Karnawałowa sałatka owocowa

dragon 5

W Irlandii styczeń jest tym smutnym miesiącem, kiedy liczy się wydane podczas świąt pieniądze oraz odlicza dni do jego końca, gdyż od 1 lutego mamy tutaj podobno wiosnę. Wiosny w lutym raczej trudno szukać, ale brzmi to cokolwiek optymistycznie.

Jednak Polonia zupełnie się tym nie przejmuje, rodacy chętnie się spotykają, by jeszcze raz wypić za Nowy Rok, a także by nadgonić kalendarz towarzyski, ponieważ wielu z nas wyjeżdża na święta do kraju. Spotkania w polskich domach są bardzo charakterystyczne. W myśl dobrze pojętej gościnności stoły muszą uginać się od jedzenia, barek musi być pełny, a gospodarze dokładają wszelkich starań, by towarzystwo było w wyśmienitych humorach.

Pod względem bogactwa stołu nie ma to jak polski dom. Mój Mąż zawsze wytacza się z polskich imprez obżarty, a nie ożarty (jak na śląsku określamy pijanego). Po północy poluzowując pasek spodni, buszuje wśród dań na ciepło, choć po tuzinie sałatek właściwie nie może już patrzeć na jedzenie. Wszystko i tak na marne, bo gdy wychodzimy nad ranem i tak stoły nadal pełne są jedzenia, które gospodarze będą dojadać jeszcze ze dwa dni.

Dopóki mieszkaliśmy w mieście, często spędzaliśmy czas na nocnych Polaków rozmowach. Przez nasz dom również przewijał się korowód rodaków, a kuchnia wyglądała wtedy jak bar sałatkowy. Przenieśliśmy się na wieś i nieco odpadliśmy od polskiej społeczności w Sligo. Wieś rządzi się swoimi prawami, każdy tu każdego zna, trudno dojść do kasy w sklepie, by nie nazbierać najnowszych plotek, łączą nas codzienne sprawy i troska o ten skrawek ziemi.

Przeprowadzka kilkanaście kilometrów od miasta zupełnie odmieniła nasze życie. Ma to swoje plusy i minusy. Na pewno bez nocnego objadania się skąpanymi w majonezie sałatkami makaronowymi jesteśmy szczuplejsi. Wyspani. Zdrowsi. O samotności na wsi nie ma mowy, a wiejski pub to jak drugi dom. Przypuszczam, że gdy dzieci podrosną i przestaniemy być dla nich tacy ważni, wrócimy do tych spotkań, bo zwyciężą polskie sentymenty…

dragon 8

Tymczasem zdrowo, ale karnawałowo i sałatkowo. Witaminowy koktajl – orzeźwiająca, słodka, ale momentami kwaskowata, kolorowa jak landrynki sałatka owocowa. Niech sobie wiatr hula za oknem, niech deszcz chlusta w szyby, niech pada grad, śnieg i co tam jeszcze są w stanie wyprodukować chmury na irlandzkim, ołowianoszarym niebie.

dragon 6

SAŁATKA OWOCOWA

Owoce (u mnie banan, gruszka, pitaja*, kiwi i granat) myjemy, obieramy, kroimy. Z granatu wyłuskujemy pestki. Pokrojone owoce wkładamy do naczynia, skrapiamy sokiem z limonki. Sałatkę podajemy samą lub z lodami waniliowymi.

*Pitaja lepiej smakuje schłodzona.

dragon 7

Niskokaloryczny styczeń 2016

7 thoughts on “Karnawałowa sałatka owocowa

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s