Czerwone curry z jagnięciny

curry z jagnięciny 22

Nazbierało mi się sporo egzotycznych produktów – sos rybny, pasty curry, ocet ryżowy, makarony soba i udon, puszki mleka kokosowego, pędów bambusa, kasztanów wodnych i kiełków fasoli mung, ryże przeróżne – i teraz muszę to wszystko zużyć… Wyglada na to, że sezon azjatycki jeszcze trochę tutaj potrwa.

Bardzo lubię kuchnię Dalekiego Wschodu w wydaniu fusion, czyli będącą mieszanką różnych kuchni, zupełnie pozbawioną szacunku dla uświęconej tradycji. Często podkreślam, że nie jestem kulinarną tradycjonalistką. Nie ograniczam się do potraw znanych z dzieciństwa, a inspirując się geograficznie odległymi smakami, nie trzymam się ich klasycznej wersji. Próbuję najbardziej oryginalnej wersji, a potem dryfuję w rozmaitych kierunkach. Im dalej sięgam, tym mniejszą mam pewność, że to, co właśnie czeka na mnie na talerzu, jest dokładną kopią pierwowzoru. Najważniejszy jest smak, więc filtruję wszystko przez moje europejskie podniebienie. Nie może też być zbyt ostro, bo nie jesteśmy do ostrego przyzwyczajeni od dzieciństwa, dlatego moje potrawy są tylko lekko pikantne.

Jeżeli macie podobne odczucia, śmiało zaopatrzcie się na stoisku azjatyckim w najbliższym supermarkecie. Kiedyś zaopatrzylibyście się we wszystko w sklepie kolonialnym, ale obecnie sklepy pod tą nazwą oferują co najwyżej kawę i herbatę. Tak na marginesie – wiecie jakim rozczarowaniem była dla mnie lektura Sklepów cynamonowych Schulza. Byłam święcie przekonana, że za tym tytułem skrywają się sklepy kolonialne, składy pełne aromatycznych przypraw, egzotycznych towarów, które rozbudzają wyobraźnię marzeniami o dalekich podróżach. A tu klops – sklepy owszem były, ale cynamonowe, bo wyłożone wewnątrz brązową boazerią, pełne osobliwości, ale poszukiwanych bardziej przez alchemików niż kucharzy… Korzenie Mandragory, homunculusy i żywe bazyliszki…

Z pełną szafką orientalnych przypraw można eksperymentować z potrawami. Ostatnio zajadaliśmy się czerwonym curry z jagnięciny. Mięso, zioła, cebula i czosnek lokalne, egzotyczne dodatki prosto z Tajlandii, tylko pochodzenia limonki nie udało mi się ustalić – w sklepie owoce przekładane są z kartonów, w których przyjechały do Grange, do eleganckich skrzynek wyłożonych workami jutowymi. W sumie to mało ważne, bo curry wyszło obłędne!

curry z jagnięciny 23

CZERWONE CURRY Z JAGNIĘCINY

  • 500 g jagnięciny z udźca, bez kości
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oleju
  • 2 łyżki tajskiej, czerwonej pasty curry
  • 200 g mleka kokosowego (pół puszki)
  • 1 łyżka miałkiego brązowego cukru
  • 125 ml wywaru mięsnego (np. wołowego lub jagnięcego)
  • 1 łyżka tajskiego sosu rybnego
  • 2 łyżki soku z limonki
  • 1 puszka kasztanów wodnych (227 g)
  • 2 łyżki posiekanej bazylii
  • 2 łyżki posiekanej kolendry
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • ryż jaśminowy

Mięso obkrawamy z nadmiaru tłuszczu i przerostów, kroimy w kostkę (ok. 3 cm). Cebule obierami i kroimy w plasterki. Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę. Rozgrzewamy olej na dużej patelni. Smażymy cebulę i czosnek przez 2-3 minuty, a następnie dodajemy mięso. Smażymy, aż zbrązowieje ze wszystkich stron.

Dodajemy pastę curry, mieszamy i chwilę smażymy, zanim dodlejemy mleko kokosowe i wsypiemy cukier. Następnie wszystko mieszamy, zagotowujemy, zmniejszamy ogień, przykrywamy i gotujemy, aż mięso zacznie mięknąć (ok. 20-25 minut).

Wlewamy sos rybny, sok z limonki i bulion, gotujemy jeszcze ok. 15 minut. W międzyczasie gotujemy ryż na sypko. Gdy mięso jest miękkie, dodajemy odsączone z zalewy kasztany wodne oraz posiekane zioła i jeszcze podgrzewamy chwilę. Doprawiamy do smaku, jeżeli potrzeba. Podajemy z ryżem.

curry z jagnięciny 24
curry z jagnięciny 21
(przepis z moimi zmianami wg 1001 One Pot, Casseroles, Soups & Stews)
Advertisements