Sałatka z młodych ziemniaczków i wędzonej makreli

salatka z makrela 2Często spotykam się z opinią, że my – wyspiarscy (o pewnie i nie tylko wyspiarscy) imigranci – przyzwyczailiśmy się już tak do życia w normalnym świecie, że polska rzeczywistość nas przeraża i odstręcza. Można się oczywiście spierać, na ile ten nasz imigracyjny świat jest normalny, bo oczywiście życie na wyspach ma swoje smaczki, gęsto opowiadane w dowcipach, że wspomnę choćby umywalki z dwoma kranami…

„Wisząc na skype’ie” – jak określa moje rozmowy z Siostrą Mój Mąż – porównujemy często różne aspekty życia w dwóch europejskich krajach. Ostatnio pochyliłyśmy na zagadnieniem stania w kolejce. Nie chodzi bynajmniej o kolejkę do sklepowej kasy, bo czasy kryzysu wyrobiły w Polakach szczerą niechęć do kolejek, która to niechęć wypełniła świadomość zbiorową na tyle mocno, że przejmują ją kolejne pokolenia. Nam chodziło bardziej o kolejkę jako formę utrzymania porządku i kultury w wielu momentach codzienności.

Dyskusja zaczęła się od rozgoryczenia Mojej Siostry, spowodowanego tym, że młodzież codziennie próbuje ją stratować, gdy otwiera im drzwi do klasy. Ustawienie się w rzędzie i spokojne przekroczenie progu sali pozostają w sferze marzeń o lepszym jutrze lub w sferze wspomnień o lepszym wczoraj. Tymczasem u Króliczki zbiórka jest przed szkołą. Każda klasa ma wyznaczone miejsce, które zaznaczono malutkim znakiem w kształcie litery T i każdy uczeń przychodząc do szkoły ustawia swój tornister w linii za tym znaczkiem i do dzwonka może się bawić przed szkołą. Gdy dzwoni dzwonek, wszystkie dzieci biegną do swoich plecaków, zakładają je i ustawiają się na ich miejsce. Tworzą w ten sposób piękną kolejkę i nie ma kłótni, kto ma być pierwszy. Pierwszy jest ten, który pierwszy przyszedł do szkoły i ustawił swój plecak na wyznaczonym miejscu. Po dzwonku ze szkoły wychodzą nauczyciele, by zaprowadzić dzieci do klas. Przed szkołę wychodzi też dyrektor, by przywitać się z dziećmi. Nasz jest niesamowity, pamięta imiona wszystkich dzieci w szkole!

Idąc kolejkowym tropem szukałyśmy innych sytuacji, w których cierpliwe czekanie w rzędzie mogłoby się przydać. Przystanek autobusowy nasunął nam się od razu na myśl. Moja Siostra opwiedziała mi, że nowoczesniejsze autobusy mają teraz osobno otwierane drzwi, więc kierowca może kontrolować, które otworzy. Powinno pomóc wyrobić dobry nawyk kulturalnego wsiadania do autobusu, ale podobno, gdy tylko podjedzie stary autobus, dobre nawyki znikają i przystankowa brać rzuca się do autobusu jak po ostatnią deskę ratunku. W Irlandii zazwyczaj wszyscy grzecznie stoją w kolejce, czekając cierpliwie, aż kończący podróż wysiądą i dopiero wtedy wsiadają, często przepuszczając się nawzajem. Opowiedziałam Mojej Siostrze także o tym, że w naszym wiejskim kościele „ławkami” chodzi się do komuni. Lewa nawa ustawia się z lewej strony, a prawa z prawej i nikt sie nie pcha. Wtajemniczeni wiedzą, że ksiądz zazwyczaj ustawia się do kolejki po prawej stronie, można więc wybrać sobie stosowne miejsce zawczasu… Z kościołem to chyba tylko nasz lokalny folklor…

Będąc już przy wyspiarskich tradycjach, proponuję dziś bardzo popularną na Wyspach sałatkę z młodych ziemniaków i wędzonej makreli. W mojej wersji jest podana z rukolą i oliwkami, a koloru dodają jej jadalne bratki.

salatka z makrela 3salatka z makrela 1

SAŁATKA Z MŁODYCH ZIEMNIACZKÓW I WĘDZONEJ MAKRELI

  • 500g młodych ziemniaczków
  • 50ml oliwy
  • 25ml czerwonego octu winnego
  • 1/2 łyżeczki musztardy dijon
  • otarta skórka i sok z połówki cytryny
  • 250g wędzonej makreli
  • 2 łyżki zielonych oliwek
  • 50g rukoli
  • 2 łyżki posiekanego świeżego koperku
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • kilka bratków (opcjonalnie)

1. Umyte ziemniaczki gotujemy ok. 15 – 20 minut w osolonej wodzie. W międzyczasie mieszamy razem oliwę, ocet, musztardę i sok z cytryny, aż do uzyskania gładkiej konsystencji.

2. Odsączamy ziemniaczki, kroimy na połówki i mieszamy z dressingiem. Przyprawiamy solą i pieprzem. Na talerzu układamy umyte i osuszone liście rukoli. Na wierzchu układamy ziemniaki, oliwki pokrojone na połówki oraz wędzoną makrelę podzieloną na plastry. Posypujemy otartą skórką z cytryny oraz posiekanym koperkiem i oprószamy świeżo zmielonym pieprzem. Garnirujemy bratkami (opcjonalnie).

Nowalijkowe Kucharzenie

9 thoughts on “Sałatka z młodych ziemniaczków i wędzonej makreli

  1. Pyszna sałatka!
    A jeśli chodzi o kolejki, we Francji też jest kultura, przynajmniej w mniejszych miastach.
    Mnie najbardziej denerwuje w polskiej kolejce, kiedy ja staram się zachować elegancką przestrzeń z przodu, a na mnie wchodzi – dosłownie – ten za mną, często jest to starsza, pulchna pani z wydatnym biustem. Coś okropnego!

    Like

  2. Ustawienie się do klasy jest kwestią nawyku, ważne, aby wszyscy tego wymagali. A na obronę dzieci napisze – jak można od nich wymagać dobrego zachowania, jeśli widzą, jak zachowują się dorośli. Dziś własnie opowiadałam o Sarmatach ich zwyczajach, zachowaniach…no wypisz wymaluj teraźniejszość. Pozdrawiam po długim milczeniu.

    Like

    • Smutne, ale prawdziwe. Gdy od małego uczy się dzieci, że w życiu trzeba się rozpychać łokciami, to później nie powinno nikogo dziwić, że sie rozpychają.
      Jak słucham opowieści mojej siostry o jej pracy, to mi przykro, bo często mój wniosek jest taki, że młodzież owszem trudna, ale wielu nauczycieli nie jest wcale lepszych😦
      Pozdrawiam również🙂

      Like

  3. Lubię twoje rozmowy przy jedzeniu…Wiem teraz,że moja niecierpliwość do większości rzeczy wynika właśnie ze stania w kolejkach jako dziecko .Szkoły działają jak u ciebie ,każda klasa w swojej kolejce ,nie ma przepychanek .Z drugiej strony siostra powinna się cieszyć ,że tak chętnie pchają się na jej lekcje ,he,he ,ciekawie wykłada .U nas jest prawdziwa kultura w kolejkach do kasy ,jeśli ktoś ma mniej niż osoba przed nim to zazwyczaj jest z uśmiechem na twarzy przepuszczany .W autobusie też zero tłoku ,ale miejsca nie ustąpi nikt .

    Like

  4. jaki smak mają jadalne bratki?🙂
    Tak, na irlandzkiej wsi ludzie łagodnieją, cierpliwie stoją w kolejkach i ogólnie rządzi “irish time” czyli bez pośpiechu i bez zegarków. W stolycy jest szybsze życie, ale kolejki pilnują. W sobotę wybrałam się do teatru, byłam dość wcześnie przed rozpoczęciem, Porozmawiałam chwilkę z pewną starszą panią która mnie zagadała i poszłam poglądać różne dawne afisze na ścianach. Gdy otworzono drzwi do sali i pani bileterka miała zaczęć sprawdzać bilety, starsza pani zawołała mnie bo (cytuję) “byłaś pierwsza tutaj przed nami wszystkimi”🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s