Gnocchi zapiekane z pomidorami i szpinakiem (podczas słuchania lokalnego radia)

gnocchi 4
 
Słuchanie radia może jest nieco staromodne, ale w pewnych okolicznościach niezastąpione. W moich stronach słuchanie radia jest za to czymś zupełnie naturalnym. Nie tylko słuchanie radia, a słuchanie konkretnej rozgłośni. Lokalnej, a jakże.

Ocean FM, bo o tę stację się rozchodzi, rozbrzmiewa w prywatnych domach, w kawiarniach, w samochodach. Właściwie tutaj, na północnym-zachodzie Irlandii jest synonimem radia. Ktoś opowiada o audycji radiowej – wiadomo, że ma na myśli audycję w Ocean FM. Taki lokalny folklor, regionalny patriotyzm.

Radio to poza wiadomościami, zabawami (jak radiowe bingo), reklamami (gdzie najlepszą karmę dla owiec kupić, kto trawniki kosi i gdzie dostać minikredyt) oferuje też audycje oraz sporo muzyki. Króluje oczywiście irlandzkie country (z tekstami w stylu: „Wracam do zielonej Irlandii, do małego miasteczka nad oceanem…” lub „Opuszczam Irlandię, nie płacz miła…”), poza tym stare przeboje (ABBA i Madonna muszą pojawić się codziennie) oraz irlandzcy artyści, których nagrań próżno szukać na you tube’ie. W niedzielę rano transmitowana jest też msza z katedry.

Słuchanie Ocean FM wymaga sporej dozy cierpliwości i skupienia. Wywiady dla przykładu prowadzone są przez telefon, a w trakcie rozmowy włączają się reklamy sponsorów, których czas nadawania ustawiony został wcześniej. Najdziwniejsze z początku były dla mnie nekrologi. Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że informują o pogrzebie, zapytałam koleżanki, czy to ktoś znany zmarł, że w radiu podają do publicznej informacji, kiedy pogrzeb…

Zamiast wieszać klepsydry na murach przy kościele, krewni zmarłego zawiadamiają radio. Nekrologi odczytywane są cztery (chyba?) razy dziennie, a oprócz nazwiska zmarłego (wraz z wszystkimi wersjami imienia oraz przydomkami) i miejsca pochówku informuje się też jak zmarł (nagle, spokojnie, po długiej chorobie), gdzie zmarł, w którym domu pogrzebowym jest czuwanie, do którego kościoła odwozi się trumnę*, o której msza i na którym cmentarzu pochówek**. Dodatkowo pojawiają się informacje, że bliscy nie życzą sobie kwiatów (lub przyjmują tylko od rodziny), a w zamian proszą o datki na wybraną organizację, że proszą o uszanowanie prywatności w domu (czasem tylko w dzień pogrzebu). Obowiązkowo informują gdzie zmarły mieszkał aktualnie i dawniej, skąd pochodził, a dodatkowo kto go żegna i ewentualnie gdzie pracował.

Każdy kraj ma swoje obyczaje, my biegamy po cmentarzach 1 listopada, a Irlandczycy przebierają się za maszkary i wysyłają dzieci po cukierki. Oba cmentarne zwyczaje wywodzą się z tradycji pogańskich, a wchłonięte zostały w rytm świąt kościelnych. Nieprzypadkowo myślimy o zmarłych jesienią, gdy natura wokół obumiera, by wiosną odrodzić się na nowo…

Cmentarną szarością zawiało… Na rozgrzewkę proponuję gnocchi zapiekane z pomidorami, szpinakiem i mozzarellą, czyli danie z gatunku szybkich i bardzo smacznych. W sam raz na jesienne, pochmurne popołudnie.

*W Irlandii odwozi się trumnę dzień przed pogrzebem wieczorem do kościoła, gdzie zmarły „spędza” na katafalku ostatnią noc.
**Cmentarze bywają oddalone od kościołów, a drogę pokonuje się pieszo. Kilkakrotnie zdarzyło nam się utknąć w korku z powodu konduktu pogrzebowego (a wystarczyło uważniej słuchac radia…).

 
gnocchi 3

GNOCCHI ZAPIEKANE Z POMIDORAMI I SZPINAKIEM

  • 500 g świeżych gnocchi
  • 1 puszka pomidorów (400 g)
  • 1 czerwona cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 200 g szpinaku
  • 1 kulka mozzarelli (125 g)
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżka oliwy
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • szczypta cukru

Piekarnik nagrzewamy do 180°C (z termoobiegiem). Zagotowujemy spory rondel osolonej wody, wrzucamy gnocchi na 1 minutę, odsączamy i przekładamy do naczynia żaroodpornego.

Obieramy i siekamy cebulę, obieramy i rozgniatamy czosnek. Oliwę rozgrzewamy na patelni na średnim ogniu. Wrzucamy posiekaną cebulę i smażymy ok. 5 min, aż zmięknie. Dodajemy czosnek, smażymy kolejną minutę.

Wlewamy pomidory z puszki, przyprawiamy solą, pieprzem, oregano i szczyptą cukru. Gotujemy ok. 5 minut.

Liście szpinaku myjemy i odsączamy, jeśli są bardzo duże, grubo siekamy. Wrzucamy do sosu, mieszamy i przykrywamy na 1-2 minuty. Gdy szpinak zwiędnie, wlewamy sos do naczynia z kluskami.

Mozzarellę kroimy lub rwiemy palcami na mniejsze kawałki, układamy na wierzchu potrawy. Oprószamy pieprzem i wstawiamy na 10-15 minut do nagrzanego piekarnika. Podajemy gorące.

(przepis: „Easy Food” October 2015)

Wegetariański obiad V Menu dla przyszłej mamy

14 thoughts on “Gnocchi zapiekane z pomidorami i szpinakiem (podczas słuchania lokalnego radia)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s