Murvagh Beach jesienią

murvagh 109

Krótkie wakacje na okoliczność jesiennego długiego weekendu, który w Irlandii wypada w ostatni poniedziałek października, stają się już tradycją. Uciekamy przed hałaśliwymi obchodami Halloween, które niekoniecznie mają miejsce w samą wigilię Wszystkich Świętych, ale właśnie przenoszone są na czas weekendu.

Halloween irytuje mnie przede wszystkim przymusem – czy chcesz, czy nie chcesz, bierzesz w nim udział. Nie ominą cię grupy dzieci łomocących do drzwi w trakcie dorocznego polowania na cukierki. Nie ominie cię hałas i nielegalnie puszczane petardy, wrzaski pijanych przebierańców. Chyba, że zaszyjesz się w głuszy, gdzie co najwyżej owca zabeczy ci rano pod oknem, oznajmiając, że słońce wschodzi.

W ubiegłym roku uciekliśmy do Alder Cottage w Bohey, a w tym roku skorzystaliśmy z zaproszenia przyjaciół i udaliśmy się do malowniczego Laghy w hrabstwie Donegal. Z radością porzuciliśmy na weekend naszą tętniącą życiem wioskę na rzecz ciszy, spokoju, zielonych wzgórz i widoku na Zatokę Donegal. Otoczeni pastwiskami, po których leniwie snuły się naturalne kosiarki do trawy, jak żartobliwie nazywa się owce, spędziliśmy wieczór na degustacji serów i czerwonego wina, którego klarowność ocenialiśmy przez blask ognia płonącego w kominku. Klimat wieczoru niczym z wiersza Asnyka…

Gdy się ogień na kominku pali,
Lubię grzać się przy jego płomieniu…
I w przekwitłej młodości wspomnieniu
Odgrzebywać te iskry błyszczące,
Co tryskają z płomienistej fali
I znikają w ciemnościach gasnące…
Złote głoski w ognisku zawarte
W szereg natchnień minionych układam,
Złote mary wstające spowiadam,
O przeszłości mówiące tak wiele,
I na nowo odtwarzam tę kartę,
Co już dawno zastygła w popiele.
Przez girlandy tańczacych płomyków
Wzrok mój leci i blaskiem się pieści –
Wszystkie życia prześnione powieści,
Pogrzebane w sercu moim na dnie,
Występują z zamglonych tajników
l przez chwilę znów błyszczą tak ładnie.
Na stos jeden ułożone drewna
Zdają mi się być stosem pogrzebu,
Skąd burzliwie uleci ku niebu
Ta pogańska wszech bogów kapłanka,
Mara jasnej młodości powiewna,
Biegnąc szukać nowego kochanka!

Pogoda w długi weekend była bardzo kapryśna – mgliste, deszczowe dni przeplatały się ze słonecznymi. Gdy chmury zasłaniały niebo, chłopcy uciekali pograć w squasha do St. John Bosco Community Centre w Donegal Town, zostawiając żonom obiad i dzieci na głowie. Gdy wyszło słońce całą bandą wylegliśmy na dwór, by cieszyć się ciepłem, świeżym powietrzem i piękną przyrodą.

W pobliżu Laghy znajduje się wspaniała, piaszczysta plaża – Trá Mhurbhaigh, po angielsku po prostu Murvagh Beach. Łatwo ją znajdziecie, bo zjazd z N15 jest dokładnie oznaczony, a i później pokierują Was drogowskazy. Plaża rozciąga na przestrzeni 2 kilometrów, otoczona jest special area of conservation (czyli obszarem specjalnej ochrony siedlisk przyrodniczych), co oznacza m.in. brak koszy na śmieci, ujmując sprawę z praktycznej, turystycznej strony. Ochronie podlegają piaszczyste wydmy, którym towarzyszy spory kawałek lasu. Dzięki temu wybudowano porządny parkingu oraz drewnianą kładkę, która znakomicie ułatwia zejście na plażę, a przy okazji powstrzymuje wycieczkowiczów od rozdeptywania wydm w dowolnym miejscu.

W sezonie letnim, czyli od czerwca do sierpnia, plaża jest strzeżona przez ratowników na wyznaczonym obszarze. Została również wyróżniona Błękitną Flagą. Pobyt nad wodą latem jest oczywisty, ale także jesienią wycieczka na plażę jest świetną rozrywką. Nasi przyjaciele byli doskonale wyposażeni – frisbee, piłka i mały, lekki latawiec ucieszyły dzieci. Kiedy wszyscy uganiali się za piłką, ja oddałam się pasji fotograficznej i wystawianiu nosa do słońca, by złapać jeszcze trochę witaminy D przed zimą. Kierując się z powrotem ku parkingowi, zbierałyśmy z Króliczką muszelki, których było oszałamiająco dużo. Świeże, morskie powietrze zaostrzyło nam apetyt, więc z werwą udaliśmy się na obiad.

murvagh 120

Po drodze mijaliśmy domki kempingowe, dosłownie 5 minut spacerem od samej plaży. Gdy będziecie szukać spokojnego miejsca na wakacje, przypomnijcie sobie o Murvagh Beach Cottages. Donegal jest najładniejszym hrabstwem Irlandii, pełnym przestrzeni, zapierających dech widoków, nieco dzikim i słabo zaludnionym. Jeśli marzycie o prawdziwej Irlandii i nie chcecie papki dla niewybrednych turystów, omińcie Dublin i gnajcie śmiało właśnie do Donegal.

Advertisements

3 thoughts on “Murvagh Beach jesienią

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s