Francuska zupa z selera i gruszki oraz wiosenne sprzątanie wsi

zupa selerowo-gruszkowa 3Prowadząc Króliczkę w poniedziałki do szkoły, spotykam osoby sprzątające nasz wiejski “park”. Po weekendowanych atrakcjach zawsze jest pełno potłuczonego szkła, porozrzucanych butelek, pustych opakowań po papierosach… Jednym słowem syzyfowa praca, która ma na celu przywrócenie stanu bezpieczeństwa w miejscu, w którym bawią się dzieci…

Od czasu do czasu organizowane jest natomiast społeczne sprzątanie wsi, w którym wziąć może udział każdy. Sprzątanie jest wspierane przez różne organizacje lub programy, ale najważniejsi są uczestnicy, bo bez nich żaden papierek sam do worka nie wskoczy.

Kiedy przeprowadziliśmy się tutaj, uznałam, że musimy koniecznie włączyć się w te akcje, bo jeśli sami nie posprzątamy, to nikt tego za nas nie zrobi. Szczególnie, że jednym ze źródeł porozrzucanych śmieci we wsi są prywatne kosze na śmieci, które wystawia się raz w tygodniu przed dom. Wiele razy wietrzysko z impetem otwierało nam pokrywkę i wyrzucało co lżejsze śmieci z kosza, szczególnie gdy był to kosz pełen plastikowych butelek. Biegałam czasem o świcie w pidżamie, by wyłapać uciekinierów, a nie zawsze rajd ten zakończył się sukcesem. Zdarzyło się nam nawet kilka razy gonić pusty kosz, który wiatr przewrócił i turlał radośnie w dół drogi. Każdy z sąsiadów ma swój patent na utrzymanie kosza i jego zawartości w miejscu. Wielki kamień lub wiaderko z wodą ustawione na koszu już mnie nie dziwi. Nie zawsze jednak uda się uchronić przed wietrzyskiem… W mniejszym stopniu, ale równie uciążliwym śmieci młodzież, która w ramach buntu uparcie wyrzuca puszki po napojach gazowanych i folie po batonikach w krzaki. Cóż, każdy był kiedyś buńczucznym nastolatkiem… Inną sprawą jest brak publicznych koszy na śmieci…

Z różnych powodów uważam, że włączanie się w akcje sprzątania okolicy jest istotne i warto poświęcić na to godzinę raz czy dwa w sezonie. Przyznam się, że dotychczas “udawało” nam się przegapić te akcje… W minioną niedzielę pierwszy raz wzięliśmy udział w sprzątaniu, bo uparłam się jak osiołek, a Króliczce obiecałam, że dostanie chwytak do zbierania śmieci, czym zupełnie ją przekupiłam.

1932655_809386179089988_2601119065887172853_oNa miejscu zbiórki dostaliśmy worki, rękawiczki, chwytak i kamizelki odblaskowe oraz wybraliśmy rejon sprzątania. Pogoda była kiepska, bo potwornie wiało, ale zapał był, a śmieci tyle, że obawiałam się, że zabraknie nam worków. Mąż z Króliczką sprzątali przy rzece, a ja po drugiej stronie drogi teren osiedla. Butelki, niedopałki, pudełka, papierki, worki po węglu, worki po ziemniakach, jakaś skarpetka, puszki, połamane zabawki…Kilka rzeczy zostawiłam, bo nie byłam pewna czy to na pewno śmieć, czy zguba.

Najciekawszym nabytkiem był połamany plastikowy pojemnik pełen deszczówki. Chciałam go opróżnić, ale wiatr zrobił mi figla i ochlapałam swój worek, buty, spodnie i kurtkę. Trudno… wyschnie… Ale dlaczego te osiedlowe koty tak miauczą koło mnie? A kysz! Nie?? Schylam się po kolejny papierek i prawie zderzam się z uroczym kociakiem. Podmuch wiatru w moją twarz uświadomił mi, że nie oblałam się deszczówką… Ten zapach… Kocie siuśki… No, teraz się ode mnie nie odlepią… Czułam się jak Grenouille po wypróbowaniu swego dzieła. Kilka kotów  na szczęście nie chciało opuścić swojego zaułka, ale jeden uparł się mi towarzyszyć… Gdzie się nie schyliłam, widziałam jego rozmarzone spojrzenie i gotowość do pieszczot…

Mimo wszystko warto było wziąć udział w akcji. Wspólnymi siłami zebraliśmy około 50 worów śmieci, najwięcej przywieziono z plaży, gdzie ocean lubi wyrzucać swoje skarby na brzeg. Następny czyn społeczny dopiero we wrześniu, a dla wychłostanych wiatrem i zziębniętych zupa, która nie wygląda zachęcająco, ale smakuje wybornie. Francuski szyk i smak prosto od Mireille Guiliano. Przepis pochodzi z jej książki The French Women Don’t Get Fat Cookbook, przerobiłam go jednak na wersję bezmięsną.

zupa selerowo-gruszkowa 1zupa selerowo-gruszkowa 2ZUPA Z SELERA I GRUSZEK

  • 900 ml wywaru warzywnego
  • 400 g selera
  • 300 g selera naciowego
  • 2 dojrzałe gruszki
  • 150 g crème fraîche
  • sól i pieprz
  • 4 łyżki posiekanego szczypiorku
  • 50 g sera z niebieską pleśnią

1. Seler obieramy i kroimy w sporą kostkę. Seler naciowy dokładnie myjemy i kroimy w plasterki. Gruszki obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w grubą kostkę. Wszystko wrzucamy do rondla  i zalewamy wywarem. Zagotowujemy, po czym zmniejszamy temperaturę i gotujemy ok. 15 minut.

2. W międzyczasie mieszamy crème fraîche z posiekanym szczypiorkiem, przykrywamy folia i odstawiamy do lodówki.

3. Ugotowaną zupę miksujemy, doprawiamy solą i pieprzem, podajemy ze śmietaną ze szczypiorkiem i pokruszonym serem.

Zdjęcie śmieci z strony Grange Tidy Towns.

Wiosenne zupy

11 thoughts on “Francuska zupa z selera i gruszki oraz wiosenne sprzątanie wsi

  1. To przeogromny problem na całej naszej planecie. Kiedyś widziałam film o albatrosach, które umierały, bo zjadały śmieci, które wyrzucało morze – zakrętki, rózne plastiki, jakieś kulki, czort wie, co jeszcze.. A ptaki nie rozróżniają, czy to jadalne, cy nie, a potem umierają w męczarniach.
    A po Fukushimie co mamy? Tony, tony smieci , które płyną sobie po oceanie i lądują na plażach…
    Każde lokalne sprzątanie to ogromna pomoc dla nas wszystkich. I warto się zastanowić, zanim się beztrosko wyrzuci coś obok śmietnika, czy to nie zemsci się potem na nas okrutnie.
    Nie mówię o Twoim wietrze;) to inna sprawa;)

    Miłych, pogodnych Świąt Wielkiej Nocy!:)))

    Like

    • Goldie, też widziałam reportaż o ptakach, które błędnie rozpoznają pokarm i w rezultacie trują się naszymi odpadkami. Bardzo poruszający temat.
      A nasz wiatr to nie wymówka, opracowaliśmy prawie w 100% skuteczny sposób na nasze śmieci i już nie rozwiewają się na cztery świata strony. Kosztowało nas niewiele – po prostu trzeba było się pochylić nad tym problemem, zauważyć go a nie przechodzić bezrefleksyjnie obok, mówiąc – och, stało się, trudno…
      Myślę, że wszystkie programy i dyskusje na temat dbania o srodowisko są bardzo potrzebne, żeby przede wszystkim uświadomić ludziom, że śmiecą strzelają sami sobie w stopę. Dokładnie tak jak napisałaś. Trzeba brać odpowiedzialność za siebie, a śmieci, nie da się ukryć, są przecież nasze. Zwierzęta śmieci nie produkują, tylko my.
      Temat rzeka… Mnie ekologicznie uświadamia siostra – pani biolog-ekolog🙂
      Dziekuję za życzenia, Goldie! Tobie i Twoim bliskim życzę również pięknych i radosnych Świąt Wielkanocnych, takich miluchnych jak małe króliczki, pociesznych jak żółte pisklaczki i wesołych jak baranki na łące!

      Like

  2. U mnie na wiosce w której mieszkam tez jest coś takiego jak sprzatanie i wiosenne porządki. Jest to inicjatywa społeczna polegająca na malowaniu krawężników, sprzątaniu po zimie i zbieraniu śmieci. Uważam ze jest to bardzo mądra rzecz i powinna być wszędzie stosowana. Każdy powinien dbać o swoje otoczenie.

    Zupa wygląda przepysznie chociaż nie lubię selera, ale może bym przeżyła?🙂

    Like

    • Nie wiem, czy polecić Ci zupę z selera, jeśli go nie lubisz. Choć podejrzewam, że po powrocie ze sprzątania wioski, mogłabyś nawet nie zwrócić uwagi, że w zupie seler pływa😉
      A poważnie… spróbuj… jak mówią, raz kozie śmierć albo do odważnych świat należy🙂

      Like

  3. Pingback: Podsumowanie akcji "Wiosenne zupy" | Przepisy na ?

  4. Pingback: Crumble śliwkowo-jabłkowy i wiosenne sprzątanie wsi | U stóp Benbulbena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s