Kurczak z chorizo, fasolką i stuffingiem (oraz o kuchennych przygodach)

swieta-012

I tydzień zleciał. A właściwie przeleciał… między palcami. Zgubił się mi zupełnie. Dzisiaj jednak należało się otrząsnąć, przerwa świąteczna się skończyła, więc przyszło wystawić się na chłód poranka i pomaszerować z dzieckiem do szkoły. Po południu już bardziej przytomnie kroczyłam drogą, na tyle przytomnie, by dostrzec budzącą się do życia przyrodę. Narcyzy przebiły się już przez zmarzniętą ziemię! Niestety pogoda jest kapryśna i poza zwyczajowym wietrzyskiem znad Atlantyku, podarowała nam dziś gradobicie. Sypnęło lodowymi kulkami, ledwo zdążyliśmy się rozsupłać z szalików. Uciec przed gradem się udało, ale pech dosięgnął mnie w ostatnim czasie kilkakrotnie w kuchni…

Zaczęło się już przed wigilią, gdy gotowałam świąteczną czerwoną kapustę. Doprawiam ją czerwonym winem – wygrzebałam butelkę dobrego trunku, zdjęłam metalową folię i widzę, że korek już z zewnątrz pęka. Nie dość, że był za głęboko wciśnięty, to jeszcze kawałek odstawał. Pod wpływem nacisku korkociągu zaczął pylić, a nim wkręciłam się na pożądaną głębokość, dolna część korka, ot tak sobie, odpadła. Wyciągnięcie pozostałej części też nie było proste, ale udało się. Szkoda mi było tego wina, w desperacji więc je przefiltrowałam przez poskładaną pieluszkę tetrową (dzieci mają tyle pożytecznych akcesoriów!) do szklanej butelki z szeroką szyjką. Część wlałam do kapusty, odrobinę do gardła, a resztę zostawiłam mężowi. Wypił, na zdrowie…

swieta-011

W kolejnych dniach trafiły mi się dwie zepsute śmietany. Pierwsza była crème fraîche, która pod wieczkiem porosła błękitną pleśnią. Trudno, miałam jeszcze świeżą śmietanę, więc sos z łososiem do makaronu udało się dokończyć bez większych zgrzytów. Następnego dnia odkupiłam sobie tę świeżą śmietanę, bo była mi potrzebna do planowanego sosu koperkowego. Kiedy jej dzień nastał, posiekałam zioła, zrobiłam zasmażkę i sięgnęłam po śmietanę. Skisła! A niech ją gęś! Szybko połapać dzieci, zmusić do założenia kurtek, czapek, Chomiczka dodatkowo przekonać po raz setny, że w rękawiczce ta wąska część jest na kciuk, a nie na palec wskazujący i pędem do sklepu po śmietanę. Ten sos będzie mi się jeszcze długo śnił…

A ostanie przygody zdarzyły się podczas gotowania poniższego dania. Pierwsza niezwiązana z kuchnią – niespodziewany gość opóźnił moje wejście do kuchni, więc zdjęcia zostały cyknięte telefonem na blacie, bo już nie miałam ani sił, ani nastroju na jakiekolwiek działania z aparatem. Poza nieoczekiwaną wizytą, były jeszcze inne atrakcje. Pierwsza to fasola – miała być czarna. Po otworzeniu puszki okazało się, że jest przepakowana. W tę nieszczęsną puszkę maszyna wepchnęła prawie 500 g fasoli! Co za róg obfitości – tylko nie dało się tego dobra wyjąć. Musiałam wydłubywać widelcem (łyżka zaczęła się odginać!), do zapiekanki użyłam więc białej fasolki, a co zrobiłam z miazgą z czarnej, przekonacie się wkrótce. Druga wpadka jeszcze głupsza. Szpinak okazał się być niemytą jarzyną, co jest dość rzadkie w Irlandii. Wszystkie pakowane liście zazwyczaj są umyte i gotowe do spożycia, a ten szpinak był właśnie taki nieekologicznie zapakowany w folię. Ale z ekologicznym błotkiem w środku. Stoję przy tym rondlu, sięgam ręką do paczki i już mam wrzucać, gdy mi błoto przez palce ścieka. No szlag by to trafił. Myłam liście z takim zaangażowaniem, że furgały po całej kuchni.

swieta-014

Mam nadzieję, że wyczerpałam już limit kulinarnych przygód na cały 2017 rok i teraz będzie już przewidywalnie, spokojnie i bezkolizyjnie. Marchewki będą się równo kroić, cebula nie będzie rozmazywać tuszu, a śmietana będzie zawsze świeża. Czego życzę i Państwu!

swieta-013

KURCZAK Z CHORIZO, FASOLKĄ I STUFFINGIEM

  • stuffing (ok. 200 g)
  • cebula
  • duża pierś z kurczaka
  • chorizo (ok. 150 g)
  • puszka pomidorów (400 g)
  • puszka fasolki (400 g)
  • szpinak
  • ząbek czosnku
  • świeży tymianek
  • natka pietruszki
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz kolorowy
  • łyżka oliwy

Chorizo obieramy i kroimy w kostkę, pierś z kurczaka kroimy w nieco większą kostkę. Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. W rondlu rozgrzewamy oliwę i wrzucamy posiekaną cebulę. Gdy się zeszkli, dodajemy rozgnieciony ząbek czosnku. Następnie wrzucamy kurczaka i smażymy, aż się zrumieni ze wszystkich stron. Dodajemy chorizo, smażymy jeszcze 2-3 minuty.

Piekarnik rozgrzewamy do 180°C. Do rondla z mięsem wlewamy pomidory, dodajemy posiekaną natkę i otarty tymianek, przyprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy kilka minut, by sos nieco zgęstniał. Fasolkę płuczemy na sitku i odsączamy. Szpinak dokładnie myjemy, dodajemy wraz z fasolką do rondla. Gotujemy chwilę, aż szpinak zwiędnie.

Przekładamy całość do naczynia żaroodpornego. Na wierzch wysypujemy stuffing. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez ok. 20 minut.

Advertisements

6 thoughts on “Kurczak z chorizo, fasolką i stuffingiem (oraz o kuchennych przygodach)

  1. Oj,jak ja znam takie przeboje, jak do tej pory moją największą wpadką było wessanie się rurką odkurzacza w tort, a sprytnie miał tylko zebrać wiórki kokosowe ze brzegów talerza.
    A sam kurczak wygląda pysznie,jak i wcześniejsza kaczka. Wprosiłabym się na takie ptaszysko bo u mnie w domu tylko ja lubię nadziewane

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s