Zimowa herbata oraz degustacja win

1356W trzeci czwartek listopada w regionie Beaujolais we Francji rozpoczyna się sprzedaż młodego wina, co jest oczywiście doskonałą okazją do świętowania. Ponieważ tydzień później w Stanach Zjednoczonych wypada Święto Dziękczynienia, Dzień Beaujolais Nouveau trafił tam na podatny grunt, marketingowcy trochę pomogli i już winiarskie święto obiegło świat. Tak czy siak każda okazja do wspólnego świętowania jest dobra i dzisaj, gdy nasze rodzime Andrzejki stanowią mgliste wspomnienie zabaw z dzieciństwa, Beaujolais Nouveau Day doskonale wypełniło nam pustkę w listopadowym kalendarzu towarzyskim.

Zostaliśmy zaproszeni przez zaprzyjaźnione małżeństwo, Izę i Marcina, na degustację win wszelakich. Nie mogliśmy zostać do samego końca, ale i tak udało mi się spróbować kilku win, których wcześniej nie kupowałam. Od razu muszę zaznaczyć, że nie jestem ani znawcą, ani wielkim amatorem wina, ale lubię myśleć, że mam dość wrażliwe kubki smakowe. Bo gust każdy ma własny i dyskutować o nim nie wypada.

Na pierwszy ogień poszedł Pinot Noir z Burgundii. Nie pamiętam niestety, z której winnicy była butelka, ale nie ma to znaczenia. Wino było bardzo kwaśne, co podobno świadczy o jego szlachetności. Na moje podniebienie szlachetność jest zbyt kwaśna…

Po nim odkorkowano wino przyniesione przez nas, a było to wino z regionu Beaujolais, Château de Vaux, rocznik 2009, zakupione w sklepie sieci Wine Buff. Przyniosło kolejne rozczarowanie, bo po prostu było płaskie, dla mnie zupełnie nieatrakcyjne, właściwie nawet niesmaczne.

Kolejne wino – gruzińskie Kindzmarauli – było białe, półsłodkie, miało ciekawą butelkę i piękne napisy w języku gruzińskim. Tuż przed spróbowaniem zjadłam kawałek ciasta marchewkowego i chyba tylko dlatego uznałam, że jest całkiem przyzwoite. Następne w kolejce było białe, słodkie wino z sieci Lidl. Smakowało jak landrynka i było paskudnym doświadczeniem. Wylanym do zlewu doświadczeniem…

Ostatnie, którego spróbowałam zaskoczylo mnie pozytywnie, choć nie zyskało uznania współbiesiadników. Było to Viña del Cura Crianza z regionu Rioja, dostępne w sieci Tesco. Paskudna etykietka z ordynarnym napisem raczej nigdy nie zwróciłaby mojej uwagi, a tymczasem wino okazało się aksamitne, o dębowo-dymnym posmaku. Przyjemnie przepływało przez moje gardełko…

ginger tea 1

Najlepszym zaś napojem, jakim zostałam uraczona, była zimowa herbata Pani Domu. Z imbirem i cytryną stanowi doskonałą konkurencję dla herbaty z miodem.

ZIMOWA HERBATA IZY

  • 3-4 łyżeczki czarnej herbaty
  • 3 plastry cytryny
  • ginger tea 23-4 plasterki imbiru (grubo posiekane)
  • 750 ml miękkiej wody

1. Wodę zagotowujemy, herbatę wraz z imbirem umieszczamy w zaparzaczu. Zaparzacz umieszczamy w wyparzonym dzbanku i zalewamy gorącą wodą *. Cytrynę dodajemy, gdy herbata jest zaparzona (potrzebuje na to 4-5 minut).

* Idealna woda do zaparzania czarnej herbaty to tzw. biały wrzątek, czyli stan tuż przed wrzeniem, gdy osiąga temperaturę ok. 96˚C. Trzeba więc odczekać po zagotowaniu się wody około minuty i dopiero wtedy zalewać herbatę.

6 thoughts on “Zimowa herbata oraz degustacja win

  1. oo, jak ja lubię takie zimowe herbatki. Moje ostatnie “odkrycie” to czarna herbata zaparzana z suszoną żurawiną, do której można dodać jeszcze plaster pomarańczy. A jak się herbatkę wypije, to żurawinę można zjeść – smacznie i zdrowo🙂
    A co do Beaujolais, to po prostu kolejny pretekst do imprezowania😉

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s