsze wyczerpywanie się baterii. Jej brat w najlepsze korzysta z przywileju dodatkowego czasu noszenia na rękach, czego domaga się głośno i nieustępliwie. O chorobie zapomina tylko… na widok jedzenia.

Zupełnie jak jego – również chory – Tatuś. Tatuś cierpi z powodu choroby znanej w Irlandii jako man flu. Jest to schorzenie, które powoduje, że przedstawiciele gatunku ludzkiego płci męskiej są bardziej chorzy i cierpiący niż pozostali członkowie rodziny. W przypadku płci żeńskiej schorzenie określa się mianem przeziębienia. Wyczerpany chorowaniem i rozżalony, że termometr nie chce wykryć u niego gorączki (nawet ten, który zawsze zawyża temperaturę…), był w stanie wystękać tylko: – A co będzie na obiad?? Upewniwszy się, że obiad będzie mięsny, oddał się przyrządzaniu kolejnych mikstur ratujących życie. Widząc, że dobiera się do sody, zapytałam, czy boli go gardło? – Nie, bolą mnie zatoki, idę wypłukać pro forma. – Zrób sobie inhalację! – Eee, nie, nie lubię…, wolę płukać gardło…

Znacie taką przypadłość? Panowie pewnie się oburzą, ale trudno. Tyle żonom pozostaje, że mogą się pośmiać… podczas przygotowywania obiadu na przykład. Takie cukinie faszerowane aromatyczną jagnięciną, zapieczone pod pomidorową pierzynką i podane z jogurtem i miętą bardzo ucieszyły mojego patrzącego na księżą oborę Męża. Kiedy brał dokładkę, wyglądał na cudownie uzdrowionego, ale później przypomniał sobie, że ciężko choruje i stanął przed nie lada dylematem – wino czy pastylki?

cukinia 005

CUKINIA FASZEROWANA JAGNIĘCINĄ

Sos pomidorowy:

  • 4 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka papryki (lub pieprzu kajeńskiego)
  • 1 łyżeczka kolendry
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego (sproszkowanego)
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 puszki pomidorów (400 g każda)
  • 200 ml wywaru z wołowiny
  • 1 łyżka oliwy

Cukinie:

  • 4 duże cukinie
  • 1 łyżka oliwy
  • garść posiekanych liści kolendry
  • 450 g mielonej jagnięciny
  • 1 ½ łyżeczki kminu rzymskiego (sproszkowanego)
  • 1 ½ łyżeczki kolendry
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka papryki (lub pieprzu kajeńskiego)
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Do podania: jogurt naturalny, łyżka posiekanych liści mięty

Piekarnik nagrzewamy do 200°C (z termoobiegiem).

Zaczynamy od zrobienia sosu pomidorowego. Rozgrzewamy oliwę na dużej, dość głębokiej patelni na średnim ogniu i smażymy posiekany czosnek przez 2-3 minuty. Wsypujemy przyprawy i smażymy jeszcze minutę, mieszając. Wlewamy pomidory, wywar i wsypujemy łyżeczkę cukru. Gotujemy przez 20 miunt, aż nieco zgęstnieje.

W międzyczasie rozkrawamy cukinie wzdłuż i wydrążamy miąższ ze środka (używając na przykład łyżki do lodów). Miąższ kroimy i dorzucamy do sosu (rozgotowany ładnie go zagęści). Cukinie układamy na tacy do pieczenia, skrapiamy oliwą i pieczemy ok. 15 minut.

W misce mieszamy mięso z przyprawami i liśćmi kolendry, przyprawiamy solą i pieprzem.

Gdy cukinie się upieką, faszerujemy je mięsem i przykrywamy sosem. Zapiekamy przez 20 minut. Podajemy od razu polane jogurtem i posypane posiekaną miętą.

cukinia 004
(przepis wg „Easy Food” April 2015)

7 thoughts on “Cukinia faszerowana jagnięciną (oraz o „man flu”)

  1. Faszerowana cukinia to bardzo dobre danie🙂
    A chory mężczyzna …, cóż przypomina mi się sytuacja sprzed wielu już lat, gdy moja koleżanka wróciła po porodzie z noworodkiem do domu i została przywitana przez męża opowieścią jak to on strasznie cierpiał podczas jej nieobecności bo … miał katar😀

    Liked by 1 person

  2. Pingback: Cassoulet po irlandzku | U stóp Benbulbena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s