Zupa z dyni piżmowej i gazetowe “breaking news”

zupa dyniowa 600

Poziom dziennikarstwa – zatrważająco niski poziom – jest przedmiotem nieustannych dyskusji. Dyskusji – dodajmy –  bezowocnych. Na facebooku jest nawet fanpage “Cała Polska czyta dziennikarzom”, gdzie internauci publikują pomyłki pismaków.

W Irlandii wcale nie jest lepiej – tutaj również poziom dziennikarstwa jest żałosny. Szczególnie w lokalnej prasie. W naszym regionie wychodzą dwa tygodniki, których jakość jest mierna.  Jeśli nie gorzej…

Nie miałam zbyt wiele do czynienia z lokalną prasą dopóki nie rozpoczęłam współpracy ze stowarzyszeniem. Od czasu do czasu pojawiało się moje zdjęcie w gazecie, gdy przypałętał się fotograf na jakąś uroczystość, w której brałam udział. Bliższych kontaktów jednak nie miałam.

W ubiegłym tygodniu dostałam e-mail z załącznikiem, który był zarysem artykułu napisanym przez mojego kolegę ze stowarzyszenia. Napisanym tak, jakby opierał się na wywiadzie z tymże kolegą. Artykuł został wysłany do obu lokalnych gazet, które bez zmrużenia oka go wykorzystały, rozbijając jedynie akapity na krótsze. To nic, że wstawiając kropkę w środek zdania, oddzielały podmiot od orzeczenia. Kto tam się pozna… Że w obu gazetach ten sam artykuł, no cóż, poniedziałkowa pewnie ściągnęła z czwartkowej…

W tym tygodniu polowałam na poniedziałkową, bo mieli zamieścić zdjęcie steru (o którym pisałam wczoraj) i podobno dziennikarz spisał nazwiska pracowników muzeum, którzy przybyli po ten kawał zabytkowego drewna. Nazwiska spisał i opublikował, ale zamieścił zdjęcie przycięte tak, że owej trójki na nim już nie ma…

Biuro męża świętowało niedawno 75-lecie istnienia. Z tej okazji odbył się raut, na którym – a jakże – pojawił się przedstawiciel lokalnej prasy. Po zrobieniu nam zdjęcia i spisaniu nazwisk zapewnił nas, że publikacja będzie w czwartek. W czwartek rzeczywiście opublikowano zdjęcia, ale bez naszego. Trudno, nie tylko nas pominięto.  A właściwie nie pominięto, bo trafiliśmy do kolejnego numeru jako “zapchajdziury”…

Do publikowania informacji z kilkutygodniowym opóźnieniem powinnam się już dawno przyzwyczaić. Zdjęcia z mojego wieczoru panieńskiego opublikowano tydzień po naszym ślubie. Rozumiem, że z czystej sympatii, by mąż przed ślubem się nie rozmyślił…

W ostanim numerze poniedziałkowej tygodniówki wśród wstrząsających wiadomości znalazła się notka o odkryciu ciała 43-letniego Polaka, które to ciało przez trzy tygodnie leżało na kanapie w apartamencie. Artykulik dotyczył wydarzeń… z maja!

Njus dotyczący Polaka dobrze skomponował się redaktorowi z njusem o śmiertelnym wypadku samochodowym 50-letniego Eamona, który wracał z pubu, gdzie wstąpił po pogrzebie. Historie obu panów połączył alkohol, bo Polak zmarł w wyniku zatrucia nim (plastycznie opisano, że znaleziono go w otoczeniu butelek po wódce), a Irlandczyk nie doprowadził do wypadku po pijanemu i nie zginął w nim, choć był mocno pijany. Zmarł na serce, a wypadek zdarzył się, gdy już nie żył. Obie informacje są też mocno zwietrzałe – ta druga dotyczy wydarzeń marcowych.  Zmarłym zapewne wszystko jedno…

Ułańska fantazja naszych dziennikarzy i redaktorów jest naprawdę zastanawiająca. Solidne dziennikarstwo nie ma racji bytu, a sytuacje, gdy samemu o sobie trzeba napisać artykuł do gazety, bo w redakcji nikt nie ma na to czasu, wcale nie są rzadkie. Pod kiepska jakością nikt się nie chce podpisać, więc połowa numeru została napisana przez Anonimów, być może Galli…

zupa dyniowa 100

Na rozgrzewkę przed przystąpieniem do czytania jutrzejszej “czwartkówki” proponuję zupę dyniową, którą przygotowałam do jesiennego numeru “Maszketów”. W naszym piśmie znajdziecie sporo innych przepisów: na zupę z jarmużu i buraków, na rosół na gęsinie i na tradycyjną zupę piwną. Polecam!

zupa dyniowa 300

ZUPA Z DYNI PIŻMOWEJ Z FASOLĄ I POMIDORAMI

  • 1 nieduża dynia piżmowa
  • 1 puszka fasoli cannellini (400 g)
  • 1 puszka pomidorów (400 g)
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki ziołowego oleju rzepakowego
  • 500 ml wywaru warzywnego
  • ½ pęczka świeżej szałwii
  • sól
  • pieprz
  • 100 g parmezanu
  • garść wyłuskanych pestek dyni

1. Dynię piżmową obieramy, pozbawiamy pestek i kroimy w grubą kostkę. Ząbki czosnku obieramy z łupin i drobno szatkujemy. Fasolę płuczemy i odstawiamy do odsączenia. Opłukaną i osuszoną szałwię dość drobno siekamy. Parmezan ścieramy na drobnej tarce.

2. W sporym rondlu z grubym dnem rozgrzewamy olej rzepakowy, dodajemy czosnek i smażymy ok. 1 minuty, cały czas mieszając. Dodajemy pokrojoną dynię, wywar z jarzyn, fasolę cannellini, pokrojone pomidory wraz z zalewą oraz szałwię. Zagotowujemy, zmniejszamy temperaturę, przykrywamy rondel i gotujemy, mieszając od czasu do czasu, aż dynia zmięknie (ok. 20 minut).

3. Kilka kawałków dyni rozgniatamy łyżką o ściany garnka, aby nieco zagęścić zupę. Zdejmujemy zupę z palnika, dodajemy ¾ startego parmezanu i dokładnie mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy posypaną resztą parmezanu i pestkami dyni.

Dynia na słodko i słono

17 thoughts on “Zupa z dyni piżmowej i gazetowe “breaking news”

  1. to w sumie powinnam się cieszyć, że dziennikarze dla których często muszę stawać na rzęsach i na ostatnią chwilę czarować ciekawe tematy pracują dla Irish Times, Sunday Business Post, Silicon Republic itp🙂
    Natomiast z lokalną prasą miałam sporadycznie do czynienia w Polsce. Nie powiem, było ok ale.. taką notkę jaką im dałam wydrukowali. Nie zmienili nawet przecinka a ja polonistką ani dziennikarką nie jestem i wiem, że często popełniam koślawe zdania🙂
    Ale Dagmara, z tej całej opowieści pojawia się pomysł: może sama zaczniesz pisać w lokalnych gazetach?

    Like

    • Niestety pomysł na biznes naszych lokalnych gazet jest taki, by zwykli ludzie sami pisali o sobie, a gazeta zrobi łaskę i to wydrukuje. Niedawno poproszono mnie o przygotowanie zdjęć i udostępnienie ich gazecie, jeśli chcemy, by o nas napisano:/ Kilka lat temu do lokalnej pisał polski ksiądz ze Sligo, niestety redakcja nie radzila sobie z polskimi znakami diakrytycznymi i rubrykę księdza szybko zamknięto… Jeszcze dowcipniejszy okazał się znajomy redaktorek, który na twitterze napisał do naszego stowarzyszenia “hej ludzie, to wam się może przydać” i dodał link to artykułu napisanego przez naszego skarbnika… Jestem rozczarowana i nie ukrywam tego:/

      Like

  2. To już wolę czytać przepisy kulinarne, przynajmniej z tego jest większy pożytek;)
    Takie pismakowanie, bo nie dziennikarstwo, powinno być surowo zabronione. No, ale kto tego zabroni..? Najlepiej nie kupowac i nie czytać tego badziewia.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s