Jak irlandzka święta weszła pod polską strzechę – o świętej Brygidzie z Kildare

untitled-19Nie wszyscy święci cieszą się międzynarodową sławą. Większość z nich musi zadowolić się popularnością wśród określonej społeczności, zaś co barwniejśni z nich zyskują na uznaniu w całym kraju. Irlandczycy oprócz św. Patryka i św. Kolumba do grona swych patronów włączyli św. Brygidę.

Muszę się przyznać, że nie bardzo interesowałam się tą ostatnią, więc ona musiała zainteresować się mną. Spotkanie z jej kultem przypadło na pierwszy etap edukacji mojej pociechy, a mianowicie na cudowny rok, który spędziła w katolickim przedszkolu. W Irlandii, o której powszechnie wiadomo, że laicyzuje się w szybkim tempie, nadal wiele instytucji znajduje się pod patronatem lokalnych parafii, a instytucje nie działające pod skrzydłami Kościoła i tak nauczają religii katolickiej, która jest integralną częścią irlandzkiej kultury.

Dla Lidki początek edukacji oznaczał przede wszystkim naukę języka, bo w domu rozmawiamy po polsku. Kiedyś się z tego wytłumaczę, bo dziś ma być o Brygidzie, a nie o mnie. Panie przedszkolanki, gdy miały wątpliwości, czy moja pociecha pojęła wszystko jak należy, próbowały zaangażować moją osobę do uczestnictwa w procesie kształtowania Lidki na prawdziwą Irlandkę.

Pod koniec stycznia ubiegłego roku zostałam więc “zgwałcona przez uszy” historią o świętej Brygidzie. Próbowano mnie przekonać do wywieszenia białej szmatki przed domem, by zebrać cudowną rosę. Domyślacie się, że nic nie wywiesiłam. Ha, kierowniczka przedszkola też tak przeczuwała. Jakież było moje zdziwienie, gdy następnego dnia znalazłam w plecaku mojego dziecka butelkę po soku pełną wody oraz białą szmatkę. W pierwszej chwili pomyślałam, że to butelka innego dziecka, więc zaraz zadzwoniłam do przedszkola z zapytaniem. Okazało się, że szmatkę zrobiła Króliczka w przedszkolu, i owszem wisiała całą noc na dworze, zaś butelkę napełniła deszczówką pani kierowniczka specjalnie dla mnie jako prezent, bo dzień świętej Brygidy to czas obdarowywania sąsiadów. Woda ta ma mieć magiczne właściwości kojenia bólu, więc na migrenę w sam raz. Wystarczy białą szmatkę skropić wodą z butelki i przyłożyć do bolącego miejsca. Co było robić? Przywiązałam tasiemką szmatkę do butelki, zaś chowając ją do szafki zastanawiałam się, czy święta się obrazi jak wypróbuję to na Mężu, gdy mu się przytrafi “powczorajszy ból głowy”?!

???????????????????????????????Na tym nie koniec wpychania się świętej do mego domu. W przedszkolu dzieci próbowały zrobić słynny krzyżyk świętej Brygidy z sitowia. Mojej dziewczynce niezbyt to poszło, ale i tak kupa zielska trafiła w moje ręce. I co z tym? Cóż, schowane, przecież nie wyrzucę dzieła rąk mojej Króliczki.

Lidka obecnie chodzi do szkoły podstawowej, a jakże – katolickiej oczywiście. Pod koniec stycznia zaczęła zamęczać mnie historią świętej Brygidy i czuję, że lepiej ze świętą się zaprzyjaźnić, bo i tak będzie o sobie przypominać. Tym bardziej, że jest to wesoła święta, a towarzyszące obchodom jej dnia zwyczaje są przyjemne, sielskie i rodzinno-sąsiedzkie.

4074466878_d3ed144406Św. Brygida urodziła się ok. roku 450 w Faughart koło Dundalk w hrabstwie Louth. Jej ojcem był pogański wódz Dubhthach, zaś matką chrześcijańska niewolnica Broicsech. Istnieje teoria, że matka Brygidy pochodziła z Portugalii, skąd została porwana przez irlandzkich piratów i sprzedana jako niewolnica. Ojciec nazwał Brygidę imieniem jedenej z najpotężniejszych pogańskich bogiń – bogini ognia. Dzieciństwo spędziła jako niewolnica w gospodarstwie swego ojca – gotowała, sprzątała, zajmowała się zwierzętami.

Żyła w czasach działalności świętego Patryka i jego kazania spowodowały nawrócenie się na chrześcijaństwo. Ponieważ była piękną dziewczyną, ojciec pokładał nadzieję w znalezieniu odpowiedniego męża dla córki, ta jednak już miała inne plany. Prosiła Boga, by zabrał jej urodę, aby nikt nie chciał prosić o jej rekę. Modlitwa została wysłuchana, a szczęśliwa Brygida zaczęła oddawać się działalności na rzecz ubogich i odrzuconych. Gdy oddała miecz inkrustowany klejnotami pewnemu trędowatemu, nawet przeciwny jej pomysłom ojciec uznał, że pisane jej życie klasztorne. Brygida wstąpiła do klasztoru, a złożywszy śluby dobry Bóg oddał jej całą urodę. Słynęła nie tylko z urody, ale również z niezwykłej dobroci, a wieści o jej życiu zainspirowały wiele dziewcząt do podążania jej drogą. Brygida założyła wiele klasztorów , z których najznaczniejszy był klasztor w Kildare. W jego skryptorium powstała zaginiona Book of Kildare (której istnienie nie jest pewne). Legendy o świętej Brygidzie dotyczą głównie cudów, jakich miała dokonać.

how-to-make-st.-brigids-cross-1Wspomniane już krzyże z sitowia są tradycyjnym elementem towarzyszącym obchodom dnia świętej Brygidy. Wiesza się je nad drzwiami, by chroniły domostwo od ognia i złych mocy. Według tradycji powinno się co roku upleść nowy krzyż, a ubiegłoroczny spalić, ale w wielu domach raz powieszony krzyżyk nie jest już zdejmowany. Krzyżyki owe miała pleść sama święta, a o okolicznościach ich powstania krąży wiele legend. Jedna z nich dotyczy jej własnego ojca. Podobno, gdy umierał, wezwano Brygidę do niego. Siedząc przy jego łożu święta zbierała sitowie rozrzucone na podłodze i zaczęła splatać je w krzyże. Zainteresowany ojciec zapytał co robi, a ona opowiedziała mu o religii chrześcijańskiej. W efekcie tej rozmowy nawrócił się i na łożu śmierci został ochrzczony, a krzyże z sitowia stały się symbolem świętej. Krzyżyk taki powinno się upleść 31 stycznia, a następnie podarować go komuś – przyjaciółce, sąsiadom czy rodzicom.

Innym zwyczajem jest pieczenie słodkich bułek (scones) lub przygotowanie innych potraw na bazie mleka i mąki, oczywiście jako prezent dla sąsiadów i znajomych. Jest to nawiązanie do szczodrości świętej, która miała w zwyczaju obdarowywać wszystkich wokół, a jej dary często cudownie ulegały rozmnożeniu. Są regiony, gdzie wypieka się specjalny owsiany chleb, zwany chlebem świętej Brygidy.

brifororderNa wsiach, a jak wiecie, właśnie na wsi mieszkam, wierzy się, że święta Brygida w wigilię swojego święta podróżuje na krowie. Krowa jest biała i ma czerwone uszy. Podczas podróży Brygida błogosławi domostwa, dlatego zostawia się na parapecie pokarm. Chleb i swieże masło dla Brygidy i trochę kukurydzy dla krowy powinno załatwić sprawę. Warto położyć trochę sitowia na progu, by święta miała, gdzie uklęknąć podczas błogosławieństwa. Wtedy też wywieszamy kawałek białego płótna lub jedwabną wstążkę, by spłynęło na nią błogosławieństwo.

Życie i działalność świętej Brygidy nie są dobrze udokumentowane, większość historii to legendy, domniemania, przypuszczenia. Według podań była to zacna niewiasta, o niezwykłym usposobieniu, sile i pogodzie ducha, taka jaką i dziś chętnie widzielibyśmy jako naszą sąsiadkę. Zmarła w wieku 70 czy 75 lat, a jej doczesne szczątki spoczęły pod ołtarzem w jej opactwie. Później ekshumowano je i przeniesiono do Downpatrick. Natomiast czaszkę dwóch szlachciów  irlandzkich zawiozło do Lizbony, gdzie pozostaje do dzisiaj.

Obchody dnia świętej Brygidy ustanowiono na dzień 1 lutego, w miejsce pogańskiego pierwszego dnia wczesnej wiosny czyli dawnego święta Imbolc. Do tematu tego święta postaram się niedługo wrócić, a także do istotnej dla życia wsi wczesnej wiosny.

Źródła ilustracji:

  1. cmartline.wordpress.com
  2. en.wikipedia.org
  3. www.internetmonk.com
  4. catholicicing.com
  5. cbladey.com

10 thoughts on “Jak irlandzka święta weszła pod polską strzechę – o świętej Brygidzie z Kildare

  1. Nie ma sie co tłumaczyć z tego lub dlaczego w domu mówi się po polsku🙂
    Sama świeta jest jak najbardziej OK, ale co do katolickości nauczania w Irlandii zgłaszam zdanie odrębne🙂

    Like

  2. Bardzo ciekawe opowiadanie. Ja mam koleżankę Irlandkę, Catherine, która bardzo celebrowała wszelkie tradycje i irlandzkość w szkole, w której pracowałyśmy. Kocha Irlandię tak bardzo, że nasza szwedzka szkoła w Dzień Św. Partyka mieniła się na zielono i wszystkie dzieci wiedziały, dlaczego.
    Śmiałam sie przy tym, jak pisałaś o eksperymentach z woda na mężu;-) Deszczówki nie trzeba się bać, a pewnie sama wiesz, jaką siłę ma placebo:-)

    Like

    • Pozdrowienia dla koleżanki🙂
      Deszczówki się nie boję, bardziej martwi mnie, że moje dziecko zupełnie “zwariowało” na punkcie Brygidy. Wczoraj przyniosła kolejną szmatkę (jak tak będzie co roku, miejsca na nie braknie) i upiera się, że bedzie nią leczyć moje migreny😉

      Like

  3. Pingback: Przy grobie W.B. Yeatsa | U stóp Benbulbena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s