Kalendarz adwentowy z rolek…

kalendarz-015

… po papierze toaletowym.

Króliczka ma cały wór rolek po papierze toaletowym, które swego czasu zbierałyśmy, żeby zrobić papierowy zamek… Zamku nie zrobiłyśmy, a rolki cierpliwie czekały na swój czas. Jak to mawia moja koleżanka – niech leży, jeść nie woła…

Miałam zamiar jej kupić kalendarz adwentowy, ale byłam znudzona tymi sklepowymi czekoladkami, których nie da się łatwo wyłuskać, a potem jeszcze trudno ustalić, co przedstawiają. Myślałam więc o ręcznie robionych czekoladkach z francuskiej cukierni, ale akurat na facebooku ktoś wrzucił zdjęcie kalendarza piwnego – puszki piwa powkładane w rolki, które zostały umocowane w kształt choinki. Przypomniał mi się też widziany u kogoś na blogu kalendarz z pudełek po zapałkach, które w ten sam sposób sklejono na kształt drzewka świątecznego. Połączyłam te dwa pomysły i skleciłam na szybko kalendarz dla Króliczki. Nie jest najpiękniej wykończony – naprawdę mógłby być bardziej dopracowany – ale za to powstał w ekspresowym tempie i przy minimalnym nakładzie środków.

Część prac robiłam w towarzystwie zainteresowanego dziecka, ale postraszyłam ją, że robię nam choinkę świąteczną, bo tak zagracony mamy dom ich zabawkami, że na żywą w tym roku miejsca nie będzie. Króliczka patrzyła wyjątkowo sceptycznie, a im bardziej rolki zaczynały przypominać choinkę, tym bardziej była przerażona, że to będzie naprawdę nasze drzewko. Kiedy wycinałam kółeczka, oświadczyłam, że robię bombki na naszą choinkę – tu już były prawie łzy w oczach, ale dzielnie zaproponowała, że może mi te białe kółka ozdobi, żeby ładniej to wyglądało. Zabrałam jej z oburzeniem, ale obiecałam, że dam jej gotową choinkę, jeśli przestanie mi przeszkadzać.

Prezenty udało mi się przemycić niezauważenie i bez kłamstwa – powiedziałam, że idę do apteki po maść dla Chomiczka i rzeczywiście tam po to poszłam, a dodatkowo kupiłam tam bzdety i bzdury, czyli drobiazgi, których nigdy bym nie kupiła mojej córce, a które ona zawsze bardzo chce mieć. Spożywczak jest po drodze, więc słodycze też się po kryjomu kupiły. Gdy o 18 poszła na próbę musicalu, zabrałam się za montowanie podarków. Mąż popatrzył sceptycznie: Nie ma szans, nie zdążysz przed ósmą. Wysłałam go siać defektyzm na piętro, ale i tak mi przeszkadzał: Nakarmisz małego? Zjesz ze mną kolację? Przyniesiesz mi krem z dołu? Naszykujesz Chomiczkowi pidżamkę? Sprawdzisz, czy przyniosłem małemu ręcznik? Za pięć ósma wiązałam ostatni cukierek, Mąż popatrzył i oznajmił: No! Wreszcie skończyłaś, to mogę iść po Króliczkę.

kalendarz-013

Gdy wrócili, pokazałam Malutkiej, że choinka gotowa czeka na nią. Przyglądała się zdziwiona, a z kuchni dobiegł komentarz: Powiedz jej, co to jest. Przecież ja gdybym nie wiedział, co robisz, to też bym się nie zorientował, co to ma być. Dzięki Mężu za wsparcie… Króliczka oczywiście wiedziała, co to ma być, ale była zaskoczona i… zachwycona. Fajnie być najlepszą mamą na świecie dla swojego dziecka!

W tym roku już za późno, żeby zrobić sobie taki kalendarz, ale to odpowiedni czas, by zacząć zbierać rolki po papierze na przyszły rok. Zamiast kalendarza, możecie też zrobić sobie samą choinkę do ozdoby – wygląda bardzo „studencko”.

kalendarz-011

Najważniejszy jest dobór rolek – muszą być tej samej wielkości, a wierzcie mi, każdy producent ma inny rozmiar; różnią się między sobą minimalnie, ale jednak się różnią. Poza tym muszą być to bardzo sztywne rolki, wykonane z porządnej, grubej tektury, żeby nie zgniotły jedne drugich, kiedy włożymy do nich podarunki. Rolki przed sklejeniem w choinkę można oczywiście pomalować lub okleić pięknym papierem, mnie gonił czas, więc pozostały nagie. Układamy je dla orientacji w choinkę, a następnie sklejamy poszczególne rzędy. Najwygodniej ustawić je pionowo, po kolei każdą smarować klejem uniwersalnym (takim i do papieru, i do metalu) i doklejać jedną do drugiej, dociskając. Jeżeli macie wrażenie, że rolki nie są zbyt mocno połączone, użyjcie zwykłych spinaczy na brzegach – przytrzymają rolki w miejscu na czas schnięcia kleju. Kiedy wszystkie rolki są już sklejone w rzędy, zostawiamy je, by klej wysechł.

Następnie zdejmujemy spinacze i przystępujemy do konstruowania choinki. Przyda się jedna zapasowa rolka, żeby zaznaczyć w którym miejscu mamy smarować klejem. Zaczynamy od najdłuższego rzędu, czyli spodu „zielonej” części choinki i mocujemy na nim kolejny „zielony” rząd. Zapasową rolkę układamy w miejscu, gdzie powinna trafić rolka z następnego rzędu i zaznaczamy miejsca styczności – w tych miejscach na całej długości rolki, będziemy smarować klejem. Pracujemy sprawnie, by klej nam nie wysechł – najpierw zaznaczamy miejsca wszystkich rolek, wszystkie smarujemy klejem, układamy kolejny rząd, dociskamy. Miejsca, które mają szanse się skleić, ale potrzebują przytrzymania, spinamy na brzegu spinaczami. Miejsca, które mimo wszystko się nie chcą połączyć, zostawiamy. Klej i tak będzie niewidoczny (można wcześniej przymierzyć i zaznaczyć te miejsce, by nie smarować niepotrzebnie klejem). Kontynuujemy, aż do ostatniej rolki. Gdy wyschnie klej, „zieloną” część naklejamy na trzy pozostałe rolki tworzące „pieniek” choinki.

Jeżeli macie zamiar ustawić choinkę luzem, nie pod ścianą, to jeszcze musicie zakleić tył. Odrysujcie kształt choinki na papierze, wytnijcie, przyklejcie (klejem smarujemy rolki, nie papier, żeby nam się prezenty do tej tylnej ścianki nie przyczepiły), odstawcie do wyschnięcia.

kalendarz-012

Napełnić rolki można już zapakowanymi prezentami – np. w pakunek z bibułki, którego dno wypchacie lub usztywnicie kółkiem z kartonika. Ja byłam pod presją czasową i również sposób „nadziewania” choinki pozostawia sporo do życzenia. Z kartonu wycięłam 24 kółka o średnicy o milimetr mniejszej niż średnica rolki. Linijkę i cyrkiel znajdziecie w piórniku dziecka (tylko odłóżcie potem na miejsce, bo będziecie mieć chryję o ruszanie cudzych rzeczy bez pytania…). Wycięte kółeczka przyklejałam klejem szkolnym (z dziecięcego plecaka) do… stron gazetki świątecznej Lidla sprzed dwóch lat. Odkładam sobie takie rzeczy, żeby właśnie później wyciąć z nich różne detale, a lidlowe są naprawdę dobrze zaprojektowane. Więc te wszystkie zielone gałązki, pomarańcze itd. to fragmenty ulotki reklamowej. Najlepiej przyklejać, patrząc pod światło – łatwiej wtedy ułożyć kartonik we właściwym miejscu… Gdy klej wyschnie, wycinamy. Gotowym kartonikom trzeba nakleić lub narysować numerki (zużyłam jakieś stare naklejki, pozostałe cyfry wycięłam z cen ze wspomnianej gazetki, kilka napisałam wodoodpornym cienkopisem).

Prezent trzeba jakoś wyłuskać. Sposób elegancki: doklejamy do spodniej strony kartonika zawinięty podarek oraz kawałek wstążeczki, którą formujemy w pętelkę i jej drugi koniec przyklejamy przy pierwszym. Sposób widoczny na zdjęciu: robimy dziurkę w kartoniku, przewlekamy złożony na pół sznurek (lub wstążeczkę), od spodniej strony zawiązujemy supełek, przytrzymując pętelkę po zewnętrznej stronie, na końcu sznurka przywiązujemy cukierki oraz drobne przedmioty (te których nie da się po prostu przywiązać, zawijamy w kawałek szmatki, folii, bibułki lub w cokolwiek innego i dopiero takie zawiniątko przywiązujemy sznurkiem. Prezenty wsuwamy w rolki – dzieciom, które nie znają jeszcze cyferek ułóżcie numerki kolejno, tym które znają zróbcie rozsypankę. Jak macie fantazję, to doczepcie na czubku gwiazdę! Gotową choinkę ustawcie na udekorowanym świątecznie parapecie lub tak jak ja – na nieudekorowanej półce nad kominkiem, gdzie szesnastomiesięczne maluchy nie dosięgają!

kalendarz-014

8 uwag do wpisu “Kalendarz adwentowy z rolek…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s