Jesienne wędrowanie

Delikatne stukanie do drzwi. – Możesz wejść Kochanie! W drzwiach pojawia się głowa Króliczki. – Wejdź, wejdź. Skończyłam już karmić… Malutka zbliża się z rozwartymi oczami, z przymilną miną. Łasi się jak kot, tuląc się do mojego ramienia. – Tata powiedział, że włączy mi bajki, ale tylko ja ty się zgodzisz. Zgadzasz się Mamo? Oczywiście, że się nie zgadzam, wzdycham i odsyłam zasmucone dziecko, by poinformowało o decyzji Tatę. (Swoją drogą to bardzo wygodne zepchnąć na mnie podejmowanie decyzji okropnych z punktu widzenia dziecka… Ktoś w domu musi trzymać ster, inczej dawno utknęlibyśmy na mieliźnie…)

Pięć minut później ruszam na poszukiwania Króliczki. Znajdują ją na poddaszu, gdzie przycupnięta „projektuje” dom niczym tata. Przygryza koniec ołówka i liczy okna na elewacji budynku przypominającego wieżę w Pizie. – Mamo, a może pogramy w chińczyka… Proponuję spacer, chociaż już późne popołudnie, ale ciepło jeszcze i słonecznie. Króliczka jeszcze próbuje przekonać mnie do chińczyka, jak nie chińczyk, to chociaż plac zabaw, a nie spacer. Nim zejdziemy na dół, wynegocjowała plac zabaw w drodze powrotnej. – Mamo, a mogę zabrać lornetkę…? – pyta niepewnie, nie zdając sobie sprawy, że to najlepsze pytanie jakie zadała przez cały dzień.

zsj 8
– Zabiorę Cię tam, gdzie jeszcze nigdy nie byłyśmy razem, chcesz? Malutka nie wierzy, że nasza wieś kryje jakieś niespenetrowane przez nią rejony. Trochę zaskoczona podąża ze mną drogą wijącą się za kościołem. Przecież tutaj wszystkie domy zna! O, tu mieszka jedna koleżanka, a za zakrętem kolejna! – Ale my idziemy jeszcze dalej Kochanie…

zsj 2
Mijamy ostatnie pojedyncze domy, pokazuję, gdzie mieszka jeszcze jedna jej koleżanka. Wędrujemy coraz bardziej pozarastaną drogą, wokół coraz gęstsze zarośla, coraz więcej drzew, czuć wilgotny, torfowy zapach, drobne owady latają wokół wózka Chomiczka. – Mamo! Co to za zapach? – Tak pachnie irlandzka ziemia. – Dlaczego tylko tutaj, a koło domu już nie.
– Właśnie dlatego, że w pobliżu nie ma domów. Tutaj przyroda może rosnąć bez skrępowania, dlatego jest tu tak bujnie i zielono.

zsj 6zsj 7
Docieramy do Rinroe, które wciąż jest clachan, małą osadą ukrytą przed światem w gąszczu drzew. Nasza wieś się rozrasta, ale jeszcze nie wchłonęła tego unikatowego osiedla złożonego z kilku zaledwie domostw. Pytam Króliczkę, czy wracamy do wsi, bo obiecałam jej wizytę na placu zabaw. – Nie! Chcę więcej nature! Nature! Nature! Nature! – wykrzykuje schowana za lunetami lornetki, wpatrzona w odległy punkt na horyzoncie.

Skręcamy więc w lewo i zmierzamy dalej boreen, aż do momentu, gdy dróżka wpada do rzeki. Króliczka sceptycznie się przygląda okolicy, podejrzewając, że matka zabłądziła lub oszalała. Pokazuję jej, że droga ciągnie się dalej po drugiej stronie rzeki oraz wskazuję koleiny na brzegu zostawione przez koła samochodowe. – Mamo, jesteś pewna, że mamy przejśc przez wodę?
– Oczywiście, że nie! My pójdziemy tędy… – dopiero teraz Króliczka dostrzega wąziutką ścieżynkę za krzewami. Bardzo wolno popycham wózek, by nie stoczyć się w dół nasypu, Króliczka zmierza za mną, głośno wyrażając swe wątpliwości. Gdy nagle pojawia się kładka, aż podskakuje z wrażenia. – Skąd wiedziałaś, że tutaj jest mostek?!

zsj 5zsj 4
Zabytkowa, nieco pordzewiała kładka dla pieszych nie podoba się Malutkiej, ostrożnie więc wycofujemy się z porotem na drogę. Króliczka przodem, ja z wózkiem na wstecznym biegu, bo zbyt wąsko, by zawrócić. Kierujemy się w stronę wsi, zachodzące słońce grzeje nam plecy, a Króliczka wypatruje ciekawostki po drodze. – Patrz, Mamo, but konia! – Co takiego? – Tam, tam, na słupie jest horseshoe! Rzeczywiście znacznie poniżej poziomu mojego wzroku ktoś umocował podkowę. Czasami przydaje się mieć 120 centymetrów wzrostu…

zsj 3
W domu naszej córce nie zamyka się buzia, koniecznie musi o wszystkim opowiedzieć tacie. Oglądając zdjęcia, Mój Mąż stwierdza, że musi się więcej z nami chodzić, bo ten most widzi pierwszy raz w życiu. – Ale dlaczego ten kabel elektryczny ujęłaś? Mogło być ładne zdjęcie…
– Oj tam, a nie możesz usunąć mi go w photoshopie? Nie byłby sobą, gdyby po prostu usunął…

zsj 10zsj 9—————————————————————————————————————————————

– Mamo! Bardzo podobało mi się na spacerze. A teraz już mogę poogląć bajkę?

zsj 1

6 thoughts on “Jesienne wędrowanie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s