Ostatnie dni października w Alder Cottage

108

Są dwa głośne święta w Irlandii. Świętego Patryka wiosną i Halloween jesienią. O ile oba święta mają swoje dobre, ładne i radosne strony, o tyle dla sporej grupy Irlandczyków są to dwa dni w roku poświęcone na ekstremalne pijaństwo. Szczególnie hałaśliwe jest Halloween, bo przyciąga przede wszystkim młodych ludzi, którzy – oprócz picia – tej nocy z upodobaniem puszczają przemycone z Irlandii Północnej petardy i fajerwerki. Do tego jeszcze dochodzą dźwięki krążących na sygnale samochodów gardy i ambulansów, pijackie burdy i awantury zakochanych – i mamy obraz wigilii wszystkich świętych widzianej z perspektywy okna w mojej sypialni.

Uciekliśmy. Zaszyliśmy się w sąsiednim hrabstwie, w malowniczo położonym Alder Cottage, którego istnienie potwierdza oficjalna mapa regionu z 1845 roku.

124

Domek stoi ukryty wśród starego drzewostanu, a prowadzi do niego podjazd – drzewny tunel. Wjeżdżając, uczucie jest niesamowite – jakby się przekraczało bramę do innego, baśniowego świata. Sam cottage został rozbudowany i pieczołowicie wyremontowany; obecnie pięknie łączy tradycyjny charakter z potrzebami współczesnego człowieka. Z każdego okna domu rozciąga się malowniczy widok – wysokie drzewa, które o tej porze roku mienią się barwami złota i bursztynu, pastwiska pełne owiec wyciągających szyje, by zobaczyć któż to przyjechał, góra Benbo, wchodząca w skład gór Dartry, które łączą hrabstwa Sligo i Leitrim. Słowem idealne miejsce, by schować się przed hałasem całego świata.

Bohey ma też tę zaletę, że mimo wszystko jest blisko cywilizacji – kilka minut samochodem dzieli je od miejscowości Dromahair z jednej strony, a z drugiej od miasteczka Manorhamilton. Daje to pewne poczucie komfortu, że nie jest się zupełnie odciętym od świata, a jedynie dobrze przed nim ukrytym.

115

W Alder Cottage spędziliśmy zaledwie długi weekend, ale miejsce nadaje się doskonale na dłuższy pobyt. Zarówno dla tych, którzy tylko chcą odpocząć, jak i dla tych, którzy są żądni aktywnego spędzania czasu. W zasięgu ręki, poza najbliższą okolicą, są atrakcje obu hrabstw – Sligo i Leitrim. Niedaleko jest też do granicy z Irlandią Północną. Zaledwie 40 minut drogi wzdłuż jeziora Glencar i dotrzecie do mnie na obiad…

Nie mieliśmy zupełnie planów na pobyt – po prostu chcieliśmy mieć spokój. Był to główny powód, dla którego wybraliśmy się do Alder Cottage. Na miejscu każde z nas zajęło się tym, co mu najbardziej pasowało. Mojemu Mężowi najbardziej przypadła do gustu duża, naprawdę duża wanna, w której przyjemnie było się zanurzyć i relaksować pięknym widokiem za oknem, ciszą przerywaną jedynie świergotem ptaków i pobekiwaniem owiec za płotem. Króliczka właściwie spędzała dni na dworze, biegając ze swoim zabawkowym konikiem lub grając z tatą w ping ponga, do którego stół ustawiono pod wiatą w rogu ogrodu. Chomiczek – i tu mieliśmy naprawdę dużo śmiechu – zakochał się w miotle. Z miotłą w ręku pił mleko, jadł, wędrował po całym domu, trzymał ją nawet w trakcie przewijania. Ja zabrałam ze sobą aparat – przede wszystkim po to, by zrobić portrety dzieciom, na zrobienie których w domu zazwyczaj brakuje czasu i odpowiedniej atmosfery. Nie zawiodłam się, dzieci trochę oszołomione nowym miejscem, nie zwracały za bardzo uwagi na obiektyw, dzięki temu mogłam zrobić im śliczne, naturalne zdjęcia. Oczywiście sfotografowałam też okolicę, dom i przyrodnicze ciekawostki. Kilka ujęć powstało też z myślą o blogu, inne zaś tylko jako sztuka dla sztuki.

114

Pogoda dopisała – czytaj „nie padało” – więc ruszyliśmy na spacer po najbliższych ścieżkach. Krajobraz zupełnie inaczej wygląda z dołu, z domu, z drogi i zupełnie inaczej po przejściu kilkuset metrów pod górę. Góry, które z dołu majaczyły gdzieś na linii horyzontu,  nieco wyżej wydawały się wypełniać całą przestrzeń. Już sama droga z szerokiej, gęsto po obu stronach zadrzewionej szosy, zamienia się w wąski, porośnięty trawą i otoczony chaszczami trakt. Osiągnąwszy pewną wysokość, nareszcie można napawać się widokami totalnie, bo nic już nie zasłania krajobrazu. Czuje się wreszcie bycie częścią Ziemi, a nie tylko elementem w świecie zbudowanym przez człowieka, gdzie nie wiadomo, co spotka nas za rogiem.

Po powrocie do domu przyjemnie było usiąść przy kominku z jedną z licznych książek pozostawionych do dyspozycji gości. Przewertowałam dwie książki kulinarne poświęcone tematyce raw food, a ich lektura tylko potwierdziła moją opinię na temat witarianizmu. Na obiad była więc lasagne, a kolejnego dnia nadziewane piersi kurczaka. Kuchnia w Alder Cottage została zaprojektowana nowocześnie i przyzwoicie wyposażona we wszelkie akcesoria,  toteż z powodzeniem można oddawać się gotowaniu. Wieczorami, kiedy Króliczka wraz z tatą oglądali w kółko kreskówkę Scooby-Doo na zmianę z przygodami Toma i Jerry’ego, zawijałam się w gruby, tweedowy koc, siadałam w jadalni przy kominku i zaśmiewałam się, czytając fragmenty z sekretnych dzienników Adriana Mole’a – książkę oczywiście znalazłam w podręcznej biblioteczce w Alder Cottage. Za kilka lat koniecznie muszę kupić Króliczce, żeby… samej przeczytać raz jeszcze!

121

Weekend upłynął nam naprawdę wesoło, spokojnie i leniwie, więc z odrobiną żalu wracaliśmy do naszej tętniącej życiem wioski. Szczególnie Króliczka nie mogła się pogodzić z rozstaniem ze stołem do ping-ponga oraz z niemożnością zerwania wszystkich jabłek z ogrodowych drzew. Ja zaś ze zdziwieniem odkryłam, ile potrafi wytrzymać bateria w telefonie, gdy się nie korzysta z internetu…

Więcej informacji o Alder Cottage znajdziecie na stronie internetowej i na facebooku.

9 thoughts on “Ostatnie dni października w Alder Cottage

  1. Ach, czyli to jest ta Wasza samotnia z wcześniejszego wpisu. Cóż mogę powiedzieć? Po pierwsze – mogłabyś profesjonalnie zająć się sprzedażą/wynajmem nieruchomości, bo Twoja prezentacja tego miejsca tylko i wyłącznie zachwyca. Po drugie – myślę, że i mnie przypadłoby do gustu, i szybko bym się tam odnalazła. Tym bardziej, że bardzo lubię tamtejszą okolicę. Dartry, Manorhamilton, Glencar, Dromahair bliskie są mojemu sercu.

    “Czuje się wreszcie bycie częścią Ziemi, a nie tylko elementem w świecie zbudowanym przez człowieka, gdzie nie wiadomo, co spotka nas za rogiem” – piękne!

    Współczuję tych hałaśliwych obchodów Halloween. Trochę jestem zdziwiona, że we wsi może być gorzej niż w mieście – u mnie, o dziwo!, było wyjątkowo spokojnie i bezproblemowo. Nawet nikt nie zapukał do domu po słodycze🙂 Owszem, było trochę fajerwerków, ale poza tym to niemal sielanka w porównaniu do tego, co zdarzało się w poprzednich latach [obrzucanie Gardy i strażaków kamieniami, niedozwolone ogniska i inne burdy]. Ja mam jednak to szczęście, że mieszkam w spokojnej okolicy i o tych wybrykach dowiadywałam się dopiero po fakcie, czytając gazetę.

    Tak sobie myślę, że nie lubię Halloween. Głównie z uwagi na zwierzaki [niepotrzebnie wtedy cierpią przez nieodpowiedzialnych ludzi] i wspomniane rozróby, bo dla wielu Halloween to przyzwolenie na wybryki.

    Liked by 1 person

    • Na wsi jest głośniej niż w mieście, to taki lokalny folklor. Teoretycznie pub w piątki i soboty może sprzedawać alkohol do 00.30, a w niedziele tylko do 23, ale w praktyce o północy zamyka się drzwi, spuszcza rolety i pub działa dalej. W mieście zaraz by doniósł na taki pub właściciel night clubu, ale na wsi nie ma konkurencji, a przecież klienci sami na siebie nie będą donosić. Akurat w tym roku Halloween wypadło w długi weekend, a program pubu zapowiadał się bardzo głośno. Nasz wioskowy DJ jest niezmordowany, może grać i do 4 rano. A że ten bar jest dosłownie za płotem, to uznaliśmy, że jest to bardzo powód, by uciec z Grange.
      Dziękuję za miłe słowa. Może czas pomyśleć nad zmianą profesji, agent nieruchomości brzmi całkiem ciekawie. Tego jeszcze nie przerabiałam😀

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s