Baranina dla Dawida Copperfielda

udziec jagniecy 1

Karol Dickens napisał powieść o jedzeniu baraniny. Tą powieścią jest “Dawid Copperfield”.

Niezbyt często zwraca się uwagę na ten szczegół, szczegół zajmujący dobrych kilkanaście stron powieści. Bohaterowie spędzają mnóstwo czasu jedząc, gotując, myśląc i rozmawiając o jedzeniu. Najczęściej na ich talerzach pojawia się baranina w różnej postaci. Bywa smaczna, bywa niezjadliwa, ale przewija się przez stronice powieści nieutrudzenie.

Opis kawałka mięsa na talerzu potrafił dookreślić nastrój bohatera, uplastycznić jego sytuację:

A wieczór! Smętnie spożywałem zastygły w swym tłuszczu barani kotlet, rozmyślając, czy tak jak były lokator smutnego mieszkania mam skończyć marnie.

Posiłek mógł również wywołać odpowiedni nastrój (któż z nas tego nie doświadcza!?):

Z łopatki baraniej pozostały same kości. Ze wstydem muszę przyznać, żem nawet chwilowo zapomniał o Dorze.

Nie zawsze baranina smakowała tak wybornie, że Dawidowi udało się uciec od słabości do trzpiotliwej Dory. Czasem obiad nie należał do udanych.

Tym razem, podejmując gości, zaniechałem uprzednich przygotowań. Kupiłem po prostu baranią łopatkę, kilka fląder i pasztet. […]
Przypuszczam – nie ośmieliłem się jednak nigdy dochodzić – przypuszczam jednak, że pani Crupp po ugotowaniu ryby zasłabła nagle. Łopatka barania była blada zewnątrz, a czerwona wewnątrz, przy czym sos posypany był czymś bardzo podobnym do popiołu, nad czym zresztą nie mieliśmy sposobności rozmyślać, gdyż “młoda pomocnica” upuściła półmisek na schodach, gdzie ostatecznie pozostał. Szczęściem pasztet był dobry […].

Sprawa baraniny stanowiła ważny aspekt porozumienia matrymonialnego i mogłaby istotnie zaszkodzić planom małżeńskim Dawida, ale ostatecznie serce wygrało z żołądkiem i Dora, pomimo swej niegospodarności, została żoną Copperfielda.

Próbowałem ustnych wykładów w czasie sobotnich przechadzek. Mijając na przykład sklep rzeźnika, mówiłem:
– Wyobraź sobie najdroższa, żeśmy się już pobrali i potrzebujesz kupić na obiad baraniny. Jaką byś wybrała?
Najdroższa moja opuszczała główkę i wydymała usteczka. Wolała całować mnie, niż o tym mówić.
– Jaką byś wybrała? – powtarzałem zbrojąc się w stoicyzm.
Pomyślała i po chwilce zawołała z triumfem:
– Tę naturalnie, którą by mi rzeźnik wskazał. To jego rzecz. O! Ty, niedobry!

Na szczęście Dora miała pieska pokojowego, o którego bardzo dbała, więc szansa, że nie zapomni o porach posiłków, istniała.

– Czy kochasz mnie jeszcze Doro?! – zawołałem czując dobrze, że jej serce bije dla mnie.
– O tak! Kocham! – rzekła – Nie strasz mnie tylko.
Ja! Ja ją straszyć miałem!
– Nie mów mi o ubóstwie, o tej ciężkiej pracy – szeptała tuląc się do mnie.
– Najdroższa moja! Chleb zapracowany.
– O! Wiem, lecz nie chcę słuchać o chlebie. Jip musi mieć przecie co dzień o południu kawał pieczonej baraniny. Zdechłby biedaczek.
Zachwycony byłem jej naiwnością i wdziękiem pieszczotliwym. Upewniłem, że nie pragnąłem śmierci Jipa i że praca moja zapewni mu baraninę, do której przywykł. Kreśliłem obraz szczęśliwego, skromnego bytowania, opisywałem domek w Highgate z pokojem na górce dla ciotki.

Ten fragment przypadkowo pokazuje również wagę motywu baraniny. Nie jest to najdroższe mięso, ale zawsze mięso, które jest czymś więcej niż chleb i woda. Ubóstwo kładzie się cieniem na życiu bohaterów, czyha za płotem i niepokoi. Copperfield doznał w swych młodych latach ciężkiej nędzy, a i inne postaci borykały się z problemami finansowymi. Landlord Dawida, pan Micawber, trafia nawet za długi do więzienia, z którego na szczęście dość szybko się wydostał.

Po skończonej rozprawie wrócił jeszcze do więzienia dla dopełnienia potrzebnych formalności. W klubie przyjęto go z entuzjazmem. Podczas gdy ucztował on wieczorem w gronie członków klubu, my tymczasem w jego celi otoczeni śpiącą rodziną spożyliśmy wespół z panią Micawber barani mostek.

Bieda wyganiana drzwiami, lubi wciskać się kominem, w powieści jej obecność często jest naznaczona detalem, rzuconym od niechcenia dopiskiem, z pozoru nieistotnym, nawet zabarwionym humorystycznie, ale uwierającym jak dziura w skarpecie.

Siedliśmy przed słabo płonącym i skąpo zasilanym ogniem. Współlokator Micawbera wszedł niosąc kawał baraniny, mającej stanowić składkowy nasz obiad. Wysłano mnie na wyższe piętro do pana “kapitana Hopkinsa” z ukłonami i prośbą o pożyczenie noża i widelca.

Zaś w innym momencie, również z kulinarnym tłem, czytamy o małżonce Micawbera:

Żona jego była zmienna, elastyczna, że tak powiem. Nieraz o trzeciej zanosiła się płaczem z powodu jakiegos powozu, a o czwartej z najlepszym apetytem zajadała baranie kotlety i zapijała je grzanym winem, opłaconym ostatnimi dwiema srebrnymi, do lombardu zaniesionymi łyżeczkami.

Wracając do pierwszej żony Dawida, Dory. Jak radziła sobie w małżeństwie? Czy prowadziła gospodarstwo przykładnie i zaradnie? Jest to jeden z moich ulubionych fragmentów powieści, ukazujący dziecinną Dorę w roli pani domu:

David_Copperfield,_Our_house-keeping

Znając tkliwość Dory i słabość jej dla ulubieńców, nie sprzeciwiałem sie temu. Z tego samego powodu nie mówiłem ani słowa o harcach półmisków ze stołu na posadzkę, o niezachęcającym wyglądzie obitych karafek, o gromadzeniu się przed Traddlesem talerzy i sosjerek. Gdym zabrał się do krojenia przypalonej pieczeni, zdziwił mnie osobliwy kształt pieczeni, jak gdyby ktoś uparł się, by sprowadzić dla nas tak zły gatunek baran iny, ale milczałem, nie dzieląc się z nikim spostrzeżeniami.
[…] jedliśmy baraninę z kaparami. Zjedliśmy do ostatniego kęsa, a gdybym się nie sprzeciwił, poczciwy Traddles, przez uprzejmość i w celu pokazania, jak mu nasz obiad smakuje, połknąłby cały półmisek surowego mięsa.

Nie zawsze Traddles jadł tak kiepsko u Dawida. Chyba kulinarnie najciekawszy i najmilszy w powieści jest opis wspólnego gotowania, oczywiście baraniny, bo jak inaczej?! Obiad, podczas którego Copperfield zdradza przepis Micawbera na baranie zraziki:

Szczęściem miałem ruszt w szafie, służący do przypiekania z rana szynki. Wydobyliśmy go w mgnieniu oka, Traddles zajął się krajaniem baraniny. Pan Micawber pokrojone plasterki z wprawą osypywał solą, pieprzem, nacierał papryką i musztardą, ja z kolei kładłem je na przyniesionym ruszcie i przypiekałem obracając je widelcem nad żarzącymi się węglami. Pani Micawber tymczasem kręciła w sosjerce ostry sos grzybowy. Wkrótce uwagę musieliśmy dzielić pomiędzy zrazy znajdujące się już na naszych talerzach i przypiekające się jeszcze na kominie.

David_Copperfield,_We_are_disturbed_in_our_cookery

Dawid wspomina baraninę jeszcze przy innych okazjach, ale nie mogę przecież przepisać całej książki. Przyjemność sprawdzenia ile razy jeszcze Dawida poczęstowano mięsem barana zostawiam dla najdociekliwszych, ale w zamian dzielę się przepisem na pieczeń z jagnięcego udźca z cynamomonowo-jałowcowym aromatem. Przepis to dopracowana przeze mnie wersja pomysłu z książki Encyklopedia kulinarna. Kuchnia włoska. Mięso wyszło bardzo smaczne. Jeszcze lepsze okazało się na drugi dzień, gdy resztki pokroiłam w cienkie plastry i podałam na zimno do pieczywa. Jeśli Agnieszka serwowała równie smaczną pieczeń, mogła być pewna, że Dawid nie będzie rozczulał się na wspomnienie o pierwszej, młodo zmarłej żonie…

udziec jagniecy 2

AROMATYCZNY UDZIEC JAGNIĘCY Z PIECA

  • 1200 g udźca jagnięcego z kością
  • 1 cebula
  • oliwa
  • 65 g masła
  • 300 ml czerwonego wina
  • 2 łyżki goździków
  • 2 łyżki jagód jałowca
  • 1 łyżka cynamonu
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Na dzień przed pieczeniem mięso oczyszczamy z resztek tłuszczu, płuczemy w zimnej wodzie i osuszamy. Końcem ostrego noża robimy w mięsie wąskie nacięcia, ok. 1 cm głebokie, w regularnych odstępach. Szpikujemy je pojedynczymi ziarnami jałowca i goździkami.

Mięso solimy, oprószamy pieprzem i nacieramy cynamonem. Układamy w nasmarowanym oliwą naczyniu szklanym lub kamionkowym, dolewamy tyle oliwy, by mięso było zanurzone do 1/3 wysokości, przykrywamy i odstawiamy do lodówki na 24 h. Co kilka godzin obracamy.

Cebulę obieramy i drobno siekamy, dodajemy do naczynia z mięsem na 3 godziny przed pieczeniem.

Mięso wyjmujemy z marynaty, delikatnie osuszamy (nie trzemy, a przykładamy ręcznik kuchenny miejsce przy miejscu), wkładamy do wysmarowanego masłem naczynia żaroodpornego, dodajemy pozostałe masło, podlewamy winem i pieczemy w temperaturze 180°C ok. 1,5 h. Od czasu do czasu polewamy winem. W połowie pieczenia mięso odwracamy. Sos po upieczeniu mięsa możemy zagęścić i podać w sosjerce.

Literatura na widelcu Literatura na widelcu

 

Ilustracje z powieści “Dawid Copperfield” to oczywiście słynne rysunki Hablota Knighta Browne’a (Phiza).

11 thoughts on “Baranina dla Dawida Copperfielda

  1. bardzo lubie baraninę (o dziwo na zimno jest dla mnie całkiem nieapetyczna) więc przy najblizszej promocji na udźce spróbuję powyższego przepisu i zaatakuję mięso gorące, po dosłownie kilkuminutowym odpoczynku🙂

    Like

  2. Pingback: Cynamonowe blondie z jabłkami | U stóp Benbulbena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s