Święta nad Atlantykiem: Szopka z muszelek

Co roku uczniowie klasy szóstej naszej szkoły robią szopki, które następnie są wystawiane w kościele w okresie świątecznym. Obecnie co prawda msze są jedynie on-line, ale nie znaczy to, że kościół stoi zamknięty na cztery spusty. Można będzie wejść, by obejrzeć szopki, a w tym roku to właśnie klasa Króliczki jest odpowiedzialna za kontynuację tradycji... Continue Reading →

Wolno pieczona łopatka jagnięca w rozmarynie

Z pewną nadzieją wyglądam weekendu, gdyż poprzedni mieliśmy baaardzo zimny. Bardzo zimny jak na nasz skrawek Irlandii, gdzie może padać, może szaleć wichura, ale żeby było mroźno? Czasami się zdarza i wcale mnie to nie cieszy. W naszych papierowych domach robi się wtedy niezbyt fajnie, bo ciepło ucieka każdą dziurą, a tych jest więcej niż... Continue Reading →

O stroiku adwentowym i miłości małżeńskiej…

Zamarzył mi się stroik adwentowy z wysokimi świeczkami. W poprzednich latach miałam albo grube świece, albo tea lighty, a wiadomo – kobieta zmienną jest. Miałam akurat 4 długie świece, które mi rok temu, jeszcze przed pandemią, przywiózł mąż z Tigera w Shrewsbury. Do Shrewsbury poleciał na szkolenie – wtedy człowiek narzekał, że musi się telepać... Continue Reading →

Rosół curry, czyli dziecko w kuchni

Moje maluchy przyjęły z niedowierzaniem informacje, że w Polsce dzieci zostaną wysłane na miesięczne ferie świąteczne, a u nas w Irlandii szkoły są cały czas otwarte. Co prawda w szkole jest super, ale przecież na szkołę trzeba obowiązkowo narzekać – taka tradycja uczniowska. Co chcieliby robić w domu na przymusowych feriach? Króliczka – gotować! Wkręciła... Continue Reading →

Tarta z porem, rodzynkami i ricottą

Tarty nigdy za wiele. Przynajmniej w moim przypadku. Uwielbiam tarty, kocham tarty i nawet rodzina je polubiła, bo regularnie goszczą na naszym stole. Porowa to już chyba trzecia na blogu, a to wcale nie wyczerpuje tematu. Dzisiejsza powstała z dedykacją dla dzieci. Dla Chomiczka, który uwielbia rodzynki i dla Króliczki, która przepada za orzeszkami piniowymi.... Continue Reading →

Kompot z dyni

Skoro można ciasto, to dlaczego nie kompot? Pomysł nie mój. W ubiegłym roku kolega pochwalił się dyniowym kompotem i był na tyle uprzejmy, że zdradził mi listę składników oraz proces przygotowania. A że mam bardzo spóźniony zapłon, to musiał rok minąć, bym się za eksperymenty z dynią zabrała. W Irlandii akurat mamy Science Week –... Continue Reading →

Port na półwyspie Raghly

Aktualne restrykcje nie pozwalają nam spacerować po półwyspie Raghly, a jest to miejsce, do którego lubimy wracać, szczególnie w słoneczne, bezwietrzne dni. Dzisiaj byłby to naturalny kierunek wyprawy, ale niestety leży poza obszarem 5 km od naszego domu. I chociaż wątpię, by ktokolwiek sprawdzał spacerowiczów na krańcu niewielkiego półwyspu nad Atlantykiem, to sam fakt łamania... Continue Reading →

Barmbrack panny Cox albo dziecko w kuchni

Króliczka w szkole już piekła chleb, gotowała zupę z warzyw wyhodowanych przez jej klasę w przyszkolnym ogródku, a w ubiegłym tygodniu robili tradycyjny irlandzki przysmak halloweenowy – barmbrack. Od wielu lat piekę go w wersji chlebowej, ale w tym roku pozwoliłam się wykazać kulinarnie wykształconemu dziecku, które przygotowało go według receptury dostarczonej przez jej nauczycielkę,... Continue Reading →

Cannelloni z szynką i ricottą

Gdy pytam moje pociechy, co zjedliby na obiad, mogę liczyć na dwie odpowiedzi. Naleśniki lub makaron. Mogłabym ich karmić na zmianę dwoma obiadami, zamknąć blog i mieć kulinarne przygody z głowy. Niestety nie spełnię ich marzenia, bo nie wytrzymałabym na monotonnej diecie nawet tygodnia. Ostatnio były już naleśniki, a nawet jabłka w cieście, ale makaronu... Continue Reading →

Polpettone della nonna, czyli klops po włosku

Już od jakiegoś czasu chodził za mną ten przepis. Wspomniałam o nim mężowi, który się tak zapalił do konsumpcji, że idąc do sklepu pytał, czy aby mielonego mięsa nie kupić. W końcu się doczekał i swoje obżarstwo, mam nadzieję, popamięta na długo. Klops wyszedł bardzo dobry. Jest to doskonałe danie na jesienną, chłodną i pełną... Continue Reading →

Jesienny makaron z kurczakiem z jednego garnka

Październik przyniósł nam nowy rozdział w karierze szkolnej Chomiczka, czyli zadania domowe. Ponieważ program nauki literek u dzieci w szkole nie zmienił się od czasu, gdy Króliczka była w Junior Infants, więc mam z górki. Znam ten program niemal na pamięć, wygrzebałam w moich szpargałach teksty piosenek i inne materiały pomocne w przebrnięciu przez kurs... Continue Reading →

Jajka zapiekane z chorizo i szpinakiem

Dla własnego zdrowia psychicznego i fizycznego dobrze jest stosować filozofię Pollyanny, czyli zawsze starać się znaleźć coś pozytywnego w sytuacji, w której się znaleźliśmy. Pomijając sytuacje wyjątkowo ekstremalne, zazwyczaj nie jest to trudne. Nawet dzisiejsza dziwna rzeczywistość ma swoje plusy. Mówią potrzeba matką wynalazku – odkryłam właśnie, że żel dezynfekujący całkiem nieźle sprawdzi się do... Continue Reading →

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑

%d bloggers like this: