De volaille albo kurczak po kijowsku (z piekarnika)

chicken kiev 2Kotlet de volaille nie potrzebuje przedstawienia… Mnie najbardziej kojarzy się ze stołówką na polonistyce UŚ.

Największe tłumy co prawda atakowały w czwartki, kiedy kucharki serwowały placki po węgiersku – potrawę, która u mnie wywoływała mdłości, ale panowie zajadali się nimi z wielkim apetytem. Nie tylko studenci wydziału filologicznego. W czwartki całe tłumy kleryków z pobliskiego seminarium waliły, grajkowie z Akademii Muzycznej im wtórowali, a nawet białe fartuchy biologów ulegały poplamieniu sosem…

Moje koleżanki wyczekiwały na pierogi ruskie. Na pierogi zawsze trzeba było czekać, bo nigdy ich nie starczało dla wszystkich naraz. Pomimo ogromnych rozmiarów garów w jakich były gotowane… Czekało się, aż kucharka zawyje: -Pierooogi!, a wtedy tłum gnał, by załapać się na zawartość wielkiego gara. Kto się nie pospieszył, czekał następną kolejkę.

Pierogi były w porządku, niemniej jednak bardziej mnie cieszył kurczak de volaille, który trafiał sporadycznie do stołówkowego menu. Nie przypominam sobie, żeby był podawany przez Moją Mamę (choć nie wykluczam, że mogła go przyrządzać), dlatego tak bardzo kojarzy mi się właśnie z wydziałową kantyną. Na polonistyce mieliśmy dobre kucharki (a dla równowagi koszmarne szatniarki), chyba żaden wydział nie mógł się pochwalić lepszą kuchnią, zaś stołówki w akademikach słynęły z brudu, smrodu i liczby zatruć…

Dobre jedzenie przekładało się na jakość studiowania, a stołówka pełniła również rolę czytelni, kawiarni, klubu dyskusyjnego. Dzień na wydziale zaczynało się od zejścia do szatni i przestudiowania menu stołówkowego. Dla pierogów czy de volaille’a można było czmychnąć z jakiegoś wykładu… Ilu moich kolegów nigdy nie dotarło na czwartkowe wykłady z powodu placka po węgiersku… Ile romansów nawiązało sie na miską krupniku lub pomidorowej…

chicken kiev 1KOTLET DE VOLAILLE Z PIEKARNIKA

Nadzienie:

  • 2 ząbki czosnku
  • garść natki pietruszki
  • 80 g masła
  • sól
  • pieprz

Kotlety:

  • 4 piersi z kurczaka, bez skóry
  • 100 g mąki
  • 200 g bułki tartej*
  • 3 duże jajka
  • olej do smażenia

*Używałam irlandzkiej bułki tartej, czyli breadcrumbs  ze świeżego chleba. Zwykła, polska bułka tarta da bardziej chrupiącą panierkę.

Masło na nadzienie przygotowujemy wcześniej. Wszystkie składniki wkładamy do miski, przyprawiamy solą i pieprzem. Miksujemy ręcznym blenderem, aż się dokładnie połączą. Z masła formujemy owalną gomółkę i wkładamy do zamrażarki na 30 minut.

W każdej piersi robimy nacięcie-kieszonkę, uważając, by nie przeciąć mięsa na wylot. Gomółkę masła kroimy na cztery równe kawałki, każdy kawałek wsuwamy w kieszonkę kotleta, a następnie otwór zabezpieczamy dwiema wykałaczkami.

Mąkę wysypujemy na głęboki talerz, na kolejny wysypujemy bułkę tartą, a jajka wbijamy do płaskiej miski, rozbełtując je widelcem. Każdy kotlet panierujemy dwukrotnie: obtaczamy w mące, potem w jajku i w bułce, następnie ponownie w jajku i w bułce.

Olej rozgrzewamy na patelni na dużym ogniu, zmniejszamy temperaturę do średniej, gdy jest już dobrze rozgrzany. Wkładamy kotlety i smażymy 2 minuty z każdej strony, aż się bułka zezłoci.

Przekładamy mięso na tacę do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 25 minut. Przed podaniem usuwamy wykałaczki (lub informujemy biesiadników, by na nie uważali).

Przepis wg “Easy Food”, April 2015.

8 thoughts on “De volaille albo kurczak po kijowsku (z piekarnika)

  1. Mnie stołówkowe specjały ominęły, zawsze sama gotowałam sobie obiady w akademiku, ale z relacji znajomych wynikało, że nasza pedagogiczno-psychologiczna stołówka na Grażyńskiego była całkiem zacna. Pijąc gdzieś w kąciku kawę, obserwowałam tłumy wyczekujące na placki po węgiersku, naleśniki lub pierogi. Pamiętam, że niezależnie od tego, czy główne danie było słodkie czy wytrawne, zawsze ładowano na talerz ogromną porcję surówki z marchewki. Można było zatem dostać naleśniki z serem, bitą śmietaną i surówką, pierogi z truskawkami i surówką lub racuchy z jabłkami i surówką😀
    Kotlet cudo!

    Liked by 1 person

    • Haha, to stołówka na polonistyce była lepiej wyposażona. Na surówki były osobne miseczki. Zapomniałam w swym sentymentalnym wpisie dodać, że co bardziej zmęczeni studiowaniem (czyt. skacowani) koledzy-studenci zawsze mogli liczyć na życzliwy talerz darmowej zupy.
      Nie jadałam codziennie na stołówce, bo mieszkałam z rodzicami, a do domu miałam mniej niż kwadrans spacerkiem. W czasach studenckich umiałam zrobić tylko… herbatę😀

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s