İmam bayıldı albo omdlały imam

omdlały imam 2W naszej wsi jest plac zabaw. Powstał ze społecznej inicjatywy, za pieniądze od sponsorów i zebrane podczas akcji fundacyjnych. Opiekuje się nim społecznie kilkunastu mieszkańców. Każdy może dołożyć cegiełkę do wspólnego wysiłku, wystarczy nie niszczyć klombów, nie śmiecić, nie chodzić w szpilkach po miękkiej nawierzchni.

Zazwyczaj unikam chodzenia na plac zabaw w weekendy, gdyż wtedy naszą wieś najeżdżają mieszczuchy. Rodzinę mieszczuchów łatwo rozpoznać. Zaopatrzeni we wszelkie akcesoria potrzebne na placu zabaw, czyli całe worki czipsów, hektolitry coca-coli, papieros w ustach i czasami w dzieci. Przekonani, że skoro przyjechali na wieś, to muszą wieśniaczyć. Wrzeszczą niemiłosiernie, zajmując dzieciom huśtawki i obowiązkowo pstrykając setki selfie telefonem. Jeśli już przywieźli ze sobą małe dzieci, to ich naglące potrzeby natury fizjologicznej załatwiają na środku placu zabaw, w końcu na wsi wszyscy robimy na trawę. Aby uniknąć konfrontacji z weekendowiczami, zazwyczaj wybieramy spacer.

Dzisiaj moja Króliczka uparła się na pójście na plac zabaw. Umyśliłam sobie, że tuż po lunchu mieszczuchów nie będzie, bo na pewno jeszcze się pakują. Rzeczywiście trafiłam, bo było pustawo. Jedynie dwóch tatusiów z dziewczynkami znacznie starszymi od Króliczki. Zwróciłam na nich od razu uwagę, bo na wsi nie spotykam otyłych dzieci. Spędzające całe dnie na bieganiu po dworze, wspinaniu się na drzewa i wyczynianiu małpich figli, nie mają grama nadwagi, nawet jeśli zgrzeszą czasem batonikiem. Dziewczynki z miasta wyróżniały nie tylko dodatkowe kilogramy, ale także blade lica i zupełny brak kondycji.

Z ciekawości zaczęłam się im trochę przyglądać. Bezradni tatusiowie próbowali zachęcić je do odrobiny wysiłku, podpowiadali, jak się wspinać, którędy zjechać, gdzie postawić stopę. Na twarzach pannic malował się strach, niechęć i dezorientacja. I zdziwienie, gdy patrzyły, jak moje pięcioletnie śmiga na miniaturowej tyrolce w dół. Zrobiło mi się żal tych dziewczynek, bo przecież to nie ich wina, że nikt nie zadbał o ich rozwój fizyczny, że być może wychowywały się pod kloszem w strachu przed bieganiem, bo mogły rozbić sobie kolano. Chciano dla nich dobrze, wyszło licho.

Obserwując zmagania tamtych prawie już nastolatek, uświadomiłam sobie, jakim benefitem dla dzieci jest plac zabaw. To nie tylko zabawa i okazja do zdewastowania ubrań i swojego wyglądu, to przecież wkład w zdrowie, siłę i sprawność fizyczną. Tego przecież chcemy dla naszych dzieci.

Po powrocie z małpiego gaju trzeba uzupełnić energię smacznym i zdrowym posiłkiem. Dziś dobrze znane danie kuchni tureckiej: omdlały imam. Dlaczego imam omdlał? Podobno smak wywarł na nim takie wrażenie, a w humorystycznej wersji tej opowieści ilość drogocennych przypraw i oliwy zużytych do tej potrawy miała przyprawić owego nieszczęśnika o zawrót głowy.

omdlały imam 1omdlały imam 3

OMDLAŁY IMAM

(według Kulinarnego Atlasu Świata, z moimi zmianami)

  • 2 średnie bakłażany
  • duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 spore pomidory
  • 1/3 szklanki oliwy
  • pół pęczka kolendry lub natki pietruszki
  • gałka muszkatołowa
  • cukier
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • kilka łyżek gęstego jogurtu (np. greckiego)

1. W dużym rondlu gotujemy wodę. Do gorącej wody wkładamy bakłażany, zmniejszamy ogień pod garnkiem i blanszujemy ok. 7 minut. Odcedzamy i osuszamy warzywa.

2. Cebulę kroimy na cienkie plasterki, na patelni rozgrzewamy połowę oliwy i wrzucamy cebulę. Gdy się zeszkli, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek oraz obrane ze skórki i pokrojone w kostkę pomidory. Warzywa dusimy ok. 10 minut. Pod koniec duszenia wsypujemy posiekaną kolendrę (lub natkę) i wszystko razem mieszamy.

3. Z przekrojonych na pół bakłażanów wydrążamy część miąższu. Drobno pokrojony miąższ dodajemy do warzyw i doprawiamy cukrem, gałką, solą, pieprzem i sokiem z cytryny.

4. Połówki bakłażana napełniamy farszem, układamy w żaroodpornym naczyniu (szklanym lub ceramicznym), polewamy resztą oliwy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°C. Pieczemy ok. 30-40 minut. Podajemy z jogurtem.

Kuchnia Bliskiego Wschodu 2014 Kuchnia Bliskiego Wschodu 2014 Wegetariański obiad III Lato w pełni!

11 thoughts on “İmam bayıldı albo omdlały imam

  1. Ach te place zabaw, z dzieciństwa! Nasze wspinaczki na drzewa w ogrodzie w Domu Rodzinnym , a potem, gdy wyjechaliśmy z Mamą na wieś ,szaleństwa w parkach i lasach! Całe dnie na dworze, gra w piłkę ( nożną też!🙂 ) .Jakoś żyło się bez coli i chipsów….
    ( zainspirowałaś mnie; chyba znów coś napiszę o swym dzieciństwie! )🙂

    Like

  2. Skoro juz o niezdrowym odżywianiu to moje dziecię jada chipsy tylko jak jest u kogoś ,coli i pepsi nie lubi ,w ogóle gazowanych napojów ,podobnie jak ja.U mnie niestety dzieci z nadwagą sporo ,kiedyś jedna odchudzająca się mamusia mówiła jak się stara nie jeść słodyczy ,ja delikatnie ,że może by warto dzieci w to ograniczenie słodyczy włączyć ,bo grubiutkie ,że szok .Ona na to ,ale po co ,dziecko nie winne ,że ona ma nadwagę .Czyli w jej oczach dziecię po prostu zdrowo wygląda i już .

    Like

    • Wydaje mi się, że to my – rodzice – mamy największy wpływ na upodobania kulinarne dzieci. To, co wyniosą z domu, będzie procentować im przez całe życie. W Irlandii sporym problemem był/jest zanik umiejętności gotowania. Obiad kupuje się gotowy na tacce, wkłada do piekarnika lub mikrofalówki. A gotowce pełne są cukru, soli i polepszaczy. Recesja przyniosła pewną poprawę, wiele pań wróciło do przyrządzania posiłków w domu, co dało uboczny efekt w odchudzeniu całej rodziny. Przestano też namietnie żywić się barach szybkiej obsługi, Mc Donald’s w centrum Sligo został zamknięty (!), zaś w sklepach pojawiły się ubrania w rozmiarze 6 (34). W wielu szkołach uczy się dzieci zdrowego odżywiania, u Króliczki w szkole coś słodkiego można przynieść tylko w piątki. Mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma🙂

      Like

  3. Bardzo lubię Twoje opowieści Dagmaro, tak przyjemnie się je czyta:). Faszerowane bakłażany to jedna z moich słabości, a takich jeszcze nie jadłam….boję się tylko tego omdlenia:)

    Like

    • Miło dowiedzieć się, że się podobają🙂.
      Omdlał imam, nie jego żona. W jednej z wersji tej historii występuje imam, który poślubił córkę kupca. W posagu wniosła ona m.in. 12 dzbanów najdoskonalszej oliwy. Po ślubie co dzień podawała małżonkowi danie z bakłażanów. 13-stego imam nie dostał obiadu, zdziwiony zapytał, co się stało. Żona odparła, że skończyła się oliwa, na co imam zemdlał🙂

      Like

  4. A te placozabawicze to Irlandczycy? (Mam nadzieję, że nie Polacy!) We własne mienie tak, w zielonej Irlandii?
    Żal też tych dzieci, niby wina rodziców, ale dziś zapracowany rodzic boi się wypuścic dziecko wolno na dwór, więc “kisi” pociechę w domu, wciskając w łapkę i pada lub sadzając przed ekranem ze smętną bajką z jeszcze smętniejszymi chipsami w rękach.
    Takie czasy…. Ale cieszę się, że są i tacy, którzy się temustylowi życia przeciwstawiają.

    Like

    • Narodowość nie gra tu roli, to kwestia mentalności.
      Przenieśliśmy się na wieś także ze względu na Króliczkę. Tam, gdzie mieszkaliśmy w mieście, nie było zbyt wielu atrakcji. Placu zabaw na tamtym osiedlu nie było… Mieszkanie w mieście jest świetne, gdy się nie posiada potomstwa, a zależy nam na dostępie do wydarzeń kulturalnych, bliskości teatru, kina, sali koncertowej, biblioteki itd. Małym dzieciom drzewa do wspinania i wolna przestrzeń do biegania bardziej się przydają🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s