Celtic Fringe Festival 2014

festival małe

Obiecałam napisać Wam, jak się organizuje festiwal w irlandzkiej wsi. Tak się zdarzyło, że znalazłam się w komitecie organizacyjnym i jako administrator strony internetowej byłam najlepiej poinformowaną osobą – co, gdzie i kiedy…

Była to czwarta edycja festiwalu skupiającego uwagę na atlantyckim wybrzeżu od Anglii, Szkocji i Irlandii po Hiszpanię. Nie jest to przypadkowy wybór – taką trasę próbowały pokonać statki hiszpańskiej Armady uciekające po przegranej bitwie morskiej jesienią 1588. Wiele z nich nigdy nie wróciło do ojczyzny, a trzy z nich zatonęły tuż przy naszej wioskowej plaży.

30 lat temu udało się odnaleźć i zidentyfikować wraki zatopionych u nas statków, co dodatkowo rozbudza wyobraźnię i czyni naszą plażę atrakcyjną. Jeśli dodam, że całkiem niedawno pewien farmer z okolicy znalazł fragment steru z  jednego z wraków, nie będziecie mieć wątpliwości, że warto tu przyjechać. Ster wprawdzie (za pośrednictwem naszego stowarzyszenia) zabrano do Muzeum Narodowego, by poddać go konserwacji i badaniom, niemniej znalezisko dostarczyło sporo emocji.

Koncept już znacie, ale jak go przekuć na odnoszący sukcesy festiwal? Irlandczycy mają talent do robienia atrakcji z byle czego (albo i z niczego), więc z trzech wraków (które jako nieliczne zostały odnalezione!) też się da coś wycisnąć. Szczególnie, że kapitan z jednego z nich przeżył, tułał się pół roku po Irlandii, aż mu się udało przez Szkocję wrócić na kontynent. Nie tylko wrócił, ale jeszcze napisał list do króla, który to list odnalazł się w archiwach i zrobił w naszej wsi furorę. Autor szczegółowo opisał, gdzie mu przyszło szukać schronienia, a my tylko podążamy tą samą trasą, zaczynając oczywiście od plaży, na której nieszczęsny rozbitek wylądował.

małe 2

Plażę wraz z jej tajemnicami odkrywała znana w okolicy przewodniczka – archeolog morski – Auriel. Jak przeżyć na plaży – czyli jak się wyżywić wodorostami – uczyła Prannie, autorka “Irish Seaweed Kitchen”. Na rowerową przejażdżkę z pogadanką o tragicznych wydarzeniach 1588 roku zabrał chętnych Sean. Scenki aktorskie w plenerze prezentowali artyści naszej lokalnej trupy teatralnej w trakcie wycieczki autobusowej śladami Kapitana De Cuellara. Tych, których przekonuje tylko sztuka na deskach teatru, zaprosiliśmy na przedstawienie “Przygody Kapitana Cuellara” w wykonaniu dzieci z 5 okolicznych szkół. Na spragnionych powagi czekali naukowcy ze swoimi inspirującymi wykładami (które Donal skwitował: On mówił przez 45 minut o rybach!). Naukowcy byli tak mili, że udzieli wywiadów naszemu człowiekowi z kamerą oraz zjedli z nami specjalny hiszpański lunch w Lang’s Restaurant (czyli moim ulubionym wioskowym przybytku). Dwoje z nich dało się zawieźć na farmę, by obejrzeć wspomniany kawałek steru – ucieszyli się jak dzieci z nowej zabawki.

Wieczory i noce spędzaliśmy w okolicznych barach, popijając Guinnessa i bawiąc się na koncertach. Jako dowód, że było wesoło, niech posłuży rozmowa z Declanem: – Wyglądasz na zmęczonego, znów wyszedłeś z pubu o 6 rano? – Niestety wykopali mnie o 3 nad ranem. Uwierzysz, że uparli się zamknąć?!

małe 1

Niedziela była zabawą rodzinną w parku – dmuchane zamki i zjeżdżalnie, malowanie twarzy, robienie przypinek, teatrzyk kukiełkowy, pokaz tańca irlandzkiego, zawody w bieganiu z jajkiem na łyżce i inne, minidyskoteka, warsztaty bębniarskie oraz oczywiście sporo jedzenia. My załatwiliśmy dobrą pogodę, a pogoda załatwiła nam tłum w parku.

Jak się robi udany festiwal? Nasz przepis to dobry koncept, do którego można przyłatać różne formy aktywności, rozeznanie terenu (czyli co lubią robić nasi sąsiedzi), podział pracy (czyli co inni mogą zrobić dla nas), sponsorzy (czyli komu nie wypada odmówić datku), reklama (czyli kochamy facebooka) oraz zgrany team (czyli ludzie, których wszyscy we wsi znają). Dobrze przyprawiamy entuzjazmem i zaangażowaniem, mieszamy i – voilà! – mamy wspaniałą imprezę, podczas której każdy znajdzie coś dla siebie. Zapraszam do nas za rok, przyjedźcie koniecznie!

małe 3

5 thoughts on “Celtic Fringe Festival 2014

  1. Brzmi bardzo ciekawie. Takie lokalne działania wspólne to coś czego mi brakuje w Polsce. Powolutku się trochę zaczyna dziać, ale jeszcze ciągle ludzie kręcą się głównie wokół własnej osi i po własnym podwórku.

    Like

  2. Matko Kochana! Masz pojęcie jak bardzo Ci zazdroszczę? Być w samym środku czegoś takiego…

    A Twoi znajomi są cudni, zwłaszcza Declan😀

    Cieszę się ogromnie, że tak się wszystko udało…i tego samego zyczę za rok!

    Zapraszam na szkockie referendum😉

    Like

    • Festiwalowy team jest rzeczywiście cudny… Barwny korowód wspaniałych ludzi.

      Zazdrościć nie ma czego. W słownictwie mojej Króliczki najczęstszym słowem (po “Mamo!” i “daj mi”) jest “Armada”:/

      Przeczytałam u Ciebie o szkockim referendum, ale nie mam swojej opinii. Pozdrawiam🙂

      Like

  3. Pingback: Glencar Lake – jezioro w głębokiej dolinie | U stóp Benbulbena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s