Chomiczek

stopki

Rok temu ambulans zawiózł mnie wyjącą z bólu do szpitala. Dokładnie rok później wyjącą z bólu do szpitala dowiózł mnie Mąż. Tym razem wyszłam z niego w radosnym nastroju, trzymając w dłoniach kocyk dla Chomiczka i zerkając na jego słodką twarzyczkę wtuloną w zagłębienie fotelika samochodowego.

Maleństwo z miejsca skradło serca całej rodzinie. Tulony i całowany przez Mamę i Siostrę, rozpieszczany przez dumnego Tatę. Śliczny, słodko pachnący malutki człowiek, bezbronna istota instynktownie tuląca się do rodziców. Jego pojawienie się zmieniło geometrię rodziny; jest nas czworo – cztery wierzchołki połączone ze sobą nierozerwalnymi więzami. Ogromna radość, ale i troska. Szczęście podszyte mnóstwem obaw. I miłość…

Advertisements