Stir-fry z krewetkami, czyli kuchnia dla zabieganych

stir fry 1

Podglądam inne blogi kulinarne i czasami nie mogę się nadziwić, jakim cudem na niektórych pojawia się 50 przepisów miesięcznie?! Zastanawiam się wtedy, co jest ze mną nie tak! Może nie jestem wystarczająco kreatywna. Może kuchnia nie jest jednak moja pasją, bo nie spędzam przy garach całych dni. Może na blogerkę również się nie nadaję, bo powinnam publikować przynajmniej regularnie, a najlepiej stosunkowo często. Trzy razy dziennie, a co!

Prawda jest taka, że blog nie jest całym moim życiem. Bardzo się lubimy, ale jego prowadzenie nie jest sprawą nadrzędną. Tak jak gotowanie. Lubię gotować, ale świat jest zbyt interesujący, by oglądać go jedynie przez kuchenne okno. Dlatego dzisiaj – trochę z przekory – zupełnie nieblogowe danie, czyli jak zrobić obiad z mrożonki. A nawet z dwóch.

Oczywiście mogłaby to być domowa mrożonka, której przygotowanie jest proste i szybkie. Cały sekret polega na tym, żeby pokrojone warzywa krótko blanszować w osolonym wrzątku, ale osobno. Miękkie przez minutę, a twardsze (jak seler czy marchewka) przez dwie. Potem już tylko trzeba je wystudzić, dobrze odsączyć i ręcznie pakować do woreczków, komponując odpowiednie wariacje. Nie była to jednak domowa mrożonka, a kupna. Przy czym zupełnie na moją niekorzyść świadczy fakt, że trudno mi znaleźć mrożonki bez papryki, której nie mogę jeść. Czas poświęcony na czytanie składu bywa znacznie dłuższy niż blanszowanie kalafiorów, groszków i pietruszek łącznie.

Zamrażarki w irlandzkich sklepach pełne są wynalazków w postaci gotowych dań na patelnię. Mięso, ryż lub makaron, przyprawy i warzywa w jednym worku. Nie kusi mnie, żeby wypróbować, ale lojalnie informuję, że taka wersja jest też w zasięgu ręki. Moja potrawa jednak wymaga pewnego wysiłku… W nagrodę dostajemy postne, smaczne, kolorowe, niskokaloryczne danie, które przyjemnie wyróżnia się na tle wiosennego śniegu, jakim uraczyła nas kapryśna irlandzka pogoda.

DSC_0188DSC_0235stir fry lt

STIR-FRY Z KREWETKAMI

  • 150 g ugotowanego makaronu ryżowego*
  • 350 g „azjatyckiej” mieszanki mrożonych warzyw**
  • 2 zielone cebulki
  • 2 łyżki smakowego oleju do potraw z woka***
  • 1 łyżka sezamu
  • łyżeczka suszonych krążków papryczki chili
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka brązowego cuktu
  • 250 g mrożonych ugotowanych krewetek
  • pieprz

* Na rynku są dostępne różne wersje makaronu ryżowego, niektóre są już ugotowane. Postępujemy według przepisu na opakowaniu.

** Polecam kupić mieszankę bez przypraw. W mojej były brokuły, młode marchewki, pędy bambusa, strączki zielonego groszku, małe kukurydze, kiełki fasoli mung oraz tzw. kasztany wodne, czyli bulwy ponikła słodkiego.

*** Mam olej słonecznikowy z domieszką oleju sezamowego, czosnku i imbiru.

Krewetki rozmrażamy. W woku rozgrzewamy olej i wrzucamy posiekaną zieloną cebulkę, chwilę smażymy. Dorzucamy mrożone warzywa, mieszamy. Gdy warzywa są już prawie gotowe, dokładamy krewetki i ugotowany makaron ryżowy i wszystko dokładnie mieszamy. Sok z cytryny mieszamy z sosem sojowym, suszoną papryczką chili i cukrem i wlewamy do woka po przesunięciu warzyw i krewetek na brzeg. Gdy sos zacznie się karmelizować, mieszamy wszystkie składniki. Podajemy posypane ziarnem sezamowym.

Wielki Post 2015

10 thoughts on “Stir-fry z krewetkami, czyli kuchnia dla zabieganych

  1. Prawda i tylko prawda🙂 Czasu na blogowanie niezbyt wiele, bo życie gna nas do różnych innych obowiązków. Myslę, że Ty i tak świetnie dajesz ze wszystkim radę. W każdym razie ja Cię podziwiam🙂

    Like

  2. Daga, dla mnie jesteś przykładem zdrowego podejścia do życia🙂
    Mnie również zaskakuje niesamowita kulinarna płodność wielu blogerów (kto to u nich zjada?!), a i podejście do prowadzenia bloga mamy bardzo podobne🙂 Czasami po prostu szkoda mi czasu na gotowanie. Czasami nie mam ochoty na kucharzenie. Czasami mam lenia. A innym razem nawet jeśli coś w tej kuchni wyczaruję, to ślęczenie przed komputerem, przed którym godzinami siedzę w pracy, i opisywanie wszystkiego to ostatnia rzecz, na jaką mam ochotę.
    Lubię dania w 5 minut. Twoje kusi kolorami🙂
    Pozdrawiam!

    P.S. Widzę, że śniegu macie pod dostatkiem😉 My w przeciągu ośmiu godzin mieliśmy dzisiaj trzy razy wiosnę, cztery razy zimę i dwa razy jesień😀

    Like

  3. Pysznie i szybko ,też tak mam .Tyle ,że u mnie warzywa są cały czas świeże ,więc je kupuję.W Cork też napadało ,no nieźle ,fajnie.Ja musiałam jechać do Polski ,bo u mnie tylko góry były białe.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s