Pieczona gęś po francusku

gęś 1Gęsina na świętego Marcina – pod takim hasłem próbuje się ją w kraju na nowo rozpropagować. Dlaczego akurat na świętego Marcina? Niegdyś był to dzień, w którym ubijano ptactwo domowe. Nie tylko gęsi nie doczekiwały świąt, ale również kaczki czy kury (a nawet króliki). Podyktowane było to ekonomią – trudniej było zimą o paszę. Ten dzień również był terminem składania darów we dworze oraz rozpoczynał sezon wróżb.

W Irlandii popularnością cieszy się gęś dopiero w okresie świątecznym. W pierwszy dzień świąt na stole najczęściej pojawia się pieczony indyk, ale kto nie przepada za indyczym mięsem lub zamierza spędzić święta w mniejszym gronie, być może chętniej sięgnie po gęś lub kaczkę. Mam jednak nieodparte wrażenie, że w głównej mierze obcokrajowcy ustawiają sie w kolejce po gęsinę. Polacy, Francuzi i może Niemcy… Gęś spotkałam tylko mrożoną i – uwaga! – oczywiście przywiezioną z Polski.

Rozmrażanie gęsi wymaga czasu. Wstawiłam ją do lodówki w oryginalnym opakowaniu na całe 2 dni, żeby spokojnie mogła odtajać. Pieczenie gęsi jest proste; tłuste ptaszysko nie wysycha w piekarniku. Przeciwnie – nadmiar wytopionego tłuszczu należy zebrać. Tuszkę można nafaszerować według własnego pomysłu. Dobre będą podroby, jabłka, kasztany jadalne, kasza – pomysłów i przepisów jest wiele.

Gęś piekliśmy przed świętami, o czym wspominałam na blogu. Piszę piekliśmy, bo gęś była głównym daniem na obiedzie wydanym dla przyjaciół. Osobiście przygotowałam pozostałe potrawy, zaś nad gęsią sprawowałam tylko nadzór, a fizycznie napychał ją farszem Mój Mąż.

Świąteczne zamieszanie sprawiło, że dopiero dzisiaj ją prezentuję… Dom doprowadziliśmy już do stanu “codziennego”, bombki zapakowane, powędrowały w wielkim kartonie na poddasze, a miejsce choinki zajęła… deska do prasowania. Teraz czas “posprzątać” na blogu; z wietrzonej szafy taka gęś pieczona po francusku wyfrunęła… Prezentowany przepis to uproszczona wersja receptury z Kulinarnego Atlasu Świata.

gęś 2

PIECZONA GĘŚ PO FRANCUSKU

  • gęś (sprawiona, z podrobami, ok. 4 kg)
  • 300 g bagietki
  • 2 cebule
  • 125 g wędzonego boczku
  • 2 łyżki oleju
  • sól, pieprz
  • pęczek natki pietruszki
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  • 3 jajka
  • 2 szklanki bulionu drobiowego
  • 1 szklanka czerwonego wina (wytrawnego)
  • 2 ząbki czosnku
  • 500 g pieczarek

1. Bagietkę kroimy w kostkę. Cebule obieramy i siekamy. Umytą gęsią wątrobę oraz boczek kroimy w kostkę. Natkę siekamy. Na patelni rozgrzewamy olej, smażymy boczek, aż stanie się chrupki, dodajemy cebulę i smażymy, aż się zeszkli. Dodajemy wątróbkę i jeszcze chwilę smażymy. Mieszamy z posiekaną natką oraz tymiankiem, przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. Mieszamy z pokrojoną bagietką i odstawiamy na 10 minut.

2. Z gęsi usuwamy zbędny tłuszcz, odkładamy na bok szyjkę, żołądek oraz serce. Tuszkę dokładnie myjemy i osuszamy. Nacieramy solą i pieprzem od środka i na zewnątrz.

3. Do przestudzonego farszu dodajemy jajka i dokładnie mieszamy. Napełniamy gęś, otwór w tuszce zaszywamy. Udka związujemy razem, tak samo skrzydełka. Gęś układamy w brytfance piersią do dołu, podlewamy połową szklanki wody. Pieczemy ok. 3,5 – 4 godzin w temperaturze 180ºC.

4. Po dwóch godzinach gęś musimy odwrócić piersią do góry i wylać wytopiony tłuszcz. W brytfannie układamy obok tuszki szyjkę, żołądek oraz serce. Zagotowujemy bulion z winem i podlewamy gąskę co jakiś czas w trakcie pieczenia.

5. Pieczarki oczyszczamy i przekrawamy na połówki (jeśli są malutkie) lub kroimy w półplasterki (w przypadku dużych grzybów). Obieramy czosnek. Na 30 minut przed zakończeniem pieczenia wyjmujemy podroby z brytfanki, natomiast wkładamy pieczarki z czosnkiem. (Gęś można posmarować zimną, bardzo słoną wodą, ale i bez tego skórka powinna być dość chrupka).

6. Gęś podajemy pokrojoną na porcje (pierś pokrojoną w plastry, nóżki odcięte z kawałkiem mięsa), polaną wytworzonym sosem z pieczarkami (można zdjąć nieco tłuszczu z powierzchni) oraz bułczanym farszem.

7 thoughts on “Pieczona gęś po francusku

  1. Och, podziwiam Twoj zapał do kuchni!

    Mnie odstraszaja tak skomplikwane przepisy i zdjęcia jak z drogiej restauracji.
    A miałam się wziąc za kucharzenie….
    Czemu mnie nie ciągnie?

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s