International Day

??????????Szkoła mojej Króliczki bierze udział w programie Green Schools. Aktualnie realizują szósty temat: Global Citizenship. Nad założeniami projektu pracują wszyscy uczniowie szkoły, natomiast dzieci mające jakikolwiek związek z innymi krajami utworzyły “international team”. Z grupy tej wykluczono powiązanych z Wielką Brytanią, prawdopodobnie ze wzglądu na ich znaczną liczebność. Przez swych polskich rodziców  Lidka też znalazła się w “dream teamie”.

W ubiegły czwartek odbyła się finałowa wystawa. Młodzież z klasy szóstej (czyli ostatniej) przygotowała prezentację o wszystkich krajach, z którymi uczniowie z international teamu mają “konszachty”. Każda prezentacja zawierała informacje o fladze, godle, hymnie, głowie państwa, znanych obywatelach, narodowych potrawach oraz garść ciekawostek. Rodzice członków  “międzynarodowej drużyny” zostali zobligowani do przygotowania “muzealnej gablotki”, czyli wystawki złożonej z przedmiotów pochodzących z ojczystych krajów.

??????????Nas, Polaków, są cztery rodziny. Wydawałoby się, że stół będzie nam się uginał pod obfitością Mickiewiczów i Słowackich. Tymczasem okazało się, że z trudem skompletowaliśmy eksponaty. Przez dwa dni dreptałam po całym domu zaglądając w każdą szafkę i szukając czegoś tradycyjnie polskiego lub chociaż kulturowo ważnego. Pocztówki, palma wielkanocna, laleczka w ludowym stroju, wzory haftów łowickich, bursztyny, płyty z muzyką Chopina,  wspomnienia Wałęsowej, wiersze Konopnickiej, podręczniki dla obcokrajowców do nauki polskiego i zdjęcie papieża. I koszulka piłkarska z Mistrzostw Europy. Tyle miałam. Koleżanki miały jeszcze mniej, więc zabrały się za gotowanie i wyczarowały bigos, pierogi, żur, faworki i makowiec.

??????????Oglądając wystawy innych krajów zorientowałam się, że niemal każdemu mogłabym coś dołożyć. Drewnianego Pinokia Włochom, matrioszkę Rosjanom, czy drewnianą malowaną łyżkę Węgrom. Koleżanki miały podobne odczucia, aż trochę zazdrościłyśmy ręcznie haftowanych obrusów Węgrom czy barwnych ludowych strojów Ukraińcom. I całkiem poważnie zastanawiałyśmy nad nabyciem koniakowskich stringów.

??????????Przedstawiono w sumie dziesięć krajów: Polskę, Włochy, Stany Zjednoczone, Sri Lankę, Czechy, Rosję, Ukrainę, Węgry, Łotwę i Pakistan. Mnie najbardziej podobała się wystawa Lankijczyków – egzotyczna, kolorowa, aromatyczna. Mieli stolik obok naszego i pachniało tam nieziemsko kokosem, curry i cynamonem. A narzędzie do skrobania kokosa wywołało we mnie gwałtowną potrzebę zdobycia podobnego! Ślicznie było też u Węgrów, ich ręcznie haftowany obrus załatwił sprawę. Najwięcej przynieśli Amerykanie, ale nie mieli nic nadzwyczajnego. Zaś największym wzięciem cieszyli się Włosi i ich pizza.

??????????Na wystawę połączoną z degustacją potraw zostali zaproszeni wszyscy rodzice. Irlandczycy sa bardzo otwarci na nowości, więc z zapałem wcinali ostry jak piekło ryż od Pakistańczyków, zagryzając pizzą i popijając żurem. Ekspozycja zaś okazała się bardzo edukacyjna. Ze zdziwieniem odkrywano, że Nutella pochodzi z Włoch a bajgle z Polski. Do bajgli mieli pretensje Amerykanie, ale musieli się pogodzić z faktem, że w Polsce pieczono je jeszcze zanim Kolumb ich odkrył. Ogromnym zaintersowaniem cieszyły się przyprawy na stoliku obok, bo choć curry jest bardzo popularne, to mało kto wie, z czego robi się tę mieszankę. Zaś u Ukraińców zobaczyłam naszego narodowego zdrajcę czyli Bohdana Chmielnickiego, który nad Dnieprem jest bohaterem narodowym i jego podobizna zdobi pięć hrywien ukraińskich. Sentyment obudził we mnie Krecik, którego maskotkę posiadali Czesi.

Zaskoczona byłam, że aż tyle dzieci ma nieirlandzkie korzenie. Przecież mieszkamy w małej wiosce i wydawałoby się,  że powinno być nas niewiele, tymczasem rzeczywiście stanowimy sporą grupę.

??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

13 thoughts on “International Day

  1. Stolik polski dumny i w pięknych biało-czerwonych barwach;-)
    Nie widzę stolika w niebiesko-żołtych…nie macie tam nikogo ze Szwecji?
    Myśle, że ta cała zabawa to dla dzieciaków świetna i duża porcja wiadomości o świecie:-)

    Like

  2. Bardzo mi się ten pomysł podoba, i fajnie, że angażuje nie tylko dzieci ale i rodziców. Świetny sposób na promocję multi-kulti. Faworkiem to bym nie pogardziła. Zostało co..?🙂

    Like

  3. Pingback: Brzoskwiniowe cupcakes i ciąg dalszy historii z hydraulikiem | U stóp Benbulbena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s