Sałatka z fenkułem, gruszką i serem Blue Stilton

sałatka z fenkułem 3Święta zbliżają się wielkimi krokami, a wraz z nimi pędzi przyzwolenie na obżarstwo. Nie wiem, czy się cieszyć, czy może lepiej zapłakać. Nie odczuwam mięsnej pokusy. Wraz ze zwiększającą się ilością światła słonecznego przestraja się coś w moim organizmie i odczuwam niesamowity pociąg do warzyw.

Zaczęło się od pomidorów, na które przez cały okres jesienno-zimowy nie mogłam patrzeć. Teraz naszło mnie na sałatę. Naszło mnie dokładnie w tym momencie, w którym zobaczyłam pierwszą w tym roku dostawę wiosennej zieleniny z lokalnej farmy ekologicznej. Oczywiście kupiłam worek pełen różnych liści.

W domu ekstatycznie zachwycałam się smakiem, bo od miesięcy nie jadłam sałaty, która ma jakikolwiek smak. Mój Mąż parodiował moje zachowanie gestykulując przy tym jak tresowana małpa. Prawie się pokłóciliśmy, gdy skomentował, że podniecam się zawsze, gdy na opakowaniu napisane jest, że coś jest ekologiczne. Już mu chciałam coś nagadać o kubkach smakowych wyżartych przez napoje ze sfermentowanych jabłek… Widząc moje święte oburzenie, przystopował z pajacowaniem i zgodziliśmy się, że każdy ma prawo jeść to, co lubi. On ma swoją sałatę, ja mam swoją…

Rzeczywiście wpadłam w euforię, gdy pogryzając listek sałaty maślanej, przypomniałam sobie, jak ona powinna smakować. To uczucie było jak wspomnienie dzieciństwa, jak odnalezienie czegoś cennego, co dawno zaginęło. Nie miało to natomiast związku z napisem na opakowaniu, miało to związek ze smakiem.

Znaczek żywności ekologicznej nie przyspiesza bicia mego serca, ale cudowny, świeży smak jak najbardziej. Nie jestem bezkrytyczną wyznawczynią mody na ekologię. Certyfikowane jajka z Lidla mi nie smakują i nie ma znaczenia, że są ekologiczne. Kupuję te, które są smaczne, a czy są to jajka ekologiczne, czy zaledwie “z wolnego wybiegu” odgrywa drugorzędną role. Szczególnie, że mam świadomość, że ekologiczne, wcale nie jest jednoznaczne z wyobrażeniem, że kura widziała zieloną trawę i zjadła wygrzebanego z ziemi robaka.

Tak czy owak sezon na zielone zaczął się na dobre. Na początek inspirowana przepisem Nevena Macguire’a z magazynu “Taste Ireland” (spring 2014) sałatka z fenkułem, gruszką i serem Stilton. Pozamieniałam niedostępne u mnie składniki na ich popularniejsze wersje. Chyba tak wiele na wyrafinowaniu przez to nie straciła!

sałatka z fenkułem 1sałatka z fenkułem 2

SAŁATKA Z FENKUŁEM, GRUSZKĄ I SEREM  BLUE STILTON

Dressing:

  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżka białego octu winnego
  • 1 łyżeczka musztardy Dijon
  • świeżo mielony pieprz

Sałatka:

  • 1 korzeń fenkułu z liśćmi
  • duża garść rukoli
  • 1 dojrzała gruszka
  • ser Blue Stilton
  • graść orzechów włoskich

1. W celu zrobienia dressingu musimy w miseczce wymieszać ze sobą oliwę, ocet winny i musztardę. Najwygodniej użyć w tym celu trzepaczki. Przyprawiamy dressing pieprzem.

2. Orzechy grubo siekamy. Z umytej i osuszonej gruszki usuwamy gniazdo nasienne i kroimy ją w cienkie plastry. Rukolę myjemy i osuszamy. Korzeń fenkułu cienko kroimy (można użyć szatkownicy, by otrzymać rzeczywiście cienkie plasterki). Listki zatrzymujemy do dekoracji sałatki.

3. W połowie dressingu zanurzamy plastry fenkuła i układamy na talerzach. Aranżujemy resztę sałatki z rukoli, plasterków gruszki, posiekanych orzechów oraz pokruszonego sera. Skrapiamy resztą dressingu i dekorujemy listkami fenkułu.
Lekka Wielkanoc Zielono mi, idzie wiosna

8 thoughts on “Sałatka z fenkułem, gruszką i serem Blue Stilton

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s