Włoskie wspomnienia III: Świąteczny targ w Teramo

Teramo 101

Do Teramo udaliśmy się na zakończenie naszych wakacji, w czasie których zwiedzaliśmy głównie malutkie, historyczne miasteczka. Szykując się już w myślach do powrotu na zieloną wyspę, postanowiliśmy odwiedzić jeszcze stolicę prowincji, w której mieszkaliśmy a przy tym 3 największe miasto w Abruzji. Ruszając w drogę, nie nastawialiśmy się na wielkie zwiedzanie, gdyż nasz nader żywy trzylatek, dumnie noszący pseudonim „Tysiąc kroków, tysiąc psot” (co jest cytatem z wierszyka I. Suchorzewskiej), nie zawsze daje się okiełznać.

Dlatego pojechaliśmy do Teramo w niedzielę, bo jak wiadomo w niedzielę pewnie wszystko będzie pozamykane, to i żalu nie będzie, że się gdzieś nie weszło. Nie dość, że to była niedziela, to było święto Trzech Króli, co w naszym pojęciu miało być gwarantem spokojnego dnia spędzonego na włóczeniu się po mieście. Na miejscu okazało się, że w samym centrum nie ma gdzie zaparkować. Parkingów mnóstwo, ale wszystko zajęte. Samochody stały nawet na zakazie, na przystankach autobusowych, na środku ronda wokół placu Garibaldiego…

Jak się wyjaśniło, trafiliśmy na świateczny targ! Targ-gigant, bo stoiska ciągnęły się od początku Corso San Giorgio przez plac katedralny (Piazza Orsini), dalej przez Corso Vincenzo Cerulli aż do samego końca  Corso de Michetti. Słowem przez całą główną arterię zabytkowego centrum miasta. Tłumy ludzi, setki kramów i kompletnie zasłonięte budynki. Na niezwiedzanie interesujących miejsc wewnątrz byłam przygotowana, ale sytuacja, w której nie byliśmy w stanie zobaczyć nawet tego, co na zewnątrz, trochę wybiła nas z rytmu. I właściwie kręciliśmy po centralnym placu, nie mogąc się zdecydować, czy wybrać poszukiwanie tych wszystkich kościołów i kościółków, z których słynie Teramo, czy może lepiej zająć się kupowaniem marynowych, nadziewanych pomidorków…

Na szczęście otrzeźwiło nas morze ludzi wychodzących z katedry Santa Maria Assunta. Postanowiliśmy pobiec zobaczyć kościół wewnątrz, zanim kościelny pogasi światła. Jest to jeden z najciekawszych obiektów sakralnych, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi sie zwiedzać. Teramo, które jest miastem starożytnym, już w III w. zamieszkiwała liczna wspólnota chrześcijańska, w VI w. miasto było już biskupstwem, a w zapisy kronikarskie z VIII i IX w. informują o kościele, który, gdy go zrównywali z ziemią Normanowie w 1156 r., był już katedrą. Miasto miało już wtedy swojego świętego i jego relikwie, którym trzeba było znaleźć nowe miejsce. Zapadła więc natychmiast decyzja, że dla szczątków św. Berarda trzeba nową katedrę zbudować, kawałek dalej, a na jej potrzeby postanowiono użyć kamień z mieszczących się tuż obok starożytnych budowli: amfiteatru i teatru. By zrobić miejsce dla kościoła, amfiteatr częściowo trzeba było wyburzyć, a biskup Guido II nie miał żadnych sentymentów do pozostałości po czasach rzymskich. Roboty pod jego nadzorem szły sprawnie i już w 1174 r. kościół w stylu romańskim był gotowy, a na jego bocznych ścianach podobno gdzieniegdzie można do dziś dostrzec fragmenty rzymskich płaskorzeźb. Nam nie dane było oglądać katedry z boku, gdyż zasłoniły ją stragany…

Katedrę przebudowano w czasach biskupa Niccolo z Arcioni, w pierwszej połowie XIV w. Apsydę rozbudowano, odchylając ja nieco od głównej osi budynku, zyskała nową fasadę, w którą wkomponowano ozdobne, fałszywe drzwi (tzw. „ślepe wrota”). Od frontu dodano dekoracyjny portal, flankowany dwoma kolumnami z figurami lwów u podstawy oraz rzeźbami Anioła oraz Maryi u szczytów. W glifowaniu zwracają uwagę finezyjnie skręcane kolumny oraz mozaiki w stylu arte cosmatesca. Rzeźbione drzwi drewniane są współczesną kopią drzwi z XVI wieku, które niestety uległy zniszczeniu. W XV wieku nad archiwoltą dodano szpiczasty naczółek, w którym umieszczono okrągły witraż a nad nim niszę z posągiem Chrystusa. Po bokach dodano dwie edykuły z posągami Jana Chrzciciela oraz świętego Berarda. Natomiast nie wiadomo dokładnie, kiedy fasadę uczyniono prostokątną, ani kiedy dodano oryginalne blankowanie.

Dzwonnicę katedry budowano… 400 lat! Można powidzieć, że co sto lat uznawano, że jest za niska i dodawano jej kolejną sekcję, by w 1493 r. umieścić na niej ośmiokątną latarnię. Niestety przez wieki zaczęła sie odchylać, nigdy nie poddane restauracji zwięczająca wieżę kula i krzyż straciły niemal całkowicie pozłotę,  a dodatkowo drgania wywoływane przez kołysanie się  największego dzwonu wpływają na statyczną strukturę budowli, dlatego aktualnie pozwala mu się grać tylko w czasie największych świąt.

W okresie baroku katedra uległa bardzo dużej przebudowie, ale niewiele z tego okresu pozostało, gdyż w latach 30. XX wieku trendy konserwatorskie wpłynęły na decyzję o przywróceniu w miarę pierwotnego wyglądu kościoła. Pozostawiono jedynie barokową kaplicę Św. Bererda, dwie kolumny najbliżej transeptu a jeden koryncki kapitel przerobiono na chrzcielnicę.

We wnątrz kościoła mnie najbardziej zachwyciło to, na co przewodniki nawet nie poświęcają linijki. Surowy kamień, dwubarwne geometryczne zdobienia sufitu, wypłowiałe malunki sklepień, gdzie trzeba wysilić wzrok, by dostrzec, że granatowe przestrzenie pokryte są złotymi gwiazdkami, imitującymi rozgwieżdżony nieboskłon, oraz miękkie światło modelujące głębię wnętrza. Natomiast nie poświęciłam dużej uwagi skarbom katedry, czyli rzeźbie Maryi z Dzieciątkiem, nastawie ołtarzowej w barokowej kaplicy i pozłacanemu (a w ogóle wykonanemu ze srebra) panelowi dekoracyjnemu przy ołtarzu.

Ten panel fachowo nazywa się antepedium, z łaciny „przed stopami”, i jest to dekracyjna zasłona „nóg” ołtarza. Katerda w Teramo miała wcześniej inny bogato zdobiony, bardzo cenny frontal ołtarzowy, który ukradziono już w średniowieczu (jak widać nie wszyscy w średnich wiekach byli szcególnie bogobojni), a na jego miejsce Nicola da Guardiagrele wykonał ten, który do dziś możemy podziwiać. Pracował nad nim (prawdopodnie z pomocnikami) przez 15 lat (1433-1448), pieczołowicie wytłaczając i rzeźbiąc 35 płytek połączonych ze sobą szkliwionymi elementami w kształcie rombów. Każda z płytek przedstawia inną osobę lub scenkę religijną, zaś centralna, podwójnej wielkości płytka jest z wyobrażeniem Jezusa. W XVIII wieku całość spięto srebną ramą, a współcześnie dodano podświetlenie i zabezpieczono szybą.

Polichromowana rzeźba Maryi z Dzieciątkiem została wykonana w drewnie w pierwszej połowie XIV w. Nosi ona znamiona wyrafinowanej techniki autora, który nadał jej wyraz absolutnego spokoju i opanowania, a także obdarował ją nieco orientalnymi rysami twarzy. Nazwisko artysty, jak na wieki średnie przystało, nie jest znane, a w świecie sztuki określa się go jako Maestro della Santa Caterina Gualino, czyli Mistrza, który wyrzeźbił figurę Św. Katarzyny z kolekcji Gualino. Rzeźbiarz miał na tyle indywidualny styl, że badaczom udało się bez wątpliwości przypisać mu kilkanaście zachowanych dzieł.

Poliptyk w kaplicy Św. Berarda został wykonany dla kościoła Św. Augustyna ok. 1450 r. przez weneckiego artystę, zwanego Jacobello del Fiore. W XVIII w. zdecydowano (na mocy decyzji biskupa) przenieść go do katedry, gdyż kościół augustynów był mało uczęszczany. Poliptyk składa się z 16 elementów, ale najciekawszy jest fragment głównego malunku. Poniżej postaci Maryi i Jezusa artysta wymalował panoramę Teramo (z katedrą na wzgórzu) w rozwidleniu rzek (oraz modlących się mnichów i arystokratów). Charakterystyczny kształt litery Y, w jakim przedstawiono rzeki, oraz fragmenty średniowiecznego wizerunku miasta zostały współcześnie powielone w logo miejscowego uniwersytetu.

Po wyjściu z katedry poszliśmy zobaczyć to, co zostało z antycznych budowli. Pozostałości amfiteatru z I w. są tuż obok katedry i co ciekawe, tak jak rozebrano do połowy w średniowieczu, tak reszta murów stoi do dziś. Wewnętrzną strukturę zniszczono podczas budowy seminarium w XVIII w., który to budynek wpisano w środek murów amfiteatru. Po drugiej stronie ulicy natomiast znajdują się ruiny teatru rzymskiego z II w., co w ogóle jest ewenementem, że wybudowano dwie budowle o podobnym przeznaczeniu obok siebie. Długo mylono obie budowle, błędnie sądząc, że był to jeden obiekt. Dopiero w 1918 r. odkryto pierwsze ślady teatru, a w latach 30. zaczęto wyburzać budynki znajdujące się na starożytnych ruinach. Wojna przerwała prace konserwatorskie, do których na dobrą sprawę wrócono dopiero w obecnym tysiącleciu.

W pobliżu, przy placu Św. Anny (Piazza Sant’Anna), znajduje sie kolejne stanowisko archeologiczne, a mianowicie pozostałości po sporej willi rzymskiej również datowanej na I w. Nie wiem, czy turyści mogą wejść do środka, ale cały obiekt otoczony jest przeszkleniami, więc nawet w świąteczną niedzielę można było coś zobaczyć. Niemniej przydałby się przewodnik, który wytłumaczyłby laikom, na co patrzą…

Tuż obok stoi maleńki kościółek Sant’Anna dei Pompetti, który znajduje się w pobliżu kolejnego kościółka – kościoła Santa Caterina. Żeby znaleźć ten drugi trzeba obejść zabudowania dookoła i wejść w poprzednią alejkę – wejście jest między dwoma kamienicami i bardzo łatwo je przegapić, szczególnie, gdy wokół jest tłoczno. Druga strona kościółka Św. Katarzyny znajduje się dokładnie za wspomnianym stanowiskiem archeologicznym. Oba kościoły wchodziły pierwotnie w skład kompleksu katedralnego, o którym wspomniałam wyżej. O budynku kościelnym wspominają już teksty z VI w., następnie musiał ulec przebudowom, by swój ostateczny kształt uzyskać w IX w, zaś w połowie XII w. w większości spłonął, kiedy miasto najechali Normanowie. Pomimo wybudowania nowej katedry, pozostałości po starej nie usunięto. Gdy w 1590 r. zaczęto budować kolegium Doktrynariuszy, odbudowano też dzwonnicę spalonej katedry z przeznaczeniem na funkcje obronne, zwaną odtąd Torre Bruciata (Spalona Wieża). Wieża (z II w. p.n.e.) pełniła taką funkcję w starożytności, a dopiero później, gdy wybudowano pierwszą katedrę zamieniono ją na dzwonnicę.

Kościółek Sant’Anna to niewielki budynek z malutką dzwonnicą w całości zbudowany z kamienia i cegły. Nosi on ślad dawnego atrium w postaci trzech spiętrzony łuków na bocznej fasadzie. Część chodnika wokół została zastąpiona szklanymi taflami, by umożliwić obejrzenie starożytnych mozaik z dawnego domu rzymskiego. Niestety nic tam nie dojrzeliśmy, bo chyba potrzeba poświecić latarką lub poczekać na bardzo słoneczny dzień. Do środka kościoła również nie udało nam się wejść.

Przy następnej alejce mieści się kolejny zabytkowy kościół. To średniowieczny kościół Św. Augustyna z XIII w. Niestety jego również w środku nie mogliśmy obejrzeć, a nawet na zewnątrz nie za bardzo było jak objąć go wzrokiem całościowo, gdyż przysłaniały go kramy z papuciami za 3 euro… Tyle co zobaczyliśmy, to że na szerokiej fasadzie znajduje się misternie skomponowany portal, z dekoracyjnymi kolumnami – skrętną i jodełkową – oraz różnorodnym listowiem, wykonanym z dużą finezją. Z jednej strony widoczne są pozostałości po monumentalnym fresku. Ceglana dzwonnica będąca przedłużeniem zewnętrznej ściany jest także wieżą zegarową.

Wokół kościoła Św. Augustyna znajdują się ciekawe budynki: zbudowane w 1908 r. w stylu Art Nouveau Palazzo Castelli, z pięknymi malunkami na fasadzie bogato zdobionej festonami oraz Palazzo Savini z początku XIX w., zbudowane na miejscu dawnego więzienia. Podziwianie ich również było, delikatnie mówiąc, utrudnione, więc nieco zniechęceni poszliśmy poszukać jakiejś jadłodalni, by później już bez planu powłóczyć się po centrum i cieszyć sie tym, co napotkamy i zwiedzić targ (na którym kupiłam deseczkę do rolowania gnocchi). Przy okazji ciekawostka – na Art Nouveau w Polsce mówimy częściej styl secesyjny, a  we Włoszech używa się nazwy styl Liberty.

Choć nie można powiedzieć, że wycieczka był nieudana, to jednak pozostał pewien niedosyt. Jeśli będziemy mieć okazję przyjechać raz jeszcze do Abruzji, na pewno wrócimy do Teramo, by spędzić w nim nieco więcej czasu i zobaczyć m.in. bramy historycznego miasta, więcej ciekawej architektury z przełomu XIX/XX w. oraz pozostałe kościoły, których jest w sumie chyba z 40…

Advertisements

8 thoughts on “Włoskie wspomnienia III: Świąteczny targ w Teramo

  1. Podziwiam, ze z małymi dziećmi tyle udało się zobaczyć. Katedra wewnątrz cudo! Te kamienne ściany przeprute arkadami są przepiękne. Natomiast fasada…no cóż niewątpliwie ciekawa, ale piękną to bym jej nie nazwała bo poszczególne elementy nijak do siebie nie pasują 😀

    Liked by 1 person

    • Obietnica pójścia do kawiarni na ciasteczko potrafi wyzwolić w dzieciach niezwykły zapał do zwiedzania 😀
      Katedra wewnątrz wspaniała, a na zewnątrz niezwykła w swej dziwaczności. Stoi na samym środku placu (choć administracyjnie to są 3 różne place) i przypuszczam, że gdy są one puste, a nie zastawione kramami jak wtedy, to musi wyglądać jeszcze bardziej dziwnie.

      Like

  2. Pingback: Włoskie wspomnienia IV: Najwęższa włoska uliczka w Ripatransone | U stóp Benbulbena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.