Ciabatta z boczkiem i oliwkami oraz historyjki szpitalne

small ciabatta 1

Tak wyszło, że jeździmy sobie razem z Mężem do szpitala. Każde w innej sprawie, ale miejsce to samo. Gdy on kica po szpitalnym dachu, ja zwiedzam poczekalnie…

Szpital w Sligo to typowy moloch, obskurnie obskurny, pozlepiany z wielu dziwnych elementów, pełen zawiłych korytarzy, tajemniczych pomieszczeń i mrówczego ruchu. Że zaś opieka nad przyszłymi matkami jest rozłożona pomiędzy lekarza rodzinnego a szpital, jeżdżę na zmianę raz tu, raz tam. Continue reading

Advertisements