Pstrąg ze szpinakowym sosem maślanym

pstrąg w szpinaku 3Od wczoraj mam moją Króliczkę znów tylko dla siebie. Koniec pierwszego roku w szkole trochę mnie zaskoczył; zupełnie nie wiem, gdzie ten czas się zgubił. Biegł ten rok jakoś tak prędko. Biegł, przeskakując pagórki… I dotarł do punktu wyjścia. Zatoczył koło. Przyprowadził wakacje.

Króliczka przyniosła cenzurkę, przykładne dziecko same jedynki uzyskało. W opinii wychowawcy uderzyło mnie zapewnienie, że Króliczka uwielbia modlitwę. Katolicka szkoła… Jak większość szkół na wyspie.

W przypływie natchnienia córunia oświadczyła, że nie jest już Króliczką. Teraz życzy sobie, by zwać ją Kaczuszką Kangurką. Bo – jak wytłumaczyła zdezorientowanej rodzicielce – królik tylko skacze, a kaczka lata i pływa. A jak ma już skakać, to chociaż z torbą na brzuchu, a do tego wysoko i daleko…

W tym zwierzyńcu nie może zabraknąć ryby. Jest, jest. Na talerzu. Ale za to z głową! Pstrąg, bo o nim mowa, został upieczony w folii, podałam go zaś z tradycyjnym irlandzkim szpinakowym sosem maślanym. Taki sos sprawdzi się nie tylko w przypadku pstrąga, ale również łosoś, żabnica i gładzica zyskają w jego towarzystwie. Przepis zaczerpnęłam z książki Irish Traditional Cooking Dariny Allen.

pstrąg w szpinaku 1pstrąg w szpinaku 2

PSTRĄG ZE SZPINAKOWYM SOSEM MAŚLANYM

  • 2 pstrągi (ok. 900 g każdy)
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • ok. 40 g masła
  • kilka gałązek koperku

Sos:

  • 85 g liści szpinaku
  • 150 ml śmietany
  • 85 g masła

1. Wypatroszone i dokładnie umyte ryby wycieramy starannie ręcznikiem kuchennym, przyprawiamy na zewnątrz i wewnątrz solą i pieprzem. Do środka każdej ryby wkładamy koperek i kawałki masła. Układamy każdą rybę na sporym kawałku folii aluminiowej wysmarowanej pośrodku cienką warstwą masła. Zawijamy pstrągi w folię tak, by otrzymać dwa szczelne pakunki. Zawinięte ryby układamy na tacy (zostawiamy przestrzeń między nimi) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190°C na ok. 30 minut.

2. W międzyczasie przygotowujemy sos. Odcinamy ogonki liściom szpinaku. Następnie szpinak myjemy i gotujemy w 600 ml wrzącej, osolonej wody ok. 5 minut. Odsączamy, odciskając wodę ze szpinaku i siekamy. Śmietanę wlewamy do rondelka i podgrzewamy na małym ogniu. Gdy śmietana zredukuje swą objetość do mniej więcej 3 łyżek, zmniejszamy ogień pod rondelkiem i dodajemy masło, które dokładnie roztrzepujemy. Dodajemy szpinak i mieszamy.

3. Rybę wyjmujemy z piekarnika, rozchylamy folię i układamy oba pstrągi na sporym, podgrzanym półmisku i podajemy na stół. Sok powstały podczas pieczenia ryb można dolać do sosu, aby go rozcieńczyć (ale nie jest to konieczne). Mięso ryby nakładamy na podgrzane talerze. Sos nabieramy łyżką i polewamy każdą porcję. Podajemy od razu.

Lato w pełni!

7 thoughts on “Pstrąg ze szpinakowym sosem maślanym

  1. Jestem z tych, którzy szpinak na kilogramy, pięć razy w tygodniu i w każdej postaci (co prawda najczęściej jako smoothie z bananem i jabłkiem) i szczerze mówiąc, nigdy nie zawracam sobie głowy z odcinaniem ogonków. Po dwóch minutach w wodzie i tak wszystko przecież ładnie mięknie. Soli też nie daję. Przyzwyczailiśmy się jeść sam zblanszowany szpinak jako dodatek do łososia; podejrzewam, że to jednak tak jak z marmite, love it or hate it🙂 Ale ten sosik wypróbuję, może nawet jutro, ot, dla odmiany. Wygląda bardzo. Taaak.

    Like

    • Tę konkretną rybę akurat posoliłam, ale zazwyczaj sól omijam. W przepisach egzystuje, gdyż większość ludzi nie wyobraża sobie gotowania bez soli. Porzuciłam solenie, gdy Lidka wkraczała w świat dorosłego jedzenia, a że leniwa matka ze mnie, nie chciało mi się gotować dwóch obiadów; był więc jeden, a mąż ukradkiem sobie solił ziemniaki na talerzu. I już tak zostało. Dostałam niedawno książkę kucharską (brytyjską), w której wszystkie przepisy nie mają soli na liście składników… Autorzy we wstępnie wyjaśnili, że sól jest taką oczywistością, że szkoda tuszu! Sól musi być zawsze😀 A marmite nie jadłam, nie wyobrażam sobie zjedzenia czegoś podobnego, bleee… A ty?

      Like

      • Ja sól niestety lubię.. Ale na szczęście zauważyłam, że nie do wszystkiego muszę ją dawać żeby smakowało, czyli dobrze jest, ufff.
        Marmite próbowałam, nie moja bajka, ale to się może jeszcze zmienić. Podobno jest superzdrowy, a ja czasem jestem w stanie przecisnąć coś przez ściśnięte gardło for greater good.. ale jeszcze nie teraz🙂

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s